30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Brak uwagi ze strony męża i ukryte kontakty z innymi kobietami - jak sobie poradzić?

Witam serdecznie, mój mąż nie skupia się na mnie, interesują go inne kobiety, dzwoni do nich i pisze po kryjomu, kiedy chce rozwiązać problem, wtedy słyszę, że jestem głupia i wymyślam wszystko. Na różnych stronach lajkuje zdjęcia obcych kobiet, nie mam już siły walczyć z wiatrakami

User Forum

Agnieszka

11 miesięcy temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Słyszę, że jest Pani zmęczona tym, co dzieje się w Państwa związku. Skoro dotychczasowe metody i sposoby rozmów z mężem nie działają i nie przynoszą pożądanych  rezultatów, musi Pani je zmienić, aby uzyskać inne efekty. Oczywiście  zachęcam do wizyty u psychoterapeuty, być może potrzebujecie naturalnej osoby, którą pomoże Wam w rozwiązaniu Waszych problemów .

11 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Ważne jest, abyś zastanowiła się nad swoimi potrzebami i granicami:

- Jak się czujesz w tej relacji na co dzień? Czy przeważają dobre czy trudne chwile?

- Czy masz poczucie, że Twoje uczucia i potrzeby są respektowane?

- Jak wygląda Wasza komunikacja? Czy czujesz się wysłuchana i zrozumiana?

- Co chciałabyś zmienić w tej sytuacji, aby czuć się bardziej szczęśliwa i spełniona?

- Jak wyobrażasz sobie przyszłość tej relacji?
 

Warto, abyś odpowiedziała sobie na te pytania szczerze i zastanowiła się, czego naprawdę potrzebujesz. Masz prawo do tego, aby być w relacji, która daje Ci poczucie bezpieczeństwa i szacunku.

Trzymam mocno kciuki!
Martyna Jarosz

11 miesięcy temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Chciałam jeszcze dodać, że to nie jest w porządku, że Twój mąż:

poświęca swoją uwagę innym kobietom w sposób ukryty i emocjonalnie raniący,

manipuluje rzeczywistością, wmawiając Ci, że coś sobie wymyślasz, obraża Cię, gdy chcesz rozwiązać problem.

Warto, żebyś wiedziała:

Twoje uczucia są ważne. Masz prawo czuć się zraniona, rozczarowana, zła, zmęczona.

To, co robisz, próbując rozmawiać, jest oznaką siły, nie słabości. Ale to nie Ty masz wszystko naprawiać sama.

Odpowiedz też sobie na takie pytania :

Czy czuję się kochana i szanowana w tej relacji?

Czy jeszcze wierzę, że on chce pracować nad nami?

Czego JA potrzebuję teraz najbardziej — spokoju, przestrzeni, rozmowy z kimś bliskim?

 

11 miesięcy temu
Olga Jędrzejewicz

Olga Jędrzejewicz

Dzień dobry, to co Pani opisuje może być formą przemocy zwaną gaslightingiem - mówienie komuś, że jest "głupi" jestem wyzwiskiem, a mówienie, że ktoś wymyśla to podważanie osądów. Pewnie warto byłoby się przyjrzeć temu, co to znaczy, że "mąż nie skupia się na Pani" i co dokładnie dzieje się w tej relacji. Nie warto ignorować całkowicie swoich negatywnych odczuć, może dobrze byłoby się przyjrzeć sobie i tej relacji na konsultacji ze specjalistą.

 

Pozdrawiam

Olga Jędrzejewicz

Psychoterapeutka CBT i Schematu

11 miesięcy temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Pani Agnieszko,

 

jak rozumiem, doświadcza Pani braku uwagi ze strony męża oraz naruszenia przejrzystości i szczerości w związku. To ważne, że szuka Pani wsparcia. Może warto byłoby rozważyć konsultację z psychologiem, żeby uporządkować swoje myśli oraz emocje tak, aby móc, jak najlepiej zadbać w tym o siebie. Wszystkiego dobrego!

11 miesięcy temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Pani Agnieszko, to o czym Pani pisze to już pierwszy krok ku zadbaniu o siebie i swoją sytuację. Opisuje Pani coś bardzo trudnego i bolesnego – brak bliskości, poczucie bycia odrzuconą oraz niezrozumienia, a także próby rozmowy, które kończą się poniżaniem. To nie powinno mieć miejsca w żadnej relacji opartej na szacunku.

Pani zmęczenie i poczucie bezsilności są całkowicie zrozumiałe. Proszę pamiętać, że zachowanie męża mówi tylko i wyłącznie o nim, w żaden sposób nie świadczy o Pani. 

Unikanie szczerego dialogu, ukrywanie kontaktów z innymi kobietami oraz deprecjonowanie Pani uczuć mogą być formą manipulacji i naruszania granic emocjonalnych.

Zdecydowanie zachęcam, by w tej sytuacji zadbała Pani o siebie – być może to dobry moment, aby porozmawiać ze specjalistą obszaru zdrowia psychicznego. Taka rozmowa może pomóc uporządkować emocje, odzyskać poczucie własnej wartości i podjąć dalsze decyzje w zgodzie ze sobą.

 

Z wyrazami szacunku

Katarzyna Organ

11 miesięcy temu
Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Pani Agnieszko,

rozumiem, że sytuacja, w której się Pani znajduje, jest bardzo trudna i obciążająca emocjonalnie.  Pomimo tego, że nie posiadam wglądu w Pani relację z mężem, już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że cierpi Pani w związku z jego zachowaniem  i jest to uczucie, które daje nam informację, że coś jest tu mocno nie tak.  Brak zainteresowania ze strony Pani partnera, zwracanie się w stronę innych kobiet czy ukryty kontakt z nimi to wyraźny sygnał, że nie jest Pani w tej relacji szanowana. Słowne obrażanie i wmawianie Pani wyolbrzymiania lub wymyślania to rodzaj przemocy psychicznej, której nie powinna Pani doświadczać. Nie powinna Pani w tej relacji walczyć o uwagę, tylko ją otrzymywać. Nie powinna Pani prosić o szacunek, tylko go otrzymywać. Zdecydowanie zalecałabym Pani konsultację psychologiczną w celu ustalenia dalszych kroków, aby w tej sytuacji zadbać o Panią, a potem, w zależności od Pani decyzji, warto rozważyć terapię małżeńską. 

 

Serdecznie Panią pozdrawiam i trzymam kciuki za zadbanie o siebie z pomocą specjalisty. 

11 miesięcy temu
Iga Rakowska

Iga Rakowska

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, jest bardzo poważną trudnością, która dotyczy nie tylko sfery zachowań Pani męża, ale przede wszystkim dynamiki relacyjnej między Państwem.

Z perspektywy psychoanalizy lacanowskiej w tego typu sytuacjach często dochodzi do zjawiska przesunięcia pragnienia – to znaczy, pragnienie męża "przeskakuje" na inne obiekty, ponieważ z jakiegoś powodu relacja podstawowa nie spełnia już nieświadomych oczekiwań lub przeciwnie – zbyt mocno je konfrontuje z jego własnymi brakami i lękami. Zamiast podjąć trud emocjonalnego zaangażowania, ucieka w powierzchowne formy gratyfikacji (pisanie, lajkowanie, szukanie atencji).

Jednocześnie jego deprecjonowanie Pani (słowa typu "jesteś głupia, wymyślasz") to klasyczny mechanizm gaslightingu – czyli próba manipulacji, w której podważa się Pani percepcję rzeczywistości, aby ukryć własne nieakceptowalne zachowania. To bardzo nieadaptacyjny wzorzec, który może powodować szkody emocjonalne, obniżenie poczucia własnej wartości, dezorientację, a w konsekwencji prowadzić nawet do stanów depresyjnych lub lękowych.

Co może Pani zrobić?

- Przede wszystkim ufać własnym odczuciom. Jeśli coś wzbudza Pani niepokój – to może być sygnał, który warto traktować poważnie.

- Postawić granice – wyraźne, spokojne, stanowcze. Granice dotyczące szacunku, uczciwości i zaangażowania w związek.

- Rozważyć terapię indywidualną/par – ale tylko wtedy, jeśli obie strony będą gotowe rzeczywiście pracować. Jeśli nie – warto pomyśleć o własnym bezpieczeństwie psychicznym i emocjonalnym.

Pani zmęczenie, poczucie bezsilności i walki z "wiatrakami" są zrozumiałe. Nie jest Pani odpowiedzialna za naprawianie relacji w pojedynkę. Związek zawsze wymaga współpracy obu stron.

 

Pozdrawiam,

Iga Rakowska

11 miesięcy temu
Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Agnieszko,

Bardzo mi przykro, to musi być bardzo bolesne i jednocześnie trudne, mierzyć się z brakiem szacunku w relacji. W relacji ważna jest rozmowa i do tego zawsze zachęcam, co w relacji jest dla nas w porządku, a co jest naszą granicą, na co się stanowczo nie zgadzamy i co nas rani. To, co opisujesz, nie jest „wymysłem”, tylko realnym problemem braku lojalności emocjonalnej w relacji i lekceważenia Twoich uczuć. Masz pełne prawo oczekiwać w związku uwagi, szacunku i szczerości. Jeśli rozmowy kończą się obrażaniem Cię i zaprzeczaniem faktom, to nie jest zdrowa komunikacja, tylko unikanie odpowiedzialności. Walka „z wiatrakami” nie ma sensu, jeśli tylko Ty starasz się ratować relację. Warto teraz zadać sobie pytanie: Czy chcę dalej być w związku, w którym moje potrzeby są ignorowane?
 

Jeśli tak – rozważ warunek wspólnej terapii. Może warto popatrzeć na to szerzej i zrozumieć co tak naprawdę dzieje się między Wami. 

Jeśli nie – masz prawo pomyśleć o sobie, zadbać o siebie i zrobić to, co czujesz. 

 

Twoje uczucia są ważne.  💙

 

Anastazja Zawiślak

Psycholog

 

11 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie ze zdradą emocjonalną i odbudować zaufanie po wykryciu rozmów z innymi kobietami
Jesteśmy parą ponad 10 lat. Kilka miesięcy temu otrzymałam wiadomość od pewnego mężczyzny, żeby mój narzeczony zaprzestał kontaktów z jego dziewczyną, bo mu się to nie podoba. Wysłał mi screeny wiadomości, nie były to jakieś dwuznaczne rozmowy, właściwie o niczym. Poprosiłam narzeczonego o pokazanie telefonu, on pewnie mi go pokazał, bo wszystkie wiadomości były usunięte. Po skonfrontowaniu go z tym, co dostałam, zaczął mnie przepraszać, powiedział, że poznał ją kiedyś na jakimś czacie i po prostu dobrze im się pisało, on wiedział, że jest w związku (dodam, że ona mieszkała kilkaset km od nas) i ona wiedziała o mnie. Sprawdziłam później bilingi i pisali ze sobą raz na kilka dni, raz do siebie dzwonili. Skończyło się to karczemną awanturą, bo domyśliłam się, że nie była to jego jedyna "koleżanka". Coś jednak nie dawało mi spokoju - znalazłam w folderze "usunięte" jego zdjęcia z gołą klatą i zdjęcia jakiejś kobiety w staniku, w łóżku itp, i to mnie już dobiło... Po tym, jak to odkryłam on wpadł w panikę, zaczął mnie przepraszać, płakać. Wiedziałam, że to panika tylko przez to, że został przyłapany. Usiadłam z nim i zażądałam 100% szczerości, choćby prawda miała mnie boleć, to wolałam ją znać. Okazało się, że od ponad 2 lat wchodził na publiczne czaty, jak mu się z kimś "dobrze rozmawiało" to wymieniał się numerem telefonu. Powiedział, że to nie były długie znajomości, ani znaczące, po prostu wchodził tam z nudów, albo żeby podbudować swoje ego. Przyznał się, że wtedy czuł się "fajny", "wysłuchany" itp. Nie ukrywam, że byłam dla niego idealna, potrafiłam nieraz powiedzieć coś raniącego, w stylu, że nudzi mnie swoją osobą, dlatego miałam świadomość, że mimo , że zawalił, to mojej stronie też jakiś procent winy jest. Choć żałuję, że ze mną nie porozmawiał. Tych dziewczyn trochę było. On podawał zawsze obce imię i miejscowość, co później przez przypadek zweryfikowałam, gdy napisałam do jednej z tych kobiet. Przechodząc jednak do meritum - on przyznał, że postępował źle, wie, że mnie zranił, przeprosił, powiedział, że chce naprawiać nasz związek - i ja faktycznie to dostrzegam, nie chodzi wszędzie z telefonem, idąc się kąpać czy do toalety nie bierze go ze sobą, abym nie myślała, że coś kombinuje. Gdy spędza czas przy komputerze zostawia otwarte drzwi, abym czuła się bezpiecznie. Problem tylko w tym, że ja nie za bardzo sobie radzę z myślą, że były jakieś inne kobiety. Że gdzie indziej poświęcał swój czas, mimo że nieraz go prosiłam by skupił się na mnie (to byly czasy przed tą aferą). Że oglądał jakieś półnagie zdjęcia, że ktokolwiek inny był go w stanie zainteresować i przede wszystkim - że trwało to dłuższy czas, ja spałam bezpiecznie obok kogoś, kto pisał sobie gdzie indziej. Jak sobie pomóc, jak poradzić sobie z natrętnymi myślami - chcę dać mu szansę, bo przyjął moje granice i przejął odpowiedzialność na siebie, ANI RAZU nie powiedział mi, że to moja wina. Boli mnie jednak, że gdyby nie przypadek, to być może to by trwało, pojawiłyby się dzieci, a ja nic bym nie wiedziała...
W żałobie po mamie nie jestem w stanie zaakceptować nowego związku ojca. Dla mnie jest to dobre, jednak ojciec uważa, że jestem złą córką.
W zeszłym roku zmarła moja mama.Jestem osobą dorosłą. Mój ojciec szybko związał się z inną kobieta, twierdzi, że nie chce być samotny. Nie popieram tego, ale też nie zabraniam, powiedziałam mu, żeby robił co chce i co uważa za stosowne. On uważa, że w ten sposób nie interesuje się jego życiem. Nie jestem w stanie poznać tej kobiety, nadal jestem w żałobie po mamie. Czy jestem złą osobą,ponieważ nie chcę poznać nowej partnerki ojca? Zawsze patrzyłam na uczucia innych, ale teraz uznałam, że muszę patrzeć na moje uczucia. Mój ojciec nawet nie próbuje tego zrozumieć.
Jak w niekonfliktowy sposób zakończyć przyjaźń?

Dzień dobry,

co najlepiej zrobić, aby w niestresujący sposób rozstać się z przyjaciółką? Próbowałam już 3 razy, ale nic się nie udało.

Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii.
Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii. Od psychoterapeutki wiem, że świetnie radzę sobie nawet z sytuacjami, których nie omawiałyśmy i przede wszystkim potrafię myśleć (co nie jest dobrze odbierane przez moją rodzinę - odkąd pamiętam, miałam postępować zgodnie z oczekiwaniami, które i tak zmieniały się każdego dnia). Trudnym momentem było też pogodzenie się z myślą, że moja rodzina to osoby niedojrzałe emocjonalnie i nigdy się nie zrozumiemy (należy dodać, że propozycje terapii rodzinnych wychodziły ode mnie już kiedy miałam 15 lat, co kończyło się przemocą psychiczną i fizyczną). Musiałam walczyć o siebie sama, nie miałam nigdy przyjaciół. Zawsze byłam odrzutkiem, w szkole obniżano mi oceny z zachowania tylko dlatego, że żadne z dzieci nie chciało się ze mną bawić (chyba że coś chciały, a często rozdawałam im wszystko, co miałam przy sobie, żeby tylko mnie lubiły). Terapia była bardzo potrzebna, ale też dużo zrozumiałam sama, przed terapią, tylko ciężko było mi uwierzyć, że mogę mieć rację. Od października 2022 czułam się gorzej, a w grudniu nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Styczeń, nowy rok, przyniósł diagnozę depresji w stopniu zaawansowanym. Zastanawiałam się dlaczego, przecież tak dobrze mi szło. Byłam załamana również dlatego, że rodzina niezbyt przychylnie patrzy na kwestie związane ze zdrowiem psychicznym. Obecnie jestem z siebie dumna, że się nie poddałam, że już te kilka lat temu, kiedy prawie całe dnie (w czasie pandemii) spędzałam w łóżku i nie byłam w stanie ogarnąć nawet siebie, pomimo myśli o wyrządzeniu sobie krzywdy, zupełnie sama, bez wsparcia, szukałam pomocy. Oprócz tego od dziecka miałam lęk społeczny, który w zeszłym roku znacznie się zmniejszył. Wszystko wydaje się w porządku, ale... No właśnie tu zaczynają się schody. Mam znajomych, ale... • również lęk, że zostanę sama jak dawniej • poczucie, że te relacje są przelotne, płytkie • słyszę, że potrafię pomagać, że dużo rozumiem, że nie oceniam, nie wyśmiewam, nie daję złotych rad, zamiast się obrażać, szukam przyczyn i to bardzo im pomaga, mogą poczuć się normalnymi ludźmi • 90% znajomości kończy się po tym, kiedy ludzie uzyskają ode mnie wsparcie • czy na pewno poczucie własnej wartości jest u mnie zdrowe? Może właśnie zależy od ludzi wokół mnie, tego co o mnie powiedzą • coraz trudniej jest mi słuchać o przyjaźniach i związkach innych osób (bywa, że mam ochotę wybuchnąć) - albo jestem już przemęczona mnogością i siłą emocji, jakie odbieram, albo też zazdrosna (a zazdrość nie jest zła - pokazuje, czego w życiu brakuje) • moje wspomnienia (już z czasów szkolnych) to historie opowiadane przez innych ludzi, NIE MA W TYM MNIE • poznaję nowych ludzi, naprawdę zależy mi na tym, żeby w końcu pojawiły się zdrowe relacje, ale nawet z tymi "nowymi" ludźmi wychodzi tak jak ze wszystkimi poprzednimi Jestem załamana. Nawet kiedy człowiek fizycznie jest sam, chyba czuje, że gdzieś tam na świecie jest ktoś, komu na nim zależy... Sama nie wiem. Kiedy próbuję poruszać takie tematy ze znajomymi słyszę, że za dużo myślę, a ludzie tego nienawidzą, albo że powinnam dołożyć sobie więcej obowiązków, żeby nie myśleć. Dokładam sobie zajęć, ale to nie pomaga mojej psychice, poczucie osamotnienia wychodzi nad to, czym się zajmuję. Samotność w tłumie jest okropna. Każda interakcja z ludźmi jest dla mnie na wagę złota, ale to nie jest to, czego (w sumie każdy człowiek) potrzebuje. Nie wiem już co robić. Terapię kończę, nie wiem, co omawiać na sesjach, rozmawiałam o tym naprawdę wielokrotnie. Nie dostanę złotej rady, a sama nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Wiem, skąd się to wszystko bierze, ale nie chcę czekać (nawet aktywnie) na odpowiednich ludzi, bo mnie to wykańcza. Z zewnątrz wszystko wygląda świetnie, tym bardziej w ostatnich miesiącach, ale ta samotność tworzy ogromną dziurę, pustkę wewnątrz mnie. Może rzeczywiście przesadzam?
Jak radzić sobie z manipulacjami męża w trakcie rozstania? Zaburza on poczucie bezpieczeństwa u dzieci

Mąż nie godzi się na rozstanie. Postanowiłam rozstać się z mężem. Nie układało nam się od dawna. 

Nasze 8-letnie małżeństwo trwało w dużej mierze w milczeniu. Nie było między nami komunikacji. Rzadko ze sobą szczerze rozmawialiśmy. Pojawił się u mnie ktoś, kto wyznał mi miłość. Mąż wszystko wiedział. Prosiłam go, żebyśmy poszli do psychologa, na terapię, on twierdził, że nikomu nie będzie się zwierzał. Cały czas przy tym ze mną nie rozmawiał, tylko wymagał zerwania kontaktu z kolegą. Kiedy oznajmiłam mu, że się zakochałam, on nagle zaczął ciągnąć mnie do psychologa. Odwiedziliśmy kilku. Tylko że ja już nie chciałam walczyć. 

Kilka miesięcy trwały nasze "rozmowy". Mąż nastawił przeciwko mnie rodzinę, przywiązał do siebie dzieci. Ja nie mogłam na niego patrzeć, chciałam, żeby się wyprowadził. 

Prosiłam. On uparcie twierdził, że jak się wyprowadzi, nie będzie miał już powrotu. Po wielu miesiącach, już pod koniec samych kłótni, odszedł. Teraz przyjeżdża do dzieci bez uprzedzenia mnie, spełnia ich zachcianki, a ja słyszę od niego tylko teksty: przysięgałaś przed Bogiem, zniszczyłaś rodzinę, a marzenia dzieci legły w gruzach. W weekend zrobił coś najgorszego. Po mojej spokojnej z nimi rozmowie, gdzie wytłumaczyłam, że musimy się rozstać, bo czasem tak bywa, ale oni zawsze będą dla nas najważniejsi (dzieci przyjęły to z dużym spokojem), mój mąż zabrał dzieci na kolejne spotkanie, na którym szlochał i mówił: mama zrobiła coś złego, mama wyrzuciła tatę z domu, nie przeprowadzimy się do nowego domu, bo mama podjęła taką decyzję itd. 

Dzieci wróciły bardzo rozstrojone. Musiałam je "przekonać" do siebie z powrotem, zdobywam ich zaufanie na nowo. 

Do tej pory, przez rok tej naszej szarpaniny, nigdy nic mnie tak nie dotknęło. Skąd takie jego zachowanie w stosunku do dzieci? Uparcie twierdzi, że kocha je nad życie. Więc po co burzy ich poczucie bezpieczeństwa? Nie potrafię tego pojąć.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!