
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Co mam zrobić, jak...
Co mam zrobić, jak od jakiegoś czasu każdy, kto jest mi bliski, się oddala?
Marika Żyrek
Może to odpowiedni moment na zastanowienie się, w co pokłada Pani energię, w jakie relacje inwestuje Pani swoje uczucia? Czas na zastanowienie się, czy Pani relacje z innymi osobami wyglądają tak, jak Pani tego potrzebuje i oczekuje? Czy są to pewne, bezpieczne, wspierające relacje, w których dominuje szczerość, zaufanie i akceptacja?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
wydaje się, ze musi być jakaś przyczyna tego, ze jak Pani pisze „każdy bliski się od Pani oddała”. Nie zdradza Pani szczegółów, wiec trudno się odnosić do tego w konkrecie, ale zazwyczaj kiedy obserwujemy jakiś powtarzalny się wzorzec/schemat - w tym przypadku, ze bliskie osoby się oddalają- warto poszukać rozumienia takiego stanu rzeczy. Ponieważ dotyczy to Pani, a bardzo trudno odkrywac coś w samej sobie, ponieważ nie jest łatwo nabierać dystansu, patrzeć na rzeczy które nas dotyczą z innej perspektywy, odkrywać to, co jest nieświadome (mysli, uczucia, postawy, schematy postępowania), potrzeba do tego profesjonalnego, obiektywnego wsparcia w postaci osoby psychoterapeuty. Terapia właśnie pozwala zrozumieć to, co się dzieje w życiu, a nad czym tracimy kontrole, lepiej rozumieć siebie i innych, zyskiwać wpływ na basze postępowanie a co za tym idzie dokonywać zmian w relacjach z ludźmi. Terapia może również pomoc na druga zgłaszana przez Pania sprawę - poradzić sobie z trudnymi uczuciami związanymi z tym, ze partner dotykał inna kobietę, rozeznać się dokładnie w tym, jaki Pani ma do tego stosunek i co Pani chce z tym zrobić. Polecam skorzystanie z wyszukiwarki terapeutów na TwójPsycholog i umówienie pierwszej konsultacji. pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Witam,
mój problem od zawsze i źródło wiecznych sprzeczek z mężem. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nie miał kolegów, nie wychodził na przysłowiowe piwo. Mama też nie, nie pracowała.
Wyszłam za mąż ponad 10 lat temu. Mąż domator.
Czasami były jakieś wyjścia z pracy, ale zazwyczaj nie chodził, bo ja nie chciałam. Im dalej w naszym małżeństwie, tym większy problem się z tego zaczął robić. To nie tak, że wcale nie chodził. Chodził, ale rzadko i po naszych sporych kłótniach.
Czasami trzymałam go i płaczem prosiłam, żeby nie wychodził.
Po skończeniu magicznej 40stki coraz częściej zaczął mówić o tym, że chce mieć czas na własne hobby, że ma prawo wyjść ze znajomymi, że się stresuje jak ma mi powiedzieć o jakimś wyjściu itd. Oprócz wyjazdów służbowych i wyjść tu na miejscu doszły teraz spotkania ze znajomymi z rodzinnego miasta.
Na wszystkie chce pójść, pojechać itd.
Obecnie jest to coś, co myślę, że doprowadzi do naszego rozstania, ponieważ ja już psychicznie nie jestem w stanie tego udźwignąć. Tego napięcia, że zaraz przyjdzie i znowu będzie chciał gdzieś wyjść. A dodam, że chodzi na boks kilka razy w tygodniu, wiec ma swój czas poza domem.
Z czego wynika moja postawa? Z domu? Z tego, że u mnie w rodzinie nie ma takich problemów? Z tego, że moi rodzice uważają, że jak ktoś wychodzi wieczorem, to zdradza? Że nie wypada, bo ma żonę i dzieci to po co ma się szlajać.
Z tego, że sama jeździłam na wiele wyjazdów służbowych i widziałam, co tam się dzieje. Wreszcie z tego, że on stawia te wyjścia ponad nasze relacje. Miałam terapię, ale niewiele to dało.
I szczerze zastanawiam się, dlaczego to ja mam się zmieniać? Dlaczego mam się godzić na jego wyjścia?

