
Patrycja
Konrad Smolak
Psycholog rozmawia ze swoim pacjentem o ważnych dla niego/niej osobach - jest to naturalne. W przypadku dziecka są to często sami rodzice, nauczyciele, rówieśnicy, rodzina. Natomiast trudno określić, w jakim kontekście i tonie są to wypowiedzi, co płynie z ust psychologa, a co z ust dziecka na pytanie psychologa. Niezależnie od tego, rozumiem, że zauważa Pani przesłanki do niepokoju. Warto porozmawiać z psychologiem - najlepszą jest sytuacja, gdy szkoła, psycholog, rodzice - współpracują dla polepszenia dobrostanu dziecka.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Matusiak
Moim zdaniem ma Pani prawo żyć z kim chce i nie tłumaczyć się z tego nikomu w tym psychologowi. Takie zachowanie jest nieprofesjonalnie, ponieważ psycholog, psychoterapeuta nie jest od tego aby mówić człowiekowi co ma robić, z kim ma żyć, co jest dobre, a co złe itd. a tym bardziej dziecku. Rozumiem , że dziecko powtarza Pani słowa psychologa i nie chce chodzić na terapię… Porozmawiałabym z psychologiem i zapytała o co chodzi ? Może dziecko coś źle zrozumiało, (nie twierdzę, że tak jest ale czasem się zdarza), a może są to przekonania dotyczace np. małżeństw, tej właśnie osoby. Jeśli po rozmowie potwierdzą się te przekonania, zmieniłabym specjalistę na kogoś, kto będzie pracował w interesie małego pacjenta i Waszej rodziny , a nie wprowadzał zamęt. Jeśli dziecko nie chce chodzić do tej Pani, też poszukałabym kogoś innego, ponieważ relacja między psychologiem i pacjentem jest bardzo ważna i to ona jest leczącą. Formalnie można zgłosić zastrzeżenia do przełożonego tego psychologa i niestety niewiele więcej, ponieważ nie mamy wciaż w Polsce ustawy o zawodzie psychologa, co powoduje brak organów nadzorczych.
Anna Skrońska
Gdy rodzice się rozstają, to kończy się bycie mężem i żoną, partnerem i partnerką. Jednak bycie mamą i tatą się nie kończy. W tym kontekście w terapii rodzice mogą się pojawić “razem”. Zasadniczo psycholog nie narzuca dziecku swojego rozumienia tego, co będzie dla dziecka korzystne. Jeśli Pani ma takie odczucie, to warto skorzystać z rozmowy z psychologiem. Pomówić o swoich obawach, obawach dziecka powodujących niechęć do uczęszczania na terapię.

Zobacz podobne
Witam. Mam problem z komunikacją w związku ze strony faceta. Jesteśmy ze sobą już 13 lat, wychowujemy córkę (14-latka z poprzedniego Związku) oraz naszego syna 11-latka. Problemy bywały różne, mieliśmy inne podejście do podziału obowiązku, odpowiedzialności i funkcjonowania w rodzinie. Między nami jest różnica 12 lat (mój narzeczony jest starszy). Pokonaliśmy wiele różnic i wypracowaliśmy normalny system rodzinny. Codziennie praca, dom i dzieci. Od pewnego czasu dzieci jeżdżą na weekendy do dziadków i mamy wtedy czas dla siebie i wspólnych znajomych, z którymi spotykamy się co jakiś czas. Od dłuższego czasu mój facet miewa zachwiania humoru, gdy coś mu się nie podoba, to w sposób bardzo dosadny o tym mówi. Często słyszę, że to moja wina, bo mam inne zdanie. Gdy zwraca uwagę bezpodstawnie dzieciom i one komunikują, że coś nie jest zgodne z prawdą, to słyszą, że nie musi z nimi rozmawiać, żeby nic od niego nie chcieli itp. Gdy przesadza, to rozmawiam z nim i próbuje zażegnać konflikt, wtedy słyszę, że podważam jego autorytet. Od kilku dni obraził się właśnie o wymianę zdań i nieodzywanie też do dzieci. Nie interesuje się czy coś im potrzeba, czy są głodne itp. Wraca z pracy, bierze coś do jedzenia, myje się i siada przed komputer, na którym ogląda różne filmy. Potem się kładzie i tak następny dzień nastaje. Na co dzień oboje pracujemy, ale w domu sprzątam tylko ja, robię zakupy, gotuję, szykuje śniadania, piorę itp. A gdy mówię, że nie jestem służącą i chcę, żeby robił, to ze mną to słyszę, że on pracuje ciężej i nie umie gotować, po co Sprzątać i prać codziennie, a zjeść można na mieście. Czasem wysyłam go z kolegą na działkę na ryby, żeby się zrelaksował i odpoczął od pędu i obowiązków (3/5 dni) ja oczywiście zostaje z dziećmi i żyje jak co dzień. Nigdzie nie chodzę po imprezach i nie wyjeżdżam sama, bo lubię wspólne podróże i wspomnienia. Czasami mam dość, bo to tak jak bym miała trójkę dzieci. Gdy jest ok, to potrafi dużo załatwić i ogarnąć spraw, ale gdy już się obrazi i jak mi dzieci świadkiem o jakiś wymysł to palcem nie ruszy i traktuje nas jak powietrze. Często podkreśla, że mieszkanie jest jego, że on to się dorobił, bo ma swoją firmę, a ja nie mam nic (jestem nauczycielem w przedszkolu) i na nic mnie sama nie stać. Że wychowuje dzieci na niezaradne, bo pozwalam im na telefon czy wyjazdy weekendowe i jedyne co będą w życiu mogli Robić to pracować w biedronce. Często myślę sobie, że nie zasługuje na takie komentarze i nie mam czasu na fochy, bo gdy mam dość i nie chce rozmawiać, to rozmawiam służbowo przez dzień czy dwa, ale dzieci nie odczuwają tego, bo funkcjonuje wtedy normalnie tyle, że w większej ciszy do ich ojca. Kiedyś wspomniałam o terapii, że może warto pójść do psychologa i porozmawiać, bo może oboje coś źle robimy bądź źle widzimy, ale wtedy słyszę „to idz, tobie się przyda psycholog, bo coś jest z tobą nie tak, ja nie mam potrzeby”. Jak mogę pomóc sobie bądź nam, żeby żyło się łatwiej ?
Mama oskarża mnie o coś, czego ja nie robię: o to, że rzekomo donoszę do rodziny na to, co się dzieje u nas w domu, a przez to myślę, że mama mi nie ufa, stąd te oskarżenia.
Co robić?

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.