Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Żona zarzuca mi winę, kiedy ja chcę wyjaśnić sytuację. Nie wiem już jak się komunikować.

Sebastian

Witam, zwracam się z prośbą o doradzenie mi w sytuacji w jakiej się znalazłem, otóż w dniu dzisiejszym dzwoniły do mnie nauczycielki ze żłobka, ponieważ nie mogły dodzwonić się do żony , po 30 minutach wydzwaniania do niej spytałem zdenerwowany z lekko podniesionym głosem, dlaczego nie odbierała od 30 minut ani ode mnie, ani ze żłobka, po czym usłyszałem odpowiedź, że nie mogła odebrać to nie odbierała i po co robię taką aferę . Chciałem się spytać, bo żona wmawia mi cały czas, że to moja wina, że zapytałem. Proszę o radę co mam zrobić w takiej sytuacji, ponieważ nie mam już siły wysłuchiwać, jaki to ja nie jestem zły. Z góry dziękuję za odpowiedź
Zdjęcie Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Psycholog
147 odpowiedzi na forum

Witam, 

Niewiele mogę z pana listu wywnioskować, bo mam jednak za mało informacji o całej sytuacji. Czy była ona jednorazowa czy to się zdarza nagminnie? Jeżeli jednak była to sytuacja jednorazowa, że żona nie mogła odebrać telefonu, to czasem jest to po prostu niemożliwe ze względów zawodowych lub innych sytuacji wynikających z dnia codziennego. Jeżeli natomiast zdarza się to dość często, to proponowałabym panu szczerą rozmowę z żoną dlaczego tak się dzieje.

 Komunikacja w związku jest bardzo ważna, i czym szybciej wdrożymy ją  w życie, tym lepiej dla obu stron. Jeżeli natomiast potrzebuję pan rozmowy, prosze się z nami skontaktować. 

K Rosenbajger

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

może Pan porozmawiać z żoną. Zorganizować czas i  przestrzeń na spokojną rozmowę i powiedzieć, jak się Pan czuje w związku z zaistniałą sytuacją. Jeżeli zacznie Pan od swoich emocji to może to spowodować, że żona  nie poczuje się na początku rozmowy atakowana i być może wyjaśnicie sobie sytuację.

Jeżeli ma Pan poczucie, że trudności w komunikacji między Państwem nie dotyczą tylko tej sytuacji, to może warto zastanowić się nad konsultacją małżeńską u psychologa, psychoterapeuty. 

Pozdrawiam 

Zofia Kardasz

 

Panie Sebastianie, trudno się odnieść do pytania o radę, ponieważ przestawił Pan jednostkową sytuację, ale jak rozumiem, takie problemy komunikacyjne zdarzają się częściej.

Myślę, że warto zacząć od rozmowy z żoną i wyjaśnienia na spokojnie jak Pan się czuje w takich sytacjach, ale też jakie są Pana potrzeby. Warto o to samo zapytać również żonę.

Życzę wszystkiego dobrego.

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Zazdrość o partnerkę, jednak ona nie bierze pod uwagę moich potrzeb. Nic mi nie mówi, nie pracuje nad sobą.
Witam. Zadałem już pytanie o problem z moją zazdrością wobec mojej kobiety. I rozumiem, że nie mogę być o nią tak zazdrosny, że jak chce wyjść z koleżankami do klubu, to boję sie, że kogoś pozna, zacznie pisać z tą osobą i mnie rzuci. Ale moja partnerka ma dziwne zachowania i chciałbym sie dowiedzieć czy ja je źle odbieram czy to z nią jest coś nie tak ?? 1.Często pali papierosa i gdy już go pali mówi, że to jej przestrzeń i w tym czasie nie mogę nawet do niej mówić. Czy to normalne ? 2. Bardzo mało mi mówi, czegokolwiek. A jak jej mówię, że powinna mi wszystko prawie mówić , tłumaczy się, że nie musi mi się ze wszystkiego tłumaczyć. Nawet nie mówi mi, że np. jutro będzie u koleżanki coś tam robić . Zupełnie nic mi nie mówi odnośnie swojego spędzania czasu po pracy itd . 3. Gdy z nią śpię jest problem z budzeniem jej. Budzę ją ponad pół godziny i wstaje w ostatniej chwili z wyrzutami. A jak proszę ją, żeby nad tym popracowała, mówi: Nie musisz u mnie spać jak Ci to przeszkadza. Czuję się, jakby myślała tylko o sobie i o swoim dobrze, a nie wspólnym. Rozmawiałem z nią na ten temat, ale ciągle słyszę, że jak coś mi się nie podoba, to moja sprawa, że ona nic złego nie widzi w tych zachowaniach i się nie zmieni.. Dla mnie to nie są błahe sprawy . Może ja jestem przewrażliwiony i robię z głupot aferę . Co wy na ten temat jako specjaliści myślicie ? Bo ja czuję się, jakby ona myślała tylko o sobie, a ja nie znaczę nic dla niej. Mam racje ?
1 odpowiedź
Zmiany w zachowaniu męża: agresja, krytyka i ukrywanie wiadomości

Mąż od jakiegoś czasu jest drażliwy raz na odległość jadąc do pracy wypisuje na messenger, iż pragnie mnie ma ochotę ze go jaram kręcę tęskni kocha po czym odwraca rolę wracając do domu jest toksyczny chamski agresywny wybuchowy obojętny lekceważący potrafi mnie krytykować zamydlać oczy złote góry a co do czego inny wyzywa od cyt. kurew szmat dziwek nic sobie z tego nie robi. Wiadomości sms jak zawsze trzymał tak usuwa co ja mam myśleć uważa ze mnie kocha ale czyżby czegoś nie ukrywał? Na Facebooku i na messenger nic nie dojrzałam nawet w połączeniach telefonicznych ale dziwi mnie usuwanie moich smsów bo? Co myśleć zaczyna odmawiać tez zbliżeń intymnych sądząc ze pragnie wtedy kiedy on chce ze nim żądze marudzę nalegam na bliskość czułość przytulanie

6 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z emocjami w związku na odległość i konfliktem z partnerką?
Witam, jak poradzic sobie z wewnetrznym zawodem, zloscia… Otoz zyje w zwiazku na odleglosc i po ponad miesiacu czasu kiedy sie nie widzielismy przylecialem tylko na tydzien - juz doskonale wiemy, ze taki tydzien to bardzo malo i czuje totalny niedosyt… ale jest jeszcze gorzej. Niedziela minela super poniedzialek spytalem czy przeszlibysmy sie razem do mojej mamy sie przywitac bo nie wypada przyleciec i nawet na chwile sie nie zobaczyc. Ona nie chciala wiec stwierdzilismy, ze ona w tym czasie pojdzie do swojej mamy ja do swojej… wyszlismy, pod klatka jej mamy zamowilem Ubera bo ja jeszcze kawalek drogi mialem a szkoda czasu. Po jakiejs godzinie zadalem jej pytanie “i jak?” szykujac sie powoli do wyjscia z checia ustalenia co dalej - jakby dla mnie oczywiste jest ze sie spotkamy i wrocimy razem lub gdzies pojdziemy. Ona odpisala, ze powoli sie szykuja do wyjscia. Wiec zeby tez nie siedziec z mama i jednoczesnie stukac w telefon napisalem “ooo sek.” - mialem na mysli, ze odezwe sie zaraz. Powiedzialem mamie, ze juz powoli sie zbieram, wyszedlem i zadzwonilem do partnerki… pytam “i jak tam?” - uslyszalem “no my juz idziemy do domu (z jej synem)”. Wkurzylem sie troche bo jakby… dla mnie to wazne byc razem szczegolnie w zwiazku na odleglosc w kazdej chwili. Przyszedlem do domu… atmosfera nie byla najlepsza… ale mowie zostawie to wezme prysznic zszedlem do sklepu po wino na wieczor… zjedlismy obiad… partnerka nie wykazywala wiekszego zainteresowania, siedziala w telefonie, zaproponowalem wspolne kino dla dziecka bo to jego ferie. Dzieciak nie chcial, wiec sciagnalem buty i sie polozylem… w ktoryms momencie ona zaproponowala kino dla nas dwoje - ale repertuar byl po prostu slaby i stwierdzilem, ze nie chce za bardzo… w ktoryms momencie wzialem jej telefon i przytulilem ja do siebie… powiedzialem jak wlasciwie codziennie “potrzebuje wiecej takich przytulen”. Pocalowalismy sie atmosfera sie rozluznila postanowilem wiec zapytac o ta sytuacje… dlaczego sama wracala… i tutaj sie zaczelo. Ona stwierdzila, ze czekala na dole myslala ze jak napisalem “ooo sek.” To ze przyjade uberem po nia… a ja mowie spokojnie ze nie mialem tego na mysli chcialem sie dogadac przez telefon dlatego zadzwonilem… aha podczas rozmowy tel. Jak jej powiedzialem, ze oczywiste jest dla mnie wspolne wracanie… powiedziala cos o tym ze mam 40 lat i cos powinienem wiedziec - nie pamietam bo za bardzo jej nie rozumialem. Mowie, ze chcialem sie na spokojnie umowic i przykro mi sie zrobilo jak powiedziala, ze sami wracaja… mowie, ze nawet jak z kolega ide i sie rozdzielamy to wiemy ze wracamy razem, zaczela podnosic ton ze nie obchodza jej moi koledzy… i ze ja sie nie staram, nic nie robie chciala isc do kina, a jak wracalismy a ja nie podjechalem po nia to cytyje “TY DALES DUPY!” Poniosly mnie emocje i powtorzylem glosniej to samo co ona “ty sie nie starasz i ty dalas!”. Wiem doskonale ze w zwiaku powinno sie mowic zaczynajac od “Ja…chcialbym, poczulem sie itd” ale ona tego nie chce stosowac… poszla do gory zostawila mnie na dole… bardzo mnie to zabolalo bo ja chcialem milo spedzic czas ktorego malo mamy. Poszedlem do gory - cos sprzatala - spytalem czy pojdziemy ochlonac na dol razem “Nie!”. Zszedlem… wrocilem do gory i spytalem “ty na prawde kochasz sie klocic?”. Wtedy z mina na ktorej byla tylko nienawisc powoedziala o tym, ze dre sie przy dziecku - choc u mnie to byly 3 slowa wiekszym tonie i jestem pewny ze dziecko tego nie slyszalo”. Zaczela wyolbrzymiac cala sytuacje mowila z wielkim gniewem, nienawiscia, krytyka itd. Zszedlem wyciagnalem wino z lodowki nalalem do kieliszka usiadlem sam ze soba w sypialni, pilem i plakalem. Wyszedlem… i mialem ochote wyjsc z domu i nie wrocic… ona zawolala syna zaczeli ogladac film - smiac sie ciesszyc jakby ostentacyjnie to robila. Ja wzialem kolejny kieliszek i z wielkim bolem w srodku - nie chcialem wychodzic przy dziecku. Film sie skonczyl dziecko poszlo do gory. Jej mina zamienila sie w doslownie “nie nawidze cie” z zimnym tonem powiedziala cos zaczynajac “a Ty…myslisz, ze bedziesz pic przy dziecku” itd. Nie bylem pijany siedzialem cicho i pilem… wiem, ze bie jest to prawidlowe ale chcialem zagluszyc bol… ktory jej nie interesowal. Dopytalem “czyli mam wyjsc?” Bez wahania odpowiedziala “Tak”. Wyszedlem… boli strasznie… i nawet jezeli jakims cudem bysmy sie pogodzili to znowu mnie boli, ze nie dosc ze nie mamy tego czasu dla siebie prawie w ogole to znowu kolejne dni wlasnie ida do smietnika… jestem totalnie zalamany i widze ze to nie ma sensu - bo nie umiemy ze soba rozmawiac a ona nie lagodzi nigdy konfliktow… ale BOLI cholernie.. leze u mamy i czekam na niedziele - samolot. Boli, mecze sie nie mam na nic ochoty nic mi nie jest w stanie pomoc oprocz placzu.
3 odpowiedzi
Zaloba po smierci partnera i poczucie winy po jego nalogu - jak przetrwac ten trudny czas?
Witam.Jestem w żałobie po stracie ukochanego mężczyzny.Dowiedziałam się o jego śmierci kilka dni temu od jego byłej partnerki,matki jego dzieci. To był dla mnie szok gdy usłyszałam słowa,że nie żyje!!! Od miesiąca mieliśmy utrudniony kontakt bo on wrócił do nałogu.Wcześniej zamieszkaliśmy razem przez kilka dni ale przez głupie nieporozumienie ja się wyprowadziłam od niego.Żałuję tego bardzo ponieważ on zaczął po tym zdarzeniu pić. W tym czasie mówił mi jak bardzo mnie kocha i potrzebuje.Chciał abym do niego przyjechała i z nim była.Ja tłumaczyłam mu,że on musi zawalczyć o siebie i nas.Mówiłam mu,że chce z nim być tylko musi mi pokazać jak bardzo mnie kocha i przestać pić! Jednak teraz wiem,że to było za mało. Teraz wiem,że on potrzebował mojej pomocy a ja mu nie pomogłam... Nie zdawałam sobie sprawy,że to tak się skończy😭 Nigdy nie wybaczę sobie,że mu nie pomogłam...😭😭😭 Jestem w strasznym stanie psychicznym ... Mam małe dziecko,którym się opiekuje i właśnie ono trzyma mnie przy życiu... Wiem,że muszę je chronić i dbać o nie... Tylko to mnie ratuje... Czy ja dam sobie radę sama z tymi myślami?Jak przetrwać ten trudny czas?
9 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z kompleksami i niskim poczuciem własnej wartości w wieku 16 lat?

Mam 16 lat, ogromne kompleksy na punkcie wyglądu, wydaję setki złotych na ubrania, ponieważ wszystko, co na siebie założę, wydaje mi się, że źle na mnie leży, pomimo że inni mówią, że wszystko jest ok, cały czas czuję, że ktoś mnie obserwuje i wyszydza, znajomi wytykają mi, że użalam się na sobą, jestem egoistyczny i nie potrafię się kłócić, przez co zawszę przegrywam kłótnie, nigdy nie byłem jakoś lubiany, wszędzie spada na mnie krytyka i hejt, że jestem leniwy, że nie spełniam oczekiwań innych, nigdy nie miałem relacji z żadną dziewczyną, czego dramatycznie pragnę, większość czasu spędzam sam w domu, ponieważ mieszkam na zadupiu bez żadnych dzieci. Uciekam w świat muzyki, co wprowadza mnie w pewien trans, wyobrażam sobie, że żyje życiem, jakim chciałbym żyć. Czasami chce mi się płakać, ale wiem, że wtedy byłbym zwykłą ciotą i użalał się nad sobą, bo przecież inni mają gorzej. Pieniędzy w moim życiu mi nie brakuje. Nie umiem skończyć żadnej rzeczy, wszystko tylko napoczynam, nie potrafię nawiązać normalnej relacji z kimkolwiek, jak tylko to zrobię, zachowuję się dziwnie, bo boję się, że go stracę. Czuję, że nie zasługuję, żeby żyć, bo jestem złą osobą. W podstawówce dokuczałem jednej z osób z klasy, było to chyba równomierne z tym, jak moi rodzice się rozwodzili. Zawsze byłem tym dziwnym, mniej więcej do czasu 1 klasy liceum, gdzie w końcu znalazłem normalnych znajomych, ale tu też czuję się wyalienowany. Każdy wokół mnie ma już doświadczenie z dziewczynami, ja nigdy nie miałem, zacząłem już wątpić, że kiedykolwiek to nastąpi, bo wiem, kim jestem, próbowałem się zmienić wiele razy, ale nie mogę. Już wiele osób się ode mnie odwraca. Już nie daję rady. Nawet w jedynej rzeczy dla której żyję - grze na gitarze, nie wychodzi mi satysfakcjonująco. Mam wiele kompleksów na punkcie swojego wyglądu. Nie potrafię ich przemóc. Mówią, że mam duże ego i niskie poczucie własnej wartości. Chyba to wszystko mi się należy, bo przecież złych ludzi spotyka kara.

2 odpowiedzi
Poczucie winy po toksycznym zwiazku - jak poradzic sobie z wracajacymi myslami mimo szczesliwego malzenstwa?
Cześć, mam czasem myśli i poczucie winy dotyczące mojego życia. Kilka lat temu byłam z chłopakiem byliśmy ze soba bardzo długo, kilka lat. Jak zaczęliśmy się spotykać to chodziłam do liceum. Szybko ze soba zamieszkaliśmy, ja zamieszkałam z nim i jego rodzicami. Ja nigdy nie miałam pełnej rodziny, rodzice są po rozwodzie i zawsze była przemoc. Nigdy się nikt mną nie interesował, nikt nie miał czasu. Jak chodziłam do szkoły to bardzo chciałam być w związku. Ale miałam kilka przed tym kilku letnim. Niestety w tym związku były chłopak mnie kontrolował, dużo rzeczy zakazywał, nie mieliśmy wspólnych zainteresowań, dużo byliśmy w domu. W jego domu były awantury a ojciec jest alkoholikiem. Nie chce samych złych cech przepisywać i tylko złych momentach pisać bo były też te dobre ale nawet na początku związku nie było że np. dostałam jakiś upominek czy kwiaty, urodziny i święta to samo pytaliśmy się wzajemnie co chcemy i kupowaliśmy albo dawaliśmy pieniądze. Nie czułam się przy nim wartościowa, rzadko mi coś powiedział nie cieszył się tak jak ja oczekiwałam gdy coś mi się udało. Potem wyprowadziliśmy się od jego rodziców, poruszałam temat ślubu ale niestety zaręczyn nie było. Z czasem zaczął nadużywać alkoholu i dużo palić papierosów, przeszkadzało mi to mimo że nie był agresywny, po prostu pił ale wiadomo ile pieniędzy na to szło.. gdy się zebrałam w sobie to wyprowadziłam się (dodam jeszcze że wcześniej też kilka razy się rozstawaliśmy) jak z kimś rozmawiałam to lepiej czułam się z tamtą osobą niż z nim ale bałam się odejść, zrobić nowy krok. Obecnie jestem w małżeństwie i mam dzieci ale są takie dni gdzie to wraca i myślę że to była moja wina, że mogłam to inaczej zrobić, źle się czuję że ktoś może coś negatywnego mówić na mój temat. A obecnie jestem szczęśliwa, mam wsparcie i mogę spędzać czas tak jak chce bez kontroli i głupich komentarzy. Jak sobie poradzić z takimi myślami? Co sądzicie o tej sytuacji?
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!