Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Presja rodziny, problemy zdrowotne mamy, uzależnienie od alkoholu - jestem przytłoczona i zła.

Moja mama ma 62 lata. Jest alkoholiczka. Moi rodzice mieszkają sami. My z siostrą nie mieszkamy w naszym mieście rodzinnym. Mój tata jest kierowcą zawodowym. Pracuje od poniedziałku do piątku po 12 godzin dziennie. Moja mama w tamtym roku już raz trafiła do szpitala przez alkohol. Dowiedzieliśmy się wtedy, że jest alkoholiczka. Lekarze mówili, że jedną nogą była w grobie. Cały okres leczenia szpitalnego okropnie wspominam. Byłam załamana, płakałam każdego dnia. Po wyjściu ze szpitala, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Zawoziłam ją na wszystkie badania, wszystkie wizyty u specjalistów. Po wyjściu ze szpitala to ja z moim tatą dawaliśmy jej leki. Była mega poprawa. W wynikach badań, w wyglądzie w zachowaniu. Po miesiącu, kiedy odzyskiwała siły, uparła się, ze ona sama będzie brać leki. Po około 3 miesiącach od wyjścia ze szpitala zaczęła znów pić. Nie przyznawała się. Nawet gdy siostra przyłapała ją z wódką, to kłamała w żywe oczy, że to nie jej wódka! Mama zaczęła mieć zwidy. Widziała, rzeczy, osoby i sytuacje, których nie było. Byliśmy tym przerażeni. Bałam się do niej przyjeżdżać. Lekarz rodzinny pokierował mamę do psychiatry. Dostała leki na zwidy, które miały jej pomóc. Lekarz zastrzegł, ze absolutnie nie można przy tych lekach pic alkoholu. 16 maja jej stan się pogorszył. Tata zadzwonił po siostrę. Pojechała do rodziców i zadzwonili po pogotowie. Lekarz powiedział, że to była ostatnia chwila na pogotowie, bo nie dożyłaby do rana. Znów jest w szpitalu. Minęły już 3 tygodnie. Mama jest na tą chwilę osobą leżącą. Mówi bardzo niewyraźnie, niezrozumiale. Musi się bardzo postarać, żeby powiedzieć coś normalnie. Lekarze mówią, że taki stan może jej zostać. Wyszło jej zatrucie amoniakiem, oraz uszkodzenie mózgu i móżdżku i wiele, wiele innych. Nie chce naszej pomocy. Gdy przychodzę, odwraca głowę, nie chce ćwiczyć siadania i wstawania (zalecenie lekarza), nie chce dać sobie obciąć paznokci, przemyć twarzy. Nie potrafi sama wziąć butelki i się napić, nie potrafi przełykać. Jest bardzo niemiła, bluźni do nas, jakbyśmy byli kimś obcym dla niej. Gdy była zdrowa, nigdy taka nie była. Co się ze mną stało? Że zamiast współczucia czuje złość? Nie chce mi się płakać, nie chce do niej chodzić. Przez j zachowanie czuje niechęć, ale sumienie mi nie pozwala. Mamy wyniki się poprawiły. Ale przez uszkodzenie mózgu, może zostać osobą leżącą. Jej życiu nic nie zagraża. Niedługo ma być wypisana do domu. Jestem zestresowana. Przez tę sytuację jestem nerwowa do moich dzieci. Nie poznaje siebie! Jestem tak na nią zła!!!! Jak mogła tak sobie zniszczyć życie! Nawet nie mogę płakać. Czuje się oceniana z każdej strony. Siostry mojej mamy powiedziały mi: ,,ona czuła się samotna! Jak można pracować po 12 godzin i żeby ona sama była tyle czasu. Czuła się nierozumiana." Ogólnie teraz ja, Moja siostra i tata jesteśmy wszyscy złem świata, bo nie jesteśmy idealna rodzina i mama leży w szpitalu przez nas. Tak uważa jej rodzina. Co im odpowiadać na te ataki? Mój tata poblokował ich numery to do mnie dzwonią. Dobija mnie ta sytuacja. I jeszcze jedno. W lutym rezerwowaliśmy wakacje. Wyjazd mamy w piątek. Jedziemy do Chorwacji. Nie potrafię cieszyć się z wakacji. No jak to wygląda: mama w szpitalu a my z siostrą co? Wakacje? Co powiedzą inni? Znowu będziemy te najgorsze. Ze zamiast być u mamy to się relaksujemy. Czuje, ze potrzebuje odetchnąć. Nie wiem, co robić. Jestem o krok od odwołania. To wszystko miażdży mnie psychicznie. Czemu czuje złość do niej?

User Forum

kassia

9 miesięcy temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Pani Kasiu

Opisuje pani bardzo trudną i wymagającą sytuację.  Przede wszystkim należy zacząć od tego, że cokolwiek Pani czuje, ma Pani do tego pełne prawo i na pewno swoje powody. To, że czuje Pani złość w takiej sytuacji, również wydaje się uzasadnione z punktu widzenia Pani sytuacji oraz Pani doświadczeń. Złość to dosyć naturalna reakcja na zawód oraz krzywdę, w ten sposób może się Pani również chronić przed przytłoczeniem, które już wydaje się bardzo duże.

 Myślę, że nie ma jednego dobrego rozwiązania, natomiast proszę sobie pozwolić na zrealizowanie takiego, które jest dobre dla Pani. Co do rodziny, warto również stawiać granice, cała odpowiedzialność za zaopiekowanie się, nie powinna spadać na jedną osobę.

To, co dzieje się z Pani mama to niestety konsekwencja wieloletniego spożywania alkoholu, niestety alkohol trwale uszkadza nasz mózg, co może prowadzić również do rozhamowania czy nawet trwałej zmiany struktury osobowości. To, że mama jest wulgarna czy agresywna nie znaczy, że jest taka z wyboru, natomiast Pani ma wybór co z tym zrobić i jak sobie z tym radzić. 

Jeśli chodzi o kwestie rodziny, warto postawić granice i podkreślić to, że mama miała osoby, które chciały jej pomóc, natomiast jej wyborem było to, że z tej pomocy nie skorzystała, natomiast jeśli nie chce Pani z nimi rozmawiać, ma Pani również do tego pełne prawo.

Myślę, że odpoczynek w takiej sytuacji jest koniecznością, ponieważ opieka nad osobą oraz cała sytuacja jest ogromnym wyzwaniem i aby móc sobie z tym jakoś poradzić, należy również zadbać o siebie. Warto może zastanowić się również nad grupą wsparcia, lub wsparciem terapeutycznym w tej niełatwej sytuacji.

 

Życzę dużo siły!

Z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Kasiu,

 

jesteś bardzo obciążona trudnościami, które ma Twoja mama. Nie jesteś odpowiedzialna za to, co się dzieje w życiu Twojej mamy ani też nie masz wpływu na to, czy zachowuje abstynencję, czy nie. Zastanów się, dlaczego czujesz złość? Czy może ona wynikać z tego, że np. mama nie przyjmuje Waszej pomocy, nie chce przerwać nałogu, pomimo ostrzeżeń Waszych i lekarzy igra ze swoim zdrowiem i życiem, kieruje w Was pretensje, miewacie wyrzuty sumienia... Powodów może być wiele i to Ty znasz odpowiedź na to pytanie. Pomyśl chwilę o tym.

 

Co do wszystkich ciotek i wujków i całej reszty rodziny: Oni też mają tę możliwość, aby zaopiekować się Twoją mamą i zabrać ją do siebie. Czemu tego nie robią? Bo łatwiej wytykać komuś błędy, łatwiej mówić innym co mają robić i zdecydowanie łatwiej jest po prostu oceniać. Na ich ataki odpowiedz im tym samym, co Twój tata - urwij z nimi kontakt do momentu, aż się uspokoją. 

 

Jedźcie na wakacje. Czy zmieniłoby to coś, jeśli byście pozostali w Polsce? A po powrocie zadbaj o swój komfort psychiczny - sugeruję kilka spotkań z psychologiem, szczególnie jeśli sytuacja się zaognia. Tutaj na platformie jest możliwość konsultacji online, jak i stacjonarnie. 

 

Kochana Kasiu, zadbaj o siebie.

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

9 miesięcy temu
Monika Kurek

Monika Kurek

Dziękuję Ci, że napisałaś i podzieliłaś się tak trudnym kawałkiem swojej historii. Widzę, ile w tym bólu, napięcia, zagubienia. Widzę też Twoją siłę – choć może teraz jej nie czujesz – w tym, że próbujesz to wszystko unieść.

Złość, którą odczuwasz wobec mamy, nie świadczy o braku miłości. Ona mówi o tym, że Twoje granice zostały wielokrotnie przekroczone, że coś w Tobie woła: „to już za dużo”. W relacjach, szczególnie z bliskimi, złość często pojawia się tam, gdzie długo było poświęcenie, bezsilność, przemilczany ból.

Twoja mama choruje – ale to, co czujesz, jest o Twojej relacji z nią: o tęsknocie za mamą, która mogłaby być obecna, o rozczarowaniu, że nie była. Złość może być Twoim sposobem ochrony – przed rozpaczą, przed lękiem, przed poczuciem winy.

To bardzo ludzkie, że nie chcesz iść do niej, że nie umiesz płakać, że czujesz niechęć. Możesz czuć jedno i drugie naraz – złość i miłość. Taka jest czasem relacja z osobą uzależnioną: skomplikowana, pełna sprzeczności.

Co do wakacji – pytasz, czy możesz jechać. A ja zapytam: czy możesz sobie dać zgodę na chwilę oddechu? Bo być może nie chodzi o ocenę innych, tylko o Twoje prawo, by się sobą zaopiekować. Bez tego nie wystarczy Ci siły – ani dla mamy, ani dla dzieci, ani dla siebie.

9 miesięcy temu
Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Dzień dobry, z Pani opisu wynika, że od dłuższego czasu mierzy się Pani z bardzo dużym obciążeniem emocjonalnym. Opieka nad chorą i do tego uzależnioną osobą, przy równoczesnym braku wsparcia i zewnętrznej krytyce, to sytuacja, która przekracza zasoby większości ludzi, zwłaszcza wtedy, gdy dodatkowo pojawiają się poczucie winy, bezsilność, napięcie w relacjach rodzinnych i naciski z otoczenia.

Złość, o której Pani pisze, nie jest niczym niepokojącym ani niewłaściwym, to naturalna reakcja organizmu na przewlekły stres i brak równowagi między dawaniem a otrzymywaniem. Niekiedy pojawia się też u osób, które przez lata pełniły rolę „zaradnych”, „odpowiedzialnych” i  „silnych”, ale wewnętrznie nie miały przestrzeni, by zająć się własnymi emocjami i potrzebami. Złość to też informacja od ciała i psychiki, że Pani granice są przekraczane.

Zachęcam Panią do rozważenia rozpoczęcia psychoterapii – najlepiej w nurcie integracyjnym, z terapeutą posiadającym doświadczenie w pracy z osobami z syndromem DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików). Tego rodzaju podejście umożliwia indywidualne dopasowanie metod do Pani historii, mechanizmów obronnych, wzorców relacyjnych i aktualnego stanu emocjonalnego.

W terapii możliwe będzie między innymi przyjrzenie się, z czego wynikają Pani aktualne reakcje emocjonalne, rozpoznanie i oddzielenie tego, co jest skutkiem przeszłości, a co dzieje się tu i teraz, nauka wyznaczania granic bez poczucia winy oraz obniżenie przewlekłego napięcia psychofizycznego.

To nie jest proces „naprawiania się”, ale realna praca nad odzyskaniem wpływu i równowagi psychicznej. Pani stan jest odwracalny – ale wymaga, by to Pani była w centrum własnego procesu zdrowienia, nie jedynie w roli osoby opiekującej się innymi.

 

Z poważaniem,

Patrycja Kurowska

9 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Kasiu,

 

To, co opisujesz, jest ogromnie trudne i wyczerpujące emocjonalnie. Twoje uczucia – złość, frustracja, bezsilność – są całkowicie zrozumiałe. To nie brak miłości, tylko reakcja na wielokrotne zranienie, zawiedzione nadzieje i lata napięcia. 

 

Współuzależnienie często wiąże się z tym, że osoba bliska choremu czuje się odpowiedzialna za jego życie, mimo że nie ma realnego wpływu na jego wybory. Masz prawo się odciąć, mieć dość, zadbać o siebie – również wyjechać na wakacje, które wcześniej zaplanowałaś. Nie jesteś winna temu, co się dzieje z Twoją mamą. Masz prawo odpocząć bez tłumaczenia się komukolwiek. 

 

Jeśli ktoś próbuje wzbudzać w Tobie poczucie winy – postaw granicę. Teraz to Ty potrzebujesz wsparcia, nie kolejnej presji. Nie jesteś zła – jesteś zmęczona. I to jest w porządku.

 

Proszę dbać o siebie,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

9 miesięcy temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Gdy męża nie ma w domu, jestem pełna energii.
Nie wiem co się dzieje, ale kiedy mój mąż wyjeżdża w delegację kilku dniową lub tylko na jeden dzień, ja jestem pełna energii do działania,potrafię się mobilizować i działać.Natomiast,kiedy on jest w domu kompletnie nic mi się nie chce,zmuszam się do działania i nie mam w tym radości, dotyczy to większość dziedzin naszego życia?Dodam,że mamy 3 dzieci w wieku przedszkolno- szkolnym, 17 lat małżeństwa. Mój mąż jest alkoholikiem,który po terapii wrócił do picia, w międzyczasie okazało się,że ma depresję.
Rozstanie z partnerem - nagle zaczął mnie obrażać, był agresywny, zrzucił na mnie winę za wszystko. Jest z alkoholowej rodziny.

Witam, jestem właśnie po rozstaniu z partnerem, byliśmy razem 3 lata ,co prawda mieszkaliśmy daleko od siebie, ale raz dwa razy w miesiącu jeździliśmy i codziennie rozmawialiśmy na kamerce. 

Nie wiem co sie stało, bo mieliśmy w niedługim czasie zamieszkać u niego ,ale on zaczął być wulgarny ,obrażać mnie słowami ,był agresywny, gdy dzwonił . Dodam, że pochodzi z patologicznej rodziny, sam też wcześnej dużo sie bawił , ciągle miał pretensje o piwo, które chciał popijać w każdym miejscu ,dosłownie na spacerze ,na ulicy,w parku ...nie jestem abstynentką, ale piję okolicznościowo, więc nieczęsto . 

Wreszcie kiedy już wynajął mieszkanie dla nas, obwiniał mnie, że zmieniłam sie, obrażał przy każdym telefonie, przeklinał, na moje uwagi nie reagował , prosiłam, żeby już przestał .

Wyciągał rzeczy z przeszłości nasze sprzeczki, które były oczywiście z mojej winy. Wszystko było z mojej winy zawsze ,nigdy nie odniósł sie do tego, co sam pisał czy mówił ,tylko moja wina była . 

Ciężko mi bardzo ,to już 3 tygodnie jak nie rozmawiamy, w nerwach też napisalam do niego co myślę na ten temat. Czuję się bardzo winna i tęsknie. 

Ja zawsze wyciągałam rękę na zgodę ,tym razem już było za dużo i liczyłam, że jak pierwszy raz się postawie, to on zrozumie, że mnie skrzywdził. Nic bardziej mylnego ,zero kontaktu od niego ,jakbym nic nie znaczyła.

Jak mam sobie to wytłumaczyć ,bo już doszukuje sie winy w sobie ..że moze nie byłam za dobra dla niego ,ale zawsze wspierałam ,tłumaczyłam, dużo czytałam o dorosłych dzieciach DDA ,... Czemu on tak łatwo zrezygnował i mnie obrażał ,nie moge tego pojąć . Jestem załamana .

Wspólne spędzanie świąt z ojcem, który ma problem z alkoholem
Spędzam święta sama z ojcem. Ma on problemy z alkoholem i często nie wie, kiedy przestać, a wszystkim dookoła mówi, ze nie ma zdrowia do picia. Nie pił alkoholu od 3 tygodni, ale boję się, że gdy wyjmie wino, żeby symbolicznie wypić w wigilię, na jednej lampce się nie skończy. Jestem osobą, która lubi miec opanowaną sytuację i często nie radzę sobie ze stresem. Jak spędzić czas z osobą pod wpływem alkoholu? Wszelkie rozmowy nie zdają egzaminu.
Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟
Mama nie chce żyć, a ja nie potrafię się z tym pogodzić. Jak ją wspierać?

Moja mama 61 lat. Kobieta alkoholiczka z depresją. Uparta, nigdy nie chciała chodzić do lekarza. A gdy już poszła ukrywała prawdę. Nie chodziła na zlecone badania i usg. Aktualnie w szpitalu. Trzęsie się jej całe ciało. Kiedyś tylko ręce. Gdy chodzi to upada. Zanikają jej mięśnie. Tak alkohol wyniszczył jej organizm. Stwierdzili chorobę polineuropatia. Narządy wewnętrzne masakra. Najgorzej wątroba. Ma żółtaczkę. Nie trzyma kału. Ona nie chce żyć. W szpitalu podają jej silne leki. Po nich wygląda jakby była nieobecna, wyciszona. Patrzy tylko w okno. Nie rozmawia. Patrząc w okno płacze. Nie chce naszej pomocy. Powiedziała, że pie**oli ją to życie. Lekarze mówią że, jedną nogą jest w grobie. 

Nie wiemy jak z nią rozmawiać. A mnie serce boli, że jest tak nieszczęśliwa, że nie chce żyć. Jak ją wspierać? Zachęcić by walczyła o siebie? Ma małe wnuczki, zawsze powtarzała, że żyje dla wnuczków. A teraz nawet i to ją nie cieszy. Lekarze mówią, że po wyjściu ze szpitala, żeby oddać ją na zamknięty odwyk. Ona nigdy się na to nie zgodzi. Jest zła, że o nią walczymy. Nie radzę sobie z tym. Jestem załamana. Ona chce poprostu umrzeć, a ja nie potrafię się z tym pogodzić.

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.