
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia
- Czy terapeuci...
Czy terapeuci przywiązują się emocjonalnie do pacjentów po latach terapii?
Weronika Rutkowska
Psychoterapeuci też ludzie! Więź w relacji terapeutycznej pojawia się po obu stronach - u pacjenta, jak i u terapeuty. To czy dany terapeuta dzieli się swoimi przeżyciami nt relacji z pacjentem w procesie psychoterapii jest w dużej mierze uzależnione od nurtu, w którym pracuje.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Konrad Smolak
Jako terapeuta nie wyobrażam sobie pracy z kimś, z kim nie miałbym więzi. Cały początek terapii polega właśnie na zbudowaniu wzajemnej relacji. Z tego też powodu ważne są pierwsze sesje, gdzie jeszcze nie przyjmujemy na terapię, a badamy między innymi, na ile jesteśmy w stanie zbudować więź z pacjentem. Oczywiście jest to specyficzna więź, ale jednak więź.
Agnieszka Matusiak
Oczywiście, że tak. Relacją terapeutyczna to prawdziwa relacja między dwoma osobami i choć obwarowana pewnymi warunkami, to emocje są prawdziwe. W zależności od nurtu w którym pracujemy i osobowości terapeuty , bardziej lub mniej dzieli sie on swoimi doświadczeniami i przeżyciami. Sama pracuje w nurcie humanistycznym i jedną z metod jest autentyczne dzielenie się uczuciami , które przeżywam w danej chwili podczas sesji , jeśli to posłuży procesowi terapeutycznemu pacjenta. Zdarza mi się też wzruszyć, np. jeśli kończymy proces z pacjentem po dłuższym czasie i wtedy mówię o tym co czuję i doświadczam. Pozdrawiam Agnieszka Matusiak

Zobacz podobne
Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam.
Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna.
Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

