Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego wycofuję się z terapii, gdy poruszamy wrażliwe tematy z dzieciństwa i seksualności?

Witam, Podczas wizyty na sesjach u mojego psychoterapeuty zaczynam się wycofywać z rozmów, mam wrażenie, że tematy, których nie chce dotykać, powodują u mnie strach przed wejściem w zależności z terapeutą, aby 100% mu zaufać, chodzę na terapię już rok, ale czuję, że sama przed sobą się poddałam i rozczarowałam terapeutę. Zaznaczę, że poruszane tematy są na mnie bardzo wrażliwe szczególnie te z dzieciństwa i na temat seksualności. Chciałabym już zakończyć terapie i mieć świadomość, że będzie tylko lepiej, lecz im bliżej końca sesji tym bardziej jestem zrezygnowana i niedostępna, mimo że mam super relacje z terapeuta. Udaje przed terapeuta, żeby bardziej on był zadowolony ze swojej pracy niż ja ze swojej nad sobą.. co jest ze mną nie tak, zakończenie procesu terapii wzbudza zawsze takie emocje wycofania ? Pozdrawiam

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Pani Elżbieto,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani tym, co Pani przeżywa. To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że coś jest z Panią „nie tak” — wręcz przeciwnie, pokazuje, że Pani jest w bardzo wrażliwym i ważnym momencie procesu terapeutycznego. Tego rodzaju wycofanie i obawa przed zbliżeniem się emocjonalnym do terapeuty często pojawiają się właśnie wtedy, gdy dotykane są głębokie i trudne doświadczenia/tematy, szczególnie te z dzieciństwa i związane z seksualnością.

Poczucie, że trudno zaufać „do końca”, że relacja terapeutyczna wywołuje lęk, to częsty mechanizm obronny — ma on chronić przed ponownym zranieniem. Może też być odzwierciedleniem wcześniejszych doświadczeń w relacjach, w których nie było miejsca na pełne wyrażenie siebie.

To również naturalne, że zakończenie terapii budzi emocje — czasem uruchamia lęk przed opuszczeniem, wycofaniem, poczuciem, że znów trzeba sobie radzić samodzielnie. 

 

Warto porozmawiać o tym wprost z terapeutą. Zamiast kończyć terapię „w ciszy” czy z udawaną zgodą, można spróbować powiedzieć: „Czuję, że się wycofuję. To dla mnie trudne. Boję się, że Pana/Pani rozczaruję.” Relacja terapeutyczna jest właśnie po to, by także takie uczucia mogły się w niej bezpiecznie pojawić. I być może ta rozmowa — choć trudna — okaże się jedną z najbardziej uzdrawiających w całym procesie. Dlatego zachęcam do szczerej rozmowy z terapeutą i omówienie jak się Pani czuje, jak Pani reaguje, by nic nie udawać dla siebie czy dla terapeuty. Wiem, że to nie łatwe, ale na pewno wiele zmieni!

 

Pozdrawiam

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Wysocka

Małgorzata Wysocka

Szanowna Pani Elżbieto,

 

dziękuję za tak szczerą wiadomość – to, co Pani opisuje, porusza bardzo ważne i głębokie wątki.

Lęk przed zależnością od terapeuty często się pojawia, ale często jest to też bardzo znaczący sygnał. Warto go potraktować nie jako przeszkodę, ale jako drogowskaz – być może prowadzący do wcześniejszych doświadczeń, w których bliskość czy zaufanie wiązały się z rozczarowaniem, kontrolą, brakiem bezpieczeństwa.

Czasem lęk przed zależnością mówi: „Boję się, że jeśli się otworzę, ktoś użyje tego przeciwko mnie”. Może być w tym lęk przed oceną, przed utratą kontroli, przed zranieniem. Bywa, że głęboko w środku tkwi przekonanie: jeśli pokażę swój słaby punkt, to ktoś może mnie skrzywdzić, porzucić, zawieść, przestać mnie szanować. To wszystko są bardzo ważne tematy – i samo ich uświadomienie sobie może być początkiem głębokiej zmiany.

Zachęcam, by uczynić ten lęk tematem sesji – by powiedzieć na głos to, co Pani teraz napisała. Wbrew pozorom, to nie koniec pracy nad sobą, ale często moment przełomowy – pierwszy raz wypowiedziany na głos lęk, który przez lata był schowany. Moim zdaniem bez przerobienia tego tematu dalsze sesje mijają się z celem.

Warto też zadać sobie pytanie: czy na innych terapiach też tak było? Czy ten schemat się powtarza, czy może pojawił się po raz pierwszy? Być może Pani obecny terapeuta rzeczywiście jest osobą, przy której właśnie teraz może się to pokazać – i to cenna okazja do zrozumienia siebie jeszcze głębiej.


 

A jednocześnie – to też Pani prawo, by sprawdzić, czy ta relacja terapeutyczna jest na ten moment wspierająca. Czasem potrzebujemy innego rodzaju podejścia, energii, metody – i to nie znaczy, że się poddajemy. To znaczy, że szukamy, co naprawdę nas wspiera.

I na koniec: to nie Pani ma zadowalać terapeutę – to terapeuta jest tam dla Pani, nie odwrotnie. Jeśli udaje Pani na sesji, to warto się zapytać – co takiego się dzieje, że czuję się zobowiązana grać jakąś rolę? To także może być bardzo cenny trop.


 

Z ciepłymi pozdrowieniami,

Małgorzata Wysocka

Psycholożka | Gabinet Psychologiczny „Rozplątani”

Małgorzata Torebko

Małgorzata Torebko

Pani Elżbieto!  To, co Pani opisuje, jest głęboko poruszające i – co ważne – bardzo zrozumiałe w kontekście terapii, zwłaszcza gdy dotykamy trudnych i intymnych obszarów. Pani reakcja nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak” – wręcz przeciwnie, pokazuje, jak wiele emocji i lęków jest związanych z otwieraniem się, budowaniem zaufania i byciem naprawdę widzianą.  

W terapii momenty wycofania, poczucie zrezygnowania czy chęć zakończenia procesu, zanim zostaną domknięte ważne tematy, są bardzo częste. To może być naturalna reakcja obronna – mechanizm chroniący przed zranieniem lub utratą kontroli.  

To bardzo ważne, że ma Pani poczucie dobrej relacji z terapeutą, być może warto o tym, co Pani teraz przeżywa, porozmawiać właśnie z nim. Proszę także pamiętać,  że terapeuta wie, tyle ile Pani mu powie i tylko na tym jest w stanie z Panią pracować. Dlatego podzielenie się swoimi emocjami i wnioskami z terapii,  stanowi bardzo ważną część procesu terapeutycznego, jego planowania, a także skuteczności. Szczerość w tym miejscu może stać się przełomem dla Waszej współpracy, nie porażką.  

 

Pozdrawiam 

Małgorzata Torebko.

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry Pani Elżbieto!

Trudność przed otwarciem i pracą nad trudnymi tematami, chęć wycofania się, lęk przed zależnością, trudności w zaufaniu i lęk przed rozczarowaniem terapeuty - to są tematy, które warto poruszyć na terapii.  Relacja z terapeutą jest bezpieczną przestrzenią, gdzie mogłaby Pani się przejrzeć tym trudnościom w relacjach, które mogą się pojawiać nie tylko w gabinecie, ale też w życiu Pani.

Być może dobrym początkiem byłoby powiedzieć, że nie czuje się Pani w stanie, by poruszać ważne tematy, że jest coś, co temu przeszkadza.

 

Pozdrawiam, 

psychoterapeutką Maria Sobol

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry,

dziękuję, że podzieliła się Pani tak szczerze tym, co przeżywa w terapii. To, co Pani opisuje — wycofanie, trudność w zaufaniu, lęk przed zależnością, udawanie "postępów", a także silne emocje związane z tematami dzieciństwa i seksualności — to bardzo ważne sygnały. Z perspektywy podejścia psychodynamicznego one nie są "przeszkodą" w terapii, ale kluczową częścią procesu, którą warto wspólnie z terapeutą zrozumieć.

Poczucie, że zawiodła Pani siebie, a nawet rozczarowała terapeutę, może wynikać z wewnętrznych, często nieuświadomionych mechanizmów, które ukształtowały się bardzo wcześnie — zwłaszcza jeśli w dzieciństwie było mało miejsca na bezpieczne wyrażanie emocji, złości, lęku, czy słabości. Te uczucia mogą dziś „wracać” w relacji terapeutycznej, bo właśnie ona często staje się odzwierciedleniem ważnych, wcześniejszych relacji — również tych trudnych.

Lęk przed zależnością, o którym Pani wspomina, może być związany z potrzebą ochrony siebie przed kolejnym zranieniem lub poczuciem kontroli, które kiedyś było konieczne, by przetrwać. Rezygnacja, wycofanie, udawanie — mogą być formą obrony przed czymś, co jest dla Pani zbyt bolesne, ale jednocześnie bardzo ważne do przeżycia i zrozumienia.

Warto przyjrzeć się temu, dlaczego zakończenie terapii wzbudza właśnie takie emocje. Czy to możliwe, że rozstanie z terapeutą uruchamia wewnętrzne doświadczenia porzucenia lub straty? Może też pojawia się pytanie: „Czy zasługuję na to, żeby naprawdę mi pomóc?”.

Z psychodynamicznego punktu widzenia te uczucia nie są błędem — one są częścią drogi. Moment, w którym pojawia się lęk, opór, zniechęcenie — może być właśnie momentem, w którym zaczyna się prawdziwa zmiana, jeśli uda się te mechanizmy ująć we wspólnej refleksji.

Zachęcam Panią, by spróbowała powiedzieć terapeucie to, co napisała tutaj — nawet jeśli częściowo, z trudem, niepewnie. To może być przełomowy krok — nie tylko w terapii, ale w relacji ze sobą.

To, że Pani to wszystko czuje, nie znaczy, że „coś jest z Panią nie tak”. To znaczy, że dotyka Pani bardzo głębokich i ważnych miejsc w sobie, z którymi trudno być samej.

 

Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Katarzyna Gołębiewska

Katarzyna Gołębiewska

Dzień dobry,

 

To o czym Pani pisze, to niezwykle ważny moment w terapii. Terapia to proces zmiany, który zachodzi na bardzo wielu płaszczyznach, również w obszarze relacji terapeutycznej. Jeśli zmieniają się Pani odczucia i nastawienie w stosunku do terapii, terapeuty, poruszanej na sesjach tematyki, to bardzo Panią zachęcam do szczerego porozmawiania o tych kwestiach na sesjach. To zawsze kolejny punkt wyjścia do przyjrzenia się emocjom, przekonaniom i szeroko pojętemu funkcjonowaniu. Uczucia, o których Pani pisze, z całą pewnością świadczą o Pani wrażliwości i chęci znalezienia zrozumienia.

 

Pozdrawiam

Katarzyna Gołębiewska

Psycholog i psychoterapeuta

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry,

 

Na podstawie tego, co Pani opisuje, nic nie wskazuje na to, że „jest z Panią coś nie tak”. To zupełnie naturalne, że w relacji terapeutycznej mogą się odtwarzać różnego rodzaju trudności – często te same, które pojawiają się również w innych relacjach. To właśnie jedna z wartości terapii: możliwość przyjrzenia się tym mechanizmom „tu i teraz”, w bezpiecznej, zaufanej relacji. Dzięki temu można głębiej zrozumieć pojawiające się lęki, co z czasem zwiększa poczucie bezpieczeństwa i otwiera drogę do zmiany.

 

Dobrym krokiem byłoby spróbowanie opowiedzieć terapeucie o tym, co Pani przeżywa – również o trudnościach z mówieniem, czy obawach przed oceną. To może być ważny i cenny moment w procesie.

 

Perspektywa zakończenia terapii często budzi wiele emocji – w tym także wycofanie. To naturalna część procesu, która sama w sobie niesie terapeutyczny potencjał. Końcówka terapii to okazja, by doświadczyć innego rodzaju rozstania niż dotychczas – bardziej świadomego, domykającego, opartego na relacji. Zachęcam Panią do skorzystania z tego czasu i wspólnego z terapeutą przyjrzenia się temu, co się teraz dzieje – skąd może płynąć lęk, czego być może dotyczy wycofanie – i poszukania wspólnych, podmiotowych rozwiązań.

 

Pozdrawiam, 

Urszula Żachowska

psycholożka i psychoterapeutka

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Pani Elżbieto,

 

trochę poniekąd o to właśnie chodzi w terapii, aby dotykać takich sfer Pani życia, które są dla Pani trudne. Jeśli nie chce Pani w danym momencie rozmawiać na konkretny temat, proszę to zakomunikować swojemu prowadzącemu. Terapeuci się nie obrażają, tym bardziej też nie może Pani swojego prowadzącego rozczarować. Każdy pracuje we własnym tempie i nie ma określonych konkretnych ram czasowych, kiedy i co ma się zadziać / naprawić. 

 

Ważne w całym procesie jest to, aby dobrać do siebie odpowiedniego psychologa / psychoterapeutę, który przemawia do nas osobowością, sposobem bycia, metodami i formami pracy, podejściem.  Czy czuje Pani, że terapia w ciągu ostatniego roku przyniosła Pani jakąś zmianę / wniosła coś do życia? 

 

P.s. Szczerość na spotkaniach jest również istotnym elementem, dlatego może warto opowiedzieć o wszystkim tym, co napisała Pani wyżej swojemu terapeucie? Jest to trudne i wymaga odwagi, ale przynosi ulgę i uwolnienie ;)

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl  

inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z depresją i lękiem, gdy psychoterapia nie przynosi efektów?

Jak radzić sobie z depresją i ciągłym zamartwianiem się, kiedy terapia nie pomaga? Próbowałam już kilka razy uczestniczyć w psychoterapii, jednak za każdym razem kończyło się tak samo - po kilku, bądź kilkunastu spotkaniach rezygnowałam. Nie potrafię rozmawiać o problemach, wiele porad odnośnie do opisywania swoich przemyśleń, prowadzenia dziennika itp. było dla mnie bezcelowa, bo kompletnie nic nie zmieniało w moim życiu. Dość szybko się poddaję, a towarzysząca mi depresja, brak jakiegokolwiek sensu życia czy celu oraz ciągłe lęki przed codziennymi obowiązkami, typu praca, studia czy nawet rozmowa ze znajomymi sprawiają, że utwierdzam się w przekonaniu, iż nie ma dla mnie ratunku. Czy istnieje jakiś inny sposób wyjścia z tego poza psychoterapią, nie licząc farmakoterapii, którą stale stosuję?

Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty?
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty? Ostatnio czuje presje w tym temacie. Ciągle wymusza na mnie, aby coś robić, aby się czymś zająć. Wymusza na mnie sport oraz prace (wysłał mi oferte pracy). Ostatnio zaczęłam robić te czynności, które wiem, że go zadowolą, jednak nie daje mi to satysfakcji i szybko odpuszczam. Nie czuje, że to jest moja decyzja i że robię to dlatego, że mam na to ochotę, tylko że robię to z przymusu. Powoduje to u mnie spadek nastroju i prokrastynacje. Czy to jest w porządku? Czy terapia właśnie polega na tym, aby robić co chce terapeuta nawet jeśli nie daje nam to radości ? Mam takie wnioski ostatnio, że życie właśnie na tym polega. Że w życiu nie chodzi o to, aby być szczęśliwym tylko na tym, aby robić to, co chcą inni nawet gdy Tobie się to nie podoba W spomtanicznej rozmowie powiedzialalam terapeuvie, że mam wniosek, że nie powinno się na nikim niczego wynuszać, bo w końcu druga osoba zrobi to co mu mówisz, ale zrobi to dla tego, aby mieć spokój i że nie sprawi to mu radości. Zrozumialam jednak, że rozmowa o tym nie ma sensu, ponieważ powiedział mi "ale wymuszanie pozytywne jest okey". Czuje, że muszę iść na siłownie, że musze mieć konkretne hobby, że musze pracować i tak dalej, ale nie dlatego, że ja mam na to chęć tylko dlategp, że to rozkaz i mam się słuchać, bo będzie mi truć głowe tak długo aż tego nie zrobię. Przez to.nawet chodzi mi pogłowie plan, aby iść na 1 dzień na siłowmie i zrobić mu zdjęcie ile przebiegłam km i wysłać, a potem to porzucić, a utrzymywać wersje że chodze. Lubie tego.terapeute, ale to wymuszanie na mnie konkretnych decyzji mmie demotywuje i obrzydza mi czynności, które kiedyś lubiałam i przez to je odkładam. Nie wiem. Może nie potrzebnie narzekam? Może to normalne, że słabsi mają być posłużni tym silniejszym? Ta terapia zaczęła być dla mnie rodzajem kary, którą muszę wykonać za to, że jestem słabym człowiekiem.
Straciłam przednie zęby, odsuwam się od ludzi - co robić?
Witam, mam bardzo nurtujące pytanie. W wyniku wypadku straciłam przednie zęby. Boje się dentysty, a co za tym idzie - odsuwam się od ludzi, bo lepiej mi w domu, gdzie nikt mnie nie ocenia... Co mam zrobić?
Chciałbym prosić o poradę dotyczącą doboru specjalisty – psychiatry, psychologa czy psychoterapeuty
Dzień dobry! Chciałbym prosić o poradę dotyczącą doboru specjalisty – psychiatry, psychologa czy psychoterapeuty. Dobrych kilka lat temu, podczas kwalifikacji wojskowej w okresie licealnym, otrzymałem kategorię A. Wtedy nie przywiązywałem do tego wagi, ale sytuacja bezpieczeństwa uległa pogorszeniu i w związku z tym chciałbym ją zmienić, dmuchając na zimne. Dodam, że od czasu wybuchu konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą towarzyszą mi różne lęki i niemal ciągły stres, który czasem utrudnia normalne funkcjonowanie. Oprócz tego mam absolutny wewnętrzny sprzeciw wobec jakiejkolwiek przemocy czy militaryzacji. Jestem przekonany, że uniemożliwiałoby mi to pełnienie służby wojskowej, a nawet mogłoby spowodować istotne pogorszenie stanu psychicznego. Zastanawiam się, do kogo powinienem się zgłosić, aby uzyskać opinię, zaświadczenie, bądź dokumentację, którą mógłbym przedłożyć jako uzasadnienie do wniosku o zmianę kategorii, a przy okazji przedyskutować mój punkt widzenia? Czy psycholog, podobnie jak psychiatra, może dokonywać takiej oceny? Będę wdzięczny za wszelkie wskazówki.
Czy krytyka rodzica przez psychologa dziecięcego podczas wizyty jest zgodna ze standardami zawodowymi?

Dzień dobry, Niedawno miałem wizytę wraz z żoną u psycholog dziecięcej razem z moją trzyletnią córką, ponieważ ma ona trudności w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami. Była to pierwsza wizyta. Niestety, podczas spotkania psycholog, zamiast skupić się na dziecku, koncentrowała się głównie na mnie i zaczęła mnie krytykować. Już po kilku pytaniach stwierdziła, że nie potrafię udzielać konkretnych odpowiedzi, odpowiadam wymijająco, a w moim postępowaniu wobec córki brak jest konsekwencji. Twierdziła również, że zbyt rozczulam się nad dzieckiem. Moim zdaniem moje obecne reakcje emocjonalne mogą wynikać z tego, że gdy moja córka była niemowlęciem, zakrztusiła się i ledwo udało się ją odratować, co bardzo emocjonalnie przeżyłem. Na moje pytania dotyczące postępowania w konkretnych sytuacjach psycholog odpowiadała w sposób wybuchowy i sugerowała, że jako ojciec powinienem wiedzieć, jak postępować. Dodatkowo psycholog komentowała postawę dziadka mojej córki, twierdząc, że za bardzo ją rozpieszcza. W mojej opinii dziadek jest osobą upartą, która rzadko zmienia zdanie, a więc trudno mu wytłumaczyć lub przekonać go do zmiany zachowania. Psycholog stwierdziła również, że pod płaszczykiem uprzejmości jestem podobny do mojego ojca – pełen agresji i zaborczości,upartości której nie okazuję na zewnątrz, a otoczenie może postrzegać mnie jako miłego a w głębi i tak jestem inny. Stwierdziła że ma 35 lat doświadczenia i nie jeden taki przypadek jak ja zna. Ponadto podczas wizyty powiedziała mojej żonie, że nie zdziwi się, jeśli wkrótce pojawię się u niej z innym partnerem. Chciałbym zapytać, czy takie zachowanie psychologa wobec rodzica jest właściwe i zgodne ze standardami zawodowymi. Rozumiem, że psycholog musi ocenić sytuację rodzinną, aby prawidłowo zdiagnozować problem dziecka, jednak moja wizyta miała na celu uzyskanie wskazówek, jak postępować z córką, a nie ocenę mojej osoby czy relacji rodzinnych. Chciałbym nadmienić, że w związku z wcześniejszą depresją korzystałem już z wizyt u psychologów, które przebiegały w profesjonalnej atmosferze – najpierw przeprowadzany był dogłębny wywiad, a następnie spokojna i rzeczowa analiza sytuacji. Najbardziej niepokoi mnie nerwowe i krytyczne nastawienie psychologa wobec mnie oraz brak konkretnego wsparcia w kwestii wychowania córki. Moja żona rozważa kolejną wizytę u tej samej psycholog, jednak uważam, że warto rozważyć zmianę specjalisty. Będę wdzięczny za informację, czy tego typu zachowanie psychologa mieści się w standardach zawodowych i jak najlepiej postąpić w tej sytuacji.

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.