Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz
Czy to jest normalne że jestem zazdrosna o to że mój narzeczony ma przyjaciela ? Kocham go i chciała bym aby był stale blisko mnie
Wojciech Okoń

Wojciech Okoń

Zazdrość pojawia się na ogół wtedy kiedy czujemy się zagrożeni, że inna relacja stanie się dla kogoś ważniejsza niż ta, którą my tworzymy. Proszę pamiętać, że przyjaźń składa się z innych "składników" niż związek. I choć równie ważna i głęboka to jednak inna. Proszę pamiętać, że to przed panią narzeczony uklęknął i to z Panią chce spędzić resztę życia. Z przyjacielem spędzi zaledwie kilka chwil. A na końcu zawsze do Pani wróci.
3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Ochota

Maria Ochota

Zazdrość jest naturalną emocją, która pojawia się w różnych relacjach, ale też z różnym natężeniem. O ile nie jest ona krzywdząca dla żadnej ze stron. Pod zazdrością mogą kryć się także inne stany/potrzeby itd. Pani pisze o potrzebie bliskości. Być może jeszcze jakieś inne Pani potrzeby dotyczące Państwa relacji są skumulowane w emocji zazdrości. Warto się przyjrzeć o czym ta zazdrość Pani mówi. Pozdrawiam serdecznie!
3 lata temu
Monika Wodnicka

Monika Wodnicka

Pani Kasiu,
wszystko, co przeżywamy, jest w pewnym sensie normalne. emocje są nam dane przez naturę i są w naszej służbie. 
ale trzeba umieć nimi "zarządzać". 
zazdrość, jak jej inne siostry i bracia, jest dla nas swoistą informacją. jeśli posiadamy umiejętność odczytania jej 
i zrozumienia, wówczas działa na naszą korzyść. 
jest jakiś ważny powód, dla którego przeżywa Pani przyjaźń narzeczonego jako zagrażającą Waszemu związkowi. 
leży on głęboko w Pani, a początki tego uczucia prawdopodobnie sięgają wczesnych lat Pani życia. 
można go szukać w procesie psychoterapii.

2 lata temu
Magdalena Chojnacka

Magdalena Chojnacka

Zatrzymuje mnie stwierdzenie, że chcesz być „stale blisko”.  Nie wiem, jak silna jest twoja potrzeba, ale dla prawidłowego rozwoju relacji obie strony potrzebują też mieć wokół siebie inne osoby, by rozwijać np. swoje pasje itp. Kiedy chcemy mieć partnera tylko dla siebie, może to oznaczać, że nasz „styl przywiązania” jest lękowy i każdą bliską osobę wokół partnera odbieramy jako zagrożenie. W takim wypadku dobrze jest skonsultować się z psychoterapeutą i zbadać tę kwestię.

2 lata temu
Paweł Franczak

Paweł Franczak

Droga Kasiu,
miłość nie wyraża się poprzez bezustanne bycie z drugą osobą., inaczej żaden marynarz nie mógł by nikogo pokochać! To domena w relacji małe dziecko-matka, nie  między dwojgiem dorosłych. Jeśli potrzebujesz ciągłego bycia blisko narzeczonego to realizujesz tę pierwszą wersję. Taka zaborczość nie jest w służbie miłości w związku, a jej zniszczeniu, bo żaden mężczyzna nie będzie w stanie być z kobietą non-stop, to nierealne żądania. Poza tym są na świecie inne osoby prócz partnerki, to dość oczywiste że i ich potrzebujemy do życia.

Kierowałbym się raczej do specjalisty, który pozwoli ci przyjrzeć się temu problemowi, może też terapeuta par.

 

Pozdrawiam,
Paweł Franczak

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Partner prawdopodobnie zmaga się z wypaleniem zawodowym, co wpłynęło na nasz związek i bliskość.
Witam, Przepraszam, że zwracam się z tak błahą sprawą. Dla wprowadzenia- mam 22 lata i jest to mój pierwszy związek, trwa około 8 miesięcy. Od ponad dwóch miesięcy mój chłopak zmaga się z poważnym wypaleniem zawodowym (taka jest moja teoria, pracuje od 8 do 23 czasami, praktycznie nie ma czasu wolnego, a jak ma to nie wykorzystuje go dla siebie) które oczywiście trwało dużo dłużej, ale od 2 miesięcy osiągnęło poważny poziom. Już dwa tygodnie temu powiedział, że czuje dystans do innych ludzi (im ktoś bliższy tym większy) i jest wypruty z emocji. W ciągu ostatnich dwóch tygodni sprawa się pogorszyła i nie było z nim prawie kontaktu. Przy ostatnim spotkaniu powiedział, że nie czuje do mnie tego elementu romantycznego (widzi mnie jako osobę na możliwy obiekt matrymonialny i tęskni za mną, ale jako za osobą, nie dziewczyną). Powiedział, że przy spotkaniu trzy tygodnie temu to uczucie wróciło, ale następnego dnia zniknęło i czuł się dwa razy gorzej niż zazwyczaj. Czy jest możliwe, że to uczucie wróci wraz z leczeniem wypalenia zawodowego? Czy w ogóle jest możliwość, że brak zainteresowania romantycznego jest spowodowane wypaleniem zawodowym. Czy jest jakiś sposób by mu w tym pomóc, jeśli on tej pomocy nie chce i uważa, że nikogo nie potrzebuje? (Planuje on sięgnąć po pomóc specjalisty i iść do psychoterapeuty). Jak sama mam sobie z tym poradzić? Czy są jakieś sposoby nie myśleć o tej sprawie? Próbowałam relaksacji Jacobsona, ale jedyne co to sprawiła, że byłam senna. (Jestem osobą empatyczną i przejmującą się, jestem również pod opieką psychoterapeuty i psychiatry ze względu na zaburzenia lekowo-depresyjne i cechy osobowości występujące w osobowości z pogranicza i wszystkich zaburzeń osobowości z wiązki C z DSM V - mam te cechy, ale nie jest ich aż tyle, by klasyfikowały się do zdiagnozowania zaburzenia). Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam za zwracanie się z tak blachą sprawą.
Czuje że mój związek jest niewypałem, kompletnie do siebie nie pasujemy, czuje że on mnie nie rozumie i stawia wyżej rodzinę i samochód niż mnie, przy nim czuje się głupia i nie znająca się na niczym... Co robić?
Mąż poświęca się rodzinie kosztem naszego związku i dzieci - jak sobie radzić?

Mój mąż od zawsze pomagał rodzinie. Rozumiałam to i akceptowałam. Po naszym małżeństwie jego rodzice się rozeszli. Najpierw trzymał stronę matki, potem ojca, obecnie jest pół na pół. Mamy dzieci, ale mąż nie spędza z nimi czasu. Znów przejął rolę własnego ojca i spędza czas z młodszym rodzeństwem. Wini siebie za ich niepowodzenia. Wini też siebie za to, że musiał się wyprowadzić od swojego ojca i pomóc moim rodzicom (jestem jedynaczką) jak mój tata zachorował, bo ja musiałam być. Nie widzi tego, że ma dorosłe rodzeństwo, które może go zastąpić, jeśli teść poprosi (rzadko prosi o pomoc, bo sobie radzi, nawet jak hodował na raka). Ja już nie wiem, jak mu pomóc. Zaczyna to się odbijać na na mnie, na dzieciach, na relacjach z moimi rodzicami (według niego nie wiem co powinni robić), bo przyszedł tutaj, jak jego tata zachorował na raka (poszedł tam jego wtedy pełnoletni bart mieszkać), reszta rodzeństwa woli z jego ojcem i matką być na odległość. Ja jestem od pewnego czasu sama z chorobami dzieci, z pracą, z domem i wieloma rzeczami co chodzi o rodzinę. Dodatkowo mama co mi pomaga w wolnej chwili też już zaczyna narzekać, że przecież mam męża, a wszystko zwalam na nią, że wciąż mojego męża nie ma w domu, jak potrzebuje od niego pomocy. Ja już nie wiem, jak mam się tłumaczyć mamie gdzie jest mój mąż, już mam dość kłamstw, a on mnie prosi o to bo nie chce nic mówić moim rodzicom co się dzieje, bo nie chce się z nimi kłócić. Ja już nie wiem, jak go wspierać, jak nie mam wsparcia od niego.

Proszę o podpowiedź, czy są jakieś skuteczne sztuczki psychologiczne, aby namówić mężczyznę do wizyty u lekarza? Sam mówi, że źle się czuje, ma problemy trawienne jak sam twierdzi poważne. Ale racjonalne argumenty do niego nie przemawiają. Ma irracjonalny opór. Boję się, że z powodu swej męskiej dumy i wizjii niezniszczalności nie pójdzie i będzie za późno, gdy doprowadzi się do skrajnego wyczerpania organizmu.
Mam problem z odpuszczeniem sobie chłopaka, na którym mi strasznie zależy.
Mam problem z odpuszczeniem sobie chłopaka, na którym mi strasznie zależy. Myślę, że nie znajdę już kogoś takiego jak on, ale jednakże mnie rani
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!