Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mąż pisze i spotyka się z innymi kobietami, czuję, że nasz związek się oddala

Mąż po kryjomu pisze, rozmawia, spotyka się z innymi kobietami. Dowiedziałam się o tym, więc go o to zapytałam. Powiedział, że go kontroluje i mu nie ufam i że nie mam czego się bać. Ja mam wrażenie, że oddalamy się od siebie. Nie mówi mi, co się dzieje, nie zwierza się jak kiedyś. Mam wrażenie, że mnie unika. Potrafi wyjechać w delegację i przez kilka dni nie zadzwoni, nawet nie zapyta, czy w domu z dziećmi wszystko w porządku. Czy ta są moje jakieś urojenia, bo skoro mówi, że jest ok a ja doszukuje się czegoś, czego nie ma? Czy moje zachowanie go dobrego prowokuje?

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Na pewno to, przez co Pani przechodzi jest bardzo trudne i nie należy umniejszać Pani odczuciom, ponieważ nawet jeśli nie stoi za tym realna zdrada, to zachowania męża mogą uruchamiać również w Pani jakieś mechanizmy z przeszłości, dotykając starych ran. Warto zastanowić się, w momencie pojawiania się lękowych myśli, na ile te myśli mogą być prawdziwe i jakie są fakty, a jakie jedynie domysły. To, czym również może się Pani wesprzeć, to komunikacja z mężem w kontekście wzajemnych potrzeb, jeśli chodzi o wasz kontakt i relację, bo być może nie są one jasno zakomunikowane i przez to pojawiajają się zachowania odwrotne do oczekiwanych. Jeśli chodzi jednak o głębszą ocenę sytuacji, to warto skorzystać z regularnego wsparcia psychologicznego, które z pewnością pozwoli lepiej zrozumieć siebie, a także sytuację oraz wesprzeć się w trudnych chwilach. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie.

Nie, nie ma Pani urojeń, przynajmniej w obszarze, o którym Pani pisze. Pani męża czeka poważna rozmowa z Panią, ponieważ zwyczajnie jest nieuczciwy, co więcej próbuje winą za swoje zachowanie obarczyć Panią. Nikt nie lubi być "przyłapywany" na tego rodzaju internetowych igraszkach, oczywiście, o ile nie przeradzają się w zachowania agresywne lub degenrujące związek.

Zatem, proszę uczciwie postawić sprawę i porozmawiać z mężem, wypytać spokojnie, czego mu w związku brakuje, czego poszukuje w tych internetowych relacjach. Nie atakować, nie oceniać, jedynie pytać i słuchać spokojnie. 

Sądzę, że na ten moment powinno to wystarczyć, aby nieco ocknął się i wrócił do rzeczywistości. Dałabym też może mężowi trochę więcej aktywności wspólnych z dziećmi. 

Co do nie odbierania telefonów podczas delegacji, radzę ustalić wspólnie stałe pory dnia, a nawet godzinę na takie rozmowy. No i zaufać - czas pokaże, czy było warto.

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

poczucie się Pani niepewnie w tej relacji i wrażenie, że mąż się oddala mogą sprawiać, że budzi to niepokój i potrzebę zrozumienia sytuacji. Warto spokojnie, bez oskarżeń, porozmawiać z nim o tym, jak się Pani czuje, mówiąc o swoich emocjach, np. „czuję niepokój, kiedy nie wiem, co się dzieje między nami”. Mogą Państwo również zastanowić się wspólnie, co mogłoby Pani przynieść emocjonalną ulgę i jakoś uspokoić, zaopiekować w tej sytuacji. Jeśli rozmowy nie przynoszą zrozumienia, może to być moment, by rozważyć terapię par, gdzie będziecie mogli wspólnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w relacji i jak odbudować zaufanie.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Absolutnie nie nazywałabym tego "urojeniami", tylko naturalną reakcją na to, że mąż nadszarpuje Twoje zaufanie i się oddala. Z tego co piszesz, mąż próbuje uniknąć odpowiedzialności za to co robi, zarzucając Tobie nadmierną kontrolę i brak zaufania. Jednak Ty masz całkowite prawo czuć się zraniona, nieufna i niespokojna w związku z tym, co robi mąż. Myślę, że warto z nim na ten temat porozmawiać, nazywając swoje uczucia. Jeśli mąż nadal będzie unikał rozmowy na ten temat, warto rozważyć terapię par bądź indywidualne wsparcie psychologiczne dla samej siebie, bo to zupełnie naturalne, że możesz czuć się w tej sytuacji zagubiona. Pozdrawiam Cię ciepło,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry, 

To co Pani opisuje, to konkretne zmiany, jakie zauważyła Pani w zachowaniu męża i w Państwa relacji. Nie wiem jaki charakter miały spotkania i rozmowy z innymi kobietami, o których się Pani dowiedziała, ale z pewnością są podstawą do rozmow,y gdy budzą Pani niepokój. Czytam też, że gdy skonfrontowała Pani męża z tą informacją, jego reakcja wzbudziła w Pani brak zaufania do siebie. Warto porozmawiać z mężem jaki jest powód tego, że w trakcie delegacji nie dzwoni przez kilka dni i podzielić się z nim swoimi uczuciami i tym, jak odbiera Pani taki brak kontaktu z jego strony. Warto również samej zadać sobie pytanie po czym poznaje Pani, że mąż Pani unika? 

 

Pozdrawiam,

Jolanta Kmiecicka, psychoterapeutka 

 

Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga KK,

Czy nawet jeśli Twoje zachowanie prowokuje Twojego męża do czegokolwiek - czy to zabiera z jego ramion odpowiedzialność za własne czyny? Czy to, że mąż mówi, że wszystko jest okej zmienia coś w Twoim samopoczuciu? Czy nadal czujesz się z jego działaniami źle?

Pamiętaj, że masz prawo być szczęśliwa i bezpieczna w swoim małżeństwie. Jeśli nie jesteś - to Waszym wspólnym działaniem powinno być naprawienie tego. 

Mam nadzieję, że moje pytania - choć nie odpowiadające wprost na to co piszesz - pomogą Ci podjąć decyzję co dalej. Zachęcałabym do poszukania wsparcia, najlepiej w kierunku terapii par albo chociaż indywidualnej. O tym, czy masz urojenia, może tylko stwierdzić profesjonalista, który Cię widzi, nie specjaliści tutaj, na forum, po przeczytaniu jednej wiadomości.

Trzymam kciuki za Ciebie.

Pozdrawiam ciepło

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry. Opisuje Pani sytuację, w której coś w Państwa relacji budzi ogromny niepokój, a jednocześnie słyszy Pani od męża, że „wszystko jest w porządku” i że „to Ty przesadzasz”. Takie rozdźwięki między tym, co Pani czuje, a tym, co słyszy, mogą być bardzo dezorientujące. Mogą  powodować wątpliwości wobec własnych uczuć i ocen.  

Pani reakcje emocjonalne i potrzeby, takie jak, niepokój, smutek, poczucie oddalenia, chęć rozmowy i wyjaśnienia są naturalne w sytuacji, gdy w związku z relacją tracimy poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Daleka byłabym od nazwania tego, co się z Panią dzieje urojeniami. To Pani emocje, które informują tylko o tym, że coś się dzieje w Pani rzeczywistości, co zupełnie nie służy.  

Warto też zauważyć, że zapytanie męża o kontakty z innymi kobietami  nie jest „kontrolą” a jedynie próbą zrozumienia, co się dzieje i obniżenia niepokoju. 

Zdecydowanie również polecam rozważyć rozmowę z psychoterapeutką/tą na spotkaniu indywidualnym albo wspólnie, w terapii par, żeby przy wsparciu trzeciej osoby spróbować odnaleźć przestrzeń do dialogu i zrozumienia.  

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Witam

To, co Pani pisze jest dość powszechne w mojej praktyce i zarazem trudne dla osoby, która doświadcza zdrady. Nie musi to być zdrada fizyczna (do której mężczyźni się najczęściej dopuszczają). Zdrada polega na zniszczeniu zaufania, o której przecież Pani pisze. Nie znam szczegółów, ale proszę spróbować porozmawiać z mężem szczerze, co może oczywiście być bardzo trudne. Bez wątpienia oddalacie się od siebie. Ewentualne zdrady są skutkiem czegoś w Waszym związku. I to coś należy odnaleźć. Pani odczucia są całkowicie naturalne i prawidłowe. Pani do niczego męża nie prowokuje. Nawet jeżeli on się dopuścił zdrady, to nie musi to oznaczać końca Waszego związku. Wszystko zależy od chęci dwóch stron do rozwiązania problemu. Niestety więcej nie jestem w stanie tutaj poradzić, nie znając Państwa sytuacji. Na pewno warto rozważyć terapię par. Warunkiem jednak jest to, aby, żadna ze stron nie uczestniczyła w NIEUJAWNIONEJ relacji pozamałżeńskiej. Jeżeli mąż przyzna się, że w jego życiu jest inna kobieta, to jak najbardziej terapię można podjąć i warto. Osobiście znam wiele par, które pomimo romansu wróciło do siebie po takiej terapii, Ona jest trudna, ale pozwala rozpoznać problemy w związku i je naprawić.

 

Życzę powodzenia

Piotr Jeliński

psycholog i lekarz medycyny  

Usunięty Specjalista_tka

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

Pani obserwacje dotyczące zachowań męża (tajemniczość, unikanie rozmów, brak zainteresowania domem czy dziećmi) wskazują, że w relacji dzieje się coś, co wymaga otwartej rozmowy, nawet jeśli on temu zaprzecza. To, że ma Pani wątpliwości i potrzebę wyjaśnienia, nie oznacza, że przesadza Pani ani że jest zbyt kontrolująca. W zdrowym związku obie strony powinny czuć się bezpiecznie i mieć dostęp do emocjonalnej bliskości partnera.

 

Może Pani spróbować spokojnej rozmowy, w której zwróci Pani uwagę na swoje samopoczucie, np. Zauważyłam, że ostatnio rzadko rozmawiamy o czuję się z tym samotna. Martwi mnie to, że nie wiem, co się między nami dzieje. Czy mógłbyś mi to teraz wyjaśnić?

 

Jeśli rozmowa w pojedynkę wydaje się Pani zbyt trudna, z mąż byłby na to otwarty, mogą państwo podjąć terapię par, celem wybadania i poprawy państwa relacji.

 

Pozdrawiam serdecznie 

Klaudia Dynur 

Psycholog i seksuolog w trakcie szkolenia

Urszula Małek

Urszula Małek

To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i rodzi dużo niepokoju. Warto zauważyć, że Pani uczucia -niepokój, wątpliwości, poczucie oddalania się partnera -są prawdziwe i mają prawo istnieć. W Gestalcie zachęcamy do uważnego obserwowania tego, co dzieje się w Pani ciele i emocjach, i zastanowienia się, czego Pani potrzebuje, aby czuć się bezpiecznie. Nie chodzi o szukanie winy w sobie, ani o kontrolowanie partnera, ale o dostrzeżenie swoich granic i sygnałów, które wysyła ciało. Jeśli sytuacja powoduje duży stres i poczucie zagrożenia w związku, warto porozmawiać z kimś neutralnym, np. terapeutą, aby zrozumieć swoje emocje i znaleźć sposoby, by zadbać o siebie i relację.

 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

To, co opisujesz, nie jest urojeniem, to naturalna reakcja na realne sygnały oddalenia i braku transparentności. Jeśli mąż potajemnie utrzymuje kontakt z innymi kobietami, unika rozmów, nie interesuje się domem podczas wyjazdów i odwraca sytuację mówiąc, że „go kontrolujesz”, to Twoje poczucie niepokoju jest uzasadnione.

W relacji opartej na bliskości partner dzieli się swoim życiem, okazuje zainteresowanie, a przy odkryciu czegoś niepokojącego dąży do wyjaśnienia i odbudowy zaufania. Tu tego nie ma, to jest sygnał, że coś w Waszej komunikacji i więzi wymaga pilnej rozmowy.

Nie obwiniaj siebie. Masz prawo pytać, czuć niepokój i oczekiwać szczerości. Warto przeprowadzić z nim spokojną, konkretną rozmowę o tym, czego potrzebujesz, żeby czuć się bezpiecznie w związku. Jeśli on nadal będzie bagatelizował sytuację, pomocne może być spotkanie z terapeutą par, żeby zobaczyć, co faktycznie dzieje się między Wami.

Zobacz podobne

Mąż nie wychodzi z nałogu, nie jest już odpowiednim partnerem. Chciałabym wziąć rozwód, ale boję się samotności. Chcę miłości
Mój mąż leczy się na chorobę dwubiegunową. Problemem jest nadużywanie przez niego alkoholu. Robi się po nim chamski i kłótliwy. Tłumaczy, że pije, bo albo jest gruby, albo boli, bo kręgosłup, bo przecież ma z nim problem, albo ze względu na absencję seksualną. Czuję, że te wymówki mają na celu manipulowanie moją osobą oraz wzbudzenia wyrzutów sumienia. Mamy dziecko, które bardzo przeżywa tę stresującą sytuację. Próbowałam użyć argumentu rozwodu, ale nic to nie daje. Mąż wręcz twierdzi, że w takim wypadku muszę go spłacić, bo przecież nie będzie miał gdzie mieszkać i straszy mnie zabraniem dziecka. Mój lekarz stwierdził, że mam depresję. Czy w takiej sytuacji ze względu na dobro głównie dziecka powinnam zdecydować się na rozwód? Czuję, że tak, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wolałabym pomóc mężowi wyjść z nałogu i tworzyć szczęśliwą rodzinę, ale obawiam się, że będzie mi nadal brakowało tego czegoś. Wolnej chwili, niezależności przy podejmowaniu decyzji. Za każdym razem muszę się tłumaczyć mężowi gdzie wychodzę, z kim rozmawiam przez telefon itd. Czuję, że się duszę w tym związku i mam wrażenie, że czasami już sama nie wiem czego chcę. Z jednej strony chciałabym zostawić męża. Z drugiej boję się samotności, nie potrafię żyć sama. Chcę kochać i być kochaną, ale czy lepiej szukać czegoś nowego, czy lepiej ratować to co jest...
Dlaczego nowe znajomości online mogą być mylące? Analiza emocjonalnego zamętu w relacjach
Dzień dobry, jakiś czas temu, w aplikacji randkowej napisała do mnie kobieta. Coś bardzo mnie w niej urzekło i z entuzjazmem jej odpisałem pomimo, że na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy rzadko korzystałem z Tindera, a o pisaniu z kimkolwiek nie było nawet mowy. Nasze rozmowy od początku były żywe, pełne optymizmu i głębokich przemyśleń. Okazało się, że wyznajemy te same wartości. To, co sprawiło, że jej odpisałem, zaczęło się uwydatniać także w wiadomościach. Nadszedł moment, w którym podkreśliła stanowczo (ale pozytywnie), że wpadła tu po "męża na już", bo marzy o rodzinie, dzieciach itd., i usuwa tu konto. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy po tym bardzo nieoczekiwanym wyznaniu, czyli wymieniłem kilka wad i rzeczy, na których się skupiam, a które mają ogromne znaczenie w kontekście zakładania rodziny - robię dopiero prawo jazdy, w październiku idę na studia, jestem w trakcie zmiany miejsca zamieszkania i szukania pracy w nowym mieście. Chciałem jej rozjaśnić ten wyidealizowany obraz mojej osoby. Po tym co napisałem, nastąpiło 2-godzinne milczenie, które wcześniej nie miało miejsca. Po tym czasie napisała, że nawarstwiło jej się pracy, że chyba pierwszy raz od stu lat będzie musiała zostać po godzinach oraz, że do wszystkiego się odniesie jak będzie już w "domku". Kompletnie zapomniałem, że jest w pracy, ale odebrałem tę wiadomość, jako próbę stopniowego wycofywania się z relacji. Ze względu na nasze pełne szczerości rozmowy, postanowiłem napisać jej, że rozumiem, ale jeśli to co napisałem wcześniej spowodowało spadek zainteresowania, to wolałbym wiedzieć to teraz, niż brnąć dalej i wzajemnie się rozczarować. Odpisała w nietypowy do tej pory dla niej sposób, z pretensjami pisząc, żebym mówił za siebie - nie za nią, że co niby miałoby ją zniechęcić?, że to dla niej nie ma znaczenia, żebym nie wkładał jej do głowy czegoś takiego, a zarazem, że rozumie moją decyzję i życzy mi wszystkiego dobrego. Byłem w delikatnym szoku, bo przecież żadnej decyzji nie podjąłem, a chciałem normalnie wyjaśnić sprawę. Odpowiedziałem więc, że żadnej decyzji nie podejmowałem, ale rozumiem, że najwidoczniej poznaliśmy się na złym etapie życia, że jest wspaniałą kobietą i trafi na super faceta, że trzymam kciuki za nią i jej karierę oraz życzę jej wszystkiego co najlepsze. Niespodziewanie otrzymałem od niej długą wiadomość, w której pisała, że w moich wiadomościach widziała swoje myśli, że nie czuła od dawna takiego zaangażowania i sama zaangażowała się całą sobą, że cieszyła się do telefonu jak głupia pisząc ze mną, że ta sytuacja sprowadziła ją na ziemie i łzy jej poleciały, bo kolejny raz się rozczarowała i założenie rodziny nie jest jej pisane najwidoczniej oraz, że ją zawiodłem. Zaskoczyło mnie to totalnie. Odpisałem, że chciałbym wrócić do tematu i rozwijać znajomość, ale skoro nie ma już do mnie zaufania, to rozumiem, że może być ciężko. Dodałem, że to była ciężka wymiana myśli, która kosztowała nas sporo energii oraz, że nie będę wywierał presji na jej emocjach i dłużej męczył, dodając "Dobranoc", bo była już późna pora. Nie otrzymałem od niej żadnej odpowiedzi na tę wiadomość. Następnego dnia natomiast, otrzymałem powiadomienie w social-mediach, okazało się, że to ona zostawiła pod moją relacją reakcję w postaci "serduszka." Na początku myślałem, że to próba zrzucenia winy na mnie i pretekst do wycofania się bez poczucia winy. Później jednak odnotowałem jakąś sprzeczność. Mam 29 lat, ona zaś 27 lat. Jestem po zakończeniu 6-letniego związku, w którym rozmawiało się o wszystkim otwarcie, więc może w tym przypadku, to naleciałości z poprzedniego związku namieszały. Chciałbym zapytać, jaki cel mogą mieć jej działania? O co może jej chodzić? Kompletnie nic z tego nie rozumiem. Jak się zachować w tej sytuacji? Z góry dziękuję Państwu za wszystkie analizy i podpowiedzi. Pozdrawiam.
Odkąd partner doświadcza depresji zaczął oskarżać mnie o toksyczność.
Dzień dobry, Partner ma stwierdzoną depresję. Oskarża mnie o toksyczność, aczkolwiek ja tak nie uważam o sobie. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i działaliśmy jak zespół. O toksyczności zaczął mówić jak zachował na depresję. Czy możliwe jest aby przelał na mnie uczucia, które ma do swojej matki? Jest to osoba kontrolująca, wytrącająca się we wszystko i bardzo krytyczna wobec innych osób, tylko nie do siebie. Mam wrażenie, że partner ma bardzo zaburzone myślenie.
Nie chcę już związku na odległość. Partner nie wychodzi z żadną inicjatywą.

Witam. Mam 27 lat, a mój partner 33 lata. Jesteśmy razem 10 msc w związku na odległość (70km). Widujemy sie zazwyczaj na weekendy. Wiem, że mu na mnie zależy, widzę to w jego czynach i zachowaniu, gdy sie widzimy. Nie jest wylewnym człowiekiem, jeśli chodzi o wyznawanie uczuć, obnażające szczere rozmowy. 

Coraz częściej zaczyna mi to doskwierać- dzieląca nas odległość. 

Przed tym partnerem byłam w związku, gdzie ponad 4 lata mieszkałam z mężczyzną. Mój obecny partner nigdy nie mieszkał ze swoimi byłymi, mimo że były to związki kilkuletnie. 

Męczy mnie już widywanie się tylko na weekendy, brak drugiej osoby w szarej codzienności, chciałabym budować coś naprawdę głębokiego, planować wspólną przyszłość, dzieci, ślub. 

Nie wiem co mam zrobić, bo nie wychodzi z żadną inicjatywą, a nie chcę należeć do tych męczących kobiet, co wymuszają coś na facecie. Chciałabym, żeby to przyszło naturalnie. Nie jesteśmy już dziećmi, tylko dorosłymi ludźmi. Nie wiem, co mam zrobić, mam ochotę to zakończyć.

Potrzeba połączenia z moim autorytetem. Chciałabym być jak najbliżej.

Dzień dobry, piszę do Was z zapytaniem czy to, co przeżywam od kilku już lat, jest normalne.

Mam 22 lata (kobieta). A więc posiadam w życiu naprawdę duży autorytet, jest on dla mnie bardzo ważny, od razu opiszę, że jest to kobieta, wiek około 40 lat. Bardzo dużo o niej myślę w kontekście tego, co robi w życiu i jak mi imponuje , ale gdy dochodzi do naszego kontaktu, ja się wycofuje, nie kontynuuje rozmowy, raczej szybko ją ucinam. A później każdy gest, wydarzenie i spojrzenie bardzo przeżywam i roztrwaniam na czynniki pierwsze, interpretuje. Myśle o niej kilka razy dziennie, wyobrażam sobie scenariusze z nią ,dzisiaj śniło mi się, że nazwała mnie córką i przysięgam, że w życiu nie czułam takiego spokoju. Ogólnie, żeby wyjaśnić, pochodzę z naprawdę dobrego domu, w którym jest pełno miłości i niczego nam nie brakuje, relacje z mamą mam świetne, ale nie jest moim autorytetem.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.