
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Czuję, że jestem...
Czuję, że jestem tak wrażliwa, że obniża to moje funkcjonowanie i bardzo cierpię. Empatia jest u mnie na ogromną skalę, sprawia mi ból.
TwójPsycholog
Dzień dobry,
bardzo mi przykro, że cierpisz. Empatia, wrażliwość na innych jest przepiękną umiejętnością i cechą, jednak gdy utrudnia nam zdrowe funkcjonowanie należy się temu przyjrzeć. Bardzo zachęcam do wizyty u psychologa_żki lub psychoterapeuty_ki, gdzie porozmawiacie o trudnościach, ale również przyjrzycie się źródłom tego poczucia cierpienia i przejmowania niekiedy emocji innych. Czy na ten moment potrafisz znaleźć swoje osobiste ukojenie, poczucie komfortu podczas przykrych sytuacji? Pomocne może być podejście “tu i teraz”, skupianie się i przeżywanie w obecnej chwili. Trzymam kciuki za Ciebię!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Waszak
Dzień dobry!
Współodczuwanie jest szlachetną cechą, jednak zamartwianie się z powodu odpowiedzialności za czyny innych może być źródłem cierpienia. Cząstka ,,współ-" może wskazywać, że gdzieś zahaczasz się o coś wspólnego, co warto zdiagnozować, może to być samotność, brak troski o siebie, trudno powiedzieć. Z treści wiadomości wynika również, że Twoja wrażliwość nie znajduje zrozumienia wśród bliskich, znajomych, to może dawać poczucie osamotnienia, czucia się nieprzyjętym z przeżywanymi emocjami. Ciekawe jest też źródło pojawienia się odpowiedzialności za emocje i postępowanie drugiego człowieka. Czy również tak martwisz i troszczysz się o siebie, o zaspokojenie swoich potrzeb, pragnień? Zachęcam do przemyśleń. Dobrze byłoby spotkać się z psychologiem lub psychoterapeutą, aby poczuć się zrozumianą w bezpiecznej relacji. Powodzenia
Katarzyna Waszak, psychoterapeuta

Zobacz podobne
Dzień dobry.
Rozstałam się z partnerem w maju 2023 roku w sposób burzliwy, zostałam pobita i wyrzucona z domu razem z dzieckiem. Do dzisiaj nie oddał mi rzeczy prywatnych po 16 latach związku. Mamy 3 sprawy, w tym o widzenie.
Sąd wyznaczył 2 widzenia w miesiącu i 2 razy w tygodniu telefon. Partner nadużywał alkoholu, poniżał mnie, wg mnie jest narcyzem i osobowością toksyczna.
Chodziłam na terapię i dopiero teraz to do mnie dochodzi, były jasne sygnale, ale ja byłam ślepa. Aktualnie Córka ma 5 lat, a ja nie daje sobie rady z jej napadami i złością.
Czuję, że cierpi, ale wg mnie i wielu osób, ex partner nie nadaje się do opieki nad dzieckiem. Podczas spotkania krytykuje Ją i prawi same uwagi na przykład ,,dlaczego nie umiesz wierszyka'' ,,dlaczego nie umiesz liczyć po angielsku'', ,,będziesz pracować w sklepie''!! Kupił Jej kostkę drewnianą do składania i nie pomógł Jej złożyć, tylko patrzył, jak się męczy.
Poszłam z Nią do toalety, to ze łzami w oczach poprosiła, abym Jej pomogła ją złożyć. Nie wiem, jak mam Jej tłumaczyć tę sytuację, przecież nie powiem, że tata mnie pobił i się Go boję, że pije i nie jest odpowiadaniem człowiekiem do Jej wychowania.
Chodzę do ośrodka, bezpłatnie, ale chyba nie do końca wszystko dobrze robię. Jestem załamana, w takich momentach, gdy Córka krzyczy ,,nie lubię Cię, chce do taty''.
Biegnie wtedy po misia, którego dostała od ojca i go przytula, a mi serce pęka. Dodam, że misia dostała wraz ze słowami "pamiętaj, jak będzie Ci źle, to rozmawiaj z misiem i go przytulają a ja usłyszę". Nie wiem, czy ja przewrażliwiona jestem, ale wg mnie nie należy tak mówić do dziecka. Potrzebuje pomocy, jak rozmawiać i tłumaczyć obecną sytuację.
Chętnie pójdę po poradę w okolicach Piaseczno, Grójec, Warszawa.
Córka w wieku trzech lat zaczęła uczęszczać do przedszkola. Dotąd była pod opieką babci i dziadka. Jest wygadanym i bystrym dzieckiem, ale nie ciągnie jej do dzieci. W przedszkolu przebywa 4 godziny dziennie. Początkowo płakała rano i przy odbieraniu, aktualnie jest dużo lepiej. Córka zna wszystkie wierszyki i piosenki, w domu lubi bawić sie w przedszkole (odtwarza to co obserwuje) ale w placówce nie bierze udziału w aktywnościach, siedzi z boku i przyglada się. W ostatnich dniach mialam okazję obejrzeć kilka zdjęć z przedszkola, na których widać, że córka cały czas siedzi w fotelu (w sali stoi fotel, wbiła sie w niego i stamtąd wszystko obserwuje). Mam wrażenie, że wchodzi do sali i przeczekuje w fotelu te kilka godzin aż ja odbierzemy. Nie chce też za wiele jeść, dlatego nadal nie wydłużamy jej pobytu w placówce. Myślałam o rozmowie z wychowawcą (chciałam zapytać czy panie zachęcają ją choć trochę aby wstała z tego fotela) ale minęło 1,5 miesiąca i może powinnam dać jej wiecej czasu i nie naciskać. O przedszkolu mówi, że lubi tam być. Nie widzę też niekorzystnych zmian w jej zachowaniu (poza przedszkolem) i nie chciałabym rezygnować, choć mam możliwość zapewnienia jej opieki i podjęcia kolejnej próby za rok.

