Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy związek ze starszym mężczyzną ma sens? Jego dzieci i była żona to dla mnie dużo.

Czy mogę być szczęśliwa ze starszym mężczyzną ? Jestem studentką i poznałam w wakacje faceta, z którym czuję się jak nigdy. Co prawda jest ode mnie starszy o 16 lat, ale tego nie idzie odczuć. Ubiera się jak typowy nastolatek, wszytskie nowoczesne technologie ogarnia bardziej niż ja. Traktuje mnie bardzo dobrze. Jest rozwodnikiem i ma dwójkę dzieci. Należę do tych co nienawidzi dzieci i jest mi bardzo ciężko z tym żyć, że on kogoś takiego ma. Że są istoty, którym też poświęca swoją uwagę, daje im miłość i wgl. Jego była żona kiedyś do mnie wypisywała, że jest ze mną tylko dlatego, żeby nie być samemu, a on sam mówi mi, że po prostu bardzo ją skrzywdził tym, że przyznał jej się do wątpliwości, które miał przed ślubem. Stwierdził, że wszystko co z nią stworzył, przeżył było pod wpływem presji, którą wywierali na nim inni. Nie wiem czy mu wierzyć czy nie. Nie wiem czy ten związek może mieć przyszłość? jak mam udźwignąć fakt, że jego żona zawsze będzie obecna w naszym życiu. Zwłaszcza, że ciągle mają niedokończone kwestie majątkowe, które powodują, że dużo czasu gadają ze sobą, co mnie tylko drażni. Jego dzieci ciągle pytają się go czy pamięta jak mieszkał jeszcze z nimi, a podczas wspólnej wycieczki , jedno z nich spytało czy pamięta jak kochał mamę. Serce mi się łamało. Boję się, że potrzebuje być z kimś w swoim wieku, żeby na spokojnie wszystko przeżyć z kimś na nowo. Nie chcę być ,,tą drugą,,, ale czy poznam kogoś aż tak bardzo dbającego o mnie? Zwłaszcza, że tyle razy już przeze mnie płakał i moje wątpliwości, zapewniając mnie, że nikogo nigdy tak nie kochał. Czy ten związek ma sens?
Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

różnica wieku w związkach czasem bywa bardzo duża. Czy jest to powód, dla którego związek nie miałby sensu? - No nie. Kwestie wiekowe w relacji są drugorzędne, jeżeli Pani czuje się w tej relacji dobrze to czemu związek miałby nie mieć sensu? Proszę się zastanowić nad własnymi potrzebami i oczekiwaniami w trwającej relacji. Jeżeli dalej będą pojawiać się wątpliwości to warto porozmawiać o nich z partnerem. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Sznajder

Monika Sznajder

Myślę, że na pytanie "Czy związek ma sens" odpowiedź będzie znała tylko Pani. Może warto jeszcze zadać sobie pytanie “Czy to relacja w którą chcę się zaangażować?”. Pisze Pani o odczuciu złamanego serca, strachu, lęku o różnicę wieku i innych bardzo delikatnych i ważnych kwestiach. Są Państwo oboje dorośli, jednak ważne jest pamiętać o tym jakie są Pani odczucia i potrzeby? Czego oczekuje Pani od potencjalnej relacji / związku? Słyszę, że jest to dla Pani trudna emocjonalnie sytuacja. Zachęcam do wsłuchania się we własne emocje. Co one dla Pani znaczą?

Czasami takie wsłuchanie się w siebie jest bardzo utrudnione, szczególnie w sytuacji relacji międzyludzkich, gdzie nasze odczucia i oczekiwania mogą mieszać się z czyimiś. Jeszcze raz zaznaczę- tylko Pani może odpowiedzieć na pytanie sensowności relacji. Jeśli jednak czuje Pani potrzebę wsparcia psychologicznego w tej sytuacji- pozostaję dyspozycyjna. 

Monika Sznajder, psycholog

2 lata temu
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Droga Pani

myślę, że potrzebuje Pani:

  1. 1.czasu z samej ze sobą i pozastanawiania sie najpierw, czego tu i teraz chce Pani od życia, plus tego, jak widzi Pani wasz związek na dłuższą metę - jak to sobie Pani wyobraża - a następnie czy ta Pani wizja jest realna?
  2. 2. rozmowy z kimś trzecim - z kimś bliskim, kto patrzy na Was z boku i może coś powiedzieć na temat Pani zaangażowania - nie mówię, żeby robić według rad, ale żeby dać dojść do głosu komuś innemu niż sobie samej.
  3. 3. Dobrze uświadomić sobie pewne fakty: - różnica wieku i konsekwencje tego w późniejszym czasie; - dzieci, które mają prawo do ojca; - ex żona, z którą jego kontakt jest nieunikniony; i tu sobie zadać pytanie dlaczego chce Pani z nim być? co Panią kieruje? I co będzie silniejsze niż te wszystkie sprawy i codzienność?
  4. Czy Pani potrzeba bycia zaopiekowaną wynika z Pani potrzeby ułożenia czegoś w życiu? przepracowania swoich relacji z rodziną pochodzenia, swoich lęków i obaw? 
  5. Tak, żeby w związek wejść tylko dla tego, że Pani kocha tego kogoś i chce mu coś od siebie dać…
  6.  
  7.  

AGNIESZKA WLOKA

2 lata temu

Zobacz podobne

Co robić, gdy mąż kucharz zaniedbuje rodzinę z powodu pracy? Przewlekłe uczucie samotności i niezadowolenia w związku

Co mam robić??? Mąż ciągle pracuje, twierdząc, że ludzi nie ma do pracy jest kucharzem razem 20 lat wiecznie praca praca zaniedbuje dom dzieci mnie tylko zawsze rano wspólną kawę praca wieczorami sex spanie i tak w kółko. 

Dzieci nie widzą ojca, nie wiedzą co to wakacje, ja ciągle sama. Co mam robić, do męża nic nie dociera, potrafi powiedzieć co ja poradzę nie pasuje, znajdź sobie takiego, z którym będzie Ci lepiej. Jestem zmęczona takim związkiem, czuje się jakby wracał do hotelu, spać, sex, zjeść i pa. Na odległość pisze, ze tęskni, że kocha, pragnie. Z tego wszystkiego nawet sex nie zadawała mnie. Nigdzie nie wychodzimy jedynie z psem wokoło bloku.

Chcę rozstać się z mężem. Myślę, że na pewno, ale to wciąż nie jest dla mnie łatwe.
Witam. Nie wiem od czego zacząć. Chce się rozstać z mężem. Powodów jest sporo, ale według mojego męża są one nieważne. Od początku naszego związku jego zdanie było najważniejsze i ostatnie. On mówił co myślał i nie patrzył na to, że mnie rani. Moja wina, bo zawsze dusiłam wszystko w sobie i tak przez 20 lat bycia razem się nazbierało. Nie powiem, że były to tylko złe chwile ,ale ostatnio tak. Urlop z dziećmi ( a mamy ich 2: 15 i 9 lat) był katastrofą. Tzn. Ja z dziećmi, a on sam, bo się źle czuje. Przed 5 lat miał stwierdzona depresję i tłumaczyłam to też tym, brałam większość obowiązków na siebie ,do tego praca na cały etat. Jakoś z pół roku temu stwierdziłam, że muszę coś dla siebie zrobić i pomyśleć o sobie, bo zwariuję i zapisałam się na siłownię bez pytania czy mogę, ale z wyrzutami sumienia. Do teraz jest mi to zresztą wypominane i to, że na pewno go zdradzam, bo zaczęłam o siebie dbać. W poniedziałek dzwonił do mnie( zawsze dzwoni z pracy, bo mam poniedziałki wolne) I znowu było wałkowane to, że on się źle czuje, że ja dla niego nic nie robie i w którymś momencie zaczął na mnie krzyczeć, a ja głupia słuchałam tego, zamiast odłożyć telefon. Zresztą nie pierwszy raz. Jak wrócił to była kłótnia i wyszedł gdzieś na noc. Wrócił i przed moja pracą znowu kłótnia, gdzie wykrzyczał mi, że jestem jego wrogiem i inne rzeczy, ja w odwecie mu powiedziałam tylko, że jest złym ojcem ( co w sumie jest po części prawdą, bo z dziećmi nie ma za bardzo kontaktu). Nie chciałam, ale chciałam go zranić tak, jak on mnie ranił co jakiś czas. I takie kłótnie ciągną się do dzisiaj, a już niedziela. Prosiłam go we wtorek : daj mi spokój, muszę sobie wszystko ułożyć w głowie, poszukam psychologa online ( mieszkamy w Niemczech). Jestem totalnie zmęczona tym wszystkim. U niego to jest tak : raz mnie kocha ,raz koniec i nie będzie poruszał tematu i tak kilka razy dziennie, a ja tak nie umiem. Już mu dzisiaj powiedziałam, że nie chcę z nim być i to koniec i naprawdę tak myślę, bo mam dosyć. Starsza córka mi sama powiedziała, że tato myśli tylko o sobie. Ja wiem, że ciężko jest i jemu, bo jesteśmy ze sobą 20 lat razem, ale szczerze to ja nie wiem czy go kocham, czy chcę z nim być. Wczoraj wyszłam na chwilę z koleżankami, żeby pogadać z kimś na ten temat, a on mnie śledził czy nie spotykam się z kochankiem i to nie pierwszy raz w tym tygodniu. Jestem psychiczne roztrzęsiona , sama nie wiem, co się ze mną dzieje i tak na 80 procent jestem pewna, że nie chce z nim być. Samotności się nie boję, prędzej czy sobie finansowo poradzę itd. i czy w długi nie popadnę, bo mamy kredyt na dom. Nie wiem co mam zrobić, a ciągle czuje się jakby on mnie zmuszał do bycia z nim razem. Jakoś w maju też mieliśmy kłótnie. Nie aż taką dużą i się pogodziliśmy, ale wtedy pierwszy raz żałowałam, że się z nim pogodziłam i od tamtej pory czuje się, jakbym go okłamywała, że go kocham. On oczekuje ode mnie seksu, a ja już od bardzo długiego czasu nie mam chęci i nie umiem się zmuszać i to też mi wypomina. Ja mu dzisiaj powiedziałam, że czuje się na dzień dzisiejszy zagubiona i chce mieć trochę czasu dla siebie, żeby zrozumieć co się ze mną dzieje i trochę mu powiedziałam, z czego to się wzięło. Niby rozumie, ale ciągle drąży. Ja nie wiem czy chce z nim być. Proponował terapię dla par, a ja nie wiem czy chce, nie wierzę, że może być lepiej po prostu... Chcę tylko spokoju dla siebie i dzieci.
Witam, obawiam się reakcji matki na moją wyprowadzkę. Jak mam jej o tym powiedzieć? Planuję wyprowadzić się za około rok, gdy będę pełnoletnia i zaoszczędzę trochę pieniędzy. Moja relacja z nią jest trudna...ciągle krzyki i kłótnie, nie mogę wychodzić z domu, gdy ktoś da mi pieniądze to ona chce żeby jej pożyczyć a w ogóle nie oddaje, komentuje mój wygląd, wagę, nie wspiera mnie, nie interesuje się mną ani moimi problemami. Myślę na tym, żeby powiedzieć jej o wyprowadzce po odebraniu kluczy czyli kilka dni przed samą wyprowadzą, żeby miała jak najmniej czasu na komentowanie tej decyzji..jestem pewna, że będzie mówić "nie poradzisz sobie" "po co to robisz, tu będzie Ci lepiej" "tak źle ci tutaj" itd. Nie chcę, żeby to zakończyło się kłótnią chociaż raczej tak właśnie będzie. Najgorsze jest to, że ona swoje powody o zostaniu będzie argumentować "ty nic w domu nie robisz, nie dasz sobie rady" "nie umiesz nawet gotować", może i jest w tym dużo prawdy,ale to jej wina bo zawsze mnie we wszystkim wyręcza i nie da mi nic zrobić, dlatego będę musiała nauczyć się tego sama...wiem, że będę wtedy pełnoletnia więc mogę decydować sama o sobie, ale nie wiem co zrobić, jak jej o tym powiedzieć, czy odciąć się i urwać kontakt...
Ghosting ze strony kochanka. Jak poradzić sobie z samopoczuciem po ghostingu?
Niecały tydzień temu pisałam o ghostingu ze strony przyjaciela/kochanka, otrzymałam odpowiedź, ale mam wrażenie, że nie zostałam dobrze zrozumiana. Może też źle się wyraziłam. Po pierwsze nie mam dzieci i raczej nie planuję, nie lubię dzieci. Po drugie, jestem osobą dość młodą, 29-latką, świeżo upieczoną mężatką, to nie jest małżeństwo z długim stażem. Z kochankiem poznałam się będąc jeszcze narzeczoną, on o tym wszystkim wiedział, sam był w stałym, wieloletnim związku, nasza relacja była klarowna od samego początku. Nie byliśmy zazdrośni o swoich życiowych partnerów ani nic z tych rzeczy. Dzieliłam się z nim m.in. przygotowaniami do ślubu, widział moje zdjęcia w sukni ślubnej itd. Wspierał mnie i nawet udzielał porad odnośnie do organizacji wesela. Autentycznie przyjaźniliśmy się, lubiliśmy, zależało nam na sobie wzajemnie. Powtórzę raz jeszcze - kocham swojego męża i nie miałam wątpliwości, że chcę za niego wyjść. Kochanek nie ma nic do rzeczy w tej kwestii. W ogóle ja nie szukałam kochanka, to istotne. On znalazł mnie. Nie miałam konta na żadnym portalu randkowym. Nie planowałam zdradzać narzeczonego/męża. Napisał do mnie na zwykłym portalu społecznościowym, na którym praktycznie każdy ma konto. Ja i mąż i wszyscy, którzy to czytają z dużym prawdopodobieństwem również. W ogóle jestem, wydaje mi się, dość ułożoną osobą, zawsze byłam wzorową uczennicą, grzeczną, studia skończyłam z wyróżnieniem, kształcę się dalej, mam w sobie empatię, można na mnie liczyć, mam grono przyjaciół, jestem blisko z rodziną (tu mam na myśli rodziców, dziadków - ostatnio ktoś mylnie odczytał, że mam dzieci, a sama się jeszcze trochę czuję dzieckiem, na pewno prędzej niż matką), nigdy wcześniej nie byłam w takiej relacji, partnerów seksualnych mogę policzyć na palcach jednej dłoni i z każdym łączyło mnie uczucie i związek, przeważnie kilkuletni. Seks nie był dla mnie nigdy żadnym kryterium doboru partnera (chociażby dlatego, że decydowałam się na niego dopiero po kilku miesiącach - z szacunku do siebie, żeby mieć pewność co do intencji mężczyzny) nigdy nie był, ani nie będzie powodem rozstań, jednakże rzadko byłam z tej kwestii zadowolona, ale trudno, nie było to dla mnie kluczowe. Kochanek przekonał mnie, bym z nim o tym porozmawiała, początkowo bez spotkań. Tzn. on chciał się spotkać, ale ja mu powiedziałam, że nie ma opcji, że nie chcę zrobić tego narzeczonemu, z resztą to byłoby nieodpowiedzialne, nie znałam go, mógłby okazać się mordercą itp. No ale rozmowa to nic takiego, więc pisaliśmy kilometry wiadomości. Oczywiście nie tylko na wiadomy temat, ale zaskoczyła mnie jego otwartość w tej kwestii i sama się otworzyłam. Mieliśmy podobny problem w naszych związkach i to nas zbliżyło. Uprzedzając poradę o potędze rozmowy z mężem - mój mąż obraża się, gdy cokolwiek mu powiem, a nawet gdy już z łaską próbuje coś zmienić, robi to nieporadnie, niechętnie i ma minę sugerującą, że czuje się nieswojo i jest na mnie zły. W końcu zgodziłam się na spotkanie z kochankiem, w publicznym miejscu dla bezpieczeństwa, ale z dala od mojego miasta. Całowaliśmy się, była między nami "chemia", spodobało mi się. Później już chciałam to skończyć. Tylko jeden pocałunek i koniec. No ale po tygodniu od mojej, kończącej to wiadomości, odezwałam się, że jednak chciałabym spróbować więcej. W końcu jeśli mąż nie wie, no to nie cierpi. Nikomu nic złego się nie dzieje. Co więcej - dzięki kochankowi nie byłam już sfrustrowana, czułam się spełniona i doceniałam męża jeszcze bardziej, tylko w innych kwestiach. To mi służyło. Np. nigdy bym nie chciała by moim życiowym partnerem był ktoś taki jak mój kochanek, ktoś komu nie mogłabym zaufać, kto by mnie zdradzał itd... Mój mąż jawił się w moich oczach jako ideał, właśnie m.in. dzięki kochankowi. Powtórzyliśmy pocałunek w przymierzalni w centrum handlowym. Podobało mi się to szaleństwo, przygoda, coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam i na co mój mąż nigdy by się nie zgodził, bo to zbyt ryzykowne. No i znów było bezpiecznie, dookoła kręcili się ludzie. Okazał się całkiem sympatycznym chłopakiem na żywo. Później spotkaliśmy się w samochodzie, w lesie, nie doszło za daleko, chociaż chcieliśmy, ale rozsądek mi na to nie pozwolił. Przed kolejnym spotkaniem poprosiłam go, by wykonał odpowiednie badania w kierunku HBV, HCV, HIV, treponema pallidum, chlamydii itd. Przedstawił mi wyniki - ujemne, no i wtedy zaczęliśmy spotykać się w hotelu, z samodzielnym zameldowaniem - kluczyk w skrzynce na kod, by nie musieć patrzeć w oczy recepcjonistce - spłonęłabym ze wstydu. Było super, nie wdając się w szczegóły. Mój związek z mężem również kwitł, mniej się kłóciliśmy, a gdy wolałam na jakiś temat porozmawiać z kochankiem, no to wybierałam kochanka. Z kochankiem czasami tygodniami mogliśmy w ogóle nie rozmawiać o seksie, a na inne tematy, dobrze się z nim rozmawiało po prostu. Więc była to relacja przyjcielska, sam też mi się zwierzał, dużo się o nim dowiedziałam. Wydawało mi się, że osiągnęłam pełnię szczęścia. I nawet mój mąż to zauważył, że jestem bardziej radosna, chciało mi się żyć! I w pracy mi dobrze szło i na specjalizacji i często spotykałam się ze znajomymi, wszyscy to widzieli, że aż promienieję. Podtrzymuję to, że mąż jest dla mnie najważniejszy, ale nie działo mu się nic złego. Gdyby kochanek chciał ode mnie czegoś więcej, natychmiast urwałabym ten kontakt, nigdy nie pozwoliłabym mu rozbić mojego małżeństwa. Ale on nawet nie myślał o mnie w tym sposób. Tzn. nie mogę być pewna, ale nic tego nie sugerowało, miał swoje życie, a ja swoje. Nie chcę być oceniana, że mam pomieszane wartości, bo ja dokładnie znam swoje wartości. Kochanek był dla mnie bliską osobą, przyjacielem i nie sądzę by moje zamartwianie się świadczyło o tym, że mąż nie jest dla mnie najważniejszy, czy że go nie kocham. Mąż i kochanek to dwie różne relacje, oparte na innych wartościach. Wiem, że większość ludzi powie, że na pewno jestem złym człowiekiem, skoro zdradzałam. Z tego powodu nie mam się komu wygadać i piszę na tym anonimowym portalu, licząc, że tu unika się takich zero-jedynkowych ocen. Mój problem nie dotyczy kiepskiej relacji z mężem, bo jest ona dobra w moim odczuciu. Lubimy spędzać razem czas, mamy wspólne pasje, cele, kochamy się, dbamy o siebie, jeden za drugim skoczyłby w ogień. Mój problem dotyczy ghostingu i tego jak sobie z nim radzić. Z czymś tak przykrym, nieoczekiwanym, nagłym, niemożliwym do wyjaśnienia, w dodatku poprzedzonym tymi stanami depresyjnymi i niepokojącymi wiadomościami od kochanka, o których pisałam. Martwię się o niego, o jego życie dosłownie, nie wiem co się stało, dlaczego, czy ja nie mam w tym jakiejś winy... I nie sądzę bym kiedykolwiek poznała odpowiedź na te pytania, a żyć dalej muszę i chcę. Muszę wmówić sobie, że się nic nie stało? Zająć się czymś innym i automatycznie zapomnę o tym? Trudno mi w to uwierzyć. Jak mam zamknąć ten rozdział, który niezależnie ode mnie został nagle urwany? Potrzebuję jakiejś wskazówki jak do tego podejść, jak sobie to ułożyć w głowie. O moją relację z mężem nie ma potrzeby się martwić.
Narzeczona jest bardzo zazdrosna. Jak reagować?
Witam, mam następujący problem, moja narzeczona jest niesamowicie zazdrosna. Cały czas pyta mnie czy podoba mi się aktorka w filmie/serialu, gdy są kobiety w bieliźnie mówi mi, że na pewno mi się to podoba. Często insynuuje, że oglądam się za innymi dziewczynami i że na pewno wszystkie mi się podobają. Nie wiem jak mam reagować w takich sytuacjach. Chciałbym dać jej do zrozumienia, że jest dla mnie najważniejsza i w pełni dla mnie wystarczająca. Nie wiem co robić, proszę o pomoc/radę. Pozdrawiam
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.