Left ArrowWstecz

Dlaczego tak trudno stawia się granice osobiste?

Dlaczego tak ciężko jest postawić granice? Dlaczego wracam do kontaktu z osobami, które mnie kiedyś zraniły? Dlaczego nawet jak się uśmiecham to w środku czuję pustkę?

User Forum

Kasia

10 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Trudności w stawianiu granic są często spowodowane lękiem przed odrzuceniem, oceną lub przekonaniem, że nasze potrzeby są mniej ważne, niż potrzeby innych osób. Bywa też tak, że boimy się reakcji drugiej strony, więc nie stawiamy granic, by nie wywoływać konfliktów. Co do powracania do osób, które nas raniły -zdarza się, że wracamy do tego, co znajome, przez co pozornie bezpieczne. Pustka, o której Pani pisze, może sugerować niezaspokojone potrzeby i to, że coś w środku Pani wymaga zaopiekowania. Jeśli obserwuje Pani u siebie wyżej wymienione objawy, warto rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą.

 

Trzymam za Panią kciuki,

Justyna Bejmert 

Psycholog

10 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Trudności ze stawianiem granic mogą wynikać z wielu różnych przyczyn. Czasem są skutkiem doświadczeń z dzieciństwa, gdzie nasze potrzeby czy granice nie były szanowane. Równie często może to być związane z późniejszymi doświadczeniami - toksycznymi relacjami, mobbingiem, przemocą czy po prostu życiem w środowisku, które nie respektuje naszych granic. Trudności ze stawianiem granic mogą również wynikać z niskiego poczucia własnej wartości, trudności z rozdawaniem własnych potrzeb, lęku przed odrzuceniem, przekonania, że jesteśmy „wystarczający” tylko wtedy, gdy spełniamy oczekiwania innych osób.

 

Z kolei powracanie do krzywdzących osób to niestety bardzo częsty wzorzec. Robimy to z różnych powodów, czasem dlatego, że krzywdzące relacje wydają się nam znajome, nawet jeżeli są bardzo bolesne. Czasem mamy nadzieję, że "tym razem będzie inaczej", albo boimy się samotności bardziej niż krzywdy. Tutaj też możemy mieć do czynienia z lękiem przed odrzuceniem.

 

Poczucie pustki może natomiast być wynikiem tego, że nauczyliśmy się (na skutek różnych doświadczeń) nie pokazywać innym, co czujemy i jakie są nasze potrzeby. 

 

Opisane przez Panią wzorce bardzo często się ze sobą łączą, dlatego zachęcam do spotkania z psychologiem/psychoterapeutą, który pomoże Pani zrozumieć ich źródła i odnaleźć sposoby radzenia sobie z trudnościami.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Weronika Babiec

Psycholożka, Terapeutka ACT

10 miesięcy temu
Katarzyna Steinborn

Katarzyna Steinborn

Stawianie granic bywa trudne - zwłaszcza jeśli w przeszłości doświadczyłaś relacji, w których Twoje potrzeby były ignorowane lub karane. Dla wielu osób granice wiążą się z lękiem przed odrzuceniem, poczuciem winy albo przekonaniem, że nie mają do nich prawa. Często wynika to z dzieciństwa, w którym trzeba było dostosować się do innych kosztem siebie, żeby utrzymać relację czy poczucie bezpieczeństwa.

Powroty do osób, które kiedyś Cię zraniły, mogą mieć źródło w głębokich mechanizmach związanych z traumą więzi. Czasem wracamy nie dlatego, że zapomnieliśmy o bólu, ale dlatego, że podświadomie liczymy, że tym razem będzie inaczej — że uda się naprawić to, co kiedyś bolało. Często też taki ból jest po prostu znajomy. Znany ból może wydawać się mniej groźny niż nieznany spokój, do którego nie mamy jeszcze dostępu.

Uczucie pustki mimo uśmiechu to często efekt życia w trybie przetrwania. Możesz funkcjonować „na zewnątrz”, spełniać oczekiwania, ale wewnątrz czuć odłączenie od siebie. To może być reakcja obronna organizmu, który nauczył się tłumić emocje, żeby przetrwać trudne doświadczenia. W ten sposób często odcinamy się nie tylko od bólu, ale też od radości, bliskości i sensu.

To wszystko są naturalne mechanizmy ochronne, które miały Cię kiedyś chronić. Ale dziś być może już Ci nie służą. Praca terapeutyczna może pomóc to zrozumieć, zintegrować i stopniowo zacząć odzyskiwać siebie – krok po kroku, z uważnością i współczuciem.

10 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Kasiu,

 

na Twoje pytania ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, a to ze względu na to, że koniecznie trzeba poznać szerszy kontekst (historię) Twojego życia. Proszę, pomyśl o konsultacjach psychologicznych w celu szczegółowego omówienia Twoich trudności i poszukania rozwiązań.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

10 miesięcy temu
Olimpia Różańska-Całka

Olimpia Różańska-Całka

Dzień dobry,

czy ma Pani poczucie, że ta pustka towarzyszy tylko tym trudnym relacjom czy dotyczy całego Pani życia? Może potrzeba, aby mogła Pani "spotkać się" z sobą samą, zobaczyć siebie prawdziwą i taką przyjąć, bez konieczności wikłania się w takie relacje, które stwarzają pewną iluzję poczucia bezpieczeństwa. Być może styl przywiązania, który towarzyszy Pani relacjom jest pełen lęku, który utrudnia tworzenie rzeczywistej więzi. Bardzo pomocna jest w tym terapia, szczególnie nastawiona na zbudowanie bezpiecznego przywiązania i relacji umożliwiającej zgłębianie swojej psychiki. 

 

Życzę wszystkiego dobrego

 

Olimpia Różańska-Całka

psycholog, psychoterapeuta

10 miesięcy temu
Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Stawianie granic jest czymś, co uczymy się przede wszystkim w dzieciństwie. Stawianie granic mówi o naszej zdolności odczuwania swoich potrzeb. Jeśli są przekraczane, jak Pani pisze, ma Pani trudność w postawieniu granic, warto byłoby się przyjrzeć tym relacjom i co one wnoszą do Pani życia i dlaczego, mimo zranień, Pani nie może postawić granic. Praca z psychologiem lub terapeutą byłaby tutaj korzystna. Poczucie pustki wewnętrznej to także do głębszej pracy a by przyjrzeć się tej pustce. Życzę powodzenia i odwagi, by zadbać o siebie i swoje granice, co zapewni Pani komfort w życiu.

 

Pozdrawiam serdecznie

Linnea Rasmusson

Psycholog

mniej niż godzinę temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Źle mieszka mi się z partnerką, chciałbym się wyprowadzić. Przechodzę kryzys, mam myśli samobójcze.
Mam problem, mieszkam z dziewczyną od 4 lat w jednym pokoju , tłumie w sobie to w jakim bałaganie żyjemy i raz na jakiś czas wybucham z tego powodu, bałagan jest głównie jej . Po takim wybuchu po znowu jakimś czasie wybucham z powodu finansów , zarabiam 2 razy więcej od niej , dostaję więc na życie i mieszkanie , tylko ja nic z tego nie mam i żyję w tym bajzlu, chce się uwolnić i wyprowadzić, ale od 2 lat mi to się nie udało, czuję, że stosuje jakieś psychologiczne triki, przez które rezygnuje, i ostatnimi czasy siada mi psychika, mam myśli samobójcze, w których nie czuję zawahania, gdybym miał to zrobić Co ja moge zrobić dalej ze swoim życiem, nie mam rodziny ani znajomych, moje życie to głównie praca.
Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek
Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek, do tego otworzyła się konkurencja. Jeden salon co kiedyś miał dwie pracownice teraz robi tylko właścicielka i podobno też nie ma co robić i zajęła się podologia. Otworzył się nowy gabinet są tam dwie dziewczyny i dużo osób tam chodzi, bo to u fryzjerek. Otworzyła się też nowa i zachęca jak ktoś przyjdzie gadaniem że wszędzie źle robią i żeby tam nie chodzić. Mam czasami dola że nie umiem robić tak idealnie jakbym chciała, mam wrażenie że każdy obgaduje mnie że źle robie i wola iść do tamtych. Źle się z tym czuję że u mnie wystroj nie taki bogaty a do tego mam już mniej pieniędzy a boję się jak będą większe koszta. Staram się, wprowadzam nowe usługi, ale czy coś to daje - no słabo. Wszystko zaczęło się psuć jak się otworzył salon a jak nowy ostatnio to już wgl . Zastanawiam się czy to ze mną coś nie tak czy może chodzi o pieniądze bo ostatnio słyszałam że z pracy zwalniają ludzi w kilku zakładach i że ucinaja pensję , tylko u konkurencji jest nawet drożej. Sama już nie wiem co robić i myśleć mam totalny mętlik w głowie. Ostatnio nawet nie mam ochoty jeść. Nie mam z kim pogadać i żeby ktoś doradził co robić. Nie wiem jak zachęcić klientki.
Mąż jest bardzo krytykujący, a jego zachowania wyglądają, jak z ciężkiego dzieciństwa. Co mam zrobić?
Mam problem. Mąż zachorował na depresję kilka lat temu, temat się ciągnie, bo psychoterapia na NFZ, mam wrażenie, że poprawa jest, ale niewielka. Objawami depresji była apatia, brak apetytu, senność, i od dłuższego czasu czepianie się o wszystko. Jak już zdiagnozowana była depresja i wjechały leki to była drastyczna zmiana, bez czepiania, docenianie mnie - mimo męża złego samopoczucia, czułam się doceniona. Po czasie terapii i brania leków, znowu słyszę pretensje, że bałagan (choć był czas, że mąż sam mówił, że ma wywalone w bałagan - mamy remont domu już długi czas i nie da się mieć porządku, bo mało miejsca, wszystko na kupie, ale staram się w miarę, żeby było jak w normalnym domu). Doszło czepianie się córki, bo tego nie robi, prania sama nie zbierze, a to gary w zlewie. I tak nie jest ciągle, rozmawiamy szczerze, zwierzamy sie sobie, ale nadchodzi moment czepialstwa i mam dość. W dzieciństwie mąż musiał ciągle sprzątać w pokoju, miał przydzielane zadania domowe i mógł wyjść, jak skończy, ojciec był „trudny” chociaż teraz stara się nadrobić. Ale nadal potrafi się czepiać wszystkich, męża, swojej żony, tylko córkę jedyną traktuje jak jajko, bo ona umie się mocno postawić, Jak to wszystko ugryźć? Myślę, że ma to spore korzenie w dzieciństwie, bo jednak widzę takie same zachowania jak z opowieści męża. Jest mi totalnie przykro, pracuję we własnej firmie, tyram niczym na na 3 etaty- tyle obowiązków do wykonania w 8-9 godzin dziennie to psychicznie jestem dojechana, wracam do domu, coś zrobię i siadam , bo brak mi sił. I słyszę „ja robię, a ty siedzisz” „chociaż byś zrobiła to czy tamto”. Weekendy sprzątam całe dnie, gotuję, piorę itd. I mąż umie też docenić, mimo to ja nie czepiam się, nie krytykuję, jak nie ma siły mówię - siądź i pierdziel robotę w domu… nie zając, nie ucieknie. Nie ma tak, że wypominam, że tego nie zrobil czy tamtego… Czy to depresja? Charakter? Czy wpływ ojca „troche tyrana”?
Jak zaakceptować samotność i myśli o byciu samemu całe życie, gdy nic już nie pomaga?
Będę samotny całe życie już nie daje z tym rady jak to zaakceptować nic nie pomaga hobby muzyka cokolwiek nic Mam dość tego życia nie wiem jak to zaakceptować bycie samemu całe życie o związkach normalnym życiu mogę zapomnieć mijają lata a ja dalej będę sam i jest tylko gorzej. Chcę to po prostu zaakceptować a nic nie działa nic nie pomaga żadne rady zero jak tak ma wyglądać moje życie to wole je zakończyć a nawet na to nie mam siły Więc jak to wreszcie zaakceptować
Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się.
Witam, mam 16 lat, od 4 klasy podstawówki zmagam się z samookaleczaniem. Często mam wahania nastroju, takie jak zrobię coś źle i ze szczęścia zmienia się w smutek i obwinianie się. Najmniejsze sytuacje doprowadzają mnie do płaczu i braku chęci do życia. Zdarzają się też zmiany osobowości np. z nieśmiałej i pomocnej zmieniam się we wredną i niepomocną. Czasem tracę też chęci do życia, tak po prostu, myślę sobie, że to wszystko nie ma sensu i nic mi się nie uda. Nawet niewielkie słowa prowadzą do zmiany mojej własnej samooceny, także żarty. Co to może być, czy ktoś może mi pomóc?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.