Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego tak trudno stawia się granice osobiste?

Dlaczego tak ciężko jest postawić granice? Dlaczego wracam do kontaktu z osobami, które mnie kiedyś zraniły? Dlaczego nawet jak się uśmiecham to w środku czuję pustkę?

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Trudności w stawianiu granic są często spowodowane lękiem przed odrzuceniem, oceną lub przekonaniem, że nasze potrzeby są mniej ważne, niż potrzeby innych osób. Bywa też tak, że boimy się reakcji drugiej strony, więc nie stawiamy granic, by nie wywoływać konfliktów. Co do powracania do osób, które nas raniły -zdarza się, że wracamy do tego, co znajome, przez co pozornie bezpieczne. Pustka, o której Pani pisze, może sugerować niezaspokojone potrzeby i to, że coś w środku Pani wymaga zaopiekowania. Jeśli obserwuje Pani u siebie wyżej wymienione objawy, warto rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą.

 

Trzymam za Panią kciuki,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Trudności ze stawianiem granic mogą wynikać z wielu różnych przyczyn. Czasem są skutkiem doświadczeń z dzieciństwa, gdzie nasze potrzeby czy granice nie były szanowane. Równie często może to być związane z późniejszymi doświadczeniami - toksycznymi relacjami, mobbingiem, przemocą czy po prostu życiem w środowisku, które nie respektuje naszych granic. Trudności ze stawianiem granic mogą również wynikać z niskiego poczucia własnej wartości, trudności z rozdawaniem własnych potrzeb, lęku przed odrzuceniem, przekonania, że jesteśmy „wystarczający” tylko wtedy, gdy spełniamy oczekiwania innych osób.

 

Z kolei powracanie do krzywdzących osób to niestety bardzo częsty wzorzec. Robimy to z różnych powodów, czasem dlatego, że krzywdzące relacje wydają się nam znajome, nawet jeżeli są bardzo bolesne. Czasem mamy nadzieję, że "tym razem będzie inaczej", albo boimy się samotności bardziej niż krzywdy. Tutaj też możemy mieć do czynienia z lękiem przed odrzuceniem.

 

Poczucie pustki może natomiast być wynikiem tego, że nauczyliśmy się (na skutek różnych doświadczeń) nie pokazywać innym, co czujemy i jakie są nasze potrzeby. 

 

Opisane przez Panią wzorce bardzo często się ze sobą łączą, dlatego zachęcam do spotkania z psychologiem/psychoterapeutą, który pomoże Pani zrozumieć ich źródła i odnaleźć sposoby radzenia sobie z trudnościami.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Weronika Babiec

Psycholożka, Terapeutka ACT

Katarzyna Steinborn

Katarzyna Steinborn

Stawianie granic bywa trudne - zwłaszcza jeśli w przeszłości doświadczyłaś relacji, w których Twoje potrzeby były ignorowane lub karane. Dla wielu osób granice wiążą się z lękiem przed odrzuceniem, poczuciem winy albo przekonaniem, że nie mają do nich prawa. Często wynika to z dzieciństwa, w którym trzeba było dostosować się do innych kosztem siebie, żeby utrzymać relację czy poczucie bezpieczeństwa.

Powroty do osób, które kiedyś Cię zraniły, mogą mieć źródło w głębokich mechanizmach związanych z traumą więzi. Czasem wracamy nie dlatego, że zapomnieliśmy o bólu, ale dlatego, że podświadomie liczymy, że tym razem będzie inaczej — że uda się naprawić to, co kiedyś bolało. Często też taki ból jest po prostu znajomy. Znany ból może wydawać się mniej groźny niż nieznany spokój, do którego nie mamy jeszcze dostępu.

Uczucie pustki mimo uśmiechu to często efekt życia w trybie przetrwania. Możesz funkcjonować „na zewnątrz”, spełniać oczekiwania, ale wewnątrz czuć odłączenie od siebie. To może być reakcja obronna organizmu, który nauczył się tłumić emocje, żeby przetrwać trudne doświadczenia. W ten sposób często odcinamy się nie tylko od bólu, ale też od radości, bliskości i sensu.

To wszystko są naturalne mechanizmy ochronne, które miały Cię kiedyś chronić. Ale dziś być może już Ci nie służą. Praca terapeutyczna może pomóc to zrozumieć, zintegrować i stopniowo zacząć odzyskiwać siebie – krok po kroku, z uważnością i współczuciem.

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Kasiu,

 

na Twoje pytania ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, a to ze względu na to, że koniecznie trzeba poznać szerszy kontekst (historię) Twojego życia. Proszę, pomyśl o konsultacjach psychologicznych w celu szczegółowego omówienia Twoich trudności i poszukania rozwiązań.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Olimpia Różańska-Całka

Olimpia Różańska-Całka

Dzień dobry,

czy ma Pani poczucie, że ta pustka towarzyszy tylko tym trudnym relacjom czy dotyczy całego Pani życia? Może potrzeba, aby mogła Pani "spotkać się" z sobą samą, zobaczyć siebie prawdziwą i taką przyjąć, bez konieczności wikłania się w takie relacje, które stwarzają pewną iluzję poczucia bezpieczeństwa. Być może styl przywiązania, który towarzyszy Pani relacjom jest pełen lęku, który utrudnia tworzenie rzeczywistej więzi. Bardzo pomocna jest w tym terapia, szczególnie nastawiona na zbudowanie bezpiecznego przywiązania i relacji umożliwiającej zgłębianie swojej psychiki. 

 

Życzę wszystkiego dobrego

 

Olimpia Różańska-Całka

psycholog, psychoterapeuta

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

Stawianie granic jest czymś, co uczymy się przede wszystkim w dzieciństwie. Stawianie granic mówi o naszej zdolności odczuwania swoich potrzeb. Jeśli są przekraczane, jak Pani pisze, ma Pani trudność w postawieniu granic, warto byłoby się przyjrzeć tym relacjom i co one wnoszą do Pani życia i dlaczego, mimo zranień, Pani nie może postawić granic. Praca z psychologiem lub terapeutą byłaby tutaj korzystna. Poczucie pustki wewnętrznej to także do głębszej pracy a by przyjrzeć się tej pustce. Życzę powodzenia i odwagi, by zadbać o siebie i swoje granice, co zapewni Pani komfort w życiu.

 

Pozdrawiam serdecznie

Linnea Rasmusson

Psycholog

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak mam radzić sobie ze stresem? Szybko się denerwuję
Jak mam radzić sobie ze stresem? Szybko się denerwuję, a złość wyładowuję na rodzinie. Byłem już tak nerwiony, że chciałem pobić siostrę. Cały czas mam stan napięcia nerwowego, byle co już się denerwuje. To wynika z dzieciństwa, co przeżyłem i po śmierci taty on umiał do mnie dotrzeć i stawić mnie do pionu. Proszę o pomoc.
Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo.
Z moim chłopakiem oboje mamy po 16 lat. Poznaliśmy się półtora roku temu, po miesiącu weszliśmy w związek. Oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo. Gdy go poznałam cierpiał na depresję(wtedy jeszcze niezdiagnozowaną). Zawsze robiłam wszystko żeby mu pomóc, zawsze przy nim byłam, starałam się żeby poczuł się lepiej. Cały czas namawiałam go na to, żeby poprosił swoją babcię (ma tylko ją), żeby zapisała go do psychologa. Niestety nie posluchał, dopiero po próbie samobójczej zaczął brać leki, z początku nie chciał, ale udało mi się go przekonać, zaczęlo po jakimś czasie być z nim lepiej. Mimo to nie usłyszałam nawet głupiego dziękuję, nie potrafił mnie docenić. Mimo to zawsze miał we mnie wsparcie, cały czas bardzo go kochałam. W te wakacje było między nami lepiej, jednak we wrześniu nagle zaczął ze mną ciągle zrywać, później przepraszając i wracając do mnie, raz mnie nawet uderzył, po paru takich zerwaniach było względnie dobrze, obiecał mi że to już się nie powtórzy. Dzień później znowu to zrobił, przez to że doradził mu tak jego wujek (argumentując to tym, że mój ojciec go wręcz nienawidzi, przez jego wygląd, status społeczny, w przeciwieństwie do mojego chłopaka, ja pochodzę z bogatej rodziny, co nie podobało się moim rodzicom) Napisał do mojego ojca wiadomość w której twierdził że nasze zerwanie to jego wina. To wszystko działo się z rana, pojechałam całkiem załamana do centrum miasta, rozmyślając o tym dlaczego on taki jest o dlaczego nie potrafi mnie docenić, myślałam wtedy nawet o samobójstwie, zaczęłam się obwiniać za całe zło na tym świecie. W tym czasie zadzwonił do mnie, było około północy, przepraszał mnie, mówił że nie chcę żyć beze mnie. Dałam mu ostatnią szansę, jesteśmy razem do dziś jednak nie wiem czy nie lepiej byłoby jakbym mimo tego że bardzo go kocham zakończyła wtedy ten związek, przez to co mi robił cały czas cierpię, codziennie płaczę, prawie w ogóle nie śpię, nie jem i nie potrafię się pogodzić z tym dlaczego on mi zrobił wszystko co zrobił (większości nawet nie wymieniałam). Czuję że bardzo potrzebuję pomocy, ale nie mam jeszcze 18 lat i nie mogę sama iść do psychologa, a moi rodzice nie chcą mnie zapisać, bo jak twierdzą nie ma potrzeby. Całe dzieciństwo i przez całą podstawówkę byłam przez całą klasę wyzywana, bita i poniżana, nigdy nie miałam znajomych. Pozbierałam się po tym jednak teraz kilka najbardziej traumatycznych wydarzeń z mojego życia połączyło się jakby w jedną całość i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić. Przez mój stan zaniedbuję wszystkie swoje obowiązki i zawodzę wszystkie bliskie mi osoby. Mój chłopak stara się mnie wspierać jednak to nic nie daje, mam wrażenie że nie jestem teraz dla niego dobrą dziewczyną, że jego też zaniedbuję
Dlaczego leczenie CHAD nie przynosi poprawy mimo zmiany leków?
Czemu leczenie CHAD nie przynosi poprawy? Zmieniano mi leki i dalej nic
Ogromne wahania nastroju zaburzają moje funkcjonowanie i powodują cierpienie. Zaczęło się od stresu w pracy.
Od ponad roku jestem leczona na depresję. Od stycznia moje samopoczucie się pogorszyło. Wcześniej praca pomagała mi, chociaż moja depresja zaczęła się od problemów z moim przełożonym. Od stycznia sama przestaję siebie poznawać. Mój nastrój jest bardzo chwiejny. Są dni, w których czuję, że mam mnóstwo siły, że jestem zdrowa, że już nie mam depresji, mam mnóstwo siły. Nie potrzebuję dużo snu. Mam dużo pomysłów w głowie( czasem za dużo, chciałabym wszystko zrobić na już ). Jestem wręcz nadpobudliwa i mogę dużo gadać. Czuję się nakręcona. A przychodzą dni tak nagle kiedy czuję się, że nie mam siły na nic. Potrafię spać po dwa dni i tak później jestem zmęczona. Potrafię wpaść w szał bez powodu. Wpadam w szał, krzyczę, jestem zła, a za chwilę się uspokajam. Kiedy mój chłopak stara się mi pomóc czasem zaczynam go bić, jak się uspokoję żałuję tego, ale czuję się wtedy jak to nie ja bym zrobiła. Potrafię jeść bardzo mało, a za chwilę się objadam tak, że chodzę wymiotować. Moje wybuchy takiej złości, zmiana takiego nastroju potrafi być parę razy dziennie czasami. Są momenty, w których nie mam siły się ubrać. Bywa tak, że kiedy jestem gotowa wyjść do pracy, to w ostatnim momencie dopada mnie taki silny lęk, że się kładę do łóżka. Poprzednio miałam problemy z szefem, teraz po zmianie shiftu mój menager jest wyrozumiały, docenia moją pracę, szanuje mnie i wspiera, a ja się Go boję, chociaż nie mam powodu. Często czuję się winna, np. w pracy jak byłam na zwolnieniu lekarskim to później, z tyłu głowy mam takie coś, że muszę być najlepsza, że muszę robić więcej niż inni. Moja pewność siebie bardzo spadła. Pomimo tego, że w pracy jestem najlepsza, czuję, że nie dałam z siebie wystarczająco dużo. Zawsze byłam osobą, która lubiła porządek w domu, teraz kiedy mam złe samopoczucie, bałagan w pokoju sprawia, że czasami lepiej się czuję i mi to nie przeszkadza, a nagle wieczorem patrzę na to wszystko i muszę sprzątać, bo inaczej nie da mi to spokoju. Miałam takie wahania nastroju, ale to było np. co dwa - trzy miesiące. Czułam wtedy, że jestem już zdrowa, czułam się lepiej, a później znów czułam się gorzej psychicznie, ale od początku roku jest to taka huśtawka emocjonalna. Sama nie wiem co się ze mną dzieje??
Jak przekonać internetową znajomą zagrożoną samobójstwem do szukania pomocy?

Jak pomóc osobie która ma zamiar popełnić samobójstwo, nawet jej tak naprawdę nie znając? Mam koleżankę internetową, codziennie z nią piszę, nawet nigdy nie słyszałyśmy swojego głosu, ale ona wspomniała, że zostawi swojej rodzinie list pożegnalny. Sama mam problemy psychiczne i choć nigdy nie miałam myśli samobójczych to doskonale rozumiem, co czują takie osoby, życie tak boli, że jedyną ulgą jaką widzą, to śmierć, a osoba w depresji jest przekonana że jest beznadziejna i że wszystkim by by było lepiej gdyby zniknęła. Wiem że to jest tylko jej perspektywa, ale nie wiem jak jej pokazać, że można myśleć inaczej. Gdy jej zaproponowałam, by skorzystała z pomocy psychologa, ona powiedziała, że tego nie potrzebuje, że jest przekonana, że nic jej nie pomoże, a ja nie wiem jak kogoś przekonać do takiego ruchu, bo sama kilka lat temu długo zwlekałam. Nie chcę zmuszać. Jak namówić taką osobę do sięgnięcia po pomoc, jak pokazać, że warto, że jednak coś jej może pomóc?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.