Left ArrowWstecz

Dysfunkcyjna rodzina, choruję na depresję i bardzo cierpię. Leki nie pomagają.

Nie pracuję od 4 lat, na coodzień czuje się fatalnie. Rodzinna mnie jednym słowem nienawidzi, robi wszystko, aby mnie się pozbyć z domu. Ja jakbym możliwość to bym już dawno odszedł, bo dla mnie są awaturnikami i alkoholikami, nikt normalny nie pije codziennie po pięć czy po trzy piwa lub coś mocniejszego. Wygaduje jedzenie, które jem, czy specjalnie uniemożliwia samo spanie budząc mnie wcześnie. Próbuję teraz jakoś wziąć się za siebie, ale jest mi rzeczywiście ciężko, chodzę teraz sobie dorywczo do pracy, żeby zarabiać na leki. Nieraz po prostu wyję, że muszę tam iść gdzieś do pracy. Psychiatra stwierdził, że mam depresję, łykam leki już drugi miesiąc dochodzi, ale wcale nie czuję się lepiej. Byłem już na dwóch wizytach u psychiatry i powiedział, że mam brać leki, ale mówiłem, że leki nie działają, nie widzę poprawy. Stwierdził, że mam brać i tyle. Leki nie działają, to co ja mam zrobić z tym, niedługo kolejna wizyta. Nie czuję naprawdę sensu życia, a teraz to tylko i wyłącznie męczarnia. Ostatnio napiłem się alkoholu to lepiej się poczułem niż po tych lekach co przyjmuję, jakby wszystkie problemy zniknęły, tak dobrze się czułem. Bardziej teraz myślę, że mnie do alkoholizmu doprowadzą te leki niż do normalnego funkcjonowania. Moja rodzina jest dysfunkcyjna, alkohol to norma. Dlatego ja zawsze uprzedzony byłem co do picia. Więc żeby mnie spotkać z piwem to cud po prostu. Poszedłem też do Pani psycholog, ale nie czuję z jej strony żadnej pomocy, szczerzę to nie wierze w żadną moją poprawę zdrowia, ale leki przyjmuję regularnie, bo mam nadzieję, że będzie lepiej, a jest tragicznie.
User Forum

Andrzej

2 lata temu
Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Dzień dobry,

Panie Andrzeju, dziękuję za podzielenie się swoją trudną sytuacją. Bardzo mi przykro, bo pewnie pan czuję ogromną frustracje, niezrozumienie i samotność. Dobrze, że zaczął pan brać leki, czasami jest tak, że nie na każdego leki od razu działają i potrzeba jest czasu a potem ewentualnie ich zmiany. To powinien kontrolować lekarz i pana o tym informować. Natomiast nie wiem ile pan odbył wizyt u psychologa, ciężko mi cokolwiek stwierdzić więcej, może też pan porozmawiać o tym z psychologiem. Powiedzieć o swoich odczuciach na temat waszych spotkań. Albo spróbować poszukać innego specjalistę z którym poczuje pan większe zrozumienie. W tej trudnej sytuacji pana, będzie ciężko samemu radzić z codziennymi wyzwaniami. Z opisu pana historii i braku wsparcia ze strony rodziny i trudnych relacji z nimi, słyszę, że potrzebuje pan specjalistycznego wsparcia. Zachęcam się nie poddawać i szukać wsparcia odpowiedniego dla siebie.

Irena Kalużna-Stasik - psycholog

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Olga Jędrych Skirzyńska

Olga Jędrych Skirzyńska

Szanowny Panie Andrzeju,

Jest Pan świadomy swoich trudności, szuka Pan pomocy, to już duży krok. Leki podobnie jak każda sytuacja wymagająca zmiany potrzebują czasu żeby zadziałać i żeby poprawa była zauważalna. Jeśli odczuwa Pan, brak pomocy że strony psychologa, można śmiało o tym powiedzieć podczas sesji, zakomunikować odczuwany brak wsparcia. Rozmowa może pomóc tej sytuacji. Niekiedy trafia się na specjalistę, który nie do końca odpowiada, może będzie mógł polecić Panu kogoś innego? Po wiadomości widać, że potrafi Pan mówić o swoich potrzebach. Warto zastanowić się z czego wynika niechęć do pracy. Sytuacja rodzinna utrudnia funkcjonowanie, może być ciężko zmienić wszystkich domowników jednak mamy wpływ na własne reakcje na sytuację i to jak do niej podchodzimy. Ma Pan wpływ na swoje wybory i zachowania. Jeśli będzie potrzebował Pan wsparcia, służę pomocą.

2 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Czy psychoterapia skupiająca się na realizmie sytuacyjnym istnieje?
Byłam już u wielu terapeutów i mam poczucie, że często rozmijam się z nimi w podstawowym założeniu. Ja zwykle przychodzę z problemem, który rozumiem bardziej jako problem sytuacyjny i funkcjonalny: niedopasowanie do pracy, trudności społeczne, niskie powodzenie, powtarzające się porażki, słabe efekty mimo wysiłku. Chciałabym raczej realnej analizy: co jest po mojej stronie, co po stronie sytuacji, co da się zmienić w warunkach życia/pracy/środowisku. Tymczasem często mam wrażenie, że terapeuci bardzo szybko przesuwają rozmowę na „przekonania”, „interpretacje”, „sposób myślenia”, „samoocenę” albo pytają, skąd wiem, że ludzie mnie źle odbierają. Rozumiem, że nie wszystko, co człowiek myśli, musi być prawdą. Ale z drugiej strony ludzie często nie mówią wprost niechęci czy oceny, tylko pokazują to pośrednio zachowaniem, dystansem, brakiem zainteresowania, mową ciała. Jeden terapeuta napisał mi kiedyś, że jeśli chcę głównie zmiany sytuacji, a nie sposobu myślenia, to „nic się nie zmieni”, bo to trochę jak wyjazd na wakacje do ciepłych krajów z oczekiwaniem, że sam wyjazd naprawi smutek — a człowiek i tak zabiera siebie ze sobą. Rozumiem sens tej metafory, ale mam też poczucie, że może ona pomijać realny wpływ warunków życia: pracy, pieniędzy, środowiska, pozycji społecznej, statusu, dopasowania do zadań i relacji. Mam więc problem z terapią rozumianą głównie jako zmiana sposobu myślenia, jeśli mam poczucie, że realne dane z życia są pomijane albo relatywizowane. Nie chcę „bardziej pozytywnej interpretacji” kosztem realizmu. Bardziej zależy mi na trafnym rozpoznaniu sytuacji i praktycznej zmianie warunków niż na przekonywaniu siebie, że problem wygląda inaczej. Czy to oznacza, że psychoterapia nie jest dla mnie dobrym narzędziem? Czy są nurty albo formy pomocy, które bardziej skupiają się na realistycznej analizie sytuacji, ograniczeń i decyzji życiowych, a mniej na zmianie przekonań? Jak odróżnić zdrową pracę nad myśleniem od relatywizowania realnych problemów?
Brak satysfakcji z zawodu księgowego i potrzeba zmiany kariery zawodowej

BRAK POCZUCIA SPRAWCZOŚCI. Nienawidzę księgowości, wykonuję ten zawód od kilku lat i wybrałam go w sumie nie wiem dlaczego. Po prostu było we mnie poczucie, że potrzebuję jakiś studiów, jakiegoś zawodu. Lubiłam matematykę i jakoś trafiło na księgowość. Byłam bardzo niedojrzała, dalej jestem, mimo że mam prawie 31 lat, ale wiem, że to nie jest zawód, który chcę wykonywać. Męczy mnie, potrzebuję wolności, potrzebuję realizować swoją kreatywną duszę, boję się wielu rzeczy, ale wiem, że pragnę czegoś innego w życiu, ale... nadal tkwię w księgowości. Jedyne co zmieniałam to miejsca pracy. Codziennie marzę, żeby mnie zwolnili, bo myślę, że to będzie sygnał dla mnie do zmian. Jednak nie zwalniają mnie, bo... mimo wszystko bardzo dobrze radzę sobie w tym zawodzie. Kreatywność pozwala mi na świetne manewrowanie w programie, umiem niezbędny do pracy angielski i po prostu mimo niechęci umiem jakoś wykonać swoje obowiązki. Wiele osób chwali moją pracę i jeszcze mówi mi, że urodziłam się do pracy w księgowości, a to... nie jest dla mnie. Teraz jeszcze w obecnej pracy przekroczyłam 3 lata pracy i mam już 3-miesięczny okres wypowiedzenia. Cierpię... Prawda jest taka, że cierpię. A jeszcze obecny KSEF i związane z nim zmiany mnie wykańczają. Wiem, że oszukuję siebie, zostając tu. Wiem, że życie jest tylko jedno. Wiem, że już raz praca doprowadziła mnie do depresji (ten okres trwał ok pół roku). A mimo to dalej tu siedzę :(

Schizofrenia i uzależnienia: Jak wrócić do życia zawodowego i towarzyskiego po leczeniu farmakologicznym?
Witam choruję na schizofrenie od około 3 lat brałem leki i chodziłem na oddział dzienny ale zrezygnowałem na żecz auto hipnozy . Skutkiem było słyszenie głosów przez 24 godziny przy każdej czynności nawet intymnej nawet znośne bo jestem samotnikiem. Jednak zrezygnowałem z metody i wróciłem do farmakologi pani doktor trafiła w końcu z lekami brekspiprazol i wszystko ucichło. Problem to nawiązywanie kontaktów bo mam dodatkowo zespół uzależnień jak przełamać się i wrócić do sfery zawodowej i towarzyskiej skoro spokój zastąpił towarzystwo drugiego człowieka.
Silna nieśmiałość, lęk przed wychodzeniem z domu i kontaktami z ludźmi – czy to lęk społeczny?
Przez jakiś czas szukam odpowiedzi na moje rozterki, bo coraz częściej mój mózg mówi mi, że coś sobie wymyślam. Mam 18 lat i dopiero co wchodzę w dorosłość, ale już wcześniej zauważyłam, że moja nieśmiałość jest dość uciążliwa i większa niż u innych. Mało tego, nieustannie czuje napięcie i niepewności. Zdaje sobie sprawę, że każdy podczas wchodzenia w nowy etap życia się stresuję, ale mam wrażenie, że odczuwam to dwa razy bardziej niż moi rówieśnicy. Zastanawiam się czy nie mam do czynienia z czymś w rodzaju lęku społecznego, czy to już moje wyolbrzymianie. Nie mam problemu wyjść z domu gdy jestes z kimś, ale problem pojawia się gdy wchodzę sama. Czuje wtedy niepokój, czuje niepokój jak wychodzę sama do sklepu, komunikacji miejskiej, czy gdziekolwiek indziej i ciągle mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy. Mam problem z odbieraniem telefonów, a jak musze z kimś porozmawiać np kurierem drżą mi ręce, pocą się i zaczynam się jąkać. Odwlekam, jak najbardziej się da ważne rzeczy takie jak prawo jazdy, pierwsza praca itd. bo panicznie się ich boje. Mam wrażenie, że to wszystko śmiesznie brzmi i każdy by mnie oceniał dlatego nikt o tym nie wie. Czuje się przez to gorsza od innych, głupsza i jak taka głupiutka dziewczynka do popychania. Zaczęłam się przez to nienawidzić i potępiać. Myślałam o terapii, ale znów to jest coś czego się boje.
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka
Nie mogę poradzić sobie z nerwami, wszystko mnie wkurza, złoszczę się ciągle na mojego chłopaka i przez to niszczę relacje. Nie wiem dlaczego tak jest, ale od dłuższego czasu strasznie mnie irytuje cokolwiek zrobi, w przeszłości zdarzyło mu się kilka razy mnie okłamać, były to sprawy, typu nie gram, a gram, siedzę w domu, a gdzieś wyszedł. Od tego czasu nie potrafię mu zaufać, ciągle doszukuje się kłamstwa, chociaż wiem, że mnie nie okłamuje, chyba. Zawsze jest to chyba. Do tego ciągle zmienia prace, żyje z dnia na dzień, nie przejmując się jutrem, twierdzi, że zmieni prace, bo chce dobrze. Ja jestem typem osoby, która lubi mieć wszystko poukładane i każda taka zmiana, to zmiana również mojego życia, ponieważ wcześniej zaplanowane wakacje czy chociażby spotkania, nie mogą się odbyć, bo on zmienia prace i nie dostaje urlopu. Nie mogę zrozumieć dlaczego każda praca mu nie pasuje, jak zmienia je z błahych powód, bo szef go wkurza, bo coś, mam wrażenie, że jest to całkiem niedojrzałe i boje się, że to się nigdy nie zmieni, a planując z nim przyszłość nie chciałabym martwić się co 2 miesiące czy jest co włożyć do garnka. Ciągle obiecuje, że się to zmieni i jest tak samo. Nie potrafię tego zrozumieć, przez to stale się kłócimy, wszystko co zrobi sprawia, że się wściekam, wkurza mnie już nawet jak coś opowiada, co się dzieje, mam wrażenie, że jest już to przesadnie, ale nie wiem jak powstrzymać emocje, żeby nie skomentować tego. Boję się, że nas związek przez ciągłe kłótnie się rozpadnie i chciałabym zaprzestać denerwowanie się na niego, ale nie wiem jak, wybuchła jakaś fala goryczy i nienawiści, której nie jestem w stanie opanować. Chce, żeby nasze relacje się poprawiły, nigdy nie byliśmy parą jak z filmu, ale dogadywaliśmy się i czas, który spędzaliśmy razem, był tym na który czekałam zaraz po tym jak się rozstaliśmy. Teraz jest to spotykanie praktycznie z przyzwyczajenia, oboje to czujemy, ale boimy się coś zmienić, dotknąć, czy nawet lepiej przytulić, w tych sprawach również stałam się bardzo oschła, ponieważ taki kontakt w moim przypadku zawsze wychodził z serca. A teraz czuję, że jest krzywdzone i łamane i nie mogę się do niego zbliżyć jak kiedyś. I uważam, że nie jest najlepszym sposobem po prostu zerwanie, chce coś z tym zrobić, bo wierze, że w każdym związku zdarzają sie kryzysu, potrzebuje po prostu pomocy, jak wstrzymywać złą energię, komentarze…
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!