Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam wrażenie, że psychoterapeuci bagatelizują fakt, że martwię się o swoje osiągnięcia życiowe w stosunku do wieku.

Dlaczego psychoterapeuci tak bardzo bagatelizują moje problemy? Mam 28 lat i nie potrafię ustabilizować się w żadnej pracy, zawodzie, nie mam żadnych osiągnięć życiowych. Tymczasem słyszę, że jestem niezwykle młoda i mam jeszcze czas. Jestem absolutnie rozgoryczona takim zachowaniem psychoterapeutów. Czas mija bardzo szybko, niedługo będę miała 30 lat, potem 40, a w końcu 60 i gdy w nieskończoność będę powtarzać sobie, że mam jeszcze czas, to do niczego nie dojdę! Nie chcę żyć jak roślina.
Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

jeżeli czuje Pani, że zgłaszane trudności są bagatelizowane przez psychoterapeutę, do którego Pani uczęszcza warto o tym porozmawiać na sesji. Powodów, przez które może Pani odczuwać bagatelizowanie problemów, może być bardzo dużo, np. niewłaściwie dobrany nurt terapeutyczny lub niezrozumienie zgłaszanych trudności przez terapeutę. Warto o tym porozmawiać.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Sznajder

Monika Sznajder

Dzień dobry, 

Nie jestem w stanie odnieść się do konkretnej sytuacji, jednak pradopodobnie wyrażenie “jest jeszcze czas” ma inny przekaz niż bagatelizacja problemów i zachęcenie do bezczynnego czekania. Myślę, że w wieku 28 lat ma Pani czas na to, aby podjąć wiele ważnych decyzji. Ustalić nowe cele, pragnienia, podjąć się edukacji w nowym kierunku, rozpocząć nowe hobby. Ważne jest to, żeby ustalić co konkretnie jest dla Pani w tym momencie istotne i zacząć podążać w tym kierunku. Może jest powód dla którego ma Pani te trudności które opisuje? Jeśli czuje Pani taką potrzebę, zachęcam do konsultacji psychologicznej- jest możliwość zarezerwowania bezpłatnej wizyty w moim gabinecie. Życzę wszystkiego dobrego!

Monika Sznajder, psycholog

1 rok temu
Justyna Łukomska

Justyna Łukomska

Słyszę, że czujesz się niezrozumiana przez Twoich dotychczasowych terapeutów. 

Myślę, że w procesie bardzo istotne jest zauważenie, że to pacjent/klient jest swoim najlepszym ekspertem, wie czego potrzebuje i realizuje to w bardziej lub (czasem) mniej korzystny dla niego sposób. 

Całkiem zrozumiałe jest, że chcesz osiągać cele, żyć witalnie i sprawczo, w oparciu o wartości.  Może warto poszukać specjalisty, który uwzględni Twoje uwagi i będzie mógł wspierać cele, przy uważnym wglądzie na pojawiające się problemy i trudności?

 

1 rok temu

Zobacz podobne

Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej
Witam, Moje pytanie dotyczy sprawy, która męczy mnie już coraz bardziej. Jesteśmy małżeństwem już prawie 10 lat. Mieliśmy taki okres w życiu, że około roku chodziliśmy na terapie dla par, ponieważ nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i ta terapia mocno nam pomogła. Jest super. Mamy wspólne cele. Budujemy dom. Mamy 2 wspaniałych maluchów. Natomiast moja żona, mimo że uważam, że ma świetną figurę, nie chce pokazywać swoich kobiecych atrybutów. Chodzi generalnie o to, że gdy przychodzi wiosna i lato, to cały czas nosi długie, luźne sukienki prawie do kostek i wstydzi się pokazywać swoje ładne nogi i pupę. I zaznaczam ,nie chodzi mi tutaj o sukienki mini, ale wystarczy sukienka nad kolano albo z rozcięciem, albo nawet krótkie spodenki, nie muszą być szorty, które pokazują pół tyłka. Ja, jako facet, którego kręcą głównie nogi i tyłek cały czas próbuję dać jej do zrozumienia, że na tym mi bardzo zależy, ze może jest to płytkie, ale jest to dla mnie ważne, żeby pokazywała przede mną na ulicy swoje kobiece atrybuty, a nie tylko w domu gdy nikt nie widzi. Daje jej to do zrozumienia albo poprzez spokojną rozmowę, albo delikatnymi gestami, czasem się zdarza, że tak mnie to dotyka, że widzi, że jest mi z tym źle i nawet czasem jej to wygarnę. Ona twierdzi, że ona musi się dobrze sama ze sobą czuć i do niczego jej nie zmuszę i puszcza teksty typu, że jak jej nie akceptuje taką, jaka jest, to trudno, mogę sobie wymienić ją na inną. Oczywiście jestem pewien, że to tylko taki głupi tekst. Nie wiem,co mam robić ,czasem jestem taki zdołowany,że wokoło jest tyle kobiet, które nie mają z tym żadnego problemu i to delikatnie mówiąc kobiet, które, mimo że nie są perfekcyjne, to nie wstydzą się pokazywać kształtu swojego ciała. Ja lubię taką pewność siebie. Nie wiem, co z tym robić. Jak w sytuacjach spięć, mówiłem żonie, że może przydałaby się jakaś wizyta dla odnowy u terapeuty, to ona mnie zbywa oczywiście. No cóż to na tyle. Dziękuje.
Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz. Czuję się gorsza, niewystarczająca.
Ostatnio ciągle płaczę i jest mi źle, czuję się zaniedbywana przez partnera. Kocham go, jesteśmy 20 lat po ślubie. Potrzebuję miłego słowa i czułości w prostych gestach... Niestety, mój mąż nie ma takich potrzeb. Jest bardzo stereotypowy, wychodzi z założenia, że przecież wiem, że mnie kocha, że nie musi mi tego mówić jak już raz powiedział. Nie ma potrzeby przytulić mnie czy powiedzieć mi coś miłego. Najgorsze, że córkę (nastolatkę) też traktuje bardzo oschle i szorstko. Chyba zawsze taki był. Tylko w czasach narzeczeństwa stać go było na romantyczne gesty i okazywanie czułości. Dla mnie nie ma serca, ale jednocześnie koleżankom (naszym wspólnym) wysyła wierszyki na walentynki z serduszkami, zrobiłam mu o to awanturę, kiedy zobaczyłam takie smsy, nie widział problemu. Jest typem, który ma wszystko poukładane, zaplanowane... Ma swoje wymagania, oczekiwania... którym ja nie potrafię sprostać(czuję, że go zawiodłam, że się mną rozczarował) Nie jestem typem pedantki, a on bardzo lubi porządek... podczas naszych intymnych chwil też ma coraz większe oczekiwania, chociaż odczuwam przyjemność ze zbliżeń i bardzo się staram, to jednak czuję, że on chciałby wciąż czegoś więcej... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że jest typem narcyza. Lubi dobrze się ubrać i dobrze wyglądać. Ostatnio trzy razy w tygodniu chodzi na siłownie, jest przystojnym mężczyzną i cieszę się, że dba o siebie. Ale czuję się przy nim taka marna... Czuję, że mój mąż ma ogromną satysfakcję i przyjemność, że podoba się innym kobietom, ma się za playboja do tego stopnia, że kilka lat temu zdarzyła się taka sytuacja, gdzie żona najlepszego przyjaciela męża, stwierdziła, że coś poczuła do mojego męża. Zrobiła się z tego afera i o mały włos nie rozpadło się ich małżeństwo. Ona była moją przyjaciółką... Wybaczyłam i jej i jemu, całe zamieszanie wynikało ze swobodnego stylu bycia mojego męża... chociaż nadal mnie to bardzo boli, wszyscy udajemy jakby nie było wcześniejszej sprawy, ale je przeżywam odtąd każde nasze wspólne spotkania i obserwuję ich gesty, spojrzenia i słowa... ona jest atrakcyjną kobietą i wiem, że podoba się mojemu mężowi. Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz i brylujący przystojniak, który wszystko może... Wiem, że piszę bardzo chaotycznie, wiem że przez lata pozwalałam na takie traktowanie i patrzyłam przez palce na to, jak zachowuje się mój mąż... Wiem, że nie jestem doskonała, wiem, że jestem zazdrosna o niego i to jest zazdrość, która mnie niszczy, mam już tego dość, dłużej nie wytrzymam... co robić? Moje poczucie wartości jest na samym dnie, a do tego jeszcze martwię się jaki przykład daję córce...
TW: samookaleczanie. Krytykuję siebie z powodu wyglądu, głodzę się i robię krzywdę na rękach

TW: samookaleczanie

 

Witam, nie radzę sobie z tym, jak wyglądam ważę 60 kg przy wzroście 165 non stop siebie krytykuje, ze jestem gruba, obrzydliwa, ze nie zasługuje na żadne jedzenie przez to, że byłam zawsze wyzywana, bo byłam grubsza kiedyś i nagle schudłam. Non stop płacze, głodzę się, robię sobie krzywdę na rękach, żeby nie jeść

Mój chłopak ma depresje - jak mogę mu pomóc?
Jestem w związku 5 lat, mój chłopak po raz 3 przechodzi przez depresję, powtarza że ma kryzys w związku, chce nas ratować ale nie wie jak. Gdy zapytałam że nie potrafię zrozumieć problemu pomiędzy nami to powiedział że problemem są jego uczucia. Przy wcześniejszej depresji było podobnie, chodził na terapię i wyszedł z tego. Teraz też chodzi na terapię ale chyba teraz jest o wiele ciężej. Czuję się bezsilna, co mam robić? To jest najważniejsza osoba w moim życiu
Witam. Mam 23 lata, mój były partner 24. Byliśmy razem w związku przez 2 lata, rozstaliśmy się 1,5 miesiąca temu.
Witam. Mam 23 lata, mój były partner 24. Byliśmy razem w związku przez 2 lata, rozstaliśmy się 1,5 miesiąca temu. To mój partner zdecydował o rozstaniu twierdząc, że nie jest w stanie żyć z negatywnymi odczuciami, które do mnie ma, i że oprócz negatywów już mnie też nie kocha. Rozstanie i cały związek było dość burzliwe. W trakcie związku mój partner nie pisał z innymi, ja też, wyszło kilka sytuacji, jak np. ja odpisałam koledze w żarcie coś, dużo się z nim kłóciłam, kontrolowałam go, sprawdzałam i miałam pretensję o każdą konwersację z koleżanką albo po prostu „fochy”, natomiast on poprzedzał zawsze konflikty, np. gdy pokłóciliśmy się o mój brak zaufania do niego to on wracał „bo ty zrobiłaś, ty zniszczyłaś, ty się za mało starasz”, było kilka innych sytuacji, natomiast on ciągle wraca do przeszłości, ciągle uważał, że robię za mało, że on starał się bardziej, a ja nie. Później byliśmy na odległość, aż się rozstaliśmy, bo jak twierdzi, jak zobaczył moje starania, było za późno. Twierdzi, że mnie nie kocha, ale miłość wróci jeśli zobaczy moja zmianę. Jesteśmy w ciągłym kontakcie przez SMS oraz telefonicznym, dodatkowo ostatnio spędziliśmy razem weekend, jak twierdzi, przez to pokazuje, że mu zależy, ale wciąż nie potrafi porozmawiać ze mną o tym, co jest między nami. Twierdził, że się rozstajemy, podkreśla, że nie jesteśmy razem, ale jednocześnie rodzinie powiedział że mamy trudny czas i robimy sobie przerwę. Nie rozumiem, co ja mam robić? Kiedy chcę z nim porozmawiać, jak to w końcu jest i jak mamy się traktować, to unika tematu, dodatkowo widzę, że pisze z innymi koleżankami z pracy, niby neutralnie ,ale jednak są to nowe znajomości, podczas gdy ze mną się nie określa. Nie za bardzo wiem, co mam robić, ponieważ wciąż go kocham i wciąż chcę z nim być, trochę jest tak, że czekam na jego decyzję, co do nas, natomiast on twierdzi, że muszę dać temu czas. Czasami mówi, że tęskni, ale nie potrafi powiedzieć, że mnie kocha, ale to wróci. A innym razem mówi „znajdź sobie kogoś/ postaw na siebie” a zarazem, że jeśli nie zobaczy mojej zmiany, że nie patrzę tylko na siebie i nie robię „fochów” to już na pewno nic z tego nie będzie. Twierdzi też, że teraz nie chce żadnej relacji, i że na ten moment nie chce do mnie wracać, a innym razem przy luźnej rozmowie mówi, że to zależy od mojego zachowania, co zobaczy. Jak ja mam z nim rozmawiać albo jak się uwolnić od chęci powrotu do niego? Przecież to on jest toksyczny, nie ja, co widać po jego sposobie zachowania i unikania. Dodatkowo, trzyma mnie przy sobie, bo po co pisze ze mną i przyjeżdża się zobaczyć? Nie rozumiem i nie wiem co robić?
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.