
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rozwój i praca
- Mam wrażenie, że...
Mam wrażenie, że psychoterapeuci bagatelizują fakt, że martwię się o swoje osiągnięcia życiowe w stosunku do wieku.
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
jeżeli czuje Pani, że zgłaszane trudności są bagatelizowane przez psychoterapeutę, do którego Pani uczęszcza warto o tym porozmawiać na sesji. Powodów, przez które może Pani odczuwać bagatelizowanie problemów, może być bardzo dużo, np. niewłaściwie dobrany nurt terapeutyczny lub niezrozumienie zgłaszanych trudności przez terapeutę. Warto o tym porozmawiać.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Sznajder
Dzień dobry,
Nie jestem w stanie odnieść się do konkretnej sytuacji, jednak pradopodobnie wyrażenie “jest jeszcze czas” ma inny przekaz niż bagatelizacja problemów i zachęcenie do bezczynnego czekania. Myślę, że w wieku 28 lat ma Pani czas na to, aby podjąć wiele ważnych decyzji. Ustalić nowe cele, pragnienia, podjąć się edukacji w nowym kierunku, rozpocząć nowe hobby. Ważne jest to, żeby ustalić co konkretnie jest dla Pani w tym momencie istotne i zacząć podążać w tym kierunku. Może jest powód dla którego ma Pani te trudności które opisuje? Jeśli czuje Pani taką potrzebę, zachęcam do konsultacji psychologicznej- jest możliwość zarezerwowania bezpłatnej wizyty w moim gabinecie. Życzę wszystkiego dobrego!
Monika Sznajder, psycholog
Justyna Łukomska
Słyszę, że czujesz się niezrozumiana przez Twoich dotychczasowych terapeutów.
Myślę, że w procesie bardzo istotne jest zauważenie, że to pacjent/klient jest swoim najlepszym ekspertem, wie czego potrzebuje i realizuje to w bardziej lub (czasem) mniej korzystny dla niego sposób.
Całkiem zrozumiałe jest, że chcesz osiągać cele, żyć witalnie i sprawczo, w oparciu o wartości. Może warto poszukać specjalisty, który uwzględni Twoje uwagi i będzie mógł wspierać cele, przy uważnym wglądzie na pojawiające się problemy i trudności?

Zobacz podobne
Dzień dobry, Z żoną jestem już 12 lat po ślubie, a razem jesteśmy od 17.
Mamy wspólnie syna w wieku 10 lat. Od wielu lat (conajmniej 11) borykam się z problemem w moim związku, w którym się średnio dogadujemy ze względu na ogromne różnice charakterów, temperamentów, celów w życiu, wspólnych zainteresowań itp.
Od conajmniej 5 lat sam przed sobą stwierdziłem, że ja jej po prostu nie kocham. Kompletnie nic nie czuję, nie tęsknię jak gdzieś wyjadę, nie myślę o niej. Parę miesięcy temu przyznałem się jej do tego, że jej nie kocham i będę chciał zakończyć nasz związek. Ogólnie to poczułem ulgę, że w końcu to powiedziałem i myślałem, że będzie lepiej, ale ulga była na krótko. Oczywiście był płacz, ale po dłużej rozmowie sama stwierdziła, że jest kiepsko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ona boi się samotności i że sobie już nikogo nigdy nie znajdzie. I jak tak gada to ciężko mi trochę na sercu to słuchać, ale ja nie potrafię dłużej tego ciągnąć. Ja po prostu nie jestem już w stanie dać czułości, miłości, itp. Jak ją przytulam to się dosłownie zmuszam do tego.
Ostatnimi czasy przez przypadek poznałem pewną dziewczynę, z którą się świetnie dogaduję. Jeszcze nic między nami nie zaszło, ale mogłoby dojść. Ja jeszcze staram się trzymać na wodzy z emocjami, bo nie chce niczego odwalić będąc w związku. Dosłowne przeciwieństwo mojej żony. Ja osobiście nie widzę żadnych szans na to, aby się znowu zakochać w żonie. Jest ogólnie dobrą osobą, ale ja już nie mogę tak żyć i siebie oszukiwać. Przez tyle lat też sam się bałem, że nikogo innego sobie nie znajdę, więc tkwiłem w tym. Jest to tak naprawdę pierwsza moja dziewczyna, która mnie zaakceptowała, gdyż nigdy powodzenia nie mialem i być może teraz wychodzą mi jakieś braki z lat młodzieńczych i rzeczy, które powinienem przeżyć w tamtym okresie życia. Żona mówi, że się zmieni itp.ale jak można swój charakter czy sposób bycia zmienić. Ja wiem, że tak się nie da.
Moje pytanie, jak rozwiązać ten cały problem w moim związku, jak to zrobić, aby wszyscy jak najlżej to przeszli… dzień w dzień o tym myślę, śpię tragicznie i jestem już tym wykończony psychicznie i fizycznie. Czy powinienem się udać do psychologa na rozmowę? Nie wiem co zrobić, żeby się uwolnić od tego wszystkiego.

