
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości
- Założenie kamizelki...
Założenie kamizelki ratunkowej powoduje moje odprężenie i spokój. Nie umiem odpocząć bez niej - proszę o pomoc
TwójPsycholog
Dzień dobry,
Wydaje się, ze nie samo noszenie kamizelki jest kłopotem, choć wyobrażam sobie, ze w wielu sytuacjach może być problematyczne. Istotne jest to, z jakiego powodu potrzebuje Pan w raki sposób się uspokajać - uspokajać w czym? Jakiego rodzaju to stres? Napięcie? Wiele wskazuje na to, ze musi Pan przezywać sporo lęku i ze to on jest źródłem dyskomfortu. Ponieważ sam zgłasza Pan, ze sytuacja zaostrza się i nic nie wskazuje na to, aby miała nagle łagodnieć, sugeruje konsultację z psychoterapeutą, który po wstępnej diagnozie zaproponuje adekwatną formę pomocy i w razie potrzeby skieruje również do lekarza psychiatry. Ważne, aby była to wizyta bezpośrednia, a terapeuta aby miał ukończone min. 4 letnie szkolenie psychoterapeutyczne. Może Pan wyszukać takiego specjalistę również na naszej stronie. Pozdrawiam, Magdalena Bilinska-Zakrzewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Michał Kłak
Panie Dariuszu,
Z perspektywy tego, co pan opisuje prawdopodobnie doświadcza pan dużego poziomu lęku i stresu w swoim życiu. Na podstawie pana opisu przypuszczam, że stosowanie kamizelki ratunkowej jest swego rodzaju tzw. (w terapii poznawczo-behawioralnej) zachowaniem zabezpieczającym, które paradoksalnie… utrwala lęk. Myślę, że warto skonsultować się z psychiatrą, bądź terapeutą poznawczo-behawioralnym.
Pozdrawiam i trzymam kciuki!

Zobacz podobne
Witam, Po śmierci kuzyna minęło już 3 miesiące, który popełnił samobójstwo. Mam takie myśli, które przychodzą codziennie. Myśli typu; czy mnie może to spotkać? Jak widzę przedmioty z tym związane, to unikam. Po prostu człowiek obawia się i boi się takiej śmierci. Byłam u psychologa i.pokazał mi techniki jak sobie radzić z nimi. Najważniejsza jest akceptacja, by one minęły. Pytanie, czy istnieje szansa, że te myśli całkowicie miną tak, aby człowiek się nie musiał stresować i zadręczać?
Witam. Chciałam zapytać, jak żyć z niepewnością.
Leczę się na nerwicę lękową od dziecka. Pamiętam wiele sytuacji, w których nie wiedziałam, czy coś komuś zrobiłam złego, czy nie. Odwracałam się za ludźmi itp. Mam w głowie milion takich sytuacji, ale zawsze szlam na przód, co daje mi sile wierzyć w to, że wtedy musiałam coś czuć, w takim sensie, że może jednak miałam to poczucie, że nic jednak nie robię złego.
Tak czy siak, ta niepewność jest wykańczająca.
Wyleczyłam się ze strachu lekami, w takim sensie, że teraz się nie boję, idąc ulica i mijając ludzi, że im coś robię, ale za nic nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak było kiedyś.
Dlaczego odpuszczałam, żyłam dalej nie uciekałam przed policja, co w ogóle czułam, kim byłam, czy wtedy to tez była tylko choroba pamiętam np. skutek ze szlam i się balam, ale nie mogę dać teraz gwarancji, że wtedy faktycznie tylko szlam.
W zasadzie na nic nie mogę dać gwarancji, do tego stopnia, że nawet jak by ktoś powiedział, że od dziecka zabiłam wiele ludzi to ja nie czułabym się za to w tym momencie odpowiedziałam, bo ja nie wiem nic, pamiętam 1 % życia. Pomaga mi tylko bezgranicznie ufanie sobie, ale ja nie wiem, tak na prawdę, jak było

