Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy stres i przeciążenie psychiczne powodują zaburzenia poznawcze?

Dzień dobry. Wczoraj zdarzyła mi się dziwna sytuacja, która bardzo mnie zaniepokoiła. Miałem odebrać paczkę z paczkomatu inpost, stałem przy paczkomacie próbując bezskutecznie odebrać paczkę i widziałem napisy poczta Polska , pocztex , ale wcale to do mnie nie docierało, bo widocznie byłem przekonany, że to na pewno właściwy paczkomat. A paczkomat inpostu znajdował się po drugiej stronie,dopiero gdy zadzwoniłem na infolinię,dotarło do mnie, że stoję przy niewłaściwym paczkomacie i "dotarły "do mnie napisy na paczkomacie- pocztex.. Mam przewlekłą depresję,zaburzenia lękowe i stwierdzone C- PTSD, funkjonuje albo w " napięciu" albo w "zamrożeniu",czy takie zaburzenia poznawcze wynikają ze stresu i przeciążenia i nie muszą oznaczać czegoś poważnego ?

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry Panie Jarku,

to, co Pan opisał, nie jest objawem, który automatycznie świadczyłby o pogorszeniu stanu lub o nowej poważnej chorobie. Jest to raczej przejaw funkcjonowania w chronicznym stresie. Skutki długotrwałego napięcia psychicznego mogą być widoczne w codziennych sytuacjach.

Do tego warto pamiętać,  że stan "napięcia" to przygotowanie do walki lub ucieczki, wobec tego przygotowuje do działania, a uwaga jest zawężona.

Stan "zamrożenia" powoduje, że mózg wyłącza część procesów poznawczych. 

Myślę, że warto jednak przegadać te sytuację z terapeutą.

 

Serdeczności 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Bardzo możliwe, że jest to kwestia stresu. Takie sytuacje zdarzają się również osobom, które nie mają stwierdzonych żadnych jednostek chorobowych. 

Jeżeli bardzo to Pana niepokoi, to myślę, że warto szczegółowo porozmawiać na ten temat ze specjalistą. 

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Panie Jarku,

 

Zaburzenia poznawcze, które Pan opisuje, polegające na trudności w percepcji i interpretacji otoczenia, mogą rzeczywiście wynikać ze stresu i przeciążenia organizmu w kontekście przewlekłej depresji, zaburzeń lękowych i zespołu stresu pourazowego. W takich sytuacjach może dojść do zawężenia uwagi bądź rozproszenia poznawczego. W stanie silnego stresu, lęku lub w mechanizmie "zamrożenia", mózg może priorytetyzować wewnętrzne procesy emocjonalne i obronne, co prowadzi do upośledzenia zdolności do przetwarzania informacji zewnętrznych. Jednorazowe sytuacje jak ta niekoniecznie muszą oznaczać coś poważnego w sensie organicznego uszkodzenia mózgu, są one sygnałem, że organizm jest przeciążony i potrzebuje wsparcia. Jeśli takie sytuacje zdarzają się częściej i utrudniają codzienne funkcjonowanie lub znacząco obniżają jakość życia, warto porozmawiać o nich z psychoterapeutą. Z całą pewnością nie należy bagatelizować tych sygnałów. Mogą one wskazywać na potrzebę zmiany strategii radzenia sobie ze stresem w terapii. Praca nad redukcją "napięcia" i "zamrożenia" jest kluczowa w leczeniu C-PTSD i zaburzeń lękowych, a poprawa tych mechanizmów często prowadzi do poprawy funkcji poznawczych.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Monika Figat

Monika Figat

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy opisane przez Pana zaburzenia poznawcze wynikają wyłącznie ze stresu, depresji, lęku czy C-PTSD, czy mogą oznaczać coś poważniejszego. Jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie te problemy powodują trudności w koncentracji, uczucie zagubienia czy chwilowego zawieszenia. Można sobie wyobrazić, że jeśli dużo zasobów ciała i umysłu ciągle kierowane jest w stan stresu i/lub zamrożenia - to może momentami "braknąć" na poprawne funkcjonowanie zmysłów.

 

Każda sytuacja jest złożona i wymaga indywidualnego podejścia, aby lepiej Panu pomóc, potrzebowalibyśmy więcej szczegółów podczas konsultacji ze specjalistą. Zachęcam, by w razie powtarzających się lub nasilających trudności skonsultować się z lekarzem lub psychologiem, który pomoże dokładniej ocenić sytuację i dobrać odpowiednie wsparcie.

 

Powodzenia

Monika Figat

Linnea Rasmusson

Linnea Rasmusson

Dzień dobry,

 

Każde zaburzenie czy to tak jak Pan pisze, depresja, lęk i dodatkowo C-PTSD może wpływać na utrudnione odbieranie świata zewnętrznego. Warto tu też wspomnieć o nasileniu różnych stanów. Im silniejsze objawy tym trudniej interpretować rzeczywistość i będzie bardziej zabarwiona stanem wewnętrznym niż rzeczywistym odbiorem. Sytuacja, którą Pan opisuje, może się wydarzyć każdemu, starczy większe zmęczenie danego dnia, zamyślenie się lub pośpiech. Jeśli zdarzyło się to jednorazowo, i nie jest to problem, który się powtarza i sprawia większą trudność w funkcjonowaniu, to mogła to być sytuacja związana z tym, jak Pan się czuł danego dnia i chwili. a nie konieczne związane z trudnościami, o których Pan napisał. Jednak warto, bo nie wiem z wypowiedzi, czy Pan korzystał z pomocy terapeuty, by pracować nad napięciem i zamrożeniem, które Pan opisuje, warto spróbować pracy z ciałem, aby przestać funkcjonować w napięciu lub zamrożeniu. Tym mogą zajmować się terapeuci pracujący z ciałem. Proszę się zainteresować tematem, jest sporo możliwości, może to Pana zainteresuje. Psycholog może ewentualnie Pana wesprzeć w wyborze metody.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Linnea Rasmusson 

depresja osob starszych

Darmowy test na depresję w wieku podeszłym (Geriatric Depression Scale – GDS)

Zobacz podobne

Silna blokada w rozmowie z ludźmi - stres, overthinking i lęk przed odezwaniem się do osoby, którą chcę poznać
Mam problem, który bardzo utrudnia mi poznawanie ludzi. Paradoks polega na tym, że im bardziej chcę kogoś poznać, tym mniej jestem w stanie się do tej osoby odezwać. Nie wynika to z braku chęci – wręcz przeciwnie. Bardzo tego chcę, ale czuję, jakbym była całkowicie zablokowana. Kiedy pojawia się okazja do rozmowy, zaczynam wszystko analizować. Zastanawiam się, co powiedzieć, jak zostanę odebrana i czy nie zrobię z siebie pośmiewiska. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej narasta we mnie napięcie, aż w końcu nie mówię nic. Na przykład, jeśli osoba, którą chciałabym poznać, rozmawia z kimś, z kim przed chwilą sama rozmawiałam, mogłabym naturalnie dołączyć do rozmowy. Mimo że jest ku temu okazja, nie potrafię. Czuję tak silne zahamowanie, że nie jestem w stanie się odezwać ani normalnie wysłowić. Zamiast działać, stoję z boku i tylko obserwuję.To jest dla mnie bardzo frustrujące, bo moje zachowanie zupełnie nie odzwierciedla tego, czego naprawdę chcę. Nie unikam ludzi dlatego, że mnie nie interesują. Unikam ich dlatego, że czuję, jakby coś we mnie całkowicie blokowało możliwość zrobienia pierwszego kroku.
Czy tańsza psychoterapia lub rzadsze spotkania mogą być skuteczne? Alternatywy dla osób z lękiem

Czy rzadsze spotkania z psychoterapeutą mają w ogóle sens kiedy nie można sobie pozwolić finansowo na spotkanie raz w tygodniu? Czy można się jakoś przygotować do spotkania by wyciągnąć z niego więcej? Czy istnieją realne alternatywy by sobie pomóc (wiele lęków i strach przed ludźmi)? Czy tańsi specjaliści mają w ogóle sens kiedy dużo się słyszy o szkodliwych terapeutach.

Tajemnica, która mnie niszczy

Od 19 lat mam tajemnicę, która mnie zabija. Wiem, że jak się wyda znienawidzą mnie rodzina dzieci. Obecny partner mnie zostawi. Czuję, że wariuje powoli. Od dawna leczę się na nerwice lęki ataki paniki. Teraz mam natłok myśli, co to będzie jak się wyda co mam robić. Błagam pomóżcie, bo czuję że umieram w środku

Natręctwa i ogromny lęk z powodu przemocy regilijnej w domu.

Dzień dobry. Mam 20 lat. Cierpię na bardzo dokuczliwe zaburzenie lękowe. Od roku jestem w terapii. Od 3 miesiący biorę leki SSRI i przeciwlękowe. 

Decyzja o wzięciu leków była dla mnie jednym z największych wyzwań w życiu. Bardzo się ich bałem i musiałem jeszcze ukrywać fakt ich brania przed negatywnie nastawioną do tego rodziną. Ostatecznie odważyłem się i po kilku tygodniach zacząłem zauważać poprawę. Niestety nie trwało to zbyt długo, ponieważ po kilku ciężkich sesjach moje lęki i depresyjność wróciły. Dotknąłem bardzo trudnego dla mnie tematu, dotyczył on kwestii religijnych. Od małego dziecka byłem wychowywany w bardzo "restrykcyjnym wychowaniu " zwłaszcza religijnym. Gdy miałem 10 lat zaczęły pojawiać się pierwsze lęki i natręctwa związane z tą sferą. Rodzina bardzo napędzała ten lęk. Już jako nastolatek nie spałem po nocach z powodu lęku przed potępieniem po śmierci, bo zrobiłem coś złego. Teraz nastąpił we mnie moment ,kiedy to wszytko zaczęło pękać. Zaczął rodzić się we mnie bunt do kościoła, zacząłem nie zgadzać się z pewnymi restrykcjami narzuconymi przez kościół (zwłaszcza dotyczącymi seksualności, mam wrażenie, że nauka tutaj stoi w sprzeczności z kościołem). Ten bunt z kolei wpędza w ogromny lęk przed piekłem, do którego mogę pójść, bo się sprzeciwiam nauce kościoła i mam inne poglądy (np boję się, że umrę danej nocy i zostanę ukarany) 

Z drugiej strony wiem, że nie przeszedłem w swoim życiu tzw. buntu młodzieńczego, który jakoś kształtuje naszą dojrzałość. Nie zgadzam się z tym, że wszystko człowiekowi trzeba narzucić, co mu wolno, czego nie wolno zakładając, że człowiek nie jest sam w stanie rozeznać, co jest dobre, a co złe. 

Rodzina wprost stosowała zawsze przemoc religijną, stąd też może teraz ten bunt. Jestem w strasznej rozsypce. Chodzę coraz bardziej przybity i zalękniony. Leki, które tak mi pomagały, nawet one przestały radzić sobie z moim zaburzeniem lękowym. 

Mój psycholog mówi, że nie wszystko z kościoła muszę przyjmować, żebym brał z wiary to co mi służy a odrzucał to co nie służy. Mnie bardzo pociąga takie podejście. Automatycznie zawsze jakoś zaczynam zazdrościć ludziom, że żyją po swojemu (np w związkach partnerskich) i są szczęśliwi i nie boją się tego. Z drugiej strony kościół nie akceptuje odejścia od "części" jego nauczania. 

Piszę tutaj o tym, bo odbija się to bardzo na mojej psychice, złapała mnie ogromna bezsilność i nie wiem co robić dalej. Straciłem nadzieję na lepsze jutro. Boję się też, że psychiatra znowu zmieni leki i że będę znowu przechodził przez kolejne stresy. Dodatkowo załamuje mnie to, że i terapia tak powoli idzie i leki nie działają. Po za tym zacząłem nową pracę i zmieniłem uczelnię, co też jest dla mnie trudne. Ale nic nie jest w stanie przebić lęku/buntu religijnego. Dziękuję za przeczytanie mojej wiadomości. PS Staram się być zawsze jak najlepszym człowiekiem i dawać z siebie wszystko co najlepsze i najpotrzebniejsze drugiemu człowiekowi, a i tak czuję się złym człowiekiem 😥

Mam poczucie bycia obserwowaną, aż do poczucia wstydu przed robieniem różnych rzeczy, np. ćwiczeniem, tańczeniem, śpiewaniem w pokoju. Czy mogę prosić o pomoc w przełamaniu się do aktywności?
Przez fobię społeczną mam taki objaw, że czuję się obserwowana, wiem, że to nieprawda, ale nie potrafię przestać w to wierzyć/obawiać się tego. I nie chodzi o to, że czuję się obserwowana np. przez ludzi na poczekalni, tylko o to, że np. jak jestem sama w pokoju to mam wrażenie, że ktoś mnie widzi, w sposób magiczny. Najczęściej są to konkretne osoby, przez które nie chcę być w danym momencie widziana i najczęściej czuję się przez nie oceniana negatywnie wtedy. Psychiatrzy i psycholożki twierdzą, że to nie jest schizofreniczne ani psychotyczne. Z tym wiążą się i tak jakby wynikają moje inne ograniczenia, np. wstydzę się sprzątać, tańczyć czy nucić piosenki, gdy jestem sama, bo wydaje mi się, że na pewno ktoś to widzi i to negatywnie ocenia. No i właśnie ostatnio chcę zacząć ćwiczyć w moim pokoju, ale bardzo mnie powstrzymuje wrażenie bycia obserwowaną i negatywnie ocenianą wtedy, wstydzę się zacząć robić trening. Bardzo mi na tym zależy, ale się boję, dziwnie bym się czuła podczas gimnastyki. Może państwo byliby w stanie mnie jakoś zmotywować, pomóc w przełamaniu się, przekonać mnie? Dodam, że już raz mi się udało przełamać się, gdy uczyłam się angielskiego i przyszło mi wypowiadać zdania na głos, wstydziłam się mówić sama do siebie i to jeszcze po angielsku (mój mówiony angielski jest pokraczny), ale jakoś poszło, nadal czasem się wstydzę tego, ale czasem też się udaje
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!