
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Czy stres i...
Czy stres i przeciążenie psychiczne powodują zaburzenia poznawcze?
Dzień dobry. Wczoraj zdarzyła mi się dziwna sytuacja, która bardzo mnie zaniepokoiła. Miałem odebrać paczkę z paczkomatu inpost, stałem przy paczkomacie próbując bezskutecznie odebrać paczkę i widziałem napisy poczta Polska , pocztex , ale wcale to do mnie nie docierało, bo widocznie byłem przekonany, że to na pewno właściwy paczkomat. A paczkomat inpostu znajdował się po drugiej stronie,dopiero gdy zadzwoniłem na infolinię,dotarło do mnie, że stoję przy niewłaściwym paczkomacie i "dotarły "do mnie napisy na paczkomacie- pocztex.. Mam przewlekłą depresję,zaburzenia lękowe i stwierdzone C- PTSD, funkjonuje albo w " napięciu" albo w "zamrożeniu",czy takie zaburzenia poznawcze wynikają ze stresu i przeciążenia i nie muszą oznaczać czegoś poważnego ?
Jarek
Sylwia Harbacz-Mbengue
Dzień dobry Panie Jarku,
to, co Pan opisał, nie jest objawem, który automatycznie świadczyłby o pogorszeniu stanu lub o nowej poważnej chorobie. Jest to raczej przejaw funkcjonowania w chronicznym stresie. Skutki długotrwałego napięcia psychicznego mogą być widoczne w codziennych sytuacjach.
Do tego warto pamiętać, że stan "napięcia" to przygotowanie do walki lub ucieczki, wobec tego przygotowuje do działania, a uwaga jest zawężona.
Stan "zamrożenia" powoduje, że mózg wyłącza część procesów poznawczych.
Myślę, że warto jednak przegadać te sytuację z terapeutą.
Serdeczności
Sylwia Harbacz-Mbengue
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Świdzińska
Bardzo możliwe, że jest to kwestia stresu. Takie sytuacje zdarzają się również osobom, które nie mają stwierdzonych żadnych jednostek chorobowych.
Jeżeli bardzo to Pana niepokoi, to myślę, że warto szczegółowo porozmawiać na ten temat ze specjalistą.
Adam Gruźlewski
Panie Jarku,
Zaburzenia poznawcze, które Pan opisuje, polegające na trudności w percepcji i interpretacji otoczenia, mogą rzeczywiście wynikać ze stresu i przeciążenia organizmu w kontekście przewlekłej depresji, zaburzeń lękowych i zespołu stresu pourazowego. W takich sytuacjach może dojść do zawężenia uwagi bądź rozproszenia poznawczego. W stanie silnego stresu, lęku lub w mechanizmie "zamrożenia", mózg może priorytetyzować wewnętrzne procesy emocjonalne i obronne, co prowadzi do upośledzenia zdolności do przetwarzania informacji zewnętrznych. Jednorazowe sytuacje jak ta niekoniecznie muszą oznaczać coś poważnego w sensie organicznego uszkodzenia mózgu, są one sygnałem, że organizm jest przeciążony i potrzebuje wsparcia. Jeśli takie sytuacje zdarzają się częściej i utrudniają codzienne funkcjonowanie lub znacząco obniżają jakość życia, warto porozmawiać o nich z psychoterapeutą. Z całą pewnością nie należy bagatelizować tych sygnałów. Mogą one wskazywać na potrzebę zmiany strategii radzenia sobie ze stresem w terapii. Praca nad redukcją "napięcia" i "zamrożenia" jest kluczowa w leczeniu C-PTSD i zaburzeń lękowych, a poprawa tych mechanizmów często prowadzi do poprawy funkcji poznawczych.
Pozdrawiam serdecznie
Adam Gruźlewski
psycholog, psychotraumatolog
Monika Figat
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy opisane przez Pana zaburzenia poznawcze wynikają wyłącznie ze stresu, depresji, lęku czy C-PTSD, czy mogą oznaczać coś poważniejszego. Jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie te problemy powodują trudności w koncentracji, uczucie zagubienia czy chwilowego zawieszenia. Można sobie wyobrazić, że jeśli dużo zasobów ciała i umysłu ciągle kierowane jest w stan stresu i/lub zamrożenia - to może momentami "braknąć" na poprawne funkcjonowanie zmysłów.
Każda sytuacja jest złożona i wymaga indywidualnego podejścia, aby lepiej Panu pomóc, potrzebowalibyśmy więcej szczegółów podczas konsultacji ze specjalistą. Zachęcam, by w razie powtarzających się lub nasilających trudności skonsultować się z lekarzem lub psychologiem, który pomoże dokładniej ocenić sytuację i dobrać odpowiednie wsparcie.
Powodzenia
Monika Figat
Linnea Rasmusson
Dzień dobry,
Każde zaburzenie czy to tak jak Pan pisze, depresja, lęk i dodatkowo C-PTSD może wpływać na utrudnione odbieranie świata zewnętrznego. Warto tu też wspomnieć o nasileniu różnych stanów. Im silniejsze objawy tym trudniej interpretować rzeczywistość i będzie bardziej zabarwiona stanem wewnętrznym niż rzeczywistym odbiorem. Sytuacja, którą Pan opisuje, może się wydarzyć każdemu, starczy większe zmęczenie danego dnia, zamyślenie się lub pośpiech. Jeśli zdarzyło się to jednorazowo, i nie jest to problem, który się powtarza i sprawia większą trudność w funkcjonowaniu, to mogła to być sytuacja związana z tym, jak Pan się czuł danego dnia i chwili. a nie konieczne związane z trudnościami, o których Pan napisał. Jednak warto, bo nie wiem z wypowiedzi, czy Pan korzystał z pomocy terapeuty, by pracować nad napięciem i zamrożeniem, które Pan opisuje, warto spróbować pracy z ciałem, aby przestać funkcjonować w napięciu lub zamrożeniu. Tym mogą zajmować się terapeuci pracujący z ciałem. Proszę się zainteresować tematem, jest sporo możliwości, może to Pana zainteresuje. Psycholog może ewentualnie Pana wesprzeć w wyborze metody.
Pozdrawiam serdecznie,
Linnea Rasmusson

Zobacz podobne
Dzień dobry, mam prawie 25 lat, mam fobię społeczną od dziecka, doświadczam epizodów depresyjnych, mam część symptomów agorafobii, od półtora roku zaczęłam doświadczać ataków paniki i stają się one częstsze, częściej się samookaleczam, do tego prawdopodobnie mam zaburzenie osobowości borderline (nie byłam jeszcze badana testami, ale 2 psychologów, psychiatra i inny lekarz mi tak powiedzieli). Jestem w terapii od ponad roku, ale ostatnio jest tylko gorzej. Dużo zmian nastąpiło w moim życiu, w tym ukończenie studiów, coming out po prawie dekadzie ukrywania się, mam zamieszkać bez rodziców w maju (mam zamieszkać z moją dziewczyną), ale pozostaję bez pracy. Nigdy nie pracowałam.
Boli mnie to, że wszyscy oskarżają mnie o lenistwo, a ja jestem przerażona nawet, by rozmawiać na temat pracy, nawet jak nie o mnie chodzi. Czasem dosłownie mnie paraliżuje, nie mogę się ruszyć, nic powiedzieć, tylko czuję, jak cała się trzęsę.
Okropnie boję się ludzi. Do tego przeraźliwie boję się być sama. Boję się wszystkiego, co jest z pracą związane do tego stopnia, że czuję, że nie mogę oddychać lub robię się agresywna.
Moja sytuacja domowa się pogorszyła przez to jeszcze bardziej. Boję się pracować gdziekolwiek, ale jeszcze bardziej boję się pracować w zawodzie, ale jednocześnie tego chcę.
Boję się też najczęściej przyznawać do tego, kim jestem a jestem psychologiem, bo czuję jak wtedy zmienia się sposób, w jaki inni na mnie patrzą. Czuję się tak ze strony różnych ludzi, też ze strony innych psychologów, psychiatrów, terapeutów, bo się boję, że znowu, po raz n-ty to usłyszę, że powinnam być jakaś, nie powinnam tego czy tamtego i że nawet nad własnym życiem nie panuję, a co dopiero innym pomagać.
Staram się, studia z wyróżnieniem ukończyłam, dwa razy publikacje mi obiecano, pomagam ludziom czasem chociaż online, ale to i tak wszystko nie ma znaczenia, bo nadal pozostaje uwięziona w swoich problemach.
Bardzo bałam się napisać nawet tutaj, bo boję się oceny. Wieczorem przed wigilią miałam swoją pierwszą wizytę u psychiatry i, mimo że powiedziałam, że nie chcę leków i strasznie się ich boję i tak mi je przepisała i umówiła się na następną wizytę. Wykupiłam je pod naciskiem innych.
Wszyscy chcą, żebym je brała i nie wymyślała, a ja okropnie boję się je brać. Dostałam krople betesda (escitalopram) i mam zacząć od 1 kropelki i tak dobić do 10 dziennie, powoli skoro tak się boję, ale wcale nie boję się mniej. Nie potrafię ani myśleć o tym, ani nie myśleć o tym, że mam je brać.
Nawet nie mogę na ten lek patrzeć. Wiele razy dziennie zaczynam o tym myśleć i robi mi się niedobrze, słabo, gorąco, ciężko mi oddychać i czuję nagłe przypływy lęku.
Boję się wszystkich efektów ubocznych, które ten lek może wywołać, a czego najbardziej przeraża mnie to, od ilu ludzi słyszałam, że od tego przytyło i ile to było kg.
Jak myślę o tym, że wywołuje to też często dysfunkcje seksualne (a wiem, że czasem się one utrzymują nawet po zakończeniu farmakoterapii), to też mi skręca żołądek.
Jednak najbardziej przeraża mnie wzrost wagi.
Moja dziewczyna (a wcześniej też rodzice) się martwi tym, co robię od ostatnich paru miesięcy, ciągle sprawdzam kalorie wszystkiego i je liczę, ciągle się ważę, kombinuję jak powstrzymać głód. Zaczęło się od tego, że dobiłam do początków otyłości w parę lat, po tym, jak miałam wcześniej wagę w normie, i teraz w końcu zaczęłam chudnąć i przeraża mnie wizja, żeby przytyć choćby trochę, a co dopiero kilkanaście czy kilkadziesiąt kg, a od wielu osób to słyszałam. Poza tym boję się nawet swojego strachu, swojej reakcji na lek zaraz po zażyciu. Pani psychiatra też zwróciła mi na to uwagę, że moje lęki wiążą się też z zażywaniem różnych substancji, np. kiedyś wzięłam xanax i akurat coś mnie zakuło w głowie po paru sekundach i zaczęłam nagle myśleć, że guz mózgu albo padaczka albo, że umrę i dostałam ataku paniki.
Tak samo było, jak dostałam znieczulenie u dentysty i jeszcze w innych przypadkach. Oczywiście rozmawiam z terapeutką o wszystkim lub o większości spraw, ale postanowiłam napisać też tutaj, bo czuję, że już nie mam siły i nie wiem, co mam robić... dużo problemów się skumulowało, a rozwiązania na nie są tylko kolejnymi problemami lub drogą do nich...
Bardzo proszę o poradę i z góry bardzo dziękuję
