Left ArrowWstecz

Poczucie niepokoju, lęku oraz wahania nastroju - w jaki sposób sobie poradzić?

Dzień dobry, od kilku miesięcy mam problem z odczuwaniem niepokoju w brzuchu, ten niepokój towarzyszy mi dość często i przez dłuższy czas, mam wahania nastroju, nie wiem, jak już sobie z tym radzić.
User Forum

Madzius

2 lata temu
Paulina Janus

Paulina Janus

Witam. W przypadku trudności, o których Pani pisze, pomocne może być skorzystanie z profesjonalnej pomocy. Zachęcam Panią do umówienia się na wizytę z psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym. Ten nurt terapeutyczny jest skuteczny w przypadku problemów z lękiem i nastrojem. Pozdrawiam serdecznie.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Witaj 

Zastanów się w jakich sytuacjach pojawia się ten niepokój, co wtedy myślisz.  Porozmawiaj z lekarzem , aby wykluczyć przyczyny medyczne. 

 Regularna aktywność fizyczna, zdrowa dieta i odpowiednia ilość snu mogą pomóc w zmniejszeniu napięcia i poprawie samopoczucia. Wypróbuj różne techniki relaksacyjne, takie jak medytacja, głębokie oddychanie, joga czy aromaterapia. Te techniki mogą pomóc w redukcji napięcia i stresu.

Porozmawiaj z bliskimi o swoich uczuciach i przemyśleniach. Możesz również rozważyć wsparcie grupy wsparcia lub terapię indywidualną, aby zyskać dodatkowe wsparcie emocjonalne i nauczyć się skutecznych strategii radzenia sobie.
Jeśli  to możliwe, staraj się unikać sytuacji stresujących lub znajdź sposoby radzenia sobie z nim, takie jak planowanie, organizacja i delegowanie zadań. Znajdź czas na robienie rzeczy, które sprawiają Ci przyjemność i odprężają, takie jak czytanie , spacery czy spotkania z przyjaciółmi. 

 Polecam spotkanie z psychologiem , który może Ci pomóc w zidentyfikowaniu Twoich potrzeb. 

 

 Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk 

Psycholożka, Trenerka rozwoju osobistego

 

2 lata temu
Ewa Janucik (Kołodziejczyk)

Ewa Janucik (Kołodziejczyk)

Madzius,

Warto dotrzeć do momentu/okresu, w którym objawy się pojawiły. To może nakierować na źródło trudności, a to z kolei na wybór metody radzenia sobie z doświadczanymi trudnościami. Wahania nastroju, w zależności od tego, jaki jest ich rytm i z jakimi emocjami się wiążą, mogą wskazywać na różne trudności, nad którymi można pracować. Polecam rozważyć konsultację z psychoterapeutą.

2 lata temu
terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak wspierać przyjaciółkę z depresją i nie utracić swojej energii?
Mam koleżankę, kilka lat temu miałyśmy depresje w tym samym czasie. Ja już dobrze się czuje, na terapię nie chodzę koło 2 lat, staram się zdrowo odżywiać, oszczędzać, kupuje właśnie mieszkanie, krótko mówić idę dalej. Ona za to mam wrażenie stoi w miejscu. Za pierwszym razem poszła na terapię przez problemy z chłopakiem, z którym jest nadal, a z którym jak sama mówi żyją jakby osobno, chociaż mieszkają razem. Ewidentnie im się nie układa, ale żadne nic z tym nie robi, a są razem ponad 10 lat. I tu mój problem, już dwa lata temu widziałam że ona dalej nie czuje się lepiej, właściwie nigdy nie widziałam poprawy u niej dużej. Nie raz próbowaliśmy rozmawiać z nią na ten temat, na temat jej związku, ale bez rezultatu. Niedawno znowu wrocial na terapię i mówi że ma nawrót depresji - wydaje mi się że po prostu ona trwa dalej, a wtedy do końca się nie wyleczyła. I przez cały ten czas, czyli kilka lat jak się znamy chodzi taka zaslwsze smutna nie potrafi się bawić. Dużo rzeczy zapomina, jak gdzieś chodzimy, jeździmy wszystko ja muszę pamiętać i pilnować. Potem zapomni oddawać i trzeba się upominać. To co kiedyś nas łączyło, czyli depresja i chodzenie na jedzenie już mnie nie dotyczy. Całkiem zmieniłam swoje życie na dobre, a ona dalej tkwi w swoich starych rzeczach, nawet poczucie humoru już mamy inne. Ostatnio przebywaniez nią mnie po prostu męczy, jestem zmęczona, bez energii, w beznadziejnym nastroju. Nie wiem co mam robić, bo nie chce jej zostawiać w potrzebie, ale sama nie do końca chce sobie pomóc i chodzi na terapię więc nie tak że jest bez pomocy. Już widzę że znacznie ograniczyłam z nią kontakt, nawet jak się spotykamy to dosłownie nie mamy o czym rozmawiać, a ja się czuję jakbym cały czas musiała być takim pocieszaczem i ogarniaczem wszystkiego. Biorąc pod uwagę że sama miałam depresje, z jednej strony ja rozumiem, a z drugiej to tym bardziej dla mnie męczące i wysysające że mnie energie. Mam ochotę jeszcze bardziej ograniczyć kontakt, żebyśmy się spotykały tylko w większym gronie z innymi koleżankami, ale mam wyrzuty sumienia jakbym ja zostawiała. Proszę o poradę co powinnam zrobić w tej sytuacji
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Czemu nie potrafię być sobą przy innych ludziach?
Obawiam się o życie dziewczyny. Ma depresję i myśli samobójcze, widzę, jak jest jej ciężko. Boję się, że już nie wytrzyma.
Moja dziewczyna coraz głębiej popada w depresje. Co jakiś czas mówi o tym, że myśli o samobójstwie i że nie ma innej opcji. Próbowałem ją przekonać do psychologa szkolnego lub numeru zaufania dziecka, ale nie skutecznie. Nie mam pojęcia co robić, a czuję, że jej życie jest zagrożone. Nie chce, żebym powiadomił rodziców. Powiedziała, że gdyby się dowiedzieli, urwałaby ze mną kontakt, a wiele razy mówiła, że gdyby nie ja to już by nie żyła. Co robić?
Utrata emocji i lęk po przeprowadzce na studia: jak sobie radzić?
Witam, zmagam się z bardzo nietypowym problemem w ostatnim czasie. Nie do końca sama wiem dlaczego tak się dzieje, ale czuję się strasznie obojętna na wszystko, tak jak bym przez większość czasu straciła emocje i czuję się niesamowicie pusta. A nawet kiedy już jakieś emocje się pojawiają to jest to silny lęk i strach, albo wybuch płaczu. Na codzień nic mnie nie cieszy, ciężko mi robić proste czynności, jestem ciągle zmęczona. Czuję się strasznie samotna po wyjeździe na studia do innego miasta, mimo że poznałam znajomych i dużo wychodziłam to nawet otoczona ludźmi nie czuję z nimi aktualnie głębszej więzi emocjonalnej. Mogę być wokół ludzi a i tak czuję się sama, ostatnio mam problem z rozmową z kimkolwiek nawet z osobami, które kiedyś lubiłam. Jednocześnie chce odizolować się od każdego, ale potem jest coraz gorzej i zaczynam się bać ludzi, nie potrafię z nimi rozmawiać. Mam też dziwne objawy fizyczne, czasami nie czuję się realnie, jestem w jakimś stanie nietrzeźwości, mam sztywną szyję, albo mi słabo bez konkretnego powodu. Mam niską samoocenę, wstydzę się tego jak wyglądam, boję, że się ośmieszę. Kiedyś byłam bardzo nieśmiałą osobą miałam zwykle 2 bliskie osoby w szkole. Jak wyjechałam na studia (aktualnie 1 rok w trakcie) to stałam się duszą towarzystwa, poznawałam mnóstwo osób byłam radosna i pozytywnie nastawiona do wszystkiego. Ludzie mnie lubili za moją energię. W dzieciństwie byłam nieśmiała, ale zawsze odczuwałam bardzo dużo emocji, byłam wrażliwa, stawiałam dobro innych ponad swoje, ekscytowałam się różnymi planami, miałam hobby - gry, sport, rysowanie. Teraz nie potrafię nawet obejrzeć serialu, filmu, bo mnie wszystko męczy. W cięższych stanach odrealnienia, nie mogłam nawet słuchać muzyki, bo irytowały mnie dźwięki tekstu śpiewnego. Zawsze miałam jakieś problemy lekko natury psychologicznej - bezsenność, silny stres, ataki paniki te problemy rozwijały się u mnie od małego, ale potrafiłam odczuwać szczęście, złość, smutek, miałam swoją osobowość, ludzi, których kochałam. Teraz boję się nawet bliskich znajomych i się od nich sama dystansuje, przez co relacje słabną i mam wrażenie że nikt mnie nie lubi. Nie mam też pociągu seksualnego, a kiedyś było zupełnie inaczej, byłam nawet w związku, ale rozpadł się po roku czasu. Próbowałam różnych metod w ostatnim czasie, momentami było odrobinę lepiej po suplementach jak depresanum, czy nervina antistres, ale działanie wraz z dłuższym stosowaniem przestało cokolwiek dawać. Nie mam celu w życiu, boję się przyszłości, rodzice mnie utrzymują, a ja nie jestem w stanie nawet zdać sesji letnich, bo przez moje samopoczucie nie potrafię się uczyć. Chciałabym bardzo być taka jak dawniej, straciłam iskrę życia. Potrafię być tak zmęczona, że jedyne co robię to leżę i patrzę w sufit w wolnym czasie, ponieważ nawet scrollowanie mediów społecznościowych jest wymagające. Nie wydarzyło się ostatnio nic takiego co by spowodowało tak nagłą zmianę w moim życiu, a trwa ona już jakoś miesiąc ponad i się ciągle pogarsza. Nie dzieje się aktualnie nic złego, dlatego też mam wyrzuty, że tak się zachowuje. Może to przeciążenie, albo przez silny stres jaki zawsze mi towarzyszył, albo niewyleczone traumy z dzieciństwa, ale dlaczego miałoby się to objawiać dopiero teraz i w postaci braku radości z życia? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!