Left ArrowWstecz

Co zrobić w sytuacji, kiedy staram się o kontakt z dziewczyną. Ja dzwonię, piszę, umawiam się, a z drugiej strony brak odzewu.

Witam serdecznie , mam problem, który strasznie mnie męczy, byłem z dziewczyną, na której bardzo mi zależało, ale z dnia na dzień związek się skończył, moja była dziewczyna powiedziała, żebyśmy zaczęli wszystko od nowa- ten czas odbudowy wyglądał tak, że prawie w ogóle nie odbierała telefonów, nie odpisywała, o spotkanie nie mogłem się pytać, nie widzieliśmy się kilka miesięcy, jedynie poszła ze mną na wesele , zawsze inicjatywa czy to rozmowy czy spotkania była z mojej strony , aż doprowadziło to do kłótni i braku całkowitego kontaktu przez kilka miesięcy. W grudniu ubiegłego roku postanowiłem zadzwonić do niej, pogadaliśmy miło, no i w styczniu spotkaliśmy się ona się przytuliła, mówiła, że do następnego spotkania rozmawialiśmy raz w tygodniu, ale jak proponowałem spotkanie, to nie było z nią kontaktu. Miała dać znać jak wygląda praca jej czy możemy się spotkać to był cisza, z jej strony jedyna jej inicjatywa kontaktu to była, jak miała do mnie sprawę, żebym przez swoje kontakty załatwił jej dostanie do kursu oficerskiego, ale to nie jest takie proste i kontakt ucichł. Aż udało się dwa tygodnie temu pogadać i zapytałem się jej czy ona nie chce ze mną rozmawiać, czy co się dzieje, to przerodziło się w kłótnie- oczywiście ona powtarzała, że jej zależy ciągle na mnie i od tamtej rozmowy 2 tygodnie minęło. Zadzwoniłem, napisałem, ale dalej nie ma z nią kontaktu , zależy mi na niej, ale mam już dość. Zastanawiam się czy nie zerwać kontaktu raz na zawsze i postarać się zapomnieć o niej - chciałbym usłyszeć opinie osoby postronnej, bo nie wiem co można jeszcze zrobić.
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Aleksandra Sławińska-Martowicz

Aleksandra Sławińska-Martowicz

Dzień dobry,
Bardzo dziękuję Ci za podzielenie się swoim problemem. Jak rozumiem zależy Ci na Twojej partnerce i ona też Ci to mówi, ale masz dość tego, że się do Ciebie nie odzywa i nie odpowiada na kontakt z Twojej strony. To naprawdę trudna sytuacja i masz prawo być zmieszany. Myślę, że w tym momencie najważniejsze jest to, żebyś zadbał o siebie i swoje samopoczucie. Czego w tym momencie naprawdę potrzebujesz?

Zastanów się też co Ci daje bycie w związku? Jak chciałbyś, żeby wyglądała Twoja wymarzona relacja romantyczna? Co możesz dać od siebie w relacji? Jakie zachowania możesz zaakceptować a jakie będą przekraczać Twoje granice? Gdzie w tym wszystkim możesz umiejscowić obecną relację?

Jeśli będziesz potrzebował wsparcia, pamiętaj, że zawsze możesz skonsultować się z psychologiem dostępnym tutaj na platformie.

Trzymam za Ciebie kciuki i jestem przekonana, że jak odpowiesz sobie na pytania, to będziesz wiedział co robić :)

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Dzień dobry

pewnie pytanie, które Pan sobie zadaje, to: czemu ona mnie wykorzystuje? Plus “Czemu ja się tak ”spalam" dla niej?"…

Nic Panu nie odpowie na te pytania lepiej jak rozmowa z nią - taka otwarta o tym, co Pan czuje i co Pana gnębi. Ważne tylko, żeby mówił Pan od siebie - nie wzbudzając w drugiej stronie poczucia winy (czyli nie: “bo TY mi nie dajesz/ bo ty mnie olewasz), raczej komunikaty : ”ja się czuję, ja potrzebuje…". Po takiej rozmowie sam Pan oceni, czy jesteście w stanie otwarcie ustalić jak będziecie się ze sobą komunikować i jaki złoty środek na formę związku obierzecie - ale musicie znać nawzajem swoje potrzeby i spojrzenie na bycie razem. Proszę sobie przemedytować, co tak naprawdę Pan czuje, co Pana gnębi i jak chce Pan, żeby wasza relacja wyglądała. Proszę też doprowadzić do tej rozmowy, a jednocześnie zastanowić się czy Pana dziewczyna Pana szanuje?

 

AGNIESZKA WLOKA

2 lata temu
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Rozumiem, że to jest naprawdę trudna sytuacja. Wydaje się, że podjąłeś wiele prób, aby naprawić ten związek i zadbać o komunikację, ale niestety, twoje starania nie były odwzajemnione. To, że twoja była dziewczyna nie angażuje się w rozmowy ani spotkania, może być znakiem, że obecnie nie jest gotowa na kontynuowanie związku.

Zanim podejmiesz decyzję o zerwaniu kontaktu, może warto spróbować jeszcze raz jakiejś formy kontaktu: rozmowy lub innego sposobu, dzięki któremu będziesz miał szansę wyrazić swoje uczucia i obawy w spokojny sposób, być może podczas osobistej rozmowy. Tak aby mieć poczucie, że zrobiłeś wszystko co na ten moment jest możliwe

Jednak jeśli mimo twoich prób nie widzisz pozytywnych zmian ani chęci ze strony twojej byłej dziewczyny, może to być sygnał, że najlepszym rozwiązaniem będzie przerwanie kontaktu. To może być trudne, ale czasem konieczne, abyś mógł skupić się na swoim własnym dobrostanie i przejść dalej. Pamiętaj, że warto również skorzystać z wsparcia bliskich osób w tak trudnym okresie.

pozdrawiam
psycholog 
Anna Martyniuk-Białecka

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Żona wybuchowo reaguje na zachowania dziecka i na mnie, gdy mówię, że jest w porządku.
Dzień dobry. Nurtuje mnie kilkadziesiąt tematów. Jak nazywa się w psychologii takie zachowanie i czy jest ono zdrowe dla rozwoju dziecka? Niestety wydaję mi się, że pms ma tu ogromne znaczenie, gdyż sytuacje nasilają się cyklicznie: Żona często wybucha z byle powodu. Gdzie tydzień wcześniej śmiałaby się z takich żartów lub byłaby spokojniejsza na pewne, moim zdaniem normalne, wybryki dziecka. Przykładem może być sytuacja, gdzie trzyletnie dziecko skacze po kanapie dla atencji lub zabawy. W pewnym momencie, po którymś razie, żona wybucha i przytrzymuje dziecko oraz krzyczy na nie, żeby tak nie robiło, gdyż może źle się to skończyć. Dziecko płacze i czuje sie zawiedzione. Przepraszam i mówi, że tak więcej nie zrobi. Żona przytula dziecko i też przeprasza za swoje zachowanie ,że się uniosła, miała ciężki dzień lub, że to ja ją zdenerwowałem i nie powinna była tak reagować i takimi słowami trzylatkowi siebie tłumaczy i przeprasza. Niby ok. Ale podczas pms lub miesiączki, trwa to u żony zazwyczaj w sumie 2 tygodnie. Takich krzyków na dziecko i potem przeprosin i tłumaczeń siebie jest w ciągu dnia kilkadziesiąt a nawet w ciągu godziny na pewno 3 razy takie coś. Moje pytanie jest, czy to jest zdrowa relacja, czy dziecko rzeczywiście powinno mieć taki młyn w głowie przez. 3 latek dojrzewa i targają nim hormony, a tutaj takie niezrównoważone akcje ze strony kochającej matki. Ja wiem i jestem obok proszę ją, żeby nie krzyczała, bo dziecko zachowuje się normalnie jak na swój wiek i wtedy żona jakby się ocknęła i go przeprasza lub w częściej atakuje mnie za to, że się wtrącam. Jest to jakiś rodzaj upośledzenia myślowego, czy po prostu niedojrzałości żony,która najpierw wybucha naprawdę ogromną złością, czasem mnie nawet uderza, gdy się wtrącę i jak dziecko nie patrzy, a potem je przeprasza, że się złościła. Ja mam osobiście mega mieszane uczucia i widzę, że się od siebie oddalamy. Żona chodziła ponad rok do psychologa i wydaję mi się, że jest o wiele gorzej. Czyta dużo naukowych książek i jest bardzo mądra. Ale zauważyłem, że w jej życiu dziecko jest już najważniejsze, a ja mogę nie istnieć i dlatego często jestem traktowany jak najgorszy wróg. Gdy mam swoje odmienne zdanie na jakiś temat.
Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy.
Dzień dobry. Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy. Nie płakałem jakieś półtora roku, a wczoraj i dzisiaj ciągle chce mi się płakać. Odczuwam lęk i strach. Czuję się jak w klatce, z której chcę wyjść, a nie mogę. A jak próbuję wyjść, to nic nie daje. Obniżona motywacja i chęci działania. Aktualnie nie pracuję. Mam problem ze zdecydowaniem co mam robić, mimo że podejmuję jakieś działania i szukam pracy to na marne. Często się zdarza, że śpię do 11 albo nawet rzadko do 14. Chociaż staram się znaleźć powód wczesnego wstania. Ale powody, które kiedyś mnie motywowały, jak np. spacer z psem, już nie działają. Mój tata od zawsze siedział za granicą, a ja zajmowałem się domem i mam wrażenie, że nie potrafię zająć się sobą, bo wiecznie zajmowałem się czymś. Czasem jestem rozdrażniony, co niestety źle wpływa na mój związek, bo za dużo powiem w nerwach mojej dziewczynie. 3-letni związek też ostatnio bywa na skraju. Moja dziewczyna jest ambitna, studiuje i udziela korepetycji. A ja ostatnie 4 miesiące przesiedziałem i ona się boi o taką przyszłość zwłaszcza, że kontakty nam się pogorszyły. To wszystko dobija mnie jeszcze bardziej. Boję się, że nie uda nam się odbudować tego, co było. Dla mnie to traumatyczne, bo 4 lata temu przeżyłem bardzo ciężkie rozstanie. Dziewczyna mnie zdradzała i manipulowała. Nie mogłem się z tym pogodzić i wtedy popadałem w picie i złe nawyki. Moja obecna dziewczyną mi pomogła, ale mam wrażenie, że wiele złego z tamtego okresu mi zostało. Jak miałem 18 lat mogłem zarywać nocki, jeździć, bawić się, pracować. Byłem już wtedy 2 razy za granicą na wakacjach w pracy. Radziłem sobie ze wszystkim a teraz wszystko mnie męczy i coraz bardziej przeraża nawet to, że jak znajdę pracę to będę codziennie musiał wstawać rano do pracy. Mimo że to nie moja pierwsza praca i takie obowiązki. Jak się poskładać do kupy? Co robić? Pomocy.
Czy różnice finansowe i w podejściu do przyszłości mogą zakończyć nasz związek?
Dzień dobry, jestem w związku od 4 lat. Mam 28 lat, mój partner jest ode mnie starszy o 14 lat. Mieszkamy razem od 2 lat. Od pewnego czasu pojawia się między nami coraz więcej napięć, głównie na tle finansowym. Ja zaczęłam poważnie myśleć o przyszłości o ślubie, stabilizacji, odkładaniu pieniędzy. Partner pracuje i realnie jest w stanie odłożyć kilkaset złotych miesięcznie, jednak robi to z dużym żalem i poczuciem presji. Mam wrażenie, że dla niego odkładanie to bardziej przykry obowiązek niż wspólny cel. Wiem, że jest dobrym człowiekiem i na co dzień dobrze mi z nim jako z partnerem. Jednocześnie coraz częściej czuję, że brakuje mi poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Różnica wieku sprawia, że oczekiwałabym od niego większej dojrzałości finansowej i „ogarnięcia” życiowego. Myślę o przyszłości, o dziecku i o tym, czy będę mogła czuć się spokojnie, wiedząc, że wspólnie jesteśmy w stanie utrzymać rodzinę. Na ten moment tego nie czuję. Z jednej strony boję się zakończyć ten związek, bo wiem, że to dobra osoba i obawiam się, że mogłabym tego żałować. Z drugiej strony z dnia na dzień narasta we mnie frustracja, a temat finansów coraz częściej wywołuje zgrzyty. Czy w takiej sytuacji warto dalej próbować? Czy to chwilowy kryzys, czy raczej znak, że nasze podejście do przyszłości i odpowiedzialności jest po prostu różne?
Kłótnia z mężem, ponieważ już nie wytrzymałam. Uderzyłam go.

Dzień dobry, nie wiem od czego zacząć. 

Nie radzę sobie z żalem , poczuciem winy i beznadziei. 

W weekend doszło pomiędzy mną a mężem do konfliktu jakiego się nie spodziewałam, oboje zawiedliśmy siebie nawzajem. Ta sytuacja nie pozostanie obojętna .Ciężko przejść nad tym do porządku dziennego. Mój mąż ma choleryczny temperament jednak nie był nigdy agresywny raczej dużo narzeka a drobnostki urastają w jego oczach do rangi czegoś wielkiego. Często wprowadza stresującą atmosferę na przykład pospieszając nas, gdy mamy wyjść z domu, fakt, że nie zdążymy na metro jest dla niego stresorem i projektuje to na nas w momencie gdy kolejny pociąg będzie za 5 -7 minut. Gdy nie może czegoś znaleźć obwinia mnie bo napewno położyłam w inne miejsce. Wszystko tak komunikuje jakby to były sprawy życia i śmierci coś niesamowicie ważnego w momencie, gdy to są błachostki Takie sytuacje wprowadzają negatywna atmosferę a ja czuję że potrzebuje więcej spokoju Często też krytykuje mnie, że na przykład czegoś nie zrobiłam lub nie odłożyłam na miejsce (w domu rodzinnym też zawsze rodzice o wszystko obwiniali mnie, więc jest to dla mnie mało przyjemne ) a sam nie jest idealn,y jednak ja nie czepiam się drobnostek i nie wytykam mu tych drobiazgów. W weekend mąż pojechał po zakupy spożywcze , ja z córką zostałam w domu ponieważ miała gorączkę (zwykle zakupy robimy razem ) Gdy mąż przyniósł zakupy na górę do mieszkania spieszył się, ponieważ zostawił auto pod blokiem. Chciał skorzystać z toalety, ale my z córką akurat byłyśmy w środku, w tym samym momencie niechcący strąciłam pojemnik ze szczoteczkami z półki, wtedy mąż mnie odepchnął ponieważ stałam mu na drodze a on się spieszył. Nie odebrałam tego dobrze, dla mnie mężczyzna nie powinien popychać swojej kobiety a pospiech nie jest wytłumaczeniem . Zakomunikowałam, że nie chce być tak traktowana i wyszłam. Potem mąż chciał mnie przeprosić, ale dla mnie słowa niewiele znaczą, chciał mnie przytulić, ale odpowiedziałam, że nie. Przez resztę dnia chyba wyłączyłam/ wyparłam emocje jednak wieczorem mąż mnie zdenerwował i wtedy nie wytrzymałam wykrzyczałam, że założę się, że nawet jego tata (który od zawsze ma problem z alkoholem ) nigdy nie pchnął jego mamy. Wtedy mąż odpowiedział próbując się odgryźć twierdząc, że to moja wina, a ja nie wytrzymałam, rzuciłam w niego swoim telefonem i uderzyłam go 2-3 razy otwartą dłonią. Czuję wstyd za swoje zachowanie. Czuję, że ta sytuacja nie nie jest czymś, co łatwo puścić w niepamięć.Nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć i gdzie jest problem. Najgorsze, że nasza córka była przy tym przez co czuję się z tym o wiele gorzej.

Jak rozpoznać, że jestem w kimś zakochana, zauroczona lub jest to już prawdziwa miłość.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.