Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partnerka podnosi na mnie rękę. Nie wiem, jak jej wytłumaczyć, że to przemoc.

Głupio o tym pisać, ale dziewczyna już kilka razy podniosła na mnie rękę. Rozmawiałem z nią tyle razy o tym i mówiłem, że nie toleruje przemocy fizycznej w związku. Mam wrażenie, że ona nawet nie czuje się winna, że podniosła na mnie rękę, a gdy jej mówię, co by było, gdybym ja ją uderzył, to mówi, że to nie to samo, że jestem silniejszy itp. Raz jak mnie uderzyła i zaraz próbowała drugi cios wyprowadzić, złapałem ją za rękę i ścisnąłem, to w tym samym dniu jej koleżanki do mnie pisały i obrażały, że jestem damskim bokserem, bo im naopowiadała, że ją biję. Nie wiem jak jej mam wytłumaczyć, że nie wolno podnosić na drugiego człowieka ręki.
Monika Sznajder

Monika Sznajder

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest trudna. Często o zachowaniach agresji fizycznej kobiet wobec mężczyzn w środowisku domowym mówi się mniej. Świadomość społeczna występowania tego zjawiska jest niższa, często mężczyźni, którzy tego doświadczyli, czują wstyd i upokorzenie. Agresja, w tym fizyczna jest zachowaniem negatywnym i niszczącym. Takie zachowania nie powinny być akceptowane w żadnym wypadku. Ważnym jest zakomunikować postawienie wyraźnej granicy. Tylko Pan może decydować w jakie relacje chce się angażować- w zdrowej, budującej relacji uderzanie (agresja fizyczna) nie występuje. 

Zachęcam do konsultacji z psychologiem, bądź psychoterapeutą, jeśli odczuje Pan potrzebę wsparcia w tej, lub w innej sytuacji. Życzę Panu wszystkiego dobrego. 

Monika Sznajder, psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

doświadczenie przemocy fizycznej, szczególnie od bliskiej osoby, to bardzo trudne doświadczenie - niezależnie od płci. Rozumiem Pana zawstydzenie tą sytuacją, domyślam się, że wynika ono z pewnego społecznego stereotypu, gdzie mężczyzna nie ma prawa skarżyć się na przemoc, gdyż jest silny i odporny na ból. Jednak jak wiemy, mężczyźni również doświadczają krzywd fizycznych ze strony swoich partnerek i z roku na rok widzimy coraz więcej statystyk ukazujących realną skalę tego zjawiska. 

Myślę, że jeśli Pana partnerka nie przyjmuje argumentów, że jej działania nie są dla Pana w porządku, że nie życzy Pan sobie takiego sposobu komunikacji w związku oraz, że oczekuje Pan zmiany jej postawy, to pozostaje rozważenie dwóch  możliwości - skorzystanie z terapii par lub ochrona siebie. Jeśli nie może się Pan czuć się szanowany oraz w pełni bezpieczny przy swojej dziewczynie, zaś ona nie widzi problemu w stosowaniu przemocy, to warto rozważyć przyszłość Państwa relacji. 
Zasada dotycząca niepodnoszenia ręki na drugą osobę powinna być oczywistym elementem relacji, nie zaś sferą, którą zobowiązany jest wytłumaczyć partner. Postawienie Pana w takiej roli przez brak poczucia osobistego bezpieczeństwa i godności nie jest w porządku. 

Proszę pamiętać, że w sytuacjach, gdzie zachowania partnerki eskalują i obawia się Pan o swoje zdrowie (lub życie) warto zadzwonić pod 112 lub 116 123 (niebieska linia dla osób doznających przemocy). 
Zasługuje Pan na uzyskanie pomocy i wsparcia. Cieszę się, że sięga Pan po nią w postaci chociażby tej wiadomości. 

Być może zapoznanie się z tym artykułem będzie dla Pana wspierające:https://www.afera.com.pl/news/4801

 

Życzę Panu wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 
psycholożka 

 

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

doświadczanie przemocy fizycznej w związku jest bardzo trudnym doświadczeniem. Proszę pamiętać, że nie powinien Pan akceptować takiego zachowania. W opisanej sytuacji warto zadbać przede wszystkim o swoje bezpieczeństwo - jeżeli czuje Pan się zagrożony warto rozważyć kontakt z odpowiednimi służbami. Warto również skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty. Jeżeli nie czuje się Pan na to gotowy pomocne będą również telefony wsparcia - 116 123

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Wsparcie mamy w wychodzeniu z żałoby - jak to zrobić dobrze?
Dzień dobry, pochodzę z rodziny wielodzietnej, w sumie miałam 5 rodzeństwa. Ponad dwa lata temu zmarł mój starszy brat. Ja już po tych dwóch latach powiedzmy uporałam się z żałobą i chce zacząć normalnie żyć. Mieszkam z mamą i niepełnosprawnym bratem. Mam nadal tkwi w początkowych etapach żałoby. Izoluje się od nas, nie interesuje się naszym życie, ale jednocześnie pragnie żebyśmy byli jej podporządkowani. Nie pozwala na życie własnym życie. Mało tego zarzuca nam że nie wspieramy jej, nie wspominamy brata. Tłumaczenia że po takim czasie my mamy prawo żyć odbiera jako atak. Czuje, że utknęliśmy w toksycznej relacji i nie wiem jak z tego wybrnąć. Może terapia rodzinna byłaby odpowiednią albo zmuszenie mamy do indywidualnej terapię. Wspomnę jeszcze, że mama jest już pod opieką psychiatry i na stałe przyjmuje leki na depresję, które jak twierdzi nic nie pomagają.
Jak poradzić sobie z wieloletnim związkiem, zdradą i dylematem emocjonalnym?
Jestem w 9-letnim związku, z czego jakieś 3 lata po ślubie. Miałam duże wątpliwości przed ślubem jednak się zdecydowałam na tak. Natomiast od około dwóch lat zdradzam męża. Z większymi lub mniejszymi przerwami. Bo miałam momenty gdzie postanowiłam sobie, że przestanę i były takie kilkumiesięczne okresy "czystości". Chciałam aby miały na celu poprawienie relacji małżeńskiej. Natomiast zazwyczaj spotykało się to z dużym rozczarowaniem, że wcale nie jest lepiej. Bo oprócz braku zdrady właściwie nie było innych kroków i okazywało się, że to jednak za mało. No i pojawiało się błędne koło, że wracałam do kochanka. Tamta relacja nie jest potencjalną, która by mnie interesowała. Jest fajną odskocznią, natomiast on również ma stałą partnerkę. I z jednej strony wiem, że jest to bardzo nie w porządku z mojej strony i powinnam po prostu odejść od męża zamiast zdradzać. A z drugiej strony... łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. To nie jest tak, żeby to małżeństwo totalnie tragiczne. Mąż nawet nie zauważył ogromnej zmiany. Wiadomo, że nie jest już tak super jak na początku ale ostatecznie jesteśmy dobrymi kumplami. Jednocześnie sama sabotuję ten związek. Mam wrażenie, że trzymam się obu lin a jakby żadna z nich nie była dla mnie. Wiem, że powinnam zakończyć relację z kochankiem, ale nie wiem czy chcę jeszcze walczyć o relację z mężem. Zaczęłam chodzić do psychologa, omawialiśmy ogólną relację z mężem ale nie umiem przyznać się do zdrady psychologowi. Jednocześnie nie wiem jak ugryźć temat omówienia wątpliwości wobec męża bo nie umiem zadać sobie jakichś konkretnych pytań. Nad czym się zastanowić? Mam wrażenie, że wszystko jest w dużym wirze emocji i myśli, a brakuje konkretów i faktów.
Poczucie zdrady, samotności, żalu wobec przyjaciółki - ciężka sytuacja
Nie wiem od czego zacząć, nie lubię opowiadać o sobie.. Ogólnie jestem zamknięta w sobie, nieśmiała. Przeszłam 2 związki, które były nieudane, moje życie wyglądało na zasadzie praca, prysznic czasem jedzenie i najważniejsze łóżko i słuchawki, to był mój świat. Pracowałam za granicą i pewnego razu przyjechała grupka ludzi i była tam m.im ona Kasia, która była bardzo otwarta i tego jej zazdrościłam. Ciężko mi było przełamać się, ale z czasem się zaprzyjaźniłyśmy i jej zaufałam. Nie żałuję tego, bo wiele mnie nauczyła. Bywało ciężko, bo każdemu przeszkadzała nasza znajomość, śmiali się z nas obgadywali, ale przyjaźń była najważniejsza i żadna się nie poddała. Kasia była dla mnie, jak młodsza siostrzyczka, zawsze mi powtarzała, że przyjaźń na pierwszym miejscu, że nie pozwoli mi krzywdy zrobić, obiecywała dożywocie i czar prysł. Po 3 latach poznała jego, szybko się zakochała a ja to zaakceptowałam i wtedy wszystko się zaczęło. Przestała mieć czas dla mnie, 24h siedziała na telefonie. Przed pracą, w pracy, po pracy, ciągle on, zaczęły się kłótnie, wyzwiska, chciałam, żeby ona już do niego zjechała, żeby odeszła, ale ona zapewniała mnie, że jej na mnie zależy, że sobie życia beze mnie nie wyobraża i jakoś czas leciał. Miałyśmy do końca roku pracować za granicą, ale niestety miłość wygrała. Kasia nalegała, że chce do pl do niego, żebym wróciła z nią, bo mnie sama nie zostawi. Żebym poszła do tego samego miasta, co ona będzie mieszkała z nim i tak też zrobiłam, bo mnie zapewniali, że mi pomogą. Wynajęłam mieszkanie i poszłam za nią, bo mi cholernie zależało. Na początku było fajnie, codziennie się widywałyśmy, codziennie kawa zakupy itd. Wspólna praca, wyjazdy we trójkę. Nagle wszystko zaczęło się sypać, zaczęły się z jej strony kłamstwa, na początku malutkie, a później coraz większe. Ale wybaczałam, bo mi zależało.. Później się dowiedziałam, że chcą wziąć kredyt i tu był haczyk, bo muszą być małżeństwem. Po roku czasu znajomości były zaręczyny i w tym momencie wszystko się posypało, później szybki ślub. Codziennie były kłótnie, każda powiedziała kilka słów za dużo, ale ja zachowałam je dla siebie, a Kasia powiedziała wszystko swojemu mężowi. Byłam jego ulubioną szwagierką, a teraz mnie traktuje jak śmiecia, nic mu nie zrobiłam, nie powiedziałam słowa na niego, a on jest najbardziej obrażony i dał Kasi warunek, że ma być mnie mniej a ona po prostu to zaakceptowała. Nie odzywała się, powiedziała, że chce czasu. Ja się załamałam.. I to trwa tak 7 tydzień, nie śpię, cały czas płaczę, mam ataki paniki. Zostałam sama w czterech ścianach, ta pustka mnie zabija. Zaufałam jej a ona mnie zdradziła, skrzywdziła i najgorsze jest to, że ona nie chce ze mną rozmawiać, bo twierdzi, że ja ją obwiniam o wszystko, że to jej wina a siebie nie widzę, tylko że ja jej nigdy nie okłamałam, byłam na każde zawołanie. Byli pierwszy raz u mnie od 6tyg i jest dystans, mam ogromny żal do niego, że mnie potraktował jak śmiecia. Tak mi cholernie zależy, ale mam dość cierpienia, nie wiem, co robić, wcześniej mi i Kasi nie brakowało tematów do rozmów, jedna mogła liczyć na drugą, a teraz nie ma tego, drugi dzień ona się nie odzywa. A ja siedzę w czterech ścianach, nie jem, nie śpię tylko ciągle płaczę. Żyć mi się nie chce, mam myśli samobójcze. Co mam robić, kiedy mi zależy, nie wyobrażam sobie życia bez mojej siostrzyczki, nie potrafię wybaczyć zdrady, serce mi pękło.
Jak uwolnić się od osoby uzależnionej od alkoholu - porady i wsparcie
Dobry wieczór mam jak mogę się uwolnić od osoby która jest uzależniona od alkoholu
Jak rozmawiać z alkoholikiem po wyjściu z detoxu, jak mu pomóc?
Jak rozmawiać z alkoholikiem po wyjściu z detoxu, jak mu pomóc?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.