Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję się ograniczona przez przewlekłą niechęć męża do wspólnego czasu oraz raniące "żarty" i komentarze. Czuję, że się od niego oddalam, ale chcę siebie realizować.

Chciałabym poradzić się odnośnie swojej sytuacji. Jestem mamą 1,5-rocznej córki. Mam męża. Mieszkamy razem. Temat 1.: Mąż ma dosyć specyficzne poczucie humoru, które mi nie odpowiada, ale jak zwracam mu uwagę to twierdzi, że tylko żartuje. Np. mówi przy moich znajomych, że “żona to nie rodzina”, ale mi jest z tego powodu przykro, bo moim zdaniem nie powinno się tak mówić o bliskich osobach a ja uważam męża za jedną z nich. Inna sytuacja to np. wracam z makijażu a mąż mówi “wyglądasz jakbyś była zepsuta”. Robię sama 5-minutowy makijaż a mąż mówi “Po co tracisz czas na robienie makijażu? Poźniej będziesz musiała tracić czas na jego zmywanie”. Również na spotkaniach z innymi ludźmi potrafi powiedzieć tego typu rzeczy. Z czego może wynikać takie zachowanie? Co może być przyczyną? Temat 2.: Mąż jest bardzo nastawiony na realizację swojego hobby jakim jest bieganie. Biega w ultramaratonach i biegach na orientację. Jeszcze zanim zaszłam w ciążę był taki okres, że więcej wyjeżdżał sam niż ze mną. Tu zastanawia mnie to pod tym kątem czy ja mogę mieć o to pretensje? Czy po prostu jeśli chcę być z nim i on ma takie potrzeby to powinnam to zaakceptować? Również w trakcie procedury in vitro wyjechał na tydzień w góry, gdyż twierdził, że to ostatnia szansa żeby mógł skorzystać zanim zajdę w ciążę. Ja proponowałam wspólny wyjazd, żebyśmy razem się zrelaksowali, ale znalazł tylko czas żeby wyjechać wspólnie na weekend. Czułam niedosyt i byłam zawiedziona. Tym bardziej, że wyjazd w góry miała na celu przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego, o którym kiedyś mówił, że nie chciałby mnie na tak długo zostawiać. Nie wiem co się zmieniło. Czy może to być kryzys wieku średniego i chęć realizowania siebie za wszelką cenę? Mąż ma 36 lat. Podobnie po ślubie chciałam wyjechać razem w podróż poślubną a mąż zaproponował, że możemy gdzieś jechać przy okazji jego biegu. Nie zgodziłam się i namówiłam na wyjazd do Chorwacji. Podobało mu się, ale to było pod moim mocnym naciskiem, bo nalegałam na taki wyjazd. Proponowałam ostatnio, żebyśmy poszli razem na zajęcia salsy. Zajęcia są po drugiej stronie ulicy. Moglibyśmy spędzić trochę czasu razem. Taniec zbliża. Mąż stwierdził, że ma tak mało czasu na bieganie, że na pewno nie pójdzie ze mną na kurs tańca. Ja tańczyć uwielbiam i jest mi przykro. Rozpoczęłam kurs salsy ze znajomym. W efekcie mąż i tak w tym czasie nie biega, ale nie chce chodzić na zajęcia. Brakuje mi wspólnych wyjść, żeby gdzieś móc razem potańczyć. Przed ciążą mąż też był niechętny, bo albo nie miał ochoty albo muzyka nie taka, miejsce nie takie. Wszystko było na nie. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie życia tak dalej.Nie możemy nigdzie iść się pobawić chyba, że jest to impreza siedząca. Czy powinnam realizować się mimo wszystko? Dla siebie? Dla zaspokojenia własnych potrzeb? I wychodzić potańczyć ze znajomym, znajomymi? A mąż sobie? Nie chcę podejmować radykalnych kroków typu rozwód, ale nie jestem zadowolona ze swojego życia. Czuję się ograniczona.Taniec działa na mnie wręcz terapeutycznie. Odcinam się od świata, głowa odpoczywa i więcej chce mi się robić w życiu. Kiedyś myślałam, że da się to wszystko pogodzić, ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy z dwóch różnych planet. Czy powinnam zgłosić się do terapeuty sama ze sobą? Mąż raczej nie będzie chętny na spotkanie z psychologiem. Kiedyś jak mieliśmy kryzys zaproponowałam, żebyśmy udali się do psychologa, ale twierdzi że nie będzie mu się łatwiej rozmawiało jak zapłaci i to nie ma sensu, bo sami możemy rozwiązywać swoje problemy. A może wystarczyłoby zagłebić się w literaturę o psychoterapii? Autoterapii? Temat 3 powiązany z tematem 1 i 2.: Coraz częściej mam niechęć do zbliżeń z moim mężem i mimo że jest przystojny, ładnie zbudowany to psychicznie mam wrażenie, że jesteśmy daleko od siebie. Co mogłabym zrobić, żeby zglębić ten temat? Poprawić?
Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Dzień dobry Pani Nikolo,

Czytam, że jest Pani trudno nawiązać bliską relację z mężem. 

W pierwszej kolejności chciałam napisać, że sposób komunikacji w związku ma bardzo duże znaczenie i ma Pani prawo czuć wszelkie emocje związane z tym jak mąż się do Pani zwraca. 

Jako, że opisywany problem dotyczy relacji z mężem rekomenduje w pierwszej kolejności spróbować odbyć z nim rozmowę, w której podzieli się Pani z nim swoimi emocjami i spostrzeżeniami. Jeśli nie jest możliwa wizyta z mężem u psychoterapeuty może Pani sama sięgnąć po pomoc, aby lepiej zrozumieć to co dzieje się w tej relacji z Panią i przyjrzeć się swojemu funkcjonowaniu na co dzień. 

Pozdrawiam ciepło,

Jolanta Kmiecicka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak żyć z niepewnością i radzić sobie z nerwicą lękową?

Witam. Chciałam zapytać, jak żyć z niepewnością. 

Leczę się na nerwicę lękową od dziecka. Pamiętam wiele sytuacji, w których nie wiedziałam, czy coś komuś zrobiłam złego, czy nie. Odwracałam się za ludźmi itp. Mam w głowie milion takich sytuacji, ale zawsze szlam na przód, co daje mi sile wierzyć w to, że wtedy musiałam coś czuć, w takim sensie, że może jednak miałam to poczucie, że nic jednak nie robię złego. 

Tak czy siak, ta niepewność jest wykańczająca.

Wyleczyłam się ze strachu lekami, w takim sensie, że teraz się nie boję, idąc ulica i mijając ludzi, że im coś robię, ale za nic nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak było kiedyś.

Dlaczego odpuszczałam, żyłam dalej nie uciekałam przed policja, co w ogóle czułam, kim byłam, czy wtedy to tez była tylko choroba pamiętam np. skutek ze szlam i się balam, ale nie mogę dać teraz gwarancji, że wtedy faktycznie tylko szlam.

W zasadzie na nic nie mogę dać gwarancji, do tego stopnia, że nawet jak by ktoś powiedział, że od dziecka zabiłam wiele ludzi to ja nie czułabym się za to w tym momencie odpowiedziałam, bo ja nie wiem nic, pamiętam 1 % życia. Pomaga mi tylko bezgranicznie ufanie sobie, ale ja nie wiem, tak na prawdę, jak było

Jak poradzić sobie z utratą bliskiej przyjaciółki i odbudować swoją tożsamość?

doświadczyłam czegoś, co strasznie mnie poruszyło - straciłam bliską przyjaciółkę, z którą spędziłam wiele lat. 

to było jak nagły cios w serce, opierałam na tej relacji tyle rzeczy w życiu. Staram się zrozumieć, co się właściwie stało i dlaczego nasza przyjaźń się rozsypała. 

Doświadczam całego spektrum emocji, od smutku i żalu, przez złość, aż do rozczarowania. Czasami nie umiem zatrzymać tych myśli o tym, „co by było, gdyby...” czy ktoś mógłby mi doradzić, jak przetrwać ten czas? Czuję, jakby część mnie zaginęła i nie wiem, jak się pozbierać. Myślę nad tym, co mogę zrobić, żeby zrozumieć własne uczucia i zacząć na nowo układać swoje życie. 

Proszę o rady, bo już nie mogę tak żyć

Silna emetofobia i IBS - brak skutecznej terapii i leczenia
Cierpię na silną emetofobię. Nie pomaga leczenie farmakologiczne ani psychoterapia. Z wiekiem jest coraz gorzej, nie doszliśmy z psychologiem do przyczyny, nie było również żadnego traumatycznego przeżycia z tym związanego. Dokucza mi również IBS, ciągłe biegunki, bóle brzucha. Każdy sygnał z brzucha traktuję jako potencjalne zagrożenie, że może dojść do nudności/wymiotów. Odbijam się od lekarza do lekarza i nikt do tej pory nie potrafił mi pomóc. Emetofobia jest na tyle silna, że gdy tylko poczuję nudności to wpadam w panikę, zaczynam płakać, dostaję drgawek i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Nie jestem w stanie wtedy przespać nocy, bo czuwam żeby nie zwymiotować. Unikam jedzenia na mieście, skupisk ludzi, miejsc publicznych aby tylko czegoś nie złapać. Techniki relaksacyjne nie przynoszą rezultatu. Jestem wykończona tym stanem i życiem w ciągłym napięciu, wyczerpały mi się pomysły jak mogłabym sobie pomóc. Bardzo proszę o jakąś poradę/słowo wsparcia. Z góry dziękuję.
Kryzys emocjonalny, kryzys tożsamości. Nie wiem, po co jestem.
Coś napiszę, ale zdaję sobie sprawę, że to bezsensu. Co to zmieni!? Ach jaki mam ciężki los... No właśnie, że nie. Moje życie jest wygodne, nie mam zbytnio czym się przejmować, oprócz tego, że czuję się czasem samotny. Jedynym problemem, który posiadam jestem ja sam. Nie wiem czego chcę, pracuję - tylko po co, za chwilę ukończę mgr, z którą zawodowo nie będę miał nic do czynienia, nie mam przyszłości. Grając sztukę dla samej sztuki, na ile starczy mi sił rok, dwa, pięć? Dążąc do nikąd moje działania stają sie jedynie przedłużeniem końca. Powinienem sam sobie dać radę, świadomie działać i zmienić krok po kroku swoje ja, tylko nic w tym kierunku nie robię. Mija czas a postępów dalej brak. Rozwiązaniem może byłaby prośba o pomoc, psycholog / psychiatra? Oczywiście świetna rada. Byłem, od roku biorę leki i ... . Psycholog mnie nie rozumiał, a leki sprawiają, że jakoś sie trzymam. To może inny psycholog, teraz będzie lepiej? Możliwe, ale by terapia przyniosła skutek trzeba spełnić kilka warunków. Chcieć - ja nie chcę, wiedzieć czego sie chcę, określić cele - nie wiem czego chcę, nie mam celów , konsekwentnie dążyć do zmian czy czegoś tam - i tak zrezygnuje, zniechęce sie, stanie sie to kolejną bez produktywną próbą. Jakieś rady? Puste słowa? Uwagi? Proszę o jakikolwiek odzew czy odpowiedź
Trudności z córką - spotyka się z dużo starszym oraz zażywa niebezpieczne używki
Witam, jak mam postępować z córką nieletnią, gdy bez mojej zgody spotyka się z dorosłym. Chłopak 9 lat starszy i palącą niedozwolone używki, typu zioło, lecz się nie przyznaje do zażywania.Grozi jej Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapeutyczny.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.