Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Świetnie czuję się ze sobą, wiem, co mnie męczy, a co daje mi radość. Jednak czasem myślę, że marnuję swój czas nie będąc wśród ludzi, nie bawiąc się jak inni.

Dzień dobry, zwracam się być może z nieco dziwnym pytaniem, ale ostatnio strasznie mnie nurtuje i otrzymanie na nie odpowiedzi może chociaż częściowo pozwoli mi uporządkować myśli. Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej, ale już od początku roku szkolnego zauważyłam, że znacząco różnię się od moich rówieśników. Od dziecka wiedziałam, że jestem introwertykiem i kochałam spędzać czas samotnie, pozwalało mi to na wyciszenie i relaks. Wielokrotnie byłam nierozumiana nawet w rodzinie, bo zamiast pojawić się na przyjęciu, to ja wolałam zamknąć się w pokoju i robić sobie swoje rzeczy, nazywano mnie egoistką, samolubem itd. Ludzie zawsze mnie męczyli, tylko nieliczni dodają mi energii i to normalne, ale bycie kimś takim w środowisku pełnym ludzi towarzyskich, ekstrawertycznych zaczęło sprawiać, że po raz pierwszy w życiu zakwestionowałam czy aby na pewno to normalne. Nie lubię wychodzić z domu, przebywać w hałaśliwych miejscach, bo szczególnie po dużej ilości bodźców dopada mnie zmęczenie. Mój idealny dzień to taki spędzony samotnie, z książką, muzyką, czy jakimś hobby, nawet nic nie robiąc. Moja potrzeba samotności nasiliła się w trakcie pandemii-kiedy inni tęsknili za ludźmi, dla mnie było to błogosławieństwo, że nie muszę nigdzie iść, z nikim się spotykać. Kolejnym punktem jest fakt, że nie mam żadnych znajomych, co dopiero przyjaciół, nie przeszkadzało mi to, ale szkoła średnia uświadomiła mi, że kiedy każdy rozmawia z każdym, ja stoję na boku. Można powiedzieć, że sam fakt posiadania rodziny mi wystarcza, ci ludzie mnie nie męczą, bo są mi bliscy. Mam świadomość, że w klasie jestem postrzegana jako ktoś dziwny, ze względu na swoje cechy. Nie umiem zaufać komuś po tygodniu, czasami mam wrażenie, że zatraciłam zupełnie umiejętność zawiązywania przyjaźni, bo ile razy próbowałam, tyle razy się zawodziłam. Nie potrafię przyjmować do siebie myśli, że ktoś naprawdę może chcieć mnie poznać, zawsze mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości, bo jestem poza grupą. Myślenie o tym doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam zastanawiać się, czy mój sposób spędzania czasu nie jest zbyt dziwny, czy chociażby to, że w piątkowy wieczór wolę obejrzeć sobie Netflixa i posłuchać muzyki nie jest stratą czasu. Uwielbiam spędzać czas ze samą sobą, moje ulubione czynności przynoszą mi więcej szczęścia niż kontakty międzyludzkie, a czasami czuję, że to nie w porządku, że marnuję swoje najlepsze lata na Netflixa, książki i inne tego typu rzeczy, zamiast tworzyć wspomnienia. Naprawdę gubię się w tych myślach, nagle mój introwertyzm wydaje mi się dziwny.
Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry

Ludzie znacznie różnią się tym, w jakim stopniu lubią przebywać sami, a na ile wśród ludzi. Najwięcej osób jest po środku, a im bardziej w którąś skrajność,  tym procentowo takich ludzi jest mniej. Zapytałaś, czy tak skrajny introwertyzm jest dziwny. Zależy jak na to spojrzeć. Zależy też, czy to taki styl funkcjonowania, czy łączą się z jakimiś trudnościami, które mogłyby niepokoić (np. objawy fobii społecznej lub zaburzeń ze spektrum autyzmu). Z pewnością powszechnie uważa się, że to co jest rzadkie, jest nietypowe, więc może być odbierane jako dziwne. 

Myślę jednak, że kwestia tego, czy jest to dziwne, czy nie, nie jest aż tak ważna. 

Ważniejsze jest to, czy jesteś szczęśliwa? Czy masz poczucie, że żyjąc w ten sposób coś tracisz? Czy chciałabyś trochę częściej spotykać się z innymi? Czy doświadczasz przykrych zachowań ze strony rówieśników? Czy gdy tego chcesz możesz bez nadmiernego strachu nawiązać z kimś znajomość i nie odczuwasz w związku z tym lęku? Czy tak głęboko w sercu czujesz, że za kilka lat możesz żałować, że jednak nie prowadziłaś innego stylu życia? Czy nie czujesz się czasem samotna? Czy zawsze ta było, czy jednak miałaś kiedyś bardziej towarzyskie życie? Czy są osoby, z którymi kontakt nie męczy cię aż tak bardzo, może inni “introwertycy”? 

Tak naprawdę powinnaś się zastanowić, co cię uszczęśliwia i co jest zgodne z tobą. Nie ma sensu zmuszać się do zmiany, aby spełnić wymogi innych, ale jednocześnie warto (na tyle i ile jesteś gotowa) być otwartym na inne formy aktywności i szukać tego złotego środka, czyli punktu, w którym twoje społeczne baterie nie będą jeszcze całkiem rozładowane. 

Jeśli jednak obawiasz się, że taki introwertyzm jest powodem do niepokoju zachęcam do rozmowy ze specjalistą np. z psychologiem szkolnym lub konsultantem na telefonie zaufania np. pod numerem 116 111. 

pozdrawiam

psycholog Dorota Figarska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alina Borowska

Alina Borowska

Witaj. 

Zauważyłaś, że sposób spędzania przez Ciebie wolnego czasu różni się od tego, co wybiera część Twoich rówieśników. Jednocześnie pojawiają sie w twojej głowie myśli krytyczne na Twój temat, co dodatkowo utrudnia Ci nawiązywanie relacji z innymi. 

Coś, co było dla Ciebie zwyczajne, nagle staje się potencjalnym problemem.

Od pytania “czy to normalne” ważniejsze jest - jak Ty się z tym czujesz? Jak to wpływa na Twoje poczucie własnej wartosci, na możliwość zadbania o wlasne potrzeby (np. bezpieczeństwa , akceptacji, bliskości , przynależności) 

Można też przyjrzeć się czemu tak jest. Czy wynika to z wrodzonej cechy temperamentalnej jaką jest introwertyzm? Czy stanowi to pewien przejaw neuroróżnorodności (np. większa wrażliwość na bodźce, chęć samotnego zagłębiania się we własne zainteresowania, potencjalne trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji?) A może jakieś Twoje osobiste doświadczenia nauczyły Cię, że bezpieczniej jest być samemu? 

Mam taką myśl, że to jest dobry czas, aby poprosić rodzica o umówienie spotkania z psychologiem - w Twojej okolicy, który pomoze Ci lepiej rozumieć Ciebie, własne potrzeby i emocje. W terapii, zwłaszcza grupowej lub na Treningach Umiejętności Spolecznych, możesz zweryfikować własne przekonania o sobie i nauczyć się nowych umiejętności. 

Pozdrawiam serdecznie. 

Alina Borowska- psycholog

 

 

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

jeśli spostrzeżenie, że Twój ulubiony sposób spędzania czasu i nawiązywania kontaktów różni się od rówieśników, powoduje u Ciebie dyskomfort lub cierpienie, to warto pogadać o tym, z kimś, kto spojrzy na sytuację także z innych stron. W każdej szkole średniej pracuje pedagog specjalny lub psycholog, to dobre miejsce na start, żeby porozmawiać o Twoich spostrzeżeniach i poszukać rozwiązań - albo zmiany dotychczasowego tryby życia, albo perspektywy/nastawienia, aby myśli o odmienności w sposobach spędzania czasu/nawiązywania relacji przestały Cię męczyć. 

Rozumiem Cię i myślę, że to cenna obserwacja - że widzisz, jak czas lubisz spędzać Ty, a jak Twoi znajomi ze szkoły. Z pewnością bycie introwertyczką jest ok i to wspaniale, że znasz przepis na swój idealny dzień! Wielu nastolatków odczuwa duże zagubienie, kiedy pytani są o to, co ich relaksuje lub czego potrzebują, by poczuć się lepiej. 

Sytuacje, które opisujesz - brak przyjacielskich relacji, chęć bycia w swoim towarzystwie to mogą być cechy Twojego charakteru i temperamentu. Jednak mogą być to też czynniki, które w niektórych przypadkach składają się na większą całość ukazując neuroróżnorodność danej osoby. To znaczy sytuację, gdzie różnimy się nieco od naszych rówieśników i innych neurotypowych osób. To nie jest sytuacja ani lepsza, ani gorsza, jednak warto mieć jej świadomość i odpowiednią instrukcję obsługi siebie, aby uniknąć niekomfortowych sytuacji czy przykrych porównań/oczekiwań. 

Dlatego warto udać się do szkolnego specjalisty i przegadać sprawę :) 

Życzę Ci wszystkiego dobrego!
Trzymaj się ciepło,
Joanna Łucka 
psycholożka 

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Droga WB,

jesli tobie jest ze sobą dobrze i nikogo nie krzywdzisz, to jest ok. Zawsze możesz coś w sobie zmienić, ale najpierw włączymy AKCEPTACJĘ SIEBIE.  Nie wiem czy korzystałaś kiedyś z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej? Cechy, o których piszesz, oscylują wokół zwyczajnej introwersji, ale wchodzą w składa cech neuroatypowych - nie diagnozuję ich u Ciebie, bo za mało wiem. Jednak warto, żeby się sobie przyjrzeć pod tym kątem- nie szukając zaburzenia, ale wytłumaczenia tego, co nazywasz dziwnym. 

Masz rację, że dobrze mieć kogoś bliskiego, ale nigdzie nie jest napisane, że trzeba sie otaczać chmarą ludzi; czas jaki masz jest Twój - pomyśl o swoim rozwoju, o tym co Cię interesuje, co chcesz w sobie rozwijać i w to brnij:)

Kinga Okoń

Kinga Okoń

Dzień dobry, 

Jest Pani teraz w takim wieku, w którym Pani osobowość i tożsamość nadal intensywnie się rozwijają wraz z nowymi doświadczeniami. Co prawda z cechami temperamentu się rodzimy, więc nie każdy będzie się czuł dobrze w głośnych tłumach, czy w obecności wielu bodźców, ale z introwersją wiążą się również pozytywy! Trzeba je w sobie tylko odkryć. Spędzanie czasu między ludźmi, choć jest nam potrzebne, to nie jest jedyną opcją “tworzenia wspomnień”. Trzymam kciuki, by udało się Pani znaleźć aktywności, hobby, zainteresowania, które sprawią, że poczuje się Pani spełniona i w zgodzie ze sobą. Co więcej, z czasem znajdzie Pani podobne do siebie osoby, z którymi spędzanie czasu będzie przyjemniejsze. 

Pozdrawiam, 

Kinga Okoń

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry, 

 

W sytuacji, gdy czujemy, że coś się zmieniło w naszym myśleniu i pewne sytuacje wprawiają nas w zakłopotanie lub powodują dyskomfort, warto skorzystać z pomocy psychologicznej. 

Psycholog powinien przeprowadzić diagnozę psychologiczną w celu wyjaśnienia możliwej przyczyny pojawienia się określonych trudności. Następnie przeprowadza psychoedukacje i omawia z osobą zgłaszającą się po pomoc możliwe rozwiązania problemu. 

Jeśli miałabyś w sobie gotowość na wizytę u specjalisty, możesz poruszyć ten temat z osobą dorosłą, przy której czujesz się bezpiecznie. 

 

Z pozdrowieniami, 

Karolina Maciejewicz 

Usunięty Specjalista_tka

Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

Warto pamiętać, że każdy człowiek ma różne potrzeby. Wiele potrzeb będzie nas jako ludzi łączyć, ale ich nasilenie może być bardzo indywidualną kwestią (np. będą osoby mające potrzebę posiadania szerokiego grona znajomych, codziennych spotkań i będą osoby mające potrzebę posiadania 1 bliskiej, zaufanej osoby i spotkań co jakiś czas i osoby pomiędzy- to wszystko jest ok).

Natomiast smutno brzmi zdanie “nie potrafię przyjmować myśli, że ktoś naprawdę chce mnie poznać. mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości”. 

Warto zastanowić się kiedy lęk przed oceną- myślą że jestem dziwna, rozmawiają ze mną tylko z litości, może blokować przed nawiązywaniem nowych znajomości, a kiedy jest to po prostu brak chęci nowych znajomości. Czasem konsultacje z psychologiem/ psychoterapeutą mogą być pomocne, żeby odnaleźć się w swoich myślach i pragnieniach :)

 

Pozdrawiam

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna

Zobacz podobne

Czy leczenie PTSD jest skuteczne? Objawy nawrotu po traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa
Czy wyleczenie PTSD jest całkiem możliwe ? Czy raczej ma tendencję do nawrotów ? PTSD to zaburzenie czy choroba? Witam , w przeszłości w wieku 11 ,12 lat doświadczyłam molestowania, gwałtu powtarzającego się ze strony kuzyna. Teraz mam 22 lata . Dopiero w wieku 16 lat ( jak doszło do mnie co tak naprawdę się wydarzyło) zdecydowałam się opowiedzieć co się wydarzyło . Moje funkcjonowanie w tamtym czasie znacznie się pogorszyło . Doświadczałam nawracajacych natretnych myśli zwiaznych z tatymi wydarzeniami . Towarzyszył mi też ścisk w żołądku . Moja koncentracja znacznie się pogorszyła w szkole nie potrafiłam się skupić . Trafiłam do terapeutki . Terapeutka stwierdziła że mam objawy PTSD . Zaczęłam terapię z terapeutka poznawczo-behawioralną '' Metodą przedłużonej ekspozycji . Po rocznej terapii poczułam ulgę objawy które mi towarzyszyły znikły... Później w wieku 22 lat ( czyli teraz obecnie ) zaczęłam doświadczać na nowo jak dla mnie wtedy dziwnych zachowań . Miałam strach przed bliskim kontaktami z mężczyzną , trudności w zaufaniu mężczyzną z zbudowania jakiegoś związku czegoś więcej . Na dodatek ciągle doszukiwałam się jakiś groźnych niebezpiecznych sytuacji które mogą się stać ( albo ze zostanę napadnięta , albo porwana albo jakiś mężczyzna zrobi mi znowu krzywdę ) miałam jakieś takie strachy , cały czas byłam też w trybie czuwania że cos może się stać jakiś mężczyzna szedł koło mnie dłużej czas ja zmieniałam drogę czy się zatrzymywałam bo zawsze wydawało mi się to podejrzane i miałam w głowie jakieś straszne scenariusze. Albo co chwile zatrzymywanie się i rozglądanie czy nie ma za mną nikogo czy nikt za mną nie idzie... Na dodatek trzymało się mnie poczucie winny za sytuacje z przeszłości obwiniane że mogłam zrobić coś więcej by się bronić . Kiedy objawy zaczęły się nasilać a mnie psuło to komfort i jakość życia , Postanowiłam udać się po pomoc . Tym razem ( trochę z braku wyboru ) w moim miejscu zamieszkania poszłam do terapeuty mężczyzny . To też terapeuta poznawczo-behawioralny . Chociaż na początku nie chciałam iść do mężczyzny bo stwierdziłam że to za trudne i ze swobodniej o tego typu tematach będzie mi rozmawiać z kobietą . Za namową najbliższej przyjaciółki i trochę też z braku wyboru zdecydowałam się na terapię u tego specjalisty. Jak określiła moja przyjaciółka może to być dla mnie wręcz dobre pomocne praca z mężczyzną . I racja to był strzał w dziesiątkę czuje się bardzo zaopiekowania na dodatek terapeuta jest bardzo empatyczny i wspierający . On podczas sesji stwierdził że to są mimo wszystko dalej objawy PTSD wiedząc że już jestem po jednej terapii . Pracujemy teraz terapią '' Przetwarzania poznawczego w zespole stresu pourazowego " bardzo ciężka jest dla mnie ta terapia ale wiem że jest konieczna żeby poczuć ulgę . Zresztą terapeuta powiedział że nie proponowałby mi takiej terapii takiego rozwiązania sprawy gdyby nie wiedział że tego nie udźwignę.. a wierzył że dam radę . Czuje że powoli wychodzę na prostą..
Jak wytłumaczyć przyjaciółce tkwienie w destrukcyjnych mechanizmach mimo samoświadomości?
jak wytłumaczyć mojej najlepszej przyjaciółce tkwienie w mechanizmach przy jednoczesnej samoświadomości? (i czy mogę to nazwać tkwieniem w mechanizmach?) zacznę od dodania od razu, że zostałam niedawno zdiagnozowana z audhd, od wczesnego dzieciństwa mierzę się z traumami (przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie, prześladowanie w szkole od podstawówki do początku liceum). ostatnimi czasy czułam się beznadziejnie, ucięłam kilka rzeczy które nieszczególnie dobrze się przyczyniały do mojego stanu (roleplay typu pisanego w dużej grupie). spytała sie co mi się dzieję, próbowałam na swój sposób wytłumaczyć, że w gronie na bieżąco się porównywałam, czułam że odstaję, że nie ma tam dla mnie miejsca (tylko ja to odczuwałam) i powiedziałam, że umiem rozpoznać, że mój sposób postrzegania rzeczy nie ma sensu, umiem postawić się obok i spojrzeć na sytuację z drugiej strony, umiem rozpoznać że to szkodliwe, ale nie potrafię naprawić swojego sposobu myślenia. jestem w terapii od kilku lat, choć ostatnio mniej aktywnie przez sytuację finansową, wiem też że jestem z tych mechanizmów sie wyzbyć przy ciężkiej pracy. jak mogę to wytłumaczyć, by była w stanie zrozumieć moją perspektywę i zrozumieć, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje?
Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki
Dzień dobry. Mam 27 lat, pochodzę z domu z problemami- ojciec alkoholik (awantury, podnoszenie ręki na Mamę, krzyki, bieda), rodzice rozwiedzeni od moich 12 urodzin (całe szczęście- jestem za to wdzięczna Mamie). Problemy zaczęły się z moimi braćmi. Starszy brat lat 26 aktualnie ma stwierdzoną schizofrenie paranoidalną od 7 lat, do tego bierze narkotyki- na odwyk nie chce iść. Dostaje rentę i potrafi jednego dnia wydać na narkotyki(przyznaje się po dokonanym fakcie), co 2-3 miesiące trafia do szpitala psychiatrycznego na 2-3 miesiące i wraca do domu, chwila przerwy tydzień/dwa i sytuacja od początku ta sama-idzie ćpać. Drugi brat lat 22 aktualnie-jest w toksycznym związku od 4 lat. Ma problem po alkoholu jest bardzo agresywny, nie panuje nad sobą, miał próby okaleczeń (podpalanie siebie podobno-wiem to od jego dziewczyny-nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem), na moich oczach próba uduszenia się samemu sznurkiem, wpychanie sobie palcy do oczu(również wiem od jego dziewczyny). Sam wie, ze ma problem ze sobą- zapisał się 2/3 razy do specjalisty-na wizytę nie docierał. Dzisiaj 26 grudnia Mama wróciła do domu od Dziadków (Brat obiecał, ze sam dojedzie na święta-nie dojechał, skłamał że jedzie do dziewczyny- razem z nią i znajomymi urządzili sobie święta w naszym domu), Mama wróciła do domu-umywalka i płytki w łazience potłuczone, choinki z bombki potłuczone, kartka od brata, że przeprasza.. takich sytuacji było już kilka w domu. Mama płacze, nie ma siły, stara się jak może, żeby było w domu dobrze, żeby wszyscy mieli co jeść, dba o dom, bardzo dba, jest psychicznie zmęczona. Ja mieszkam od 1,5 roku za granicą, przerasta mnie to na odległość co dzieje się w domu. Sytuacja jest już dramatyczna, nie godzę się na takie traktowanie Mamy przez braci- nie ma od nich żadnej pomocy, nawet mają problem, żeby rozpalić w piecu, Mama jest traktowana przez nich bez szacunku. Zwracam się z prośbą o radę, jakąkolwiek, nie wiem już co robić, jak pomoc Mamie, i braciom. Obaj mają ze sobą problem, szkoda jest mi i ich i Mamy. Nie godzę się, żeby w domu dalej działy się takie sytuacje, Mama nie jest w stanie wyrzucić braci z domu… Bardzo dziękuje za odpowiedź :)
Problemy z relacjami społecznymi, nadwrażliwość sensoryczna i trudności w komunikacji - co to może być?

Odkąd pamiętam, miałam problemy w relacjach. Jako małe dziecko potrzebowałam przynajmniej godziny, żeby przestać bać się rówieśników. Bawiłam się lalkami inaczej niż inne dziewczynki. Wymachiwałam rękami i nogami tych lalek, dotykałam tekstur różnych figurek i domku dla lalek- wtedy wyobrażałam sobie lub wymyślałam historię, przez co zaczynałam się bawić. Dla mnie to właśnie było zabawą. Z moim bratem bawiliśmy się samochodami w taki sposób, że bawiłam się kołami samochodu. Jako dziecko, gdy cieszyłam się, wymachiwałam rękami, co mój tata bardzo karcił, ponieważ w rodzinie mam przyrodniego brata niepolelnosprawnego właśnie z tego powodu. Zaczęłam zaciskać więc pięści, ale to też było widać i też byłam karcona. W końcu zaczęłam wymachiwać dwoma palcami u ręki, kiedy czułam duża ekscytacje. To ostatnie mam do dzisiaj, kiedy zrobię np obiad i smakuje mojemu partnerowi, on mi za niego podziękuję, to nie mogę się cieszyć, dopóki nie zacznę wymachiwać palcami u ręki. To samo w pracy, gdy coś mi się uda, muszę iść do łazienki, żeby ogarnąć w sobie emocje. Najgorzej przychodzi mi komunikacja z drugim człowiekiem, a raczej z grupą ludzi. Ciężko mi powiedzieć czy to sposób, w jaki zostałam wychowana, ale nie potrafię odezwać się w grupie, dopóki ktoś mnie o to nie poprosi. Po pierwsze, nie mogłam Jako dziecko odezwać się bez pytania, a po drugie nie potrafię, Jako osoba dorosła wejść w tok rozmowy. Zawsze wydawało mi się bardzo szybkie, ton, odgłosy, tryb rozmowy. Kiedyś myslalam, że to jakaś dana grupa ludzi,ale teraz wiem że w każdej grupie ludzi tak mam. Ja jak coś zacznę mówić, to nie potrafię przestać. Ciężko rozmawia się, że mną na zasadzie dialogu,chociaż 1 na 1 wychodzi mi to znacznie lepiej i naturalniej niż w grupie. Możliwe że to lęk społeczny,ale czy lęk społeczny powodowałby takie objawy? Sama nie wiem. Potrafię mniej więcej wyczuc intencje drugiego człowieka,ale po dłużej analizie,po obserwacji tej osoby i tonie głosu. Zawsze podziwiałam ludzi,którzy "ripostowali" innych, bo przychodzi to im z wielką łatwością. Najgorszą zmorą dla mnie są tekstury ubrań,metki od ubrań. Nie cierpię tekstury mąki, niektórych tekstur książek,naczyń. Nie cierpię zapachów niektórych kosmetyków i perfum, tak samo mocno zapalonego światła i głośnych dźwięków telewizora. Jest bardzo łatwo mnie przebodzcowac. W autobusie Zawsze patrzę przez okno,bo nie jestem w stanie skupić się nawet na telefonie i co mam robić w tym telefonie podczas jazdy. Moim konikiem jest muzyka i mogłabym godzinami opowiadać jaki gatunek lubię, jaką jest historia gatunku i jaki typ głosu lubię słuchać najbardziej. Moim problemem jest zapamiętywanie imion i nazwisk, nazw. Jestem w stanie słuchać albumu 20 razy i nie pamiętam tekstu piosenek, a czasami nawet nazw piosenek. Naprawdę ciężko opowiadać komuś o swoim hobby, gubiąc się w co drugim zdaniu - jak na nazwisko ma muzyk, którego słucham. Gubią mi się słowa i nazwy, odkąd pamiętam. Dlatego też Ciężko mi rozmawiać na różne tematy,bo czasami wiem,znam jakiś temat ale nie potrafię czegoś nazwać w odpowiednim czasie,a temat rozmowy idzie dalej. Co to może być?

Czy można uzależnić się od dronów po wcześniejszym nałogu diamentowych prac?
Czy mogę się uzależnić od drona teraz jak wcześniej tylko wyklałam prace diamentowe
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.