Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z utratą bliskiej osoby i znaleźć nową miłość?

Treść wrażliwa
Jak poradzić sobie z odejściem bliskiej osoby? Jak zacząć żyć na nowo, poznać kogoś?. Nie mogę poznać drugiej połówki...
Agnieszka Matusiak

Agnieszka Matusiak

Na początek proszę dać sobie prawo do przeżywania odejścia bliskiej osoby, ponieważ to proces bolesny i musi trochę potrwać. U każdego wygląda to trochę inaczej i może trwać różnie. Proces żałoby ma swoje fazy, może Pan czuć smutek, złość tęsknotę, potem znów wrócić do smutku czy złości itd na końcu następuje pogodzenie się ze stratą tej osoby. Wydaje się, że dopiero wtedy może być Pan naprawdę gotowy, żeby kogoś poznać a nie ciągle myśleć i tęsknić za sobą która odeszła, czy porównywać te dwie osoby. Czasem osoby chcą zagłuszyć bolesne uczucia nowa osobą i wtedy często nowy związek się nie udaje. Aby lepiej przeżywać żałobę i przyglądać się sobie, swoim reakcjom i uczuciom, pomocna może być psychoterapia.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dobry wieczór, dużo pytań. Na pewno niełatwa to sytuacja. Pytanie, czy większym problemem jest chęć tego nowego życia, czy chęć poznania nowej osoby. Mamy niestety jako ludzie tendencje do rozpamiętywanie przeszłości, analizowania tego co się stało i zadręczania się tym, co było. To naturalne, przynosi jednak niestety niewielkie efekty i nie poprawia naszej sytuacji. Planowanie i działanie przynosi z kolei lepsze efekty. Na przyszłość, mamy więcej wpływu niż na to co się już wydarzyło. Ukłony Łukasz

Usunięty Specjalista_tka

Daria Kamińska

Daria Kamińska

Dzień dobry, budowanie związku z drugą osobą to, pomimo wkładanego wysiłku, nie zawsze kończy się sukcesem i nie z każdą osobą jest nam dane być. Rozstanie zwykle boli. Na początku chciałabym Pana uwrażliwić na to, że to, co Pan przeżywa jest naturalną i zdrową reakcją na trudną sytuację, w której się Pan znalazła. Doświadcza Pan straty czegoś, co jest dla Pana ważne. Reakcje na stratę różnią się mocno u poszczególnych osób i zmieniają się u tej samej osoby w toku życia. Nie każda osoba ma ten sam zespół reakcji i potrzebuje więcej lub mniej czasu, by sobie poradzić. To, co może być pomocne, to: 1. Zauważanie swoich emocji i nazywanie ich. Nie oddalamy się wtedy od nich, a dajemy sobie szansę na ich doświadczenie i wyciągnięcie z nich czegoś, co wzmocni nas w przyszłości. 2. Nieukierunkowywanie się na przeszłość. Często mamy tendencję do tego, aby pytać siebie, co chwilę „Dlaczego to się stało?” i o ile może to być pomocne w wyciągnięciu wniosków na przyszłość, to wracanie co rusz do tego pytania albo wspomnień sprawia, że odczuwamy więcej bólu, a nie daje to nam nic wzmacniającego. 3. Korzystanie ze wsparcia społecznego. Nawet jeśli nie ma Pan takiej potrzeby i inni ludzie działają na Pana irytująco, to warto ze wsparciem innych osób próbować doświadczać innych stanów niż tylko pogrążanie się w smutku, przeżywać również wartościowe i pozytywne momenty, móc rozmawiać. 4. Okazywanie sobie samowspółczucia. Między innymi poprzez pozwalanie sobie na to, co Pan przeżywa, że jest Panu trudno, że Pan cierpi, poprzez przytulanie samego siebie, poprzez odpoczynek, poprzez dawanie sobie czasu i przestrzeni na to, czego Pan w tym momencie potrzebuje. Jeśli czuje Pan, że trudno jest Panu samodzielnie poradzić sobie ze stratą, może Pan skorzystać z pomocy psychologa i/albo psychoterapeuty. Pozdrawiam serdecznie, Daria Kamińska
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy korzystanie z usług prostytutek i portali erotycznych to zdrada w związku?

Bardzo proszę o poradę. Czy ciągłe korzystanie z usług prostytutek, kiedy jest się w związku (tzw. webcaming, czatowanie, szukanie nowych kobiet z tematyką BDSM i SM, szukanie indywidualnego kontaktu z takimi osobami), posiadanie licznych kont na różnych portalach, w tym OnlyFans, Jasmin i innych, a także płacenie za sesje dość sporych kwot – czy jest to zdrada?

Jeżeli partner wie, że partnerka nie akceptuje czegoś takiego i sprawia jej to ogromną przykrość, a mimo to znowu przeprasza, ale dalej robi to w ukryciu – dlaczego tak się dzieje? Dodając, że korzystał z usług prostytutek i całą pornografię zaczął oglądać w wieku 12 lat, ale uważa, że nie jest to zdrada.

Pomocy!

Po sytuacji z mężem, jego masturbacją, poczułam się źle - niewystarczająca i oszukiwana.
Mam problem głównie ze sobą z powodu męża.. jesteśmy razem od 9 lat, po ślubie 2 lata, nasz związek od samego początku aż dotąd był bardzo udany, bardzo się kochamy, mamy podobne podejścia do wszystkiego, czujemy się przy sobie dobrze, mój mąż jest cudownym człowiekiem dla mnie, jest bardzo kochany, zawsze uśmiechnięty, dba o mnie, wspiera, naprawdę czuję, że trafiłam na kogoś idealnego.. natomiast w zeszłym roku wydarzyła się pewna sytuacja, z którą do tej pory nie mogę sobie poradzić.. były jego urodziny, w które chciałam mu sprawić przyjemność „łóżkową” i tak się stało, na tamten moment przynajmniej myślałam, że mu się podobało i było dobrze, ale następnego dnia po powrocie z pracy zastałam przy łóżku chusteczki, wiadomo po czym, na początku nie chciał się przyznać, że się masturbował rano, ale w końcu to potwierdził.. zawsze podczas naszego związku mówił mi, że on nie robi takich rzeczy, że nie jest mu to potrzebne, że ja mu wystarczam, że nie jest jak to powiedział „jakimś niewyżytym psem” ,żeby musieć się sam zaspokajać, a po tej sytuacji powiedział, że to był tylko raz, że nie wie dlaczego, tak po prostu.. poczułam się zraniona, oszukana, nieatrakcyjna, zaczęłam się zastanawiać co zrobiłam źle, czy poprzedniego wieczoru przed tym jak to zrobił byłam aż taka słaba w łóżku, że musiał sam sobie poprawić jak tylko wyszłam z domu, a on twierdzi, że to nie ma znaczenia, że cały czas tak samo mu się podobam, tak samo go pociągam, że jestem dla niego najpiękniejsza itd.. przegadaliśmy to jako tako, bo on więcej nie chce o tym rozmawiać, ale ja nie potrafię do tej pory sobie z tym poradzić, nie wiem czy bardziej chodzi o to, że mnie oszukał czy że w ogóle się zaspokajał, cały czas myślę dlaczego, czy dalej mnie nie okłamuje, czy może robi to dalej, tylko teraz dobrze się ukrywa.. nie wiem, dobija mnie to cały czas, doszło to do takiego stopnia, że zmieniłam świetną pracę na byle jaką, w której będę pracować w tych samych godzinach co on, bo w poprzedniej każdego dnia wychodząc rano do pracy myślałam cały czas o tym, że może właśnie to robi i mnie okłamuje, straciłam zaufanie do niego, mimo że do tego momentu był jedyną osobą, której ufałam bezgranicznie i zawsze mogłam na niego liczyć i niczym się nie martwić.. nie podejrzewam o żadne zdrady, bo wiem, że tego by nie zrobił, ale cały czas mam w głowie to, że mnie oszukuje i nadal to robi. Jest to dla mnie strasznie trudne, coraz gorzej to przeżywam, wiecznie płacze, a chciałabym być znowu szczęśliwa, witać go codziennie z uśmiechem jak przed tą sytuacją i nie rozmyślać o tym w kółko, bo męczy mnie już to strasznie do tego stopnia, że mimo, że kocham tego człowieka nad życie i chciałabym być przy nim do grobowej deski to myślę o rozwodzie, żeby zarówno on się nie męczył cały czas moim złym nastrojem i żebym ja mogła przestać myśleć już o tym co on robi i czy mnie nie okłamuje.. juz nie mam siły
Jak odbudować związek po rozstaniu i poprawić komunikację z partnerem?
Rozstałam się niedawno z partnerem po ponad dwóch latach związku na odległość. To on podjął decyzję, głównie z powodu samotności, zbyt rzadkich spotkań (dramatycznie rzadkich, przez moje traumy rodzinne miedzy innymi o których nie do końca mu mowiłam, nie chciałam żeby czuł się nie chciany...) i poczucia, że nie miał wystarczająco dużo miejsca w moim życiu. Dużym problemem była też nasza komunikacja. Odkładałam trudniejsze rozmowy...on zostawał sam. Rozstaliśmy się spokojnie i z dużą ilością emocji. Powiedział, że nadal mnie kocha, ale jest wyczerpany i musi odpocząć od dotychczasowej formy związku. Nie chciał dawać mi nadziei, ale jednocześnie nie zamknął całkowicie przyszłości — powiedział, że niczego nie wyklucza jak odpocznie. Tylko jak długo taki odpoczynek może trwać nie ma pojęcia...Czy ktoś z Państwa ma jakieś przykłądy czasowe? Po krótkiej przerwie wróciliśmy do kontaktu. Obecnie piszemy codziennie, często długo i ciepło. Są wspólne tematy, żarty, zdjęcia i codzienne rytuały... rozmowy ciagną się całymi dniami każda wiadomosć to odstęp mniej niż 50 min, ale nie rozmawiamy wprost o powrocie. Mam wrażenie, że więź nadal istnieje, natomiast on nie wykonał jeszcze żadnego konkretnego kroku partnerskiego. Zaczęłam już wprowadzać praktyczne zmiany. Robię więcej miejsca w swoim życiu na odpoczynek i spotkania, nie planuję każdego weekendu poza miejscem zamieszkania - chciałabym w przyszłości częściej jeździć do jego miasta a on mógłby odwiedzać mnie. Nie chcę jednak tylko mówić, że się zmieniłam — zależy mi, żeby pokazać to konsekwentnie. Największy dylemat dotyczy komunikacji. Staram się teraz sama opowiadać o swoim dniu, pytać o niego, odpowiadać uważniej i nie czekać, aż domyśli się wszystkiego. Jednocześnie boję się, że gdy będę pytała i pisała za dużo, znów zacznę prowadzić kontakt za nas oboje a on się zacznie wycofywać. Zastanawiam się też, czy po około miesiącu od rozstania powinnam krótko powiedzieć mu, że zrozumiałam swoje błędy i za nie przeprosić..przepraszałam podczas rozstania ale teraz rozumiem znacznie więcej... Nie chciałabym przy tej okazji prosić o powrót ani wywierać presji. Czy takie przeprosiny mogą być oznaką dojrzałości, czy raczej przestraszyć osobę, która prosiła o odpoczynek? Czy lepiej na razie całkowicie nie poruszać tematu związku, dopóki on sam tego nie zrobi? A może całkowite unikanie tego tematu może z czasem utrwalić relację w formie bliskiej przyjaźni? Jak w praktyce pokazywać lepszą komunikację? Po czym rozpoznać, że pojawił się dobry moment na spokojną rozmowę o tym, czy istnieje możliwość zbudowania relacji od nowa?
Mam trudności z poradzeniem sobie z przeszłością partnerki oraz jej stylem życia. Niektóre sytuacje są dla mnie nie do pomyślenia.
Dzień dobry, piszę z sprawie kobiety, gdyż jest coś, z czym sobie nie radzę. Mianowicie spotykam się z 27 letnią dziewczyną, sam mam 32 lata i moja dziewczyna była z dzieciństwie molestowana, w życiu małoletnim miała 'związek ' w wieku 16 lat z facetem, który był od niej starszy o ponad 20 lat, straciła z nim dziewictwo. Imponował jej własną firmą itp. Zmanipulował ją mówiąc wprost i wykorzystał poprzez jej zagubienie w życiu. Następna sytuacja- wybrała się na domówkę ze znajomymi do hotelu u siebie w mieście, podczas tej imprezy została zgwałcona w wannie i na drugi dzień jeszcze do tej osoby napisała czy się przebada pod względem chorób, zrobił to - był czysty i żyła dalej. To wszystko jest dla mnie nie do pomyślenia i długi czas przez to nie przespałem wiele nocy i patrzyłem na nią inaczej niż przed tym wszystkim, jak o tym wiedziałem. Jest w ogóle taka osobą, że akurat idzie ze związku w związek, że tak powiem, jeden się w życiu kończył, jakieś 2 ms i kogoś poznała czy zwyczajnie jakoś tak wyszło, miała 2-letni związek z facetem o siebie o 15 lat starszym, brzydzi mnie ten fakt, że jakiś typ stary ją dotykał, nie potrafię pojąć jej myślenia, czym się kierowała, tłumaczyła, że rówieśnicy nie są dojrzali itp. Teraz obecnie mam problem z tym, że ma kolegów w pracy i jeden starszy od niej o 14 lat, zaprosił ją do siebie na imprezę na parapetówkę, ja ze względu na jej przeszłość mam w głowie te wszystkie sytuacje i jestem zadrosny i boję się również, że ktoś jej coś zrobi.. Odmówiła tej domówki, ze względu na mnie, bo mi z tym będzie żle. Dziś postanowiła mi oznajmić, że nie ma mnie na codzień ( bo nie mieszkamy razem, w innych miastach od 2ms) i brakuje jej towarzystwa i ma zamiar pójść z kolegą z pracy na spacer czy coś takiego, ja aż poczułem uderzenie gorąca w klatce piersiowej. Kompletnie sobie z tym nie radzę, naprawdę proszę o jakąś pomoc, poradę co zrobić, bo sam już błądzę.. .
Czy mój partner jest toksyczny, czy ja?
Czy mój partner jest toksyczny, czy ja? Mój partner bywa trudny, znamy się przez 13 lat, dzieci nie mamy ani ślubu i nie mieszkamy razem. Wyzywa mnie od różnych, mówi nieraz, że jestem głupia. Niby dla niego słowa nie bolą. W łóżku jest egoistą, myśli tylko o sobie, kiedyś taki nie był. Praktycznie nie możemy porozmawiać, bo on nie chce... bardzo rzadko ze sobą normalnie rozmawiamy, tylko śpi, kiedyś był inny. Chcę, aby rzucił narkotyki, a on problemu nie widzi. Przez te cholerstwo zadłużył się, nie chce nigdzie pracować, bo ma długi, bo nie spłacał kredytów, które wzięła jego mama na niego. Sama spłacam kredyt, który wzięłam dla niego, ponieważ straszyli go, że go zabiją, jak nie odda kasy za narkotyki. Ja ciągle jemu powtarzam, aby rzucił narkotyki, bo stacza się i pójdzie siedzieć, a on mówi, że widzę tylko wady u innych a u siebie nie i jestem toksyczna. Chciałabym to zakończyć, nie jestem szczęśliwa, ale nie wiem jak, bo mi jego szkoda...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!