Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z partnerem wyładowującym złość na rodzinie i unikać toksycznych relacji?

Co zrobić, gdy partner jednego dnia przerzuca złość spowodowaną konfliktem z byłą żoną na mnie i moje dziecko. Krzyczy, obraża, grozi, że wyrzuci nas z domu. A następnego oczekuje, że o wszystkim zapomnę i będę zachowywać się, jakby nie było wcześniejszej sytuacji. Obraża się, że z obawy o agresję wycofuje się z czułości. Żąda, bym przeprosiła go za to, że zwróciłam mu uwagę, by nie podnosił głosu przy dziecku i nas nie straszył wyprowadzką. Czy relacja z taką osobą ma racje bytu? Jak sobie radzić z ciągłym stresem, obawą o utratę dachu nad głową.

User Forum

Kasia

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Ma Pani prawo do życia w szacunku i bezpieczeństwie. Przenoszenie złości, groźby oraz wymaganie przeprosin za reakcję na agresywne zachowanie są niepokojące. Długotrwały stres i poczucie zagrożenia mogą negatywnie wpływać na Pani zdrowie psychiczne i dobrostan dziecka. Warto rozważyć wsparcie psychologiczne oraz bezpieczne rozwiązania dotyczące Pani sytuacji. 

Jeśli czuje się Pani zagrożona, proszę skontaktować się z Telefonem Zaufania dla osób w kryzysie 800 12 00 02 (Niebieska Linia – całodobowa pomoc dla osób doświadczających przemocy w rodzinie).


Ma Pani prawo do ochrony siebie i dziecka oraz życia bez lęku.


Martyna Jarosz

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Pani Kasiu,

 

To, co Pani opisuje, to sytuacja, w której emocjonalne granice są przekraczane, a potrzeba bezpieczeństwa – fizycznego i emocjonalnego – nie jest respektowana. Przerzucanie złości, krzyk, groźby, obrażanie i wymaganie, by „zapomnieć” o tym następnego dnia, to forma przemocy psychicznej, niezależnie od tego, jakie trudności partner przeżywa.

 

Ma Pani prawo nie zgadzać się na takie traktowanie – szczególnie w obecności dziecka. Dzieci bardzo silnie przeżywają napięcia między dorosłymi, a dom powinien być dla nich miejscem spokoju i stabilności. To nie Pani ponosi odpowiedzialność za wybuchy partnera ani za jego konflikt z byłą żoną. Próba kontrolowania sytuacji przez strach czy poczucie winy nie jest zdrowym fundamentem relacji. Oczywiście, warto rozmawiać z partnerem i wytłumaczyć mu jego działanie bez emocji jednak wiem, że nie zawsze jest taka możliwość, dlatego proszę pamiętać, że najważniejsze jest Pani i dziecka bezpieczeństwo i zdrowie. Zachęcam do rozmowy z psychologiem lub specjalistą ds. przemocy – nie po to, by oceniać relację, ale by odzyskać jasność i zadbać o siebie oraz dziecko. W trudnych momentach można również zwrócić się po wsparcie do organizacji takich jak Niebieska Linia – tel. 800 120 002 (bezpłatny, anonimowy).

 

Relacja, w której zamiast bliskości pojawia się lęk, nie powinna tak wyglądać. Ma Pani prawo do szacunku, spokoju i życia bez ciągłego napięcia. Szukanie pomocy to nie słabość – to ochrona tego, co najważniejsze.

 

Anastazja Zawiślak

Psycholog

8 miesięcy temu
Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Rozumiem, że doświadcza Pani trudnej i stresującej sytuacji, gdzie zachowanie partnera naprzemiennie budzi lęk i niezrozumienie, wskazując na potencjalnie destrukcyjny wzorzec relacji. Opisane wybuchy złości, przenoszenie frustracji, groźby (w tym te dotyczące dachu nad głową) oraz oczekiwanie natychmiastowego zapomnienia i przerzucanie winy mogą świadczyć o cyklu przemocy emocjonalnej. Długotrwałe funkcjonowanie w takim środowisku prowadzi do ciągłego stresu, lęku i poczucia zagrożenia dla Pani i dziecka, a Pani wycofanie się z czułości jest naturalną reakcją obronną. Ekspozycja dziecka na agresję może mieć długotrwałe konsekwencje dla jego rozwoju emocjonalnego. W obliczu braku poczucia bezpieczeństwa, szacunku i empatii ze strony partnera, można by się zastanawiać, czy długoterminowo taka relacja może być zdrowa i budująca. Priorytetem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa Pani i dziecku. Proszę nie pozostawać z tym sama, warto poszukać wsparcia u zaufanych osób. Zdecydowanie rekomenduję konsultację z psychologiem, który mógłby pomóc Pani ocenić sytuację, zrozumieć dynamikę relacji i opracować strategie radzenia sobie ze stresem, a także, jeśli zajdzie taka potrzeba, plan działania. 

8 miesięcy temu
Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, czego Pani doświadcza, to nie zwykłe „humory” partnera to emocjonalna przemoc. Krzyk, obrażanie, grożenie wyrzuceniem z domu, a potem oczekiwanie, że będzie Pani czuła się normalnie, jakby nic się nie stało, to klasyczny schemat przemocowego zachowania: atak- wyparcie- żądanie „powrotu do normy” bez odpowiedzialności.

To nie Pani powinna przepraszać za stawianie granic. To on przekracza granice- wobec Pani i wobec dziecka. Dziecko żyjące w takim napięciu również cierpi. Strach o dach nad głową, wycofanie z czułości, gaszenie siebie- to wszystko pokazuje, że ta relacja rani, a nie wspiera. Czy taki związek ma rację bytu? Tylko jeśli partner uzna swoje zachowanie, podejmie leczenie i przestanie krzywdzić. Ale nigdy nie kosztem Pani bezpieczeństwa i godności. Proszę potraktować ten lęk poważnie. Warto skontaktować się z psychologiem lub organizacją pomagającą osobom w przemocowych relacjach- choćby po to, by mieć plan awaryjny, wsparcie, świadomość swoich praw. Pani nie musi żyć w strachu. I Pani dziecko również nie.

8 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak sobie poradzić po rozstaniu po 7 letnim związku który był toksyczny? Co robić gdy dalej się kocha tą osobę?
Jak sobie poradzić po rozstaniu po 7 letnim związku który był toksyczny? Co robić gdy dalej się kocha tą osobę? Rozpad związku doprowadził mnie też do tego, iż straciłam poczucie własnej wartości oraz pojawiły się pesymistyczne myśli i emocje, brak motywacji, wiary w samego siebie i swoje możliwości.
Witam. Przepraszam, ale nie wiem od czego zacząć. Całe moje życie to ciągłe zmartwienia i strach.... Odkąd pamiętam to bałam się swojego taty. Potrafił krzyczeć.... Nie raz się dostało w skórę... Całe moje rodzeństwo się go bało. Nie mówiąc o mamie, która też dostawała od niego nie raz.... Odejść się bała.... Tata zmarł... Niby wszystko powinno być ok ale.... Mama od kilkudziesięciu lat jest alkoholiczką....nie chce się leczyć. Nie wszczyna awantur... ale mam do niej żal że nie mam w niej wsparcia chociażby przy dzieciach... Boje się je z nią zostawić...strach również jest o mamę, że się jej coś stanie a ja nie zdążę jej uratować...nigdzie przez to nie jeżdżę.... Bracia tego nie rozumieją.... Oni sami jeżdżą na wycieczki, wakacje a ja ciągle w domu....Zawsze sobie obiecałam,że nigdy nie będę miała takiego życia jak moja mama... I co? Poznałam swojego męża 17lat temu. Przed ślubem mieszkaliśmy z 3 lata. Był miły,kochający,opiekuńczy.. pokochałam go za jego miłość do mnie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy pojawiły się dzieci mój ukochany mąż stał się toksyczną osobą.. ciągle krzyczy na dzieci jak nie posprzątają... Jak coś nie po jego myśli to zaraz rzuca wszystkim co mu stanie na drodze, albo nawala w drzwi, albo w ściany... Zaczęłam się go bać... na terapię nie chce iść ani nawet do żadnego lekarza.. prośby groźby nie pomagaja...Historia lubi się powtarzać ... Najpierw mama teraz ja.... Chciałabym iść na terapię, bo sobie z tym wszystkim nie radzę ale boje się wydać pieniądze bo się będzie czepiał, że na głupoty wydaje... A nie mam jak za jego plecami bo mamy wspólne konto. O wszystkich wydatkach na co i ile wie. Nawet nie mam się komu wygadać. Nie mam koleżanek przyjaciół. Bracia za daleko ale oni mają swoje życie... A ja muszę z tym wszystkim być sama...
Po zakończeniu związku jesteśmy przyjaciółmi, jednak tak bardzo chciałbym, żeby miłość wróciła. Rozum chce, serce nie wie.
Dzień dobry, pięć miesięcy temu zakończyłem związek po 2,5 roku ( dostałem wręcz psychotycznych rozterek, które spowodowały, że wypaliło się uczucie miłości), obecnie z byłą dziewczyną jesteśmy na stopie koleżeńskiej. Ja w dalszym ciągu rozpaczam po utracie tego związku. Chciałbym to jakoś naprawić, ale nie umiem już patrzeć na nią jak kiedyś, powstał dystans. Rozmawiamy normalnie, śmiejemy się. Natomiast ja w domu płaczę piąty miesiąc, choć to ja to zniszczyłem. Najdziwniejsze jest to, że wciąż czekam na zryw serca, który da mi siły do walki o to co było, że to uczucie się odnowi. Mam przekonanie, że to ona jest mi pisana i że to bardzo wartościowa osoba (planowałem nawet zaręczyny). Co zrobić, żeby zakochać się na nowo, pokonać ten dystans i być szczęśliwymi jak dawniej? Oboje stwierdziliśmy, że nie jest wykluczone, że w przyszłości nasze drogi połączą się... Nie szukam innej dziewczyny, bo wciąż mam nadzieję, że uda się naprawić to wszystko i nie mam nawet na to ochoty. Mam ją ciągle w głowie, ostatnio chciałem nawet jechać i prosić o drugą szansę, ale uznałem, że to byłoby oszukiwanie jej i siebie i zrezygnowałem, a mimo to wciąż chcę, żeby to wszystko wróciło na dawne tory. Chcę znów czuć tę miłość. Proszę o pomoc, bo ja już nie daję rady. Rozum mówi, że zrobiłem źle, a serce samo nie wie....
Zagubienie i niepewność w relacjach z sąsiadem - jak poradzić sobie w trudnej sytuacji?

Nie wiem, jak się odnaleźć w obecnej sytuacji, kompletnie nie rozumiem, dlaczego spotykają mnie takie sytuacje. Pół roku temu zaczął podobać mi się mój sąsiad, którego rzadko widywałam od ostatnich paru lat, ewidentnie w tym mieszkaniu nie mieszkał, tylko wpadał niezapowiedzianie. Wiem to, bo mieszka tuż obok mnie, za ścianą. Jak to wytłumaczyć, że akurat, jak zaczęłam o nim myśleć, on po miesiącu zaczął się regularnie pojawiać? Jakbym go zmanifestowała. Zaczął bywać tam kilka razy w tygodniu, czasami raz na tydzień, jednak nigdy nie zostawał na noc sam, tylko kilka razy w miesiącu ze swoimi córkami. Od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś, bo wpadał do tego mieszkania czasami dzień po dniu i tylko coś zabierał, albo pracował z tego mieszkania i po południu jechał gdzieś i nie wracał na noc, a następnego dnia znowu się pojawiał. To mówi samo za siebie. Widziałam, że bardzo mu się spodobałam, bo pokazywał to mową ciała, sam z siebie przedstawił się i proponował podwózkę. Jednak nie wyszło nic więcej z tej znajomości i te rozmowy były tylko sporadyczne, choć nieraz dawał silne oznaki, że mu się podobam - na przykład na mój widok zatrzymał się, rozdziawił buzię i nie poszedł od razu w swoją stronę, tylko się zatrzymał, nie chciał iść dalej, i zawstydzonym tonem przywitał się. Innym razem gdy dosiadłam się do nich do windy, zapomniał wysiąść z windy, jego córka przypomniała mu "ale przecież już wychodzimy" i po chwili powiedział, a no tak, i powoli wyszedł, potem posłał mi zawstydzony uśmiech. Albo patrzył na mnie maślanymi oczami, nie mógł ode mnie wzroku oderwać, nawet nie mrugał, gdy szłam w jego stronę. Były też dziwne zachowania - gdy miałam sukienkę i obcasy, na mój widok przeszedł na drugą stronę, nie patrzył na mnie, widać było, że się powstrzymuje. W ostatnim momencie zdecydował się powiedzieć mi cześć. Gdy mieliśmy okazję porozmawiać w windzie, to zapytałam go, gdzie mieszka i że wiem, że nie tutaj, a on się wykręcał - mówił, że podróżuje i widać było, że się spiął. Kilka dni później zobaczyłam go z walizką i w eleganckim stroju, gdy mnie zobaczył to bardzo pożądliwie patrzył na moje nogi, wyglądał na bardzo podnieconego moim wyglądem. Zapytałam go, czy znowu wyjeżdza, a on - powiedzmy... Zapytałam, co to za tajemnica. On odparł zdenerwowany, że to nie tajemnica, tylko że się przemieszcza zawodowo. Jakiś czas temu słyszałam, jak szedł po schodach i rozmawiał, słyszałam też głos kobiecy, a to byla już 23 i ja zasypiałam w swoim łóżku. Weszli do mieszkania i rano widziałam, jak jego samochód odjeżdżał. Byłam roztrzęsiona, bo domyślałam się, że to jakaś kobieta, a nie jego córka. Tego samego dnia gdy on mnie zobaczył po południu, miał przerażony wzrok, nie przywitał sie, tylko czekał na moją reakcję. Gdy ja powiedziałam hej, to on spuscil wzrok, widać było poczucie winy i ogromne spięcie. 2 tygodnie temu ten sąsiad zapalił zioło w swoim mieszkaniu i wiem na 100% że to on, bo bylo czuć z jego tylko mieszkania, kiedyś też to zrobił. Zadzwoniłam do jego drzwi, nie odbierał. Kręciło mi się w głowie od tego paskudztwa, nie dało się oddychać na korytarzu. Następnego dnia spotkalismy się przypadkiem pod blokiem i kazałam mu podejść, powiedziałam, że ma tutaj nie palić. On wykręcał się, mówił, że to insynuacja, że to nie on. Potem chciał się jakby przyznać, zapytał 'a skąd wiesz że to ja'. Od tamtej pory nie widziałam go bezpośrednio, ale po tej konfrontacji robiło mi się niedobrze, gdy słyszałam, ze on wchodzi do mieszkania, bo ja wszystko słyszę, mieszkając tak blisko. Wręcz miałam mdlące uczucie w gardle. Nie mogłam znieść tej całej sytuacji, czułam się zniesmaczona, że trwa to już pół roku, że złośliwie trafił mi się intruz, że zasługuję na kogos lepszego. Jednak w moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on. Dowiedziałam się ostatnio, że dostałam się na studia za granicę. Czeka mnie więc wyprowadzka za parę miesięcy. Nie wiem, jak żyć do tego czasu, jak sobie wytłumaczyć to wszystko? Tyle spraw mi się nie układało tu, gdzie mieszkam, teraz w końcu mam szansę uciec.

Nie mam bliskich, a partner mnie zostawił - jak sobie poradzić?
Miesiąc temu zostawił mnie partner. Byliśmy razem 7 lat, przez ostatni rok mieszkaliśmy razem. On jeszcze przed rozstaniem zaczął spotykać się z inną kobietą, a teraz oficjalnie są razem. Nie mogę w to uwierzyć, nie mieści mi się to w głowie. Nie mam żadnych znajomych, żadnej bliskiej osoby. Jak sobie poradzić?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!