Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z partnerem wyładowującym złość na rodzinie i unikać toksycznych relacji?

Co zrobić, gdy partner jednego dnia przerzuca złość spowodowaną konfliktem z byłą żoną na mnie i moje dziecko. Krzyczy, obraża, grozi, że wyrzuci nas z domu. A następnego oczekuje, że o wszystkim zapomnę i będę zachowywać się, jakby nie było wcześniejszej sytuacji. Obraża się, że z obawy o agresję wycofuje się z czułości. Żąda, bym przeprosiła go za to, że zwróciłam mu uwagę, by nie podnosił głosu przy dziecku i nas nie straszył wyprowadzką. Czy relacja z taką osobą ma racje bytu? Jak sobie radzić z ciągłym stresem, obawą o utratę dachu nad głową.

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Ma Pani prawo do życia w szacunku i bezpieczeństwie. Przenoszenie złości, groźby oraz wymaganie przeprosin za reakcję na agresywne zachowanie są niepokojące. Długotrwały stres i poczucie zagrożenia mogą negatywnie wpływać na Pani zdrowie psychiczne i dobrostan dziecka. Warto rozważyć wsparcie psychologiczne oraz bezpieczne rozwiązania dotyczące Pani sytuacji. 

Jeśli czuje się Pani zagrożona, proszę skontaktować się z Telefonem Zaufania dla osób w kryzysie 800 12 00 02 (Niebieska Linia – całodobowa pomoc dla osób doświadczających przemocy w rodzinie).


Ma Pani prawo do ochrony siebie i dziecka oraz życia bez lęku.


Martyna Jarosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry Pani Kasiu,

 

To, co Pani opisuje, to sytuacja, w której emocjonalne granice są przekraczane, a potrzeba bezpieczeństwa – fizycznego i emocjonalnego – nie jest respektowana. Przerzucanie złości, krzyk, groźby, obrażanie i wymaganie, by „zapomnieć” o tym następnego dnia, to forma przemocy psychicznej, niezależnie od tego, jakie trudności partner przeżywa.

 

Ma Pani prawo nie zgadzać się na takie traktowanie – szczególnie w obecności dziecka. Dzieci bardzo silnie przeżywają napięcia między dorosłymi, a dom powinien być dla nich miejscem spokoju i stabilności. To nie Pani ponosi odpowiedzialność za wybuchy partnera ani za jego konflikt z byłą żoną. Próba kontrolowania sytuacji przez strach czy poczucie winy nie jest zdrowym fundamentem relacji. Oczywiście, warto rozmawiać z partnerem i wytłumaczyć mu jego działanie bez emocji jednak wiem, że nie zawsze jest taka możliwość, dlatego proszę pamiętać, że najważniejsze jest Pani i dziecka bezpieczeństwo i zdrowie. Zachęcam do rozmowy z psychologiem lub specjalistą ds. przemocy – nie po to, by oceniać relację, ale by odzyskać jasność i zadbać o siebie oraz dziecko. W trudnych momentach można również zwrócić się po wsparcie do organizacji takich jak Niebieska Linia – tel. 800 120 002 (bezpłatny, anonimowy).

 

Relacja, w której zamiast bliskości pojawia się lęk, nie powinna tak wyglądać. Ma Pani prawo do szacunku, spokoju i życia bez ciągłego napięcia. Szukanie pomocy to nie słabość – to ochrona tego, co najważniejsze.

 

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Rozumiem, że doświadcza Pani trudnej i stresującej sytuacji, gdzie zachowanie partnera naprzemiennie budzi lęk i niezrozumienie, wskazując na potencjalnie destrukcyjny wzorzec relacji. Opisane wybuchy złości, przenoszenie frustracji, groźby (w tym te dotyczące dachu nad głową) oraz oczekiwanie natychmiastowego zapomnienia i przerzucanie winy mogą świadczyć o cyklu przemocy emocjonalnej. Długotrwałe funkcjonowanie w takim środowisku prowadzi do ciągłego stresu, lęku i poczucia zagrożenia dla Pani i dziecka, a Pani wycofanie się z czułości jest naturalną reakcją obronną. Ekspozycja dziecka na agresję może mieć długotrwałe konsekwencje dla jego rozwoju emocjonalnego. W obliczu braku poczucia bezpieczeństwa, szacunku i empatii ze strony partnera, można by się zastanawiać, czy długoterminowo taka relacja może być zdrowa i budująca. Priorytetem powinno być zapewnienie bezpieczeństwa Pani i dziecku. Proszę nie pozostawać z tym sama, warto poszukać wsparcia u zaufanych osób. Zdecydowanie rekomenduję konsultację z psychologiem, który mógłby pomóc Pani ocenić sytuację, zrozumieć dynamikę relacji i opracować strategie radzenia sobie ze stresem, a także, jeśli zajdzie taka potrzeba, plan działania. 

Krzysztof Skalski

Krzysztof Skalski

To, czego Pani doświadcza, to nie zwykłe „humory” partnera to emocjonalna przemoc. Krzyk, obrażanie, grożenie wyrzuceniem z domu, a potem oczekiwanie, że będzie Pani czuła się normalnie, jakby nic się nie stało, to klasyczny schemat przemocowego zachowania: atak- wyparcie- żądanie „powrotu do normy” bez odpowiedzialności.

To nie Pani powinna przepraszać za stawianie granic. To on przekracza granice- wobec Pani i wobec dziecka. Dziecko żyjące w takim napięciu również cierpi. Strach o dach nad głową, wycofanie z czułości, gaszenie siebie- to wszystko pokazuje, że ta relacja rani, a nie wspiera. Czy taki związek ma rację bytu? Tylko jeśli partner uzna swoje zachowanie, podejmie leczenie i przestanie krzywdzić. Ale nigdy nie kosztem Pani bezpieczeństwa i godności. Proszę potraktować ten lęk poważnie. Warto skontaktować się z psychologiem lub organizacją pomagającą osobom w przemocowych relacjach- choćby po to, by mieć plan awaryjny, wsparcie, świadomość swoich praw. Pani nie musi żyć w strachu. I Pani dziecko również nie.

Zobacz podobne

Dlaczego młodzi zakochani pokazują swoją relację w social mediach? Perspektywa psychologiczna
Dzień dobry. Co myślicie jako psycholodzy terapeuci o wystawianiu dużej ilości wspólnych zdjęć zakochanych nastolatków....ona 19 lat on 20 lat. Pokazywanie relacji miłości w social mediach.....o czym to świadczy? Przecież to może być nie ten jedyny, jedyna......nie dojrzałość ? Czemu młodzi to robią......
Problem z agresywnym zachowaniem po alkoholu i przemoc w relacji
Czesc mam taki problem . Kiedy pije alkochol przejmują mnie jakieś demony zachowuje sie patologicznie wogole nie tal jak na trzeźwo jest agresywna nie miła i myślę ze każdy ze mną walczy przez co prowokuje i często dochodzi do rękoczynów z moim partnerem. On mi oddaje i potem mam śliwek pod okiem albo inne obrażenia. Wiem ze sama zaczęłam i to moja wina . Ale musze sie ukrywać zeby nie widziała tego rodzina bo obwini jego. Nie chce jiz sie tak zachowywać. Kocham go chce sie zmienić. Myślę ze te zachowania to jakis mój mechanizm obronny przez moje przeżycia które mnie spotkały (byłam wykorzystana orzez kolegę, oszukiwana przez byłego, opuszczona przez przyjaciol, wyzywana przez mamę jak byłam mała psychicznie mnie rozwaliła,szukałam aprobaty u taty ale on nie umiał okazywać uczuć itp) Zapisałam sie do psychologa od uzależnień chce byc normalna. Moj partner mowi ze na trzeźwo jestem cudowna ale jak wypije jestem okropna . Mial ktos takie sytuacje w życiu? Prosze o wsparcie ..
Boję się wejść w związek, przez możliwość, że kiedyś mogę zostać zraniona.

Jestem osobą, która za bardzo patrzy co będzie kiedyś, ale myślę, że trochę to wina tego, co dzieje się teraz. 

Mianowicie chodzi o to, że chciałabym w końcu zacząć układać życie, wejść w związek, iść naprzód. Tylko, że jest problem. Martwi mnie jedna rzecz w tym wszystkim ciągle- czasy mamy, jakie mamy i ciągle gdzieś z tyłu głowy mam myśl, że boje się tego związku z partnerem. 

Paraliżuje mnie ten strach, że gdy znajdę już miłość, zamieszkamy razem, np. będą już dzieci, związek nagle się rozpadnie/dojdzie do rozwodu lub zdrady. Mam myśli, że taki związek nie przetrwa "do końca życia", że on i tak mnie zostawi, już nie daj Bóg z dziećmi. Nawet po 10 latach, ale i tak to się stanie. 

Dużo jest przypadków od kobiet, które się rozstały w ciąży czy po 8 latach, które były w szczęśliwych małżeństwach itd. Nie potrafię sobie z tym poradzić, chciałabym wejść w związek, być kochana, ale gdy myślę o tym, co mnie może spotkać, że zostanę zraniona lub samotną matką na zawsze i on zniszczy mi życie-boję się. Co robić?

1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Zostałam sama z dwójką dzieci
1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Byłam silna i zdecydowana bo powodem były zdrady i używki z jego strony. Wyrok przyjęłam z ulgą. Zostałam sama z dwójką dzieci i zdecydowałam, że podejmę drugi etat żeby nie być zależną od kogokolwiek. I tu zaczynają się moje schody.. Pracuje od 7-24. Mam wrażenie, że jestem sama w świecie. Moje życie kręci się wokół pracy. Dzieci mają mnie w 100 % tylko w weekendy. Często jest tak, że nie mam ochoty na spacer czy kino bo wolę zostać w łóżku. Snuje się jak cień po domu. Brakuje mi tej iskry szaleństwa która zawsze miałam. Nie potrafię utrzymać nowych związków bo gdy zaczyna się "poważnie" to uciekam. I teraz moje pytanie.. Czy to zwykłe zmęczenie czy już depresja. Nieraz wpadają mi do głowy głupie pomysły żeby się poddać i skończyć ze sobą ale fakt posiadania dzieci mnie powstrzymuje.
Jak przekonać partnera do zaangażowania w trudnym związku z różnicą wieku?

Dzień dobry. Jestem w trudnym związku. Ja 52 lata,on 74. Spotykamy się ,jeździmy na wczasy 8 lat. Dzieci jego nie wiedzą o moim istnieniu, gdyż on boi się im powiedzieć. Mieszkamy osobno, bo tak ustaliliśmy - ja chciałam ,namawiałam ,ale on miał jakieś obawy.Jest żonaty i nie ma rozwodu, ale jak go poznałam nie mieszkał już z żoną 15 lat.Spotyka się z żoną tylko przy okazji Świąt i innych uroczystości. Córka zawsze jego zaprasza jako rodziców razem.Nieraz mi mówił tak, jakby nie wierzył w moją miłość do niego ,żebym znalazła sobie młodszego ,że on jest stary itd.Nie umie rozmawiać o uczuciach, jest zamknięty w sobie, ale czynami udowadniał ,że nie jestem mu obojętna.Ja mówiłam ,że go kocham otwarcie on albo nic albo mówił,że tyci tyci i śmiał się albo ,,takiego starego dziada,,. 
Ostatnio uratowałam go, bo miał przy mnie mini udar, nie chciał do szpitala.Odwiedzalam go 2 x dziennie, bo tęskniłam ,martwiłam się, ale zawsze albo rano albo w godzinach wieczornych, żeby nie widziały mnie jego dzieci, była też żona u niego z córką, tak dla proformy.
Ma dodatkowo wykrytego małego tętniaka i jest u córki w innym mieście.Ona załatwia mu rehabilitację i zapadną decyzje co dalej z tętniakiem.Ja tylko mogę napisać smsa do niego, on dzwoni rano i wieczorem, trochę pogadamy głównie o chorobie.Ja go pocieszam ,mówię ,że będę czekała na niego tyle, ile trzeba,że wróci do domu ,że będziemy się spotykać ,cieszyć się życiem.On mówi ,że już po chłopie teraz,,.Boję się ,że jak wróci to zerwie kontakt ze mną ,nie będzie chciał się spotykać.Przecież seks nie jest najważniejszy.Mżzna cieszyć się życiem, rozmawiać ,spacerować.Mnie zależy na nim na tym, żeby wrócił cały zdrowy.Bardzo go kocham ,szanuję, on wie o tym.Zawsze jestem koło niego. Mówię mu otwarcie ,że go kocham.Nie może uwierzyć chyba w moja miłość?Ile mogę zapewniać ,mówić ?Zawsze mówił,że go zostawię jak będzie stary.Nawet nie myślałam o tym. Prosze o pomoc co mam robić?Przekonywać go dalej ,błagać ,prosić?. Wyjeżdżaliśmy razem zawsze się rozumieliśmy.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.