Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zrozumienie emocji i problemów małżeńskich: jak radzić sobie z chłodnym partnerem i fobią społeczną?

Mam problemy ze swoimi emocjami. Ostatnio wybucham, krzyczę. Po przemyśleniach myślę że mogłam to zalatwić inaczej. Ale na dany moment gdy dopada mnie problem zazwyczaj gdy mąż mnie zdenerwuje krzyczę. Mój mąż często do wszystkiego podchodzi chłodno nie reaguje jak do niego mówię lub zapomina co mi obiecał. Na przykład czasem robiąc w domu porządki przełoży coś co miałam naszykowane na jakąś okazję w takie miejsce że nie mogę tego znaleźć. Mąż odpowiada zdawkowo że nie wie gdzie coś schował ja reaguje złością on doprowadza mnie do szału tym że nie angażuje się nie próbuje pomóc choć sam coś schował. Czuje jakby nic go nie ruszało. Dodam że zdiagnozowano u mnie w przeszłości fobie społeczną. Zdiagnozowano również u mnie inne choroby układu ruchu. Jestem także w trakcie dalszej diagnostyki. Mam duże problemy ze sobą. A mąż nie chce iść ze mną na żadną terapie małżeńską. Uważa że nie ma żadnego problemu jednocześnie czepia się mnie o wszystko. Czepia się mnie o to że coś mnie boli, czepia się o to że mam gorączkę i źle się czuje. Ja często reaguje złościa i krzykiem. Nie mam już siły na nic, nie mam siły na to by dotrzeć do męża. Mąż również często obraża się. Obwiniając później mnie o rozpad naszych relacji. Chciałam się udać do psychiatry oczywiście dowiedziałam się że nie ma terminów na NFZ. Nie mam za dużych funduszy a mąż nie śmie dołożyć do prywatnego lekarza. Potrzebowałam jakiś czas temu prywatne leczenie męża nie za bardzo to interesuje mówi mi że wymyślam albo żebym sama sobie zarobiła na prywatne leczenie. Bo on nie widzi żeby była chora uważa że lekarz się myli. Mam problemy z podjęcie pracy na dłużej poprzez bóle które mi towarzyszą jak również podniesioną temperaturę. Oczywiście próbuje podjąć prace. Jednak jak podejme pracę zawsze pracodawca się czepia że jestem za mało wydajna. Mimo to że daje z siebie tyle ile mogę nie daje rady pracować bardziej produktywnie. Dodatkowo dodam że mąż nie czuje się prze ze mnie kochany. Mówi ciągle że o nas walczy ale nie ma już siły. Ja go kocham ale nie wiem może nie potrafię mu tego okazywać. I sama już nie wiem gdzie leży problem. Czy problem jest we mnie czy w mężu. Czy tu i tu. Jestem przytłoczona swoimi problemami. Nie potrafię obiektywnie ocenić sytuacji. Problem jest dość złożony.
Patrycja Andryszczyk

Patrycja Andryszczyk

Dziękuję Ci, że podzieliłaś się swoją historią. Widzę, ile w Tobie bólu, zmęczenia i samotności w mierzeniu się z tą sytuacją. To, co opisałaś, pokazuje, że od dłuższego czasu żyjesz w bardzo dużym napięciu – fizycznym, emocjonalnym, a także relacyjnym. Z Twoich słów bije ogromna potrzeba bycia zauważoną, zrozumianą i wspieraną – nie tylko jako partnerka, ale też jako człowiek, który przechodzi przez trudny czas.

 

Twoje reakcje – złość, krzyk, frustracja – są zrozumiałe, kiedy nie ma przestrzeni na spokojną rozmowę, a potrzeby są ignorowane lub bagatelizowane. To, że po czasie analizujesz sytuacje i widzisz, że można było inaczej – nie świadczy o słabości, tylko o refleksyjności i pragnieniu zmiany.

 

W relacji, o której piszesz, brakuje Ci dialogu, wsparcia, empatii. Jesteś w sytuacji, gdzie odpowiedzialność za relację jest zrzucana tylko na Ciebie, a jednocześnie nie masz realnego wsparcia ani w chorobie, ani w codzienności. To bardzo obciążające – zarówno dla ciała, jak i psychiki. Złość w takim kontekście może być sygnałem bezsilności i wołaniem o pomoc, nie “problemem z charakterem”.

 

To, że Twój mąż nie chce iść na terapię, nie oznacza, że Ty nie masz prawa zadbać o siebie. Czasem droga do zmiany zaczyna się jednostronnie – od jednego kroku, od jednej osoby, która powie: „Ja już nie chcę tak żyć. Potrzebuję inaczej.”

 

Nie jesteś w tym sama. Nie jesteś „niewystarczająca”. Jesteś osobą, która cierpi, która potrzebuje zrozumienia, opieki i szacunku – także od siebie samej. To nie jest słabość – to ludzka potrzeba.

 

Jeśli dostęp do psychiatry na NFZ jest utrudniony, możesz:

 

poszukać bezpłatnych punktów pomocy psychologicznej w Twojej okolicy (często przy MOPS, OPS, fundacjach),

skontaktować się z organizacjami wspierającymi osoby w kryzysie zdrowia psychicznego – np. IPZ (Instytut Psychologii Zdrowia), Telefon Zaufania, Poradnie Zdrowia Psychicznego (ze skierowaniem od lekarza rodzinnego),

poprosić o pomoc lekarza POZ – może przyspieszyć proces lub wystawić skierowanie z adnotacją „pilne”.

 

Twoje zdrowie i Twoje samopoczucie mają znaczenie. To, że Twój mąż tego nie dostrzega, nie odbiera Ci prawa do leczenia, do odpoczynku, do bycia wysłuchaną.

 

Gdybyś miała taką możliwość, psychoterapia indywidualna – nawet jednorazowa konsultacja – mogłaby być miejscem, gdzie spojrzysz z dystansem na całą sytuację. Ale już sama ta wiadomość, którą napisałaś, to początek zmiany – bo zobaczyłaś, że coś jest nie tak. I chcesz inaczej.
 

Jest w Tobie siła. Czasem zmęczona i zagubiona – ale jest.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Bubiak

Dorota Bubiak

Pani sytuacja wygląda na bardzo złożoną-zarówno emocjonalnie, jak i zdrowotnie. Złość i krzyk, o których Pani pisze, często są reakcją na poczucie bezsilności. To naturalne, że kiedy czujemy się niewysłuchani, zaniedbani czy pomijani – emocje mogą brać górę.


Z opisu wynika, że zarówno Pani, jak i mąż możecie być zmęczeni i zagubieni w tej sytuacji. On może nie rozumieć Pani stanu, Pani może czuć się niewspierana. To nie musi oznaczać złej woli z którejkolwiek strony-pokazuje natomiast jak ważna jest rozmowa i wzajemne zrozumienie.


Jeśli mąż nie jest gotowy na terapię, warto rozważyć  znalezienie  wsparcia dla siebie-np. zapisać się do psychiatry na NFZ (nawet jeśli terminy są odległe), skorzystać z telefonu zaufania 116 123 (czynny codziennie, bezpłatnie i anonimowo) lub 800 70 2222 (to ogólnopolska, bezpłatna i całodobowa linia wsparcia psychicznego, prowadzona przez Fundację ITAKA), poszukać bezpłatnych poradni psychologicznych działających przy MOPS-ach, fundacjach lub organizacjach kobiecych.

To może pomóc uporządkować emocje i odzyskać trochę spokoju.


Proszę pamiętać, że Pani uczucia są ważne, a zadbanie o siebie nie jest egoizmem, tylko koniecznością.


Z serdecznością,

Dorota Bubiak

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Dziękuję, że się tym podzieliłaś. To dużo mówi o Twojej sile, pomimo ogromnego zmęczenia i przytłoczenia, które Ci towarzyszą. 

Widzę, że jesteś w sytuacji, w której emocje często się kumulują, a potrzeba zrozumienia, współpracy i wsparcia w relacji pozostaje niezaspokojona. Wybuchy złości mogą być sygnałem przeciążenia, bólu i braku przestrzeni, żeby móc wyrażać się w inny sposób.

 

Twój mąż wydaje się wycofywać emocjonalnie i unikać odpowiedzialności za wspólne funkcjonowanie, a Ty zostajesz sama z frustracją, bólem i poczuciem, że wszystko jest na Twoich barkach. Może być tak, że za „krzykiem” stoi silna potrzeba, żeby Twój partner Cię usłyszał. To naturalne, że w takiej sytuacji emocje stają się trudne do uniesienia.

Czujesz się niewidziana w relacji oraz samotna w chorobie, co tylko wzmacnia poczucie bezsilności. 

Reakcje Twojego męża: obwinianie, unieważnianie, zrzucanie odpowiedzialności mogą Cię głęboko ranić . Widać też, że masz w sobie pragnienie bliskości, zrozumienia i utrzymania tej relacji, choć on może nie dostrzegać, jak bardzo się starasz i ile Cię to kosztuje.

 

To, że nie wiesz, gdzie leży problem, to nie dowód słabości, a znak, że jesteś bardzo zmęczona i zanurzona w chaosie, którego nie da się rozwiązać w pojedynkę.


Może warto, żebyś zaczęła od troski o siebie. Istnieją darmowe centra zdrowia psychicznego i poradnie, gdzie możesz skorzystać z pomocy bez skierowania. Są także telefony wsparcia i fundacje wspierające kobiety w trudnych relacjach.

 

Chciałabym Ci powiedzieć, że NIE JESTEŚ problemem. Próbujesz przeżyć w warunkach, które Cię ranią i osłabiają. Potrzebujesz wsparcia zamiast osądu. 

Pozdrawiam,

Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

Maria Sobol

Maria Sobol

Dzień dobry,
bardzo dziękuję, że Pani napisała – to, co Pani przechodzi, naprawdę nie jest łatwe i rozumiem, jak może być przytłaczające, gdy wiele spraw nakłada się na siebie: emocje, zdrowie, brak wsparcia i poczucie niezrozumienia ze strony bliskiej osoby.

Pani reakcje – złość, krzyk, frustracja – mogą być sposobem radzenia sobie z napięciem, bólem i bezsilnością, szczególnie gdy nie ma przestrzeni na spokojną rozmowę czy wysłuchanie. To, że po wszystkim widzi Pani, że można było zareagować inaczej, świadczy o dużej refleksyjności i potrzebie zmiany. Często, gdy w relacji brakuje otwartego dialogu, a jedna strona unika zaangażowania, druga zaczyna krzyczeć, bo czuje się niewidzialna i bezsilna.

Trudności w pracy, zdrowiu, relacji i brak wsparcia finansowego to naprawdę duże obciążenie. W takiej sytuacji trudno zachować spokój i siłę – dlatego to naturalne, że Pani emocje czasem wymykają się spod kontroli. Ale też ważne: to nie oznacza, że coś z Panią jest nie tak. To sygnał, że potrzebuje Pani troski, pomocy i wzmocnienia.

Nie wszystko da się rozwiązać od razu, ale już samo to, że Pani szuka zrozumienia i wsparcia, to bardzo ważny krok. Warto pomyśleć o terapii indywidualnej – nie tylko po to, by zrozumieć, gdzie leży problem, ale też, żeby odzyskać poczucie wpływu na swoje życie i emocje, niezależnie od decyzji męża. 

 

Pozdrawiam,

Psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol

Monika Marszałek

Monika Marszałek

Dzień dobry,

 

Przewlekłe funkcjonowanie w stresie, bólu i poczuciu niezrozumienia odbiera nam dostęp do racjonalnych narzędzi regulacji emocji – wtedy uruchamiają się automatyczne schematy działania, które nie zawsze nam służą.

Zachęcam, by przyglądała się Pani myślom, które pojawiają się tuż przed wybuchem emocji – co sobie Pani mówi, jak czuje się Pani w ciele, gdzie pojawia się napięcie, ból, przyspieszony oddech czy „podniesiona temperatura”. 

 

W tej sytuacji polecam sprawdzenie, czy w Pani miejscowości działa Ośrodek Interwencji Kryzysowej lub Poradnia Zdrowia Psychicznego oferująca pomoc w ramach NFZ – czasem można dostać się tam bez skierowania.

 

Ważne, aby miała Pani przestrzeń dla siebie – bez ciągłego poczucia, że musi Pani udowadniać, że „naprawdę coś się dzieje”. 

Relacja z mężem również wydaje się bardzo obciążająca – brak jego zaangażowania, obwinianie, bagatelizowanie Pani stanu zdrowia, emocji i potrzeb mogą wpływać na poczucie osamotnienia, bezsilności i potęgować reakcje złości. Jeśli partner nie chce współpracować i odmawia udziału w terapii, warto skupić się na tym, na co ma Pani wpływ – czyli na sobie.

 

Zachęcam do spróbowania, choćby małymi krokami, zadbania o siebie:
 

- codziennej obserwacji emocji i reakcji z ciała,

- zapisywania myśli i uczuć (dzienniczek emocji),

- szukania mikro-momentów wytchnienia i kontaktu z tym, co wspierające,

- a jeśli to możliwe – skonsultowania się z psychologiem, nawet w trybie jednorazowej wizyty.

 

Trzymam za Panią mocno kciuki,

Monika Marszałek

psycholog, coach kryzysowy

Zobacz podobne

Przemocowy mąż, boję się odejść ze względu na dzieci i że sobie coś zrobi.

Jestem z mężem od 18 lat (10 lat po ślubie). Gdy się poznaliśmy Mąż był człowiekiem bardzo skromnym, delikatnym i spokojnym. 

Gdy urodził się pierwszy syn zaczęły się bardzo nerwowe sytuacje. W kłótniach Mąż potrafił uderzać pięścią w drzwi aż zrobił w nich dziurę, rozwalił mi telefon twierdząc, że go zdradzam. Niejednokrotnie groził, że sobie coś zrobi. 

Często robi awantury przy dzieciach i to mnie najbardziej boli. Zarzuca mi, że to wszystko moja wina, bo ja mało z nim współżyje. A ja już po tych wszystkich wydarzeniach zamknęłam się na niego. Ciężko mi z nim rozmawiać, dzielić problemami, śmiać. Nasze rozmowy to tylko są na temat dzieci. Nie chcę, żeby mnie przytulał, dotykał. On twierdzi, że czuje się bardzo odrzucony. 

Ostatnio w kłótni powiedział przy dzieciach "pakuj się i wypier*alaj ". Wczoraj przez godzinę krzyczał na mnie jaka jestem okropna, bo znowu się z nim nie kocham, że pójdzie do moich koleżanek jak tak dalej będzie, znowu, że sobie coś zrobi. Kazał mi wybierać albo on albo moja rodzina. Nie mam od niego zbyt wiele pomocy, jest wiecznie chronicznie zmęczony. W domu rzadko robi coś sam od siebie, o wszystko muszę się prosić, albo obiecuje ze coś zrobi a nie robi. I znowu zostaje z tym ja. Mam ochotę odejść, ale boję się, że faktycznie sobie coś zrobi. No i dzieci...kochają go strasznie....

Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Czy można nie pamiętać lub zapomnieć specjalnie, że się zdradziło?
Nie lubię swojego taty, unikam kontaktu i boję się jego reakcji – czy ze mną jest coś nie tak?
Bardzo nie podoba mi się moja relacja z moim tatą , nie przepadam za nim . Mój tata jest czasami bardzo nie miłą osobą , jego żarty są nie śmieszne ale bardziej żałosne , krzyczy dużo (teraz i tak mniej jak wcześniej ) widzę po minie mojej mamie że przykro jest jej . Nie rozmawiam z nim bo tak szczerze boje się jego reakcji. Moje rodzeństwo nie ma chyba z tym problemu i normalnie z nim rozmawiać ale ja nie mogę unikam go . Czy ze mną jest coś nie tak ?
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba
Witam, jestem w moim pierwszym związku, półtora roku i od paru tygodni, może miesiąca, nie wiem, co czuję czy na pewno to ta osoba, czy na pewno ją kocham, często myślę nad rozstaniem się, ale co, jeśli będzie gorzej, albo co, jeśli nie znajdę nikogo więcej, lub co jeśli sytuacja się powtórzy. Miałem identyczną sytuację 2/3 miesiące temu, ale udało mi się z tym poradzić, albo po prostu zapomnieć. Moja dziewczyna jest sympatyczna, miła, ogólnie partner "idealny", ale ostatnio tak, jak napisałem wyżej, nie wiem, co czuję, często myślę nad rozstaniem, nie wiem czy podoba mi się fizycznie. Czasami wolę spędzić czas ze znajomymi lub spędzić go sam niż z dziewczyną. Codziennie rozmawiamy przez telefon. Jak patrzę w przyszłość, nie widzę tego dobrze. Ciężko jest mi podjąć ten temat, bo jest bardzo wrażliwa i boję się jej reakcji. Czasami zazdroszczę znajomym, którzy nie mają drugiej połówki. Nigdy nie byłem tak zagubiony i nie wiedziałem co robić, co myśleć, nie chcę podejmować decyzji zbyt pochopnie. Mam 17 lat, dużo do 18 mi nie brakuje, więc myślałem, żeby wstrzymać się do tego czasu i udać się do psychologa (poszedłbym teraz, ale nie chcę prosić rodziców).
Nie potrafię przestać być przesadnie miła
Dzień dobry. Mam 37 lat i nie potrafię przestać być przesadnie miłą dla ludzi - nawet tych, którzy bardzo mocno mnie krzywdzą. Przez tą moją postawę często dochodzi do absurdalnych sytuacji. Ostatnio jeden z alkoholików z "wiecznie stojących pod sklepem" zaczął do mnie wyciągać ręce, a ja nie potrafię stanowczo powiedzieć "nie". Moja reakcja to: przepraszam, idę do sklepu, nie chcę rozmawiać. W moim odczuciu jest to bardzo mocne i niegrzeczne powiedzenie z którym źle się czuję, lecz dla tego osobnika tak nie jest i coraz chętniej wyciąga do mnie swoje ręce. Na domiar wszystkiego ostatnio kobieta tego alkoholika zaczęła mnie straszyć policją i za każdym razem gdy mnie widzi wrzeszczy na mnie (sama też jest alkoholiczką a my jesteśmy sąsiadkami z tego samego bloku). Jestem całkowicie samotną osobą. Nigdy nie miałam w nikim oparcia, a całe moje życie to bicia i wyzwiska, poniżania. Nie znam normalnego życia. Nie szukam związku i nie jestem tym wszystkim zainteresowana. Sama nie mam żadnych nałogów. Skończyłam dwa kierunki studiów. Jestem przeciętna, a czuję się całkowicie niezdolna do życia na tym świecie.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.