Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Intercyza, związek a relacje rodzinne – jak poradzić sobie z wątpliwościami?

Witam, jestem już długo z partnerem. Mieszkamy w Jego mieszkaniu, on chce się wyprowadzić do domu rodzinnego. Ze mną chce wziąć ślub ale chce intercyzy. Nie mamy dzieci. Ja mam mieć kiedys dom po rodzicach, a moja siostra ma wybudowany dom teraz. Facet chce tej intercyzy żeby niepotrzebnie mieszać skoro dzieci nie mamy, to niech kiedyś po nas dziedziczy ktoś z rodziny. Facet ma pretensje że rodzice mnie potraktowali gorzej (że względu na ten podział majątkowy) nie chce ich odwiedzać a jednocześnie chce ze mną być ale bez wpolnego majątku. Zasiewa we mnie ziarno niepewności czy rodzice nie pozostawią mnie jednak z niczym, bo teraz nic od nich nie dostałam, co sprawia że czuję się skołowana i już sama nie wiem komu i w co wierzyć. Martwię się o ten związek, nie chce się rozstawać ale jednocześnie czuję że to będzie taki związek tylko z korzyścią dla niego, bo ja mam u niego zamieszkać, jeszcze ma pretensje że jestem niewdzięczna bo chce mnie do siebie zabrać i mam wrażenie że chce mnie odciąć od rodziny(bo według niego źle mnie potraktowała) i nie przepada też za moimi znajomymi. Jak mówię mu o swoich obawach co do mieszkania z jego rodzicami i że boję się odcięcia od swojej rodziny to nic mi nie odpowiada. W ogóle to on bardzo jest za swoją rodziną, że jest najlepszą najmądrzejszą a innych ma trochę za nic. Mam wrażenie że ignoruje moje wątpliwości i uważa że skoro je mam to znaczy że nie chce z nim mieszkać, a ja uważam że to nie jest tak. Chcę poprostu zanim podejmiemy taką decyzję ustalić jakieś zasady i że ja nie dam się i nie chce odcinać od rodziny, znajomych. Co robić w takiej sytuacji czy taki zwiazek ma sens? Jak to rozwiązać alby każdy był zadowolony i nie miał jakiegoś poczucia straty?
Monika Figat

Monika Figat

Pani sytuacja jest bardzo złożona i wymaga uważnego przyjrzenia się własnym wartościom oraz granicom w relacji. Zachęcam do rozmowy z partnerem o swoich potrzebach i obawach, nawet jeśli spotyka się to z brakiem odpowiedzi. Warto ustalić wspólne zasady i jasno określić, co jest dla Pani ważne, np. kontakt z rodziną i niezależność. 

 

Proszę pamiętać, że zdrowy związek opiera się na wzajemnym szacunku i otwartości na potrzeby obu stron. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, warto rozważyć wsparcie terapeutyczne. Mimo że sytuacja wydaje się trudna, można ją przepracować.

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Z treści Pani słów bardzo mocno wybrzmiewa: chce budować relację świadomie. Widzi Pani, co w niej jest dobre, ale też umie Pani nazwać to, co budzi niepokój. Nie każdy potrafi zatrzymać się w takim momencie i powiedzieć: „czuję wątpliwości i chcę to zrozumieć, zanim podejmę decyzję”.

Widać też, że zależy Pani na partnerze i wspólnym życiu, i na tym, by nie stracić siebie, swoich relacji, równowagi.
Wiele osób ma poczucie, że trzeba wybrać jedno albo drugie — a Pani próbuje znaleźć sposób, żeby obie te potrzeby mogły mieć miejsce. To jest w porządku. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ten związek ma sens warto zapytać siebie: co jest ważne dla mnie w relacji, a co dla partnera? Czego naprawdę potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie w związku? Po czym poznam, że partner bierze pod uwagę także mój świat, nie tylko swój?
Co sprawiłoby, żeby ten związek był dla mnie dobry nie tylko dziś, ale za kilka lat? Co musiałoby się wydarzyć, żebym poczuła, że ten związek jest partnerski?

Jak chciałabym, aby wyglądały rozmowy o trudnościach?

Jaka jedna, naprawdę drobna zmiana ze strony partnera dałaby mi odrobinę spokoju? 
 

Emilia Denis

Emilia Denis

Widać, że ta sytuacja budzi w Tobie dużo niepewności i napięcia. Stoisz przed ważnymi decyzjami życiowymi, a jednocześnie masz poczucie, że jesteś niewysłuchana i niezrozumiana przez partnera. Z Twojego opisu wynika, że jesteś proszona o bardzo duże zmiany: wyprowadzkę, życie z jego rodziną, rezygnację z bliskości z rodzicami i znajomymi, a jednocześnie masz odczucie, że Twoje potrzeby i obawy nie są brane pod uwagę. To naturalne, że chcesz najpierw ustalić jasne zasady i upewnić się, że nie stracisz swojej niezależności ani więzi z rodziną. To świadczy o zdrowych granicach i odpowiedzialnym podejściu do wspólnej przyszłości. W tak złożonej sytuacji pomocna może być rozmowa z psychologiem, żeby uporządkować Twoje emocje, zobaczyć, czego naprawdę potrzebujesz i jak komunikować to w sposób, który zwiększy szansę na porozumienie.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
słyszę w tym, co Pani opisuje, że pojawia się wiele sprzecznych uczuć i myśli z jednej strony chęć bycia z partnerem, ale z drugiej obawy dotyczące mieszkania, rodziny i własnej niezależności.

Warto przyjrzeć się, co jest dla Pani najważniejsze i jak partner reaguje na Pani potrzeby, aby lepiej zrozumieć swoje uczucia przed podjęciem decyzji. Może Pani porozmawiać z partnerem lub skorzystać ze wsparcia psychologa lub terapeuty par. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry,

to, co opisujesz, pokazuje duży chaos emocjonalny i brak poczucia bezpieczeństwa. Intercyza sama w sobie nie jest niczym złym – wiele par ją podpisuje. Problemem jest to, że Twój partner jednocześnie podważa Twoją rodzinę, osłabia Twoje zaufanie do rodziców i ignoruje Twoje obawy. To tworzy nierówną relację, w której jego potrzeby są nadrzędne, a Twoje sprowadzane do „niewdzięczności”. Masz pełne prawo chcieć jasnych zasad przed wspólnym zamieszkaniem i prawo nie zgodzić się na odcięcie od bliskich. Sens takiego związku zależy od tego, czy on jest gotowy wysłuchać Twoich granic i wspólnie ustalić rozwiązania. Jeśli nie – to już jest odpowiedź, choć trudna.

Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, Twoje obawy są całkowicie uzasadnione. Masz prawo do kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, a partner nie powinien ich ograniczać. Intercyza sama w sobie nie jest problemem, ale ważne jest, abyście szczerze ustalili zasady wspólnego życia, mieszkania i finansów. Związek ma sens tylko wtedy, gdy oboje czujecie się szanowani, możecie mówić o swoich potrzebach i podejmować decyzje wspólnie. Jeśli partner ignoruje Twoje wątpliwości lub próbuje Cię odciąć od rodziny, to sygnał, że warto się zastanowić, czy ta relacja daje Ci równowagę i bezpieczeństwo.

Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Na podstawie Pani opisu można przypuszczać, że znajduje się Pani w sytuacji dużej niepewności – zarówno co do planów partnera, jak i własnych granic. Intercyza sama w sobie nie musi oznaczać złych intencji, ale połączenie jej z presją przeprowadzki, brakiem dialogu o Pani obawach oraz negatywnym stosunkiem partnera do Pani rodziny i znajomych budzi zrozumiałe wątpliwości. Zdrowa relacja opiera się na szacunku do granic drugiej osoby, możliwości rozmowy o lękach i wspólnym ustalaniu zasad. Powstaje pytanie, co naprawdę Panią skłania do bycia w tym związku? Odpowiedź wydaje się kluczowa, aby można było świadomie podjąć decyzję. Warto jasno powiedzieć partnerowi, czego Pani potrzebuje, by czuć się bezpiecznie – np. utrzymania kontaktu z rodziną, autonomii, wspólnych ustaleń przed podjęciem decyzji o ślubie czy zamieszkaniu z jego rodzicami. Jeśli on nie zareaguje na te komunikaty lub je zbagatelizuje, to będzie Pani miała trudny dylemat do rozwiązania: czy trwać w związku kosztem swojej autonomii. Najpierw jednak przeprowadziłbym szczerą rozmowę z samą sobą: co mnie trzyma w tej relacji? Jeżeli będzie miała Pani z tym problem, rekomendowałbym kontakt ze specjalistą psychologiem, który pomoże Pani dotrzeć do prawdziwej odpowiedzi .Pozdrawiam Krzysztof Chojnacki, psycholog.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm...
Co zrobić? Jestem z związku od dwóch lat, bywało różnie, kłótnie, rozstania, powroty, w tle alkoholizm, partner nie pije od dwóch lat, przez ten czas pojawiały się narkotyki, kłamstwa, itp. Od trzech miesięcy jest święty spokój, nie mam się o co przyczepić, jednak ja poznałam kogoś innego, na chwilę obecną wszystko mi w nim pasuje, nie wiem, co mam robić? Przekreślić 2 lata związku, który wydaje się wychodzić na prostą w końcu? I jak się rozstać? Partner na samą myśl reaguje agresją.
Wstyd po rozwodzie z powodu zdrady i lęk przed spotkaniem byłej żony z nową partnerką
Dzień dobry. Jestem 2 lata po rozwodzie (rozwód z mojej winy zdrad) poznałem nowa kobietę chce z nią żyć a nadal odczuwam uczucie wstydu żeby z nią wyjść na miasto. Boje się spotkać była żonę jak sobie poradzić z tym uczuciem i strachem ?
Mieszkam z mama i babcia oraz synem. Czesto sie denerwuje jesli mojej babci nie idzie po jej mysli
Mieszkam z mama i babcia oraz synem. Czesto sie denerwuje jesli mojej babci nie idzie po jej mysli. Jesli nie zrobie tego co ona chce. Czasem robi szantaz emocjonalny, mimo ze mam swoje plany i mam prawo tez byc zmeczona, bo wg na niej to tu i teraz. Bo jak nie to ona drze sie. Na razie jestem samotna mama wiec nie mam mozliwosci by z synem sama zamieszkac. Czesto mam ochote byc sama z synem, a nie byc np na spotkaniach rodzinnych. Czy cos moge na to zaradzic?
Dlaczego zakładam maskę szczęścia i ukrywam swój smutek?
Jestem 15 letnim uczniem liceum, który ma dużo przyjaciół, dobre oceny, jest pogodny i miły do innych. Tak wygląda maska, którą ubieram za każdym razem gdy zaczynam z kimś rozmawiać. Mogę siedzieć długo smutny, a gdy ktoś podejdzie nagłe się zaczynam uśmiechać i robić wygląd, że się cieszę tym życiem. Ale wystarczy, że osoba się odwróci na chwilę, a ja już jestem smutny, depresyjny, ponury... taki jaki naprawdę jestem. Chodzę do psychoterapeuty lecz coraz częściej nawet u niego w gabinecie na mnie się ubiera ta maska, nie robię tego świadomie, to się dzieje samo. Coraz trudniej mi jest zostawac samemu, nawet na chwilę, ponieważ gdy nikogo nie ma w okół mnie to się zaczynam czuć smutno i przygnębiony. W pewnym sensie, nawet się przyzwyczaiłem do tej maski, jest... przyjemna, łatwa, dużo łatwiej jest udawać kogoś szczęśliwego niż takim być. Tylko, że ten smutek, gdy zostaję sam jest z każdym dniem Coraz większy i Coraz bardziej nieznośny. Nie wiem co mam z tym robić, chciałbym być szczęśliwy nie tylko wtedy gdy mam kogoś obok...
Jak radzić sobie z OCD: Wyzwania leczenia SSRI i psychoterapii
Dzień dobry, od około 2 tygodni przyjmuję leki z grupy SSRI na OCD, choruję na nie od wielu lat ale dopiero przez ostatnie około 2 lata przyjęło największe nasilenie. Uczęszczam też na psychoterapię. Problem jest taki, że nie wierzę w to, że mogę całkowicie wyzdrowieć. Po tym jak zaczęłam przyjmować leki czuję mniejsze napięcie i przede wszystkim zmniejszyła się u mnie psychosomatyka, ale nadal nie jest tak jak powinno być. Zdarzają się sytuacje gdy nadal bardzo paraliżuje mnie lęk, wszyscy oczekują, że teraz przez to, że biorę leki to będę żyć normalnie. Tylko co dla nich znaczy normalnie? Chodzę do szkoły, wychodzę czasami z rodziną w weekend. Nie spotykam się ze znajomymi, bo czuję się dla nich ciężarem. Obecnie mam przerwę świąteczną i wpadłam w jakiś dołek, jak chodzę do szkoły to czuję się średnio ale w domu jak widać też, z dnia na dzień coraz bardziej smutna. Rodzina ciągle mówi, że nie działa psychoterapia, na którą chodzę jakieś 2 razy w miesiącu, ciągłe komentarze, że nie ma niby poprawy mnie dobijają i wtedy przez 2 tygodnie tam nie chodzę. Miałam kiedyś terapię z inną osobą, tam chodziłam co tydzień ale kompletnie mi to nie pomogło, a potem wręcz szkodziło, ale mam wrażenie, że moim rodzicom bardziej się podobała ta poprzednia terapia, bo cytuję: "Mówiła im o czym rozmawiamy i były efekty" , lecz ten efekt trwał może dwa tygodnie. Obecnie efekty są lepsze dla mnie przede wszystkim mentalnie, przykro mi gdy rodzina jest tak niewierząca w efekty obecnej psychoterapii, bo idzie ona wolniej. Nikt nie pamięta jak chociażby na początku zeszłego roku bałam się wręcz wyjść z łóżka a teraz robię prawie wszystko, czego ode mnie wymagają ludzie wokół. Obawiam się tego, że leki całkowicie nie zadziałają, mam wrażenie, że czasami okłamuję sama siebie i terapeutę jak jest dobrze. Zawsze jak idę na sesję to faktycznie jest w miarę w porządku, lecz dosłownie dzień po zawsze coś się dzieje, nie wiem nawet jak to działa, że tak się dzieje... Bardzo chcę już żyć bez lęku w irracjonalnych sytuacjach, sam schemat myślenia przy OCD aż tak mi nie przeszkadza, wcześniej miałam sporo jego elementów ale nie odczuwałam lęku i żyło mi się doskonale. Nie wiem już co robić, nie chcę trafić do szpitala, ale pewnie tak będzie jak leki nie będą działać jeszcze lepiej, bardzo się boję dłużej nie żyć według tego "normalnego życia", którego wymagają ode mnie inni, bo pewnie sami mnie tam zamkną na żądanie...
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.