Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z przemocą emocjonalną i fizyczną w związku?

Co robić, błagam, pomóżcie. Mój partner od 11 w związku ze mną zmienił się w potwora. Na każdym kroku mnie poniża nawet przy dziecku, zrzuca na mnie każdą winę. Nawet gdy to on popełni błąd, wina zawsze jest moja. Ciągle słyszę: powinnaś zrobić tak, Powinnaś pomyśleć, źle zrobiłaś, nie tak" albo "zamknij mordę", zamknij ryj idiotko, WYPIERDALAJ z tego domu". Ja wywołuje czasem niechcący te awantury, bo umiem tylko rozmową rozwiązywać problemu, a on nigdy nie chce ze mną rozmawiać. Chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie dzieje. A jak nalegam, to on wpada w szal i zaczyna atakować. Nic do niego nie przemawia, a gdy się sprzeciwie, to on zrzuca się z rękami na mnie. Nasz syn ma 10 lat i też nie poznaje własnego ojca.

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

Bardzo porusza mnie to, co napisałaś. To, przez co przechodzisz, to nie jest zwykły kryzys w związku to klasyczny schemat przemocy psychicznej i fizycznej. Twój partner stosuje poniżanie, zastraszanie, manipulację i przemoc. I choć być może przez te lata nauczyłaś się usprawiedliwiać jego zachowania, chcę Ci jasno powiedzieć, to nie jest Twoja wina. 

Chęć rozmowy i rozwiązywania problemów to dojrzałość, nie powód do karania. On niszczy Cię systematycznie, byś czuła się bezsilna i myślała, że to Ty jesteś problemem. Ale to on ponosi odpowiedzialność za swoje zachowania. Bardzo ważne jest, byś nie zostawała z tym sama. To niebezpieczna sytuacja nie tylko dla Ciebie, ale także dla Waszego syna. Dziecko, które dorasta w atmosferze przemocy, mimo że może nie być bezpośrednio bite, przeżywa ogromny stres i może wynieść z tego bardzo trudne doświadczenia na całe życie. Dlatego proszę Cię, skontaktuj się z Niebieską Linią (800 120 002), możesz też zwrócić się do MOPS-u, GOPS-u lub na policję. Założenie Niebieskiej Karty to pierwszy krok, który nie zobowiązuje Cię od razu do natychmiastowej decyzji o odejściu, ale uruchamia system wsparcia i ochrony.

Wiem, że to może brzmieć przerażająco, ale pamiętaj, nie musisz robić wszystkiego od razu. Warto też przygotować plan awaryjny: mieć pod ręką ważne dokumenty, spakowaną torbę, listę miejsc, do których możesz się udać, np. do bliskich, do ośrodka pomocy. Wsparcie psychologiczne będzie również ogromnie ważne, masz prawo do pomocy i opieki, masz prawo żyć bez strachu.

Na koniec chcę Ci powiedzieć jeszcze jedno: nie jesteś sama. Jest wiele osób i instytucji, które pomogą Ci przejść przez ten trudny czas. Twoja wartość nie zależy od tego, co on o Tobie mówi. Jesteś wartościową osobą, zasługującą na szacunek, dobro i spokojne życie. Twój syn również zasługuje na życie bez przemocy i strachu. Zrób to dla siebie i dla niego. Jest droga wyjścia, dużo wytrwałości i ciepła życzę! 

 

Z pozdrowieniami 

 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry,

bardzo mi przykro słyszeć o Pani trudnej sytuacji. To, co Pani opisuje, to przemoc psychiczna i potencjalnie fizyczna. Opisywane destrukcyjne zachowania Pani partnera mogą mieć poważny wpływ na Panią i Państwa dziecko. Jeżeli odczuwa Pani bezpośrednie zagrożenie fizyczne lub emocjonalne proszę pamiętać, że bezpieczeństwo Pani i Pani syna jest tutaj kluczowe. Nalegałabym na to, aby rozważyła Pani kontakt z lokalną jednostką policji lub innymi służbami, które mogłyby zapewnić Pani ochronę. Proszę zwrócić się do specjalisty zdrowia psychicznego lub instytucji zajmujących się przemocą domową. W Polsce dostępne są ośrodki wsparcia oferujące poradnictwo, schronienie i pomoc prawną. Jeżeli ma Pani w swoim otoczeniu zaufanych przyjaciół, kogoś z rodziny lub inną osobę, której Pani ufa, proszę poinformować ich o sytuacji, jakich doświadcza Pani w związku z przemocowymi zachowaniami Pani męża. Wsparcie bliskich w tym czasie jest tak samo ważne, jak pomoc psychologa. 

Jeżeli sytuacja będzie eskalować i realnie wpływać na bezpieczeństwo Pani i Pani syna, a nawet zagrażać zdrowiu lub życiu, proszę rozważyć zawiadomienie o przemocy domowej do odpowiednich służb lub złożenie wniosku o ochronę prawną. Ma Pani prawo się bronić. Proszę zapoznać się z procedurą Niebieskiej Karty. Jest to  system służący do identyfikowania i reagowania na przypadki przemocy domowej i innych form przemocy w rodzinie, mający na celu ochronę ofiar i zapewnienie szybkiej interwencji służb.

Państwa syn widzi sytuacje, które Pani opisuje. Wspomina Pani również, że syn "nie poznaje własnego ojca".  Bycie świadkiem przemocy stosowanej wobec Pani ma na niego poważny wpływ. Warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym, aby pomóc mu zrozumieć i poradzić sobie z tym, co się dzieje.

Proszę pamiętać, że nie jest Pani sama. Istnieją organizacje oraz osoby, które mogą Pani pomóc w tej trudnej sytuacji. Pani bezpieczeństwo i zdrowie psychiczne są tutaj najistotniejsze. Proszę się nie wahać w szukaniu pomocy. Tu chodzi o Pani życie.

 

Życzę wytrwałości, proszę zadbać o swoje bezpieczeństwo.

Magdalena Pardo

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam,

Bardzo mi przykro, przez co przechodzi pani i pani syn. Jedno jest pewne, nie może pani pozwolić na przemoc werbalną i fizyczną. Proszę jak najszybciej poprosić o pomoc (telefon zaufania, niebieska linia, rozmowa z dzielnicowym), gdyż z pani listu wynika, że pomoc jest tutaj bardzo potrzebna. Nie wiemy, dlaczego pani mąż zmienił się tak nagle, ale jedno jest pewne, naraża pani spokój oraz bezpieczeństwo swoje i małoletniego syna. Jeżeli pani będzie potrzebować porozmawiać z terapeutą, proszę zgłosić się o pomoc. 

K Rosenbajger

Psycholog

 

Weronika Tomaszczyk

Weronika Tomaszczyk

Dzień dobry,

Pani pytanie pokazuje ogrom cierpienia, strachu i bezradności, bardzo mi przykro, że musi Pani przez to przechodzić. To, co Pani opisuje to przemoc domowa - psychiczna, werbalna, a także fizyczna. Nie ponosi Pani winy za to, że partner się zmienił. Z tego co Pani opisuje, próbuje Pani rozmawiać i naprawiać, ale on odmawia dialogu i reaguje agresją. Nie ma Pani wpływu na jego zachowanie, ale ma Pani wpływ na bezpieczeństwo i dobro swoje i dziecka.

Oto kilka kroków, które może Pani rozważyć:

1. Zadbanie o bezpieczeństwo: udanie się do ośrodka interwencji kryzysowej, telefon na niebieską linię (116 123) lub na policję w momencie zagrożenia Pani bezpieczeństwa.

2. Rozmowa z psychologiem (np. w ośrodku interwencji kryzysowej)

3. Dokumentowanie dowodów przemocy

 

Mam nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie. Proszę pamiętać, że szukanie pomocy to nie słabość, ale siła i odwaga.

 

Pozdrawiam

Weronika Tomaszczyk

 

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

To, co Pani opisuje to przemoc psychiczna, fizyczna i słowna. Partner obraża Panią, zrzuca winę na Panią (gaslighting), izoluje się emocjonalnie, reaguje agresją, nie uznaje Twoich granic , naraża wasze dziecko na traumę. 
Chociaż  nie można postawić diagnozy po tak krótkim opisie, widać u Pani partnera cechy narcystyczne (nie uznaje, nie ma empatii, poniża), ale i borderline (wchodzi w gwałtowne stany emocjonalne). 
Jeśli jeszcze raz partner będzie zagrażał Pani fizycznie, proszę zadzwonić na Niebieską Linię. Dobrze byłoby skorzystać z pomocy specjalisty.

Najważniejsze pytanie dotyczy jednak tego, czy Pani chce naprawić ten związek i marzy Pani o zmianie zachowania partnera, czy jest gotowa się z nim rozstać ? Jeżeli trudno skontaktować się słownie, może niech Pani napisze do niego list/mail/esemes, w którym wyrazi Pani swoje uczucia, ale i pokaże, że nie godzi się Pani na przekraczanie pewnych granic.

Być może partner potrzebuje jakiegoś ,,wstrząsu „, aby zrozumieć, że może Panią stracić.

Należy też  zastanowić się, czy w związku nie ma ,,osób trzecich „.

 

 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Pani sytuacja jest bardzo trudna i niebezpieczna. Przemoc – psychiczna i fizyczna – niszczy poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. Ważne jest, aby pamiętać, że to partner ponosi odpowiedzialność za swoje agresywne zachowanie, a Pani oraz dziecko zasługujecie na szacunek i spokojne życie.
 

Proszę rozważyć kontakt z Niebieską Linią 800 12 00 02 lub, jeśli sytuacja jest krytyczna, zgłosić się na policję 112. Specjalistyczne ośrodki oferują pomoc prawną, psychologiczną i wsparcie w znalezieniu bezpiecznego miejsca.
 

Pani syn również doświadcza skutków przemocy – potrzebuje stabilności i bezpieczeństwa. Proszę nie bać się prosić o pomoc – są ludzie i organizacje, które mogą Panią wesprzeć w odzyskaniu kontroli nad własnym życiem.

Iga Borkowska

Iga Borkowska

Jest Pani w bardzo trudnej sytuacji, bardzo dobrze, że zaczęła Pani szukać pomocy. Zachowania Pani partnera są przemocowe, ta sytuacja musi być bardzo stresująca zarówno dla Pani, jak i Państwa syna. W pierwszym kroku najważniejsze jest poszukanie bezpośredniej pomocy psychologicznej, bardzo profesjonalnie działająca jest Niebieska Linia www.niebieskalinia.pl - udzielają wsparcia w rozmowie telefonicznej, pokierują dalej, gdzie można otrzymać bezpośrednio pomoc w Pani otoczeniu. Ma Pani pełne prawo zadbać o bezpieczeństwo swoje i swojego syna.

 

Pozdrawiam, 

Iga Borkowska 

Magdalena Słupek

Magdalena Słupek

Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nazwałabym przemocą. Najważniejsze to zapewnienie sobie i dziecku bezpieczeństwa. Najlepiej skonsultować się z Niebieską Linią. Tutaj jest kontakt: Poradnia Telefoniczna "Niebieskiej Linii"
22 668-70-00

116 123

https://www.niebieskalinia.pl/jak-pomagamy/kwestionariusz-czy-doznajesz-przemocy-domowej  

Elżbieta Lorenc

Elżbieta Lorenc

Szanowna Pani, z Pani opisu wyłania się po prostu obraz przemocy. Jednak pisze Pani również, że jest to zmiana zachowania Pani partnera i wcześniej to się nie zdarzało (?).  Przyczyn może być wiele, jednak na terapii nie poszukujemy przyczyn przemocowych zachowań partnerów, bo żadna przyczyna nie usprawiedliwia przemocy. Poszukujemy powodów, dlaczego pacjent doświadczający przemocy godzi się na nią. Jak również Pani opisuje, próby porozumienia się spełzają na niczym, a nawet bywają powodem dalszej eskalacji. Być może warto przemyśleć inne strategie ochrony siebie i dziecka. Nie wiem jakimi zasobami Pani dysponuje, czy może Pani liczyć na czyjeś wsparcie. Na pewno warto porozmawiać z kimś, komu Pani ufa, nie ukrywać tego, co dzieje się w domu. Zasada jest jedna, z przemocą się nie dyskutuje, z przemocy się ucieka. 

Życzę odwagi i siły!

Zobacz podobne

Kryzys w związku, dziewczyna całkowicie mnie ignornuje, mimo że umówiliśmy się na poprawę relacji
Cześć mam problem W ostatnim czasie tak około miesiąca dziewczyna traktuje mnie chłodno, robi dystans, nie przytula nie pozwala lub okazuje trudności w okazywaniu jakichkolwiek czułości z jej strony. A jak ja jej okazuje to jak robot, sztywna, zimna. W końcu się wkurzyłem i jej powiedziałem jak się czuje i to nie jest dobre zachowanie z jej strony. Przepraszała i mówiła, że będzie lepiej, nie było. Tydzień temu spotkałem się z nią po dłuższym braku kontaktu i pierwsze co mi powiedziała to chce zerwać, bo nie widzę już nas, bo mam poczucie winny wobec ciebie, bo cię ranie. Kilka godzin jej tłumaczyłem, że mi to nie przeszkadza, rozumiem trochę ją, bo miesiąc przed zrobiłem trochę głupią rzecz jej, która ją zraniła i stwierdziła, że straciła do mnie "zaufanie". Problem w tym, że moim zdaniem to nie jest coś, przez co zasługuje na takie traktowanie, a tym bardziej by zrywała. Ustaliliśmy, że popracujemy nad nami i postaramy się poprawić. Następnego dnia mieliśmy się spotkać, ale zmieniła to na rozmowę, pierwsze co powiedziała to chce zerwać. Znowu musiałem tłumaczyć, dla mnie ten związek jest bardzo ważny i nie chce jej stracić, po tamtej ciężkiej rozmowie ustaliliśmy, że damy sobie (jej, bo ona chce) 2 tygodnie. W trakcie 1 tygodnia zero kontaktu, nieodpisywanie na każdą wiadomość ok, ale nawet jak pisałem przez cały dzień to było zero z jej strony. Dzisiaj zaczynał sie drugi tydzień, na pytanie z mojej strony " chcesz, żebym przyszedł do ciebie ?" ( było wydarzenie, na którym pomagała i stwierdziłem, że podejdę do niej ) to odpowiedziała " jak chcesz to przyjdź", problem w tym, że chciałem wiedzieć czy ona chce, nie chciałem, by nie traktowała mnie jak śmiecia, nie jak chłopaka. W końcu nawet nie odpowiedziała na to, że "tak, lub nie " tylko jak chcesz. Totalnie jej to obojętne. Jak dzisiaj przyszedłem to spędziłem na wydarzeniu miło czas, ale jak podchodziłem do niej, by pogadać ogólnie co tam u niej, jak spędza czas itp.. To zero, albo ignoruje, albo mówi, że jest zajęta (siedzi i pije picie) jak coś pytam, to ma mnie gdzieś. A obiecała, że potraktuje mnie jak chłopaka, a nie nikogo. Chce wiedzieć co mam zrobić, to ja robię coś źle?, to we mnie problem? czy to jej winna?. I jak odpiszecie, że musimy pogadać, to byliśmy umówieni 3 dni temu to ciągle pisała, że nie znajdzie czasu, dzisiaj mieliśmy spędzić dłużej czas, to jednak się okazało, że go nie ma (spędziłem z nią może 10 minut). Nie proponuje ze swojej strony nawet możliwości spotkania, nie okazuje chęci, zapytałem ją o parę rzeczy, to kompletnie to zignorowała.
Odeszłam od męża przez jego niechęć do wyprowadzki z rodzinnego gospodarstwa. Jak z nim rozmawiać?
Witam, odeszłam od męża 3 tygodnie temu, z mężem mieszkaliśmy na jednym pokoju na gospodarstwie u jego rodziców i dwóch braci kawalerów, nie wytrzymałam tam, mąż nie chce iść ze mną na mieszkanie wynajęte mieszkać, bo twierdzi, że on się tu będzie dusił, kto może z nim porozmawiać? ja już nie mam argumentów, gospodarstwo jest przepisane na brata męża, jak z nim rozmawiać?
Partnerka opowiedziała mi o swoim byłym, o którym cały czas myśli. Tak się starałem.
Wczoraj mieliśmy dość skomplikowaną rozmowę z moją dziewczyną, dowiedziałem się, że cały czas myśli o przyjacielu, z którym nie ma już kontaktu, krótko go opisując: ćpun, „babiarz”, manipulant, w którym się mocno zakochała. Najlepszy ich kontakt trwał ok. 2 tygodnie. Sytuacja miała miejsce rok temu, jesteśmy razem od około 4 miesięcy. W rozmowie wyjaśniła mi, że była to miłość jej życia, próbowała wytłumaczyć, że dużo jeszcze przede mną, że ja takiej miłości nie miałem. Powiedziała to będąc ze mną w związku mimo tego, że planowałem z nią daleką przyszłość, ona dobrze o tym wie. Zaczęła mnie porównywać do tego przyjaciela, cytując: „nikt nigdy w życiu nie traktował mnie tak dobrze jak on, zapytał się mnie jak się czuję i czy wszystko dobrze, bez powodu”. Mimo że mieszkamy kawałek od siebie, jest to ok 30 minut samochodem, przyjeżdżałem zawsze jak potrzebowała, czy była chora, czy miała zły chumor, zawsze potrafiłem poświęcić zajęcia, żeby się z nią zobaczyć, zawsze dostawała jakiś prezent jak przyjeżdżałem. Nigdy nie pomyślałbym, że jestem tak niewystarczający lub niedoceniany. Rozmowy z nią na tematy, które mi się nie podobają praktycznie nie istnieją, zawsze jest to moja wina, podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałem się, że nawet jak jest ze mną nigdy mi się nie wyżali, bo nie chce. Nie umiem poznać jej języka miłości, nie lubi się całować, przytulić bez powodu, mówić i pisać miłych rzeczy, mimo tego, że wymaga tego ode mnie. Z drugiej strony, zachowania wskazują na sadyzm. Były dni, w których wracałem cały podrapany, bez powodu. Proszę kogoś o pomoc, co mam z tym zrobić, bardzo ją kocham, jednak jej poprzedni, toksyczny związek, w którym została zdradzona całkiem zmienił jej podejście do życia. Dziękuję.
Czy jest szansa na odbudowanie związku po zdradzie i depresji?
Dzień dobry, mój świat wczoraj runął, a ja się rozsypałam na kawałki..ale od początku. Mam 40 lat, rok temu w październiku miałam ogromny kryzys depresji, wiadomo że ona rozwijała się wcześniej, ale ja nie miałam tego świadomości, myślałam że to tylko gorszy czas (utrata pracy, śmierć ojca z którym nie udało mi się nawiązać relacji). Wiem że odsuwałam się od męża, byłam obecna ciałem, ale nie duchem, dużo leżałam na kanapie. Czułam że co raz bardziej go unieszczęśliwiam, że jestem dla niego ciężarem. W końcu powiedziałam, że powinien mnie zostawić, ułożyć sobie życie z kimś innym. Nie wiem dlaczego tak mówiłam, nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, bo najbardziej na świecie nie chciałam żeby ode mnie odszedł. On się wyprowadził, dla niego to był cios, nigdy nie pozbył się żalu do mnie o to, że go wyrzuciłam z domu. Ja się zaczęłam leczyć, przez dwa miesiące on mieszkał sam, ale się spotykaliśmy np. obejrzeć razem serial. Prosiłam go cały czas o powrót do domu, w końcu przed świętami wrócił. Żyliśmy razem, ale on tak naprawdę nigdy nie dał mi prawdziwej szansy na naprawę naszej relacji, nie dał szansy nam. Starałam się, proponowałam wyjazd, wyjście do kina, do restauracji, na spacer, a on przeważnie mówił „nie, nie wiem, może, zobaczymy” i nic z tego nie wychodziło, próbowałam się do niego zbliżyć fizycznie, ale zawsze mówił mi że nie ma ochoty na seks, a każde moje przytulenie czy pocałunek po prostu oddawał, nigdy nie inicjował niczego sam. Proponowałam terapię par, ale reagował złością na tą propozycję. Czasami bywało tak jak dawniej, ale większość czasu z jego strony była obojętność. Bardzo mnie to bolało, ale uważałam, że to jest moja kara za to co jemu zrobiłam. W zeszłym tygodniu, w niedzielę powiedział mi, że nie może już dłużej żyć w kłamstwie, że wtedy jak mu powiedziałam, że ma sobie szukać kogoś innego to on kogoś poznał. Pisali ze sobą, pierwszy raz spali ze sobą na początku grudnia w zeszłym roku, że czasami jeździł do niej na kawę, a ostatnio po zabawie andrzejkowej (mnie na niej nie było, chciałam iść, ale on nie chciał, zresztą sam mówił że też nie idzie, potem poszedł z kolegą na piwo, a skończył na tej zabawie), był pijany i z nią spał, a że nie wrócił tego dnia na noc do domu to pewnie był u niej. Nie wiedział czy będzie kontynuował znajomość z nią. Powiedziałam że mu wybaczam, że wiem co go skłoniło do tego. Ale on powiedział, że nie potrafił dać mi prawdziwej szansy, że widział że ja się staram, a on od siebie nie dawał nic, że nie chce mnie dłużej ranić, przeprosił że tak to się wszystko pomiędzy nami potoczyło. Wczoraj się wyprowadził, powiedział że chce pomieszkać sam, przemyśleć wszystko na nowo, odkryć się na nowo. Bardzo go kocham, nie wiem jak mam dalej żyć, boli to że on nie chciał o nas walczyć..zostałam z tym bólem sama, nie mam rodziny, nikogo..czy jest szansa że on przemyśli wszystko i wróci?
Zależy mi na przyjacielu, jednak on wyjeżdża i stracimy kontakt.
Dzień dobry. Proszę o poradę w takiej sprawie. Właśnie straciłam na bardzo długi czas kontakt z przyjacielem. Nie jest to celowe zerwanie kontaktu. Po prostu przyjaciel będzie w takim miejscu, że kontakt będzie niemożliwy. Są niestety takie miejsca. Chciałabym się zapytać jak sobie z tym wszystkim radzić. Czy przez to, że to będzie tak długi okres to powinnam o przyjacielu zapomnieć? Uważać to co się stało za koniec przyjaźni? Mam naprawdę dylemat co zrobić. Z jednej strony nie wiem czy ta przyjaźń będzie miała kiedyś jeszcze sens, a z drugiej przyjaciel przysłał mi wiadomość z prośbą, abym o nim pamiętała. Obiecałam mu, że nigdy o nim nie zapomnę. I jeszcze jedna sprawa: zmieniam w najbliższym czasie numer telefonu czy wypada mi zadzwonić pierwszej do przyjaciela? Tzn. mam też dylemat czy kobieta może wykonać pierwsza telefon. Ja przyjaciela numer znam. On mojego nowego nie będzie znał. Proszę o poradę co ja mam zrobić? Tak bardzo zależy mi na tej przyjaźni. Pozdrawiam Ryba
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.