Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego płaczę, gdy partner mnie przytula? Brak bliskości i zaufania w związku

Witam serdecznie. Mam 38 lat mój partner 57. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie w emocjach, że kiedy partner mnie przytuli od czasu do czasu, tak od razu doprowadza mnie to do łez. Nie wiem, czym jest to spowodowane. Fakt przytulań jest między nami coraz mniej, z początku było ich znacznie więcej. Czasem w ogóle jest oziębły. Mieliśmy nie tak dawno temu sytuację, że przyłapałam go na tym, że miał założone konto randkowe na jednym z portali randkowych, co zachwiało mocno zaufaniem do niego, później doszło do tego faworyzowanie jego znajomej w naszej obecności i porównywanie mnie do niej, kłamstwa, na których co jakiś czas muszę go przyłapać, kupowanie prezerwatyw za moimi plecami, których w ogóle nie używamy. Sprawy intymne w ogóle nie istnieją. Jeśli do czegoś dochodzi to albo jest to raz na półtora miesiąca, albo w ogóle, a nawet jeśli to jest, to bardzo mechaniczne. Wieczory spędzamy, leżąc obok siebie, ale bez przytulanek. Dawniej potrafił podejść, przytulic sam od siebie teraz, jeśli ja sama osobiście się do niego nie przytulę, on nic, jakby był lodem skuty. Tak jak napisałam wcześniej, jeśli zdarzy mu się przytulić mnie, tak sam z siebie tak ja od razu reaguje płaczem, którego nie widzi, gdyż płacze w ukryciu. Chciałam się spytać, z czego to może wynikać. Czy to może być reakcja na brak bliskości z jego strony i akceptacji mojej osoby? . Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

Natalia Ksiądz-Gołębiowska

Natalia Ksiądz-Gołębiowska

Pani Doroto, 

Z tego, co Pani opisuje, można przypuszczać, że może Pani doświadczać głębokiego smutku, poczucia odrzucenia i osamotnienia. Reakcja płaczem w momencie przytulenia może być wyrazem tego, jak bardzo brakuje Pani bliskości, a jednocześnie — jak bardzo została ona zachwiana przez sytuacje podkopujące zaufanie.

W kontekście terapii poznawczo-behawioralnej patrzymy na to, jak myśli, które pojawiają się po trudnych doświadczeniach (np. „nie jestem ważna”, „on mnie nie kocha”, "jestem gorsza"), mogą wywoływać silne emocje (jak np. lęk przed zranieniem) i prowadzić do wycofania. 

Brak zaufania może prowadzić do unikania bliskości lub do silnych reakcji emocjonalnych w momentach, które wcześniej były źródłem ciepła. To naturalne, że przy takich myślach bliskość zaczyna wiązać się z napięciem i niepewnością.

To ważny sygnał, że coś w tej relacji budzi cierpienie i że warto się temu przyjrzeć — żeby lepiej zrozumieć siebie i swoje potrzeby.  

 

Pozdrawiam,

Natalia Ksiądz-Gołębiowska

Psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Łyżeń

Anna Łyżeń

Dzień dobry Pani Doroto, 

bardzo współczuję sytuacji, w jakiej się Pani teraz znajduje i rozumiem, z jak trudnymi i intensywnymi emocjami się Pani mierzy. Z tego krótkiego opisu sytuacji wynika, że boryka się Pani z problemami od dłuższego czasu i pojawiają się nowe. Brak bliskości, zrozumienia, trudna komunikacja lub jej brak, bardzo ważny temat zaufania, które zostało nadwyrężone - to tematy, których niestety nie da się szybko rozwiązać i raczej wymagają pomocy specjalisty - terapii indywidualnej i/lub być może też terapii par - to pomogło by zrozumieć, jakie jest źródło problemów i dobrać odpowiednie metody leczenia. Sytuacja, którą Pani opisuje - bliskość, przytulanie prowadzi do łez, ma na pewno głębiej ukryte źródło związane z Państwa problemami w relacji. Pomocne może być zastanowienie się jakie myśli przechodzą Pani przez głowię, gdy dzieje się taka sytuacja, może pojawiają się jakieś obrazy w myślach? - odkrycie, co się wtedy dzieje w naszej głowie może dać szansę zrozumienia Pani reakcji. 

 

Pozdrawiam, ciepło, 

Ania Łyżeń

Aleksandra Działo

Aleksandra Działo

Płacz ma funkcję regulującą nasze emocje i zmniejszające tkwiące w nas napięcie. Sytuacja, w której Pani jest, wydaje się bardzo skomplikowana i może budzić dużo napięcia, oczekiwania, zastanawiania się co dalej. Płacz wydaje się więc bardzo naturalną reakcją.

 

Pozdrawiam

Monika Kurek

Monika Kurek

Dziękuję Ci za zaufanie i za to, że tak szczerze opisałaś, co się z Tobą dzieje. Twoje łzy, które pojawiają się przy tak rzadkich i krótkich gestach bliskości, mówią bardzo dużo — to może być głęboka reakcja emocjonalna na długotrwały brak kontaktu, czułości, bezpieczeństwa.

W nurcie Gestalt interesuje mnie, co dzieje się z Tobą w tym momencie, gdy partner Cię przytula i pojawiają się łzy. Co czujesz w ciele? Czy jest tam napięcie, czy ulga, czy może smutek? Co próbują Ci powiedzieć te łzy? Może wyrażają coś, czego nie da się wypowiedzieć słowami — tęsknotę, stratę, rozczarowanie, żal?

Z tego, co piszesz, widzę, że jesteś w relacji, w której kontakt został mocno zaburzony. Brak czułości, nieobecność w sferze intymnej, ukryte działania partnera i złamane zaufanie — to wszystko bardzo realnie wpływa na Twoje poczucie bezpieczeństwa i wartości. Reakcja emocjonalna na ten chwilowy powrót ciepła może być jak otwarcie rany — bo przypomina o tym, czego tak bardzo Ci brakuje.

W terapii Gestalt nie szukamy „diagnozy” w klasycznym sensie — bardziej zależy mi na tym, byś miała przestrzeń do spotkania ze sobą: z tym, co czujesz, czego pragniesz, co tracisz, czego już nie chcesz. 

Może dobrym pytaniem na teraz byłoby: czego najbardziej potrzebujesz od tej relacji — dziś, nie kiedyś?

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Doroto,

 

proszę, usiądź na chwilkę i napisz na kartce:

- co dobrego przynosi mi ta relacja?

- co złego/trudnego przynosi mi ta relacja?

 

Być może Twoja reakcja na przytulenie wynika z tęsknoty za tą czułością lub wynika to ze smutku, że nie jest tak, jak powinno być lub wynika to z dysonansu "Tu mnie przytula, a z drugiej strony sprawia mi tyle przykrości". Myślę, że warto wsłuchać się w swoje emocje i uczucia. 

 

Naruszenie Twojego zaufania względem partnera jest wciąż aktualne. Nie widać, aby partner starał się je w jakikolwiek sposób odbudować. Znika Twoje poczucie WARTOŚCI w tym związku. 

 

Ja nie odpowiem na Twoje ostatnie pytanie albo inaczej: odpowiadając na Twoje pytanie, sama je zadam: dlaczego tkwisz w relacji, która nie jest dla Ciebie satysfakcjonująca? Dlaczego karmisz się resztkami miłości?

 

Ściskam serdecznie,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mąż nie zgadza się na przeprowadzkę bliżej moich schorowanych rodziców – czuję się ubezwłasnowolniona i bez wyjścia
Czy mój mąż ma prawo nie zgodzić się na przeprowadzkę 60 km do miejscowości moich rodziców, którzy z racji wieku i niepełnosprawności potrzebują pomocy. Słyszę, że mogę się przeprowadzić na stałe i dojeżdżać do domu. Mamy dwie córki 12 i 11 lat. Nie wyobrażam sobie odłączenia mnie od ich codziennego życia. Jakbym wiedział, że jesteś taka uparta, nigdy bym się z tobą nie ożenił, stwierdza mąż. Przed ślubem przekonywał mnie solennie, że nie będziemy mieszkać w jego rodzinnym mieście, to był mój warunek i o to prosiłam żebyśmy nie mieszkali w dużym mieście. Jestem finansowo ubezwłasnowolniona. Wszystko należy do męża, o czym nie raz mi przypominał. Od 7 lat praktycznie codziennie płacze, nie widzę wyjścia, próbowałam się całkowicie dostosować, ale to się nie udaje. Mam problemy z praca,vw ostatnich latach zmienialam ja 4 razy. Nie mogę znaleźć sobie miejsca, nie mogę spać. Do tego dochodzą wyniszczające nasza relację zachowania teścia i teściowej. Nie daje rady.
Jak poradzić sobie z poczuciem zmarnowanego życia i depresją? Jaka terapia mogłaby pomóc?
Mam silne poczucie zmarnowania sobie życia. Miałem bardzo dobre warunki do rozwoju bez patologii, jednak przez swoją nieśmiałość wszystko zaprzepaściłem. Miałem wspaniałe podwórko a ja przez swoje lęki wolałem siedzieć w domu. Mogłem mieć dobre wykształcenie to ja przez nerwy wpadłem w prokrastynację i nie uczyłem się. Mogłem mieć wspaniałą dziewczynę to ja przez swoje kompleksy odrzuciłem ją. Zamiast pójść na imprezę to wolałem grać na komputerze mimo, że często byłem zapraszany i ludzie mnie lubili. Wiem, że to już przeszłość i trzeba się skupić na tym co jest i co może być jednak mając tyle spalonych za sobą mostów tylu odtrąconych ludzi ciężko stworzyć coś od nowa. Często mam epizody depresyjne i myśli samobójcze jednak na następny dzień wszystko mija i jest dobrze. Jak terapia mogłaby mi pomóc?
Jestem niespokojna-wybuchowa, zmienna, wiecznie zmieniam pracę i miejsce zamieszkania. Nie potrafię podjąć hobby czy być konsekwentną, bo rozpiera mnie różnorodność emocji. Nie radzę sobie.
Od kilku dobrych lat, od kiedy wyprowadziłam się z domu, cały czas się przeprowadzam. Ciągle zmieniam pracę. Jedyne co stałe to (o dziwo) mąż, za którego wyszłam dosyć spontanicznie, ale mam niezawodną intuicję i według mnie to jest to coś na całe życie. Brakuje mi cierpliwości, często płaczę, wybucham, nie mogę opanować złości. Nastrój mam bardzo różny i bardzo szybko się zmienia, zauważyłam to mniej więcej po 20 rż, mam 26 lat, z każdym rokiem mam wrażenie, że coraz bardziej tracę nad sobą i swoimi emocjami panowanie. Nie potrafię rozwinąć żadnego hobby, poddaję się przy pierwszej próbie. Nie wiem co o sobie myśleć, nie potrafię siebie opisać, mam wrażenie, że jestem bardzo różna albo nijaka. Nie wiem o co chodzi, ale moje zmienne nastroje i ciągła złość wywołana też moja niekonsekwencją znacznie utrudniają mi życie (mimo wszystko burzliwy związek, czasem jestem nieznośna i mam tego świadomość, ale nie potrafię się opanować w danej chwili) zarówno uczuciowe, ale zwłaszcza zawodowe. Pociągają mnie różne rzeczy, mam dużo pomysłów, których nie realizuję lub robię to w małym stopniu. Szukam rozwiązania, które pomoże żyć mi normalnie. Na tę chwilę sama się ze sobą męczę.
Czy mam prawo czuć się źle mimo generalnie dobrego życia?

Czy mam prawo czuć się źle, czy przesadzam? Wydaje mi się, że mam generalnie dobre życie. Mam kochającą rodzinę, choć nie zawsze było nam łatwo. Zdarzało się, że musiałam składać się na rachunki czy zakupy (pomimo, że byłam dzieckiem), bo brakowało nam pieniędzy, ale teraz już wyszliśmy na prostą. Moi rodzice (osobno, bo wzięli rozwód, kiedy miałam 12 lat) nie znęcali się nade mną, ale nigdy nie wspierali mnie, kiedy miałam jakiś poważny kryzys psychiczny, kiedy byłam dzieckiem (a zdarzyło mi się mieć kilka), musiałam sobie radzić sama. Dodam jeszcze, że prawie nigdy nie miałam przyjaciół, ani żadnej innej rodziny, której mogłabym się zwierzyć, albo którą mogłaby mi pomóc. Teraz jestem kobietą wchodzącą w dorosłość, która mierzy się z różnymi problemami psychicznymi (wydaje mi się, że z OCD, depresją i alkoholizmem) i nie wiem, czy mam prawo w ogóle myśleć w takich kategoriach, że mam jakiś poważny problem i powinnam choć raz w życiu poprosić o pomoc czy trochę wyolbrzymiam i próbuje zrobić z siebie ofiarę, której nic strasznego się nie przydarzyło i powinnam wziąć się w garść?

Syn w wieku 17 lat w złym stanie psychicznym, nie chce pomocy. Co zrobić?

Witam, mój syn jest w złym stanie psychicznym i fizycznym, ma 17 lat prawie nic nie je, ciągle płacze albo jest zły.

Mówi, że nie chce mu się żyć, że nie ma kolegów, nic go nie interesuje, jest smutny, ale też chamski, wulgarny.

Straszy, że odbierze sobie życie. Nie chce pójść do psychologa ani do psychiatry. Nie wiem, co mam robić

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.