Szanowny Panie Pawle,
cieszę się, że szuka Pan wsparcia w swojej sytuacji. Z tego, co Pan pisze, wciąż Pan walczy o siebie, o relację z bliskimi pomimo bardzo złego samopoczucia.
Walka z uzależnieniem, jak Pan świetnie wie, to proces wymagający ogromnej ilości siły. Pisze Pan o zaawansowanym uzależnieniu, co zmienia funkcjonowanie naszego mózgu. To nie jest kwestia wyłącznie silnej woli, mechanizmy psychologiczne i biologiczne odpowiadające za poczucie przymusu sięgnięcia po używkę, czy nawykowe zachowanie są tak silne, że ludzie są w stanie ryzykować swoim zdrowiem, życiem i największymi w życiu wartościami. Dlatego zachęcam, aby szukał Pan sojuszników i wsparcia w tej walce na każdym możliwym froncie - terapia, grupy wsparcia, wszystko co choć trochę Panu pomaga.
W związku z tym, jak silne potrafi być uzależnienie, niestety nawet po skutecznej terapii odsetek nawrotów jest bardzo duży (40-60% osób). Dlatego w terapii uzależnień kluczową kwestią jest profilaktyka nawrotów i strategia radzenia sobie z nawrotem, który przyjdzie. Tak, aby te nawroty, jeśli już wystąpią, były jak najkrótsze, powodowały jak najmniej szkód. Żeby mógł Pan przerwać jak najszybciej ten ciąg przyczynowo - skutkowy i mógł z każdego takiego potknięcia wyciągnąć konstruktywne wnioski, które pomogą jeszcze lepiej przeciwdziałać nawrotowi w przyszłości.
Dlatego nawrót to nie koniec nadziei, to kolejna góra do pokonania w drodze do coraz lepszego życia.
Niestety silne poczucie winy i cierpienie, które się wtedy pojawia, zwłaszcza jeśli konsekwencje są tak bardzo bolesne a przyszłość niepewna, spycha nas wciąż w kierunku uzależnienia.
Trudno powiedzieć, jak ułoży się Pana relacja z żoną, ale potrzebuje Pan teraz odzyskać siły i emocjonalną stabilizację, żeby zmierzyć się obiektywnie z tym tematem.
Pisze Pan, że czuje się Pan pod ścianą, traci nadzieję, że Panu się uda pokonać przeciwności i zbudować szczęśliwe życie. To charakterystyczne dla stanu kryzysu, że przestajemy widzieć jakiekolwiek drogi wyjścia, szanse, widzimy jedynie porażki. W kryzysie emocje są bardzo silne, perspektywa zawężona, co przysłania nam obiektywną ocenę sytuacji. A zawsze jest nadzieja na poprawę, na szczęśliwe życie nawet, jeśli nie jest idealne.
Dlatego być może pomocna dla Pana w obecnym stanie będzie interwencja kryzysowa - to sposób pracy krótkoterminowej nastawiony na chwilę obecną, regulację emocji, poszerzenie perspektywy, poukładanie mętliku myśli, odbudowanie nadziei.
Tak zupełnie doraźnie istnieje wiele telefonów interwencji kryzysowej, gdzie można porozmawiać z wolontariuszami doświadczonymi w takich rozmowach. Jest też telefon wsparcia The Presja (https://thepresja.pl/telefon-wsparcia/)
Można też skorzystać ze wsparcia psychologów doświadczonych w interwencji kryzysowej.
Nie wiem jakie leki Pan bierze, ale jeśli są to leki przeciwdepresyjne to na działanie trzeba trochę poczekać, nawet do kilku tygodni, a kryzysu doświadcza Pan teraz.
Proszę również pomyśleć co pamaga Panu doraźnie chociaż troszkę poczuć się lepiej? Być może jakaś forma ruchu, rozmowa z kimś znajomym, z rodziny, filmy? To oczywiście nie rozwiązuje złożonych problemów, ale pomaga nam nabrać chociaż troszeczkę energii do wyczerpanego akumulatora i przeczekać najtrudniejszy moment, aż emocje opadną.