Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał.

Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał. Rozstaliśmy się na długo przed porodem, jednakże kilka razy wyciągałam rękę na zgodę, ale nic z tego nie wychodziło i rozstaliśmy się na dobre. Ostatnio nie odzywał się 4 lata. Nie interesował się losem córki ani trochę. Gdy w naszym życiu pojawił się mój obecny mąż, były partner postanowił sobie przypomnieć, że ma córkę. Córka go nie znała, ostatni raz widzieli się, jak miała 2 lata, jak wrócił, to miała 6. Od tamtego momentu mamy sądownie ustalone, że może odwiedzać córkę i do niej dzwonić. Wszystko było w miarę dobrze w ich relacji, dopóki nie powiedział czegoś córce, co jej się nie spodobało. Wtedy obraziła się na niego i on powiedział, że nie będzie przyjeżdżał i dzwonił, dopóki ona go nie zaprosi. Oczywiście nie czeka na zaproszenie, tylko przyjeżdża. Od tamtego czasu jak przyjeżdża, to córka nazywa go kłamcą, płacze, że jej nie słucha, nie chce z nim rozmawiać i wygania z mieszkania. Od 10 miesięcy nie udało mu się przekonać, żeby wyszła z nim na spacer/lody/plac zabaw. Były partner całą odpowiedzialność zrzuca na mnie, twierdząc, że namawiam córkę do tego, żeby go nie lubiła, że ją negatywnie do niego nastawiam, że wszystko, co złe jest moją winą, że dziecko wstydzi się pokazywać przy mnie pozytywne emocje w stosunku do niego i ciągle powtarza, że pójdzie do sądu. Zazwyczaj podczas ich spotkań przebywam w innym pomieszczeniu (spotkania odbywają się u mnie w domu, miały trwać 3 miesiące i od stycznia 2023 ojciec miał zabierać dziecko do siebie) jednak w święta Bożego Narodzenia nie chciałam siedzieć sama w kuchni i byłam z nimi w jednym pomieszczeniu. Wtedy córka bawiła się z ojcem, grała w gry, pokazała, jakie ma zabawki i otworzyła prezenty od niego (czego nigdy nie robi w jego obecności). Sądziłam, że dziecko przekonało się do ojca, ale z czasem było coraz gorzej. Początkowo chciał iść w parze z dzieckiem do psychologa, na co wyraziłam zgodę, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Boję się, że takie kontakty negatywnie wpłyną na córkę, po spotkaniach z ojcem jest płaczliwa, rozdrażniona, płacze przez sen, jest niespokojna. Próbuję z nią rozmawiać na ten temat, tłumaczyć, ale ona uparcie twierdzi, że go nie lubi, bo ją okłamał i nic co powiem, jej nie przekona. Prosi, żebym jej nie zmuszała do wyjścia z nim z domu. Jego jedynym sposobem na przekonanie córki do wyjścia z nim poza mieszkanie jest mówienie, że zabierze ją do sklepu z zabawkami i będzie mogła sobie kupić tyle rzeczy, ile udźwignie. Wtedy córka mówi mu, że to jest przekupstwo, na które się nie nabierze i go wyprasza z domu. Wtedy zamęcza córkę pytaniami, czy jej zdaniem jest głupi, brzydki, czy się go wstydzi przed koleżankami itp. Pyta też, czy jej koleżanki mają ojców albo czy ktoś jej kazał tak mówić. W ciągu ostatnich kilku tygodni odmawia rozmów telefonicznych, jak ją do nich zachęcam, to odbiera, ale się nie odzywa. Były partner twierdzi, że to moja wina, bo jej do nich nie zmuszam. Wiem, że obie potrzebujemy pomocy. Na mnie psychicznie były partner wywiera presję i ma ciągłe pretensje, oczernia mnie i szykanuje, na córkę też źle wpływa ta cała sytuacja. Córka coraz częściej pyta, czy mogę zrobić coś, żeby mogła o nim zapomnieć, nigdy nie użyła wobec niego określenia "tata", do niego zwraca się bezosobowo albo coś w stylu "podaj, zobacz, wyjdź". Jak ją pytam, dlaczego to mówi, że go nie lubi, że ją oszukał, że się go wstydzi i go nie zna. Z nikim innym ze swojego otoczenia nie ma takich problemów. Jest radosną, otwartą i bardzo kontaktową dziewczynką. Gdzie mogę się udać po pomoc, żeby pomóc córce w kontakcie z ojcem? 
Michał Kłak

Michał Kłak

Dzień dobry!

Z tego, co Pani pisze można przypuszczać, że osobą, która wymaga współpracy jest ojciec córki. W sytuacjach okołorozwodowych lub gdy jeden z rodziców nie brał dotychczas udziału w wychowaniu, pojawiają się opisywane przez Panią problemy. Niestety wynika to najczęściej z indywidualnych uwarunkowań jednego z rodziców oraz zrozumienia przez niego specyfiki funkcjonowania dziecka w takiej sytuacji. Pojawiają się wtedy często zarzuty o nakłanianie dziecka przeciwko drugiemu rodzicowi, co także bywa specyficzne dla tego typu sytuacji. 

Pytanie, jakie należałoby zadać dotyczy tego, jak Pani chciałaby, żeby te kontakty wyglądały. Zmuszanie dziecka do kontaktu raczej pogorszy sytuację. Pójście razem do psychologa było dobrym pomysłem. Duża też tutaj Pani rola w kontakcie z ojcem i rozmowie na temat tego, jak jego zachowanie może wpływać na córkę. Może to być jednak trudne, jeśli ojciec dziecka nie jest skłonny do rozmowy na ten temat. Warto rozważyć rozmowę z ojcem na temat wspólnej wizyty Państwa jako rodziców np. w najbliższym Ośrodku Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży, gdzie zespół specjalistów przeprowadzi z Państwem wywiad pod kątem bieżącej sytuacji oraz zaproponuje możliwe oddziaływania w ramach NFZ. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

Opisywana sytuacja faktycznie wygląda na bardzo trudną, właściwie dla każdej ze stron, jednak zdecydowanie dla córki, ze względu na to, że jest dzieckiem i jej sposoby radzenia sobie z emocjami i rozumienia takich sytuacji nie są takie, jak dorosłego. Pocieszającym wydaje się fakt, iż całkiem dobrze radzi sobie z rozpoznawaniem tego, co chce, a czego nie i z wyrażaniem tego wobec Państwa. Zdaje sobie sprawę, że to jest właśnie kłopotliwe dla Was - dorosłych w tej sytuacji, ze względu na specyfikę relacji po rozstaniu. 
Zdecydowanie potrzebujecie Państwo mądrego wsparcia w tym, żeby zastanowić się, jak podejść do tematu, co będzie najlepsze dla córki i jak możecie znaleźć porozumienie między  sobą, uwzględniając przede wszystkim jej potrzeby. Właściwym kierunkiem będzie doświadczony psychoterapeuta za specjalizacją dzieci i młodzieży, jednak to nie córka powinna skorzystać z takiej konsultacji tylko Państwo - jeżeli to możliwe to oboje razem, jeśli nie, to po kolei każde osobno. Konsultacje pogłębia rozumienie tej sytuacji, wskażą zachowania obu stron, które będą wspierające dla córki. Jeśli powstanie taka potrzeba, terapeuta/tka zaleci również indywidualne wsparcie terapeutyczne dla każdego z Państwa, lub dla któregoś z Was, bądź zdecyduje się popracować z Państwem razem, jeśli będzie taka możliwość. 
Być może kiedyś w przyszłości, jeśli emocje córki i jej nastawienie do ojca będzie inne, pojawi się możliwość skorzystania wspólnie z terapii systemowej, aby lepiej komunikować się i rozwijać relacje. Na tym jednak etapie, kiedy córka wyraźnie nie chce takich kontaktów zmuszanie jej do terapii  aby nad nimi pracować będzie miało odwrotny skutek. Pozdrowienia 

Sandra Laskowska

Sandra Laskowska

Dzień dobry,

Zdrada to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w życiu wielu osób, a Twoje uczucia i reakcje są w pełni uzasadnione. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że niezależnie od tego, co mogło pójść nie tak w Waszym związku, zdrada to decyzja podjęta przez Twoją żonę. Chociaż naturalne jest analizowanie przeszłości i szukanie „winnych” czynników, winę za zdradę ponosi osoba, która podjęła taką decyzję.

Warto zastanowić się nad tym, dlaczego czujesz się jak ofiara i jednocześnie winowajca. Często ofiary zdrady obwiniają siebie za to, co się stało, co prowadzi do poczucia winy. Rozważ skonsultowanie się z psychoterapeutą, który pomoże Ci zrozumieć Twoje uczucia i da wsparcie w ich przetwarzaniu.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, czy powinieneś wrócić do żony czy poszukać nowej drogi. Ważne jest, abyś słuchał zarówno swojego serca, jak i rozumu. Jeśli zdecydujesz się dać drugą szansę, warto zastanowić się nad skonsultowaniem się z terapeutą par, który pomoże Wam obu zrozumieć, co się stało, i pracować nad naprawą relacji.

Nie zapominaj o sobie w tym wszystkim. Zadbaj o swoje zdrowie emocjonalne. Może to oznaczać znalezienie wsparcia w postaci grupy wsparcia, terapeuty lub bliskich przyjaciół. Pamiętaj, że masz prawo do swoich uczuć i reakcji. Zasługujesz na szacunek, miłość i lojalność. Jeśli w pewnym momencie poczujesz, że Twoje poczucie własnej wartości jest zagrożone, zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze i co jest najlepsze dla Twojego zdrowia emocjonalnego.

Podsumowując, Twoja sytuacja jest niezwykle skomplikowana i emocjonalnie obciążająca. Warto zastanowić się nad skorzystaniem z profesjonalnego wsparcia, które pomoże Ci zrozumieć swoje uczucia i podejmować decyzje, które będą dla Ciebie najlepsze w dłuższej perspektywie. Niezależnie od wyboru, pamiętaj, że masz prawo do szczęścia i pełni życia.

Z poważaniem,
Sandra Laskowska, psycholog

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie ze śmiechem rówieśników po nieprzewidzianym zdarzeniu w szkole?
Na lekcji bolał mnie brzuch, no i puściłam głośnego bąka. Kilka osób się ze mnie śmiało, i oczywiście się popłakałam. Czy powinnam się tym przejmować?
Mam problem z nastoletnia córka. Ma strasznie niska samoocenę, brak chęci do życia, myśli samobójcze, dochodziło do samookaleczenia. Co robić, jak jej i sobie pomóc?
Mam problem z nastoletnia córka 14 lat. Ma strasznie niska samoocenę, brak chęci do życia, myśli samobójcze, dochodziło do samookaleczenia. Co robić, jak jej i sobie pomóc?
Jak radzić sobie z oskarżeniami o zaniedbanie dzieci?
Jakiś czas temu, miałam spotkanie z psychologiem dziecięcym w przedszkolu. Chciałabym zweryfikować parę informacji. Zostało mi zadane pytanie czy wiem jak są postrzegane moje dzieci. Zaznaczę, że jesteśmy rodziną wielodzietną. Powiedziałam, z uśmiechem na twarzy, że chętnie się dowiem. I usłyszałam JAK DZIECI ZANIEDBANE. To mocne słowa, dlatego zapytałam co się na to składa. I dostałam odpowiedź, oczywiście wszystko było mocno rozwinięte, ale ja to po prostu spisze: czasem przykrótkie spodnie, zdarzy się, że i syn ma dziurę na kolanie (ale takie spodnie sama też kupuję ze sklepu albo wyciera podczas zabawy na kolanach), rozczochrane włosy (też nie zawsze, córka czasem nie chce się rano czesać, zdaniem Pani psycholog córki kurtka nie nadaje się na zime(kurtka kupiona puchowa w Zarze na dziale z kurtkami zimowymi), czasem mąż spóźnił się i polityka tego przedszkola jest taka, że za każdą rozpoczętą godzinę ponad normę płaci się 50zł(bez jakiego potwierdzenia przyjęcia płatności). I tak to mniej więcej zostało nam przedstawione. Ja z mężem prowadzimy firmę eventową i ustaliliśmy, że on bierze w zimowym sezonie mniej zleceń, a w lecie odwrotnie i to mąż w zimę odbiera dzieci. Usłyszałam, że to mąż się bardziej stara, a ja nie, bo nie ma mnie codziennie w przedszkolu. Napisałam wcześniej ten wpis ale chciała bym dodać jeszcze parę do niego. Na początku w gabinecie i tym sformułowaniem poczułam się na maxa źle…w życiu bym nie podejrzewałam że ktoś tak może o nas pomyśleć-nawet w 1%. Zwłaszcza, że mam wsparcie w mamie która jest socjologiem, oboje z mężem pracujemy, każdy weekend spędzamy wspólnie. Jeździmy na rowerach, układamy puzzle, gotujemy razem i razem wszyscy wyjeżdżamy. Staramy się dzieciom dawać jak najwięcej wspólnego czasu. Do tych twierdzeń przewinęło się też o tym że agresja ma różne przejawy. Np. U nas jest zasada że u nas na wszystko jest czas. Jak w przedszkolu. Jest czas na jedzenie itp. Ale po obiedzie nie ma opcji że nagle ktoś kto powiedział że jeść nie będzie nagle stwierdzi że chce i się mu daje. Czeka się wtedy na kolację czy obiad. W między czasie też nie ma słodyczy. Kiedy w domu jest wybuch złości dzieci, reagujemy w taki sposób że dzieci mają możliwość pójść w miejsce gdzie mogą się wyciszyć i dopiero po tym momencie rozmawiamy. I że to wszystko to jest agresja w stosunku do dziecka. Na końcu całej wizyty usłyszałam, że gdybym nie przyszła to Pani psycholog skierowała by sprawę do OPS i pewnie była by niebieska karta z marszu. Po tym całym spotkaniu, byłam dosłownie zmiażdżona. Wzięłam wolne na tydzień bo ciężko mi było się pozbierać. Zrezygnowałam z pracy, żeby odbierać dzieci wcześniej i nie dawać placówce kolejnych ale. Natomiast, cały czas nie daje mi to spokoju i odbija się echem to wszystko w mojej głowie…stąd kieruje się tutaj. Żeby zobaczyć inną perspektywę.
Odczuwam bardzo żywe wspomnienia, flashbacki, po toksycznym związku. Chcę sobie z nimi szybko poradzić.
Pod koniec sierpnia zerwałam z chłopakiem, z którym byłam krótko, bo tylko 4 miesiące. Źle czułam się w tym związku, ponieważ chłopak nie szanował mnie. Zawsze stawiał kolegów i swoje koleżanki ponad mnie. Dwa razy nawet wystawiając mnie, żeby spotkać się z nimi. To oczywiście nie były wszystkie sytuacje, bo było ich znacznie więcej, czasem na większy kaliber, ale nie chcę o tym pisać na forum. Aż w końcu zebrałam w sobie siłę i z nim zerwałam. Od zerwania minęło już 4 miesiące, a do mnie cały czas wracają takie jakby,, flashbacki " z sytuacji, które się wydarzyły i wywołują u mnie ból. Często czuję ból po tym, co mi zrobił i nawracające bolesne wspomnienia. Wiem na pewno, że już go nie kocham, nie czuję do niego tęsknoty i cieszę się, że podjęłam decyzję o zerwaniu. Moim problemem są tylko te nawracające bolesne wspomnienia. Czy ktoś mógłby pomóc, jak sobie z nimi szybko poradzić?
Dzień dobry. Mam na imię Natalia i jestem mamą 7-letniego Fabiana.
Dzień dobry. Mam na imię Natalia i jestem mamą 7-letniego Fabiana. Rok temu u Fabianka zauważyliśmy różnego rodzaju tiki ruchowe i wokalne. Po jakimś czasie tiki zniknęły, później pojawiły się kolejne i inne. Syn potrząsa głową, otwiera buzię, macha tekstu, drapie wszystko dookoła, mrugam oczami i chrząka. Zgłosiliśmy się do lekarza pediatry, lekarz dał skierowanie na eeg. Po czym wykazało, że podejrzewa epilepsje. I dał skierowanie na eeg we śnie. Jesteśmy przed tym badaniem. Ale co nas jeszcze niepokoi to, to że Fabianka wszystko drażni. Nie chce nosić czapki lub kurtki, bo mówi, że go swędzi, nie chce się przykryć kołdrą do spania, bo mówi, że nie lubi tego materiału. Wszystko dookoła drapie. Stół, podłogę, kanapę. Jeśli nawiązujemy z nim dialog, to w pewnym momencie zmienia temat i mówi zupełnie o czymś innym, niepasującym do poprzedniego tematu. Czasami wydaje mi się, że nie rozumie, co do niego mówię. Zadaje dziwne pytania. Wybucha płaczem i szybko się denerwuje. Po czym nadmierne rusza nogami i rękami. Jak rozmawia, to nie potrafi się długo skupić na patrzeniu na mnie. Nie wiem, czy to jakaś choroba, czy to mu przejdzie. Proszę o odpowiedź i o opinię. Dziękuję.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.