
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina
- Syn po 2 latach w...
Syn po 2 latach w przedszkolu dalej nie chce do niego chodzić, miał trudności z jedzeniem i snem, płacze. Co zrobić?
Natalia
Agnieszka Wloka
Przede wszystkim musicie koniecznie rozmawiać z jego Panią, bo to ona wie najlepiej jak syn w przedszkolu funkcjonuje: jak zachowuje się z rówieśnikami, na ile jest samodzielny, jak radzi sobie z zadaniami i zajęciami grupowymi; bardzo ważne, żebyście się dowiedzieli jak reaguje na przedszkole zasady - słuchanie Pani, dostosowywanie się do reguł, wypełnianie poleceń…i jedno, że dowiedzie się, jak to jest w przedszkolu, a drugie - jak to jest w domu? Czy w domu Wasz syn ma zasady, obowiązki, rytm dnia i go przestrzega? Czy może pójście do przedszkola jest traumą, bo ze swobodnego domu przechodzi do instytucji, gdzie musi się dostosować… - w takim wypadku żadne zmiany przedszkola nic nie dają.
Oczywiście jest tez możliwość, że albo bez żadnej konkretnej przyczyny Pani Gosia mu się nie spodobała, a może i miał tę przyczynę i warto o tym porozmawiać i z Panią Gosią znaleźć sposób na to, żeby się przekonał .

Zobacz podobne
Dzień dobry,
otóż mamy z mężem taką sytuację, że jego matka nie utrzymuje z nami kontaktu, nie pyta o wnuczkę, dzwoni albo pisze tylko wtedy, jak coś potrzebuje, pożyczyć pieniądze lub by mąż jej w czymś pomógł.
Mąż jako dziecko bardzo się na niej zawiódł, ma do niej sporo żalu, jednak pomimo że mówi, że więcej jej nie pomoże, bo całe życie jego matka jest osobą bezrobotną, to i tak jak przychodzi co do czego, nie umie jej odmówić. Jego matka umie idealnie robić z siebie ofiarę, brać na płacz . Jak mu otworzyć oczy ?
Dzień dobry,
mam taki problem moja partnerka. Jestem już z nią 10 lat, mamy dwoje wspaniałych dzieci, ale już od kilkunastu miesięcy miewa ona omamy czuciowe, wzrokowe, napady nerwów, płaczę z tego powodu, że coś czuję i widzi, czego nie ma, jej zachowanie uległo naprawdę pogorszeniu. Nie tylko ja to widzę wszyscy dookoła.
Jest to trudne, gdyż nie da sobie powiedzieć, że potrzebuje pomocy, nie chce jej i twierdzi, że jest zdrowa.
Odbija się to na mnie, gdyż napady nerwów dotykają mnie oraz dzieci. Potrafi oskarżać mnie oraz dzieci i wszystkich dookoła, że czymś ją rzucamy "jakimś brudem, kulkami''.
Utrudnia to normalne funkcjonowanie u nie, wycofała się od prawie wszystkich, bo uważa wszystkich za współwinnych, jak ona to mówi "intrygi ". Nie chcę pomocy, nie da się jej namówić na wizytę u specjalisty.
Nie wiem, co zrobić, powoli już to wszystko wykracza poza granicę normalnego funkcjonowania, gdyż odbija się to na dzieciach, jak już wyżej wspomniałem.
Co mam w takim razie zrobić? Proszę was o pomoc ...

