Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Ciąża wysokiego ryzyku - czym uspokoić ciało i głowę?

Jestem w ciąży, która jest wysokiego ryzyka z powodu nadciśnienia. Nie umiem zapanować nad lękiem i robi się z tego samonakręcająca się spirala, czyli boję się że będzie źle, że wysokie ciśnienie będzie no i tciśnienie rośnie z powodu stresu. Co mogę zrobić, żeby się zrelaksować? Czym mogę uspokoić ciało i głowę?
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Hej Elu,

Widzę, że już zrobiłaś pierwszy krok - uświadomiłaś sobie jak ogromny wpływ na przebieg ciąży ma Twoje samopoczucie, a zarazem to co myślisz i czujesz oraz to, możesz coś zrobić, aby zmniejszyć swój lęk i stres. Jest wiele metod samopomocowych, z których można w takiej sytuacji skorzystać: mam na myśli  np. techniki oddechowe, wizualizacyjne, lekkie ćwiczenia rozluźniające czy rozciągające. Myślę, że każda z nas może mieć różne preferencje w tym zakresie. Jeśli miałabyś ochotę popracować głębiej nad przekonaniami leżącymi u postaw tego lęku, zachęcam do skorzystania z sesji racjonalnej terapii zachowania. 
Pozdrawiam, wszystkiego dobrego dla Was! 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Daria Kamińska

Daria Kamińska

Dzień dobry,

na początku gratuluję Pani szukania rozwiązań dla sytuacji, w której się Pani znalazła. 

Objawy lęku są naturalną reakcją organizmu mobilizującego się do walki/ucieczki i są jego automatyczną reakcją, niezależną od woli człowieka. Z lękiem wiążą się objawy obejmujące szybsze bicie serca, potliwość, napięcie mięśni i przyspieszony oddech. Z tych objawów kontrolę można mieć nad oddechem i napięciem mięśni. Z tego powodu zachęcam Panią do sprawdzenia następujących technik:

  • - Koncentracja na oddechu - w sytuacjach silnego napięcia i odczuwanego stresu, proszę spróbować przekierować swoją uwagę na oddech. Proszę robić głębokie wdechy nosem i wydechy ustami, licząc np. do 3 przy wdechu i do 6. Dwa razy dłuższy wydech sprawia, że większość powietrza pozbawionego tlenu z płuc jest wydychana, dzięki temu potrzeba mniejszych wdechów, aby wypełnić zapotrzebowanie organizmu na tlen. Więcej tlenu w organizmie, oznacza fizjologiczne spowolnienie bicia serca. 
  • - Mówienie na głos: "Mam taką myśl, że... (tutaj myśl, która nie jest sprzyjająca)". Ta technika ma na celu ODKLEJANIE się od tych myśli, zauważanie, że myśl jest obok, a nie jest realną częścią nas czy rzeczywistością. Podkreślę to jeszcze raz: myśli to nie fakty!
  • - Rozluźnianie napiętych mięśni. Może Pani świadomie zaciskać i rozluźniać wybrane części ciała albo spróbować masażu w celu ich rozluźnienia. 
  • - Przekierowanie uwagi - wykorzystujemy tu fakt, że mózg nie potrafi skupić się na kilku rzeczach równocześnie. Przekierowując uwagę, obniżamy napięcie oraz pomagamy sobie wrócić do „tu i teraz”. Przykładowe techniki to np. polewanie zimną wodą twarzy czy nadgarstków, pokropienie nadgarstków ulubionym olejkiem eterycznym, zauważenie elementów w wybranym kolorze w przestrzeni, w której Pani jest.

Dodatkowo polecam książki samopomocowe, które dotykają kwestii lęku i związanego z nim napięcia: Wytrenuj swój mózg i/albo Umysł ponad nastrojem i/albo W sieci natrętnych myśli

Powodzenia!

Daria Kamińska

mniej niż godzinę temu
Magdalena Chojnacka

Magdalena Chojnacka

Dzień Dobry Ela, Jest sporo technik relaksacyjnych, ale moim zdaniem najprostsza i najskuteczniejsza to “powrót do oddechu.”  Dobrze jeśli masz możliwość położyć się lub usiąść w cichym i wygodnym miejscu. Połóż sobie jedną rękę na brzuchu, a drugą na sercu, poczuj swój oddech i serce. Weź 3 głębsze i uważne oddechy i następnie wróć na swojego naturalnego oddechu i obserwuj go - jaki on jest ? szybki czy rytmiczny, gdzie go czujesz itp. Pozostań w tej obserwacji tyle ile potrzebujesz :)

Możesz  na początku stosować tą technikę przez 2-3 minuty kiedy tylko poczujesz potrzebę i możesz stopniowo wydłużać czas. Taka mini sesja oddechowa nawet jeśli trwa 2 min może sprawić ze nabierzesz dystansu do lękowych myśli. Jesli lęki zaskoczą Cię np w sytuacji w miejscu gdzie nie masz możliwości na przyjazną atmosferę i relaks - to sprawdź jak dużo daje samo wzięcie głębszego oddechu i sama obserwacja oddech. 

Jeśli wolisz popracować z lękiem na sesji indywidualnej to zachęcam do skorzystania z konsultacji psychologicznej.

Pozdrawiam ciepło, Magdalena Chojnacka

2 lata temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czuję chroniczne zmęczenie, poirytowanie, drażliwość. Męczą mnie relacje, nie potrafię odnaleźć chęci.
Irytacja , zmęczenie, lenistwo ( sama się sabotuję, , obcy ludzie mnie denerwują i mam czasem ochotę kogoś szturchnąć lub kopnąć na ulicy), przez to myślę, że jestem złym człowiekiem, jestem na studiach, ale nie uczę się i nie robię zadań, bo jestem leniwa i zmęczona, problemy z zasypianiem, gdy mam na 6 wstać do pracy, boję się, że zaśpię i szefowa mnie zwolni, bóle głowy po studiach, szkole, bóle pleców od 2 lat w paru miejscach, co może mieć wpływ na moje gorsze samopoczucie. Jedynie staram się na treningach ( trenuję 8 lat) chociaż nie tak, jak kiedyś. Czasem ( raz na parę miesięcy)wymyślam sobie choroby, np. myślałam kiedyś, że mam coś z wątrobą, ale usg było w porządku, myślałam, że mam przepuklinę, a ostatnio w wigilię myślałam, że mi ość utknęła w gardle i rodzina zawiozła mnie na pogotowie. Mam problemy teraz z lżejszą formą kompulsywnego objadania się, jem szybko i niezdrowo, jestem uzależniona od telefonu. Dodam jeszcze, że nie mam ochoty z nikim się spotykać. Ludzie na dłuższą metę mnie denerwują i męczą. Zakończyłam wszystkie moje przyjaźnie szkolne z własnego wyboru. Jestem introwertykiem. Co i czy powinnam coś zrobić?
Chcę odejść od męża, ponieważ jestem bardzo nieszczęśliwa i cierpiałam przez lata. Mąż nie pozwalał mi na życie, wiecznie oskarżał. Chcę być szczęśliwa.
Jestem 16 lat po ślubie. Spotykaliśmy się przez 2 lata przed ślubem. Ja jestem Polką, a mąż Meksykaninem. Ja mam 38 lat, a on 41. Mamy 14 letnią córkę. Mąż od samego początku był głupio zazdrosny i mi nie ufał. Zawsze mi powtarzał, że on nie ufa nikomu włącznie ze mną. Jedyną osobą, której ufa to jego mama. Męża zadrość to nie była tak tam sobie normalna zazdrość. Zawsze byłam obwiniana o zdradę. Widział w swojej głowie, wmawiał sobie rzeczy, których nie było. Byłam oskarżona o potencjalną zdradę, bądź flirtowanie prawie ze wszystkimi naszymi znajomymi (mężczyznami), jego bratankiem, mojej macochy synem. Jeśli mężczyzna na mnie spojrzał na spacerze, to ja musiałam słuchać jak to ja go sprowokowałam, żeby na mnie spojrzał. Jak jechaliśmy na rowery, to zakładał, że ja jadę i gapię się na wszystkich mężczyzn kierowców. Jak pracował na nocki, to wmawiał sobie i mnie, że ja pewnie kogoś do domu przyprowadzam. Ja nie mogłam mieć znajomych w sensie, żeby wyjść sobie na kawę z koleżankami z pracy, bo podejrzewał, że byłam z facetem, więc nigdy nie chodziłam. Nie chodziłam na żadne imprezy świąteczne w pracy, zawsze znajdowałam wymówkę, żeby nie wyjść ze znajomymi, bo wiedziałam, że on powie nie i zrobi awanturę. Jeśli ktoś z pracy, ze znajomych zaoferował podwieźć mnie do domu pracy (mężczyzna) nie było w ogóle mowy. Musiałam się jego najpierw spytać, bo inaczej wiedziałam, że będzie awantura a i nawet jak spytałam, to mówił, że nie mogę, że mam autobus to żebym jechała autobusem. Nie mogę z nim rozmawiać o pracy. On mówi, że chce wiedzieć jak mi minął dzień, ale jak tylko wspomnę mężczyznę, to odrazu wielka gęba i sarkastyczne komentarze. Jak nie mam zasięgu na telefonie, to mnie obwiniał, że specjalnie wyłączałam i że pewnie gdzieś coś z kimś robiłam. Jak raz pojechałam do pracy autem, to mi sprawdził licznik i to źle na dodatek i po powrocie mi zrobił awanturę. Nie pamiętał ile było na liczniku, ale założył, że przejechałam za dużo mil i że pewno pojechałam do pracy, powiedziałam, że mam jakąś wizytę u lekarza i pojechałam sobie Bóg wie gdzie. Przez 18 lat razem, ani razu nie byłam na żadnych świątecznych imprezach. W zeszłym roku poszłam na galę rozdania nagród z pracy. Elegancka impreza, obiad, garniturki, długie suknie. Mąż przez 3 dni się do mnie nie odzywał. Wiecznie mnie kontroluje i sprawdza. Do swego czasu, non stop mnie śledził na radarze, aż go wykasowałam z telefonu. Muszę mu zdawać sprawozdanie z każdego dnia. Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, ciężko pracuje od dzieciństwa. Ja sobie zawsze wmawiałam, że ten malutki jego problem nie jest taki duży i skoro on nie może sobie z tym poradzić, to ja będę z tym jakoś radziła. Nigdy męża nie zdradziłam i nie dałam mu powodu, żeby tak się zachowywał. Zawsze mi powtarzał o każdej kłótni, jak ja już przeprosiłam za coś, czego nie zrobiłam, żebym nie dawała mu powodów to nie będzie kłótni. Żeby nie dawać mu powodów, musiałabym zamknąć się w domu. Wmawiałam sobie, że to jest mały problem, ja sobie z tym będę radziła, on nie musi skoro nie wie jak. Aż w końcu, po 18 latach, coś we mnie pękło. Od ponad roku, jedyne o czym myślę to jak ja bardzo chce zakończyć to małżeństwo. Jak ja chce mieć normalne życie, gdzie mówię mu "słuchaj, idę na kawę z koleżankami, wrócę kiedy wrócę" bez żadnych pretensji. Życie gdzie mówię, że mam party na wigilię w pracy i idę, bo mam ochotę. Po raz pierwszy od 18 lat poszłam na party w pracy na wigilię no to mnie oskarżył o zdradę, bo powiedziałam, że tańczyłam. Ja już od długiego czasu nie czuję się szczęśliwa. W pracy znajduje sie we łzach praktycznie non stop, co kiedyś mi się nie zdarzało. Jak mąż się do mnie zbliża to ja go nie chce, a kiedyś pomimo tych okropnych momentów, zawsze się tuliliśmy, siedzieliśmy razem, robiliśmy wszystko razem. Jak mąż mnie całuje, to nic nie czuje. Nie potrafię go całować tak jak kiedyś i myślę, żeby przestał. W ogóle nie mam pragnienia na seks, a jak już dojdzie do seksu, to robię to tylko dlatego, że wiem, że on potrzebuje. Leżę i myślę kiedy on skończy, żeby jak najszybciej. Mąż zawsze lubił wymyślać różności podczas seksu i czasem nie miałam z tym problemu, a czasem nie chciałam, ale i tak zawsze było po jego myśli bo wiedziałam, że jeśli coś powiem to się obrazi. Teraz, nie mam ochoty na żadne zabawy przed, bądź w trakcie seksu. Mam orgazm, ale za nim co, to nic nie czuje. Leżę tam praktycznie jak kłoda i zaciskam pięści. Mąż myśli, że to się da naprawić, jak mnie strasznie kocha, ale ja czuję, że on mnie odepchnął na maxa i że już nie ma odwrotu. Nawet jeśli byłby mniej zazdrosny, jak ja mogę być szczęśliwa w związku, gdzie nie mam do niego takich uczuć jak miałam. Szkoda mi go, dlatego to dalej ciągnę, ale nie mam do niego uczuć. Poza tym, w przeciągu ostatniego roku, jak te przypadki się nasiliły, zbliżyłam się do kolegi w pracy. Nic nie zrobiłam, bo uważam że to nie w porządku zdradzić kogoś. Jedynie co to mnie kilka razy przytulił jak płakałam, a tak po za tym to nic. Dużo rozmawialiśmy, bo też przeszedł przez coś podobnego i dzień po dniu obudziły się we mnie do niego uczucia, silne uczucia i w nim również. Widzę siebie z kolegą, ale nie odrazu. Najpierw chciałabym czasu sama. Widzę, że mogłabym być znowu szczęśliwa, ale żal mi męża i nie wiem co mam zrobić. Jeśli z mężem zostanę, to będzie tylko dlatego, że mi go szkoda, ale w głębi duszy wiem, że nigdy nie będę szczęśliwa i nigdy nie będzie tak jak było. Córka też przez to wszystko cierpi, bo widzi jak się od siebie odsunęliśmy, widzi, że ja cierpię, widzi mnie za często we łzach.
Kryzys - uzależnienie od hazardu
Ile warte jest życie? Mam 35 lat od 17 z przerwami gram. Wiem i mam świadomość, że to patologiczny hazard. Najgorsze rzeczy jakie zrobiłem to przegrałem prawie wszystkie pieniądze na budowę domu. Jednak podniosłem się i udało się wszystko naprawić. Minęły 3 lata a ja znowu przegrałem 150tys i z tego już się chyba nie podniose. Mam 2 wspaniałych dzieci, żonę, dom, dobrą pracę, ogólnie życie "teoretycznie jak w bajce". A od tygodnia myślę ciągle o samobójstwie niedługo odezwą się w sprawie długów. Jestem maksymalnym idiotą z nałogiem. Za te pieniądze mogłem dla rodziny zrobić wszystko, a przybiłem sobie kolejne gwoździe do trumny. Musiałem to komuś napisać. Pozdrawiam
Pilna pomoc psychologiczna: Jak radzić sobie, gdy psycha sięga dna?

Znowu od tygodnia nie mogę dać sobie ze sobą rady. Moja psycha sięgnęła dna . Chyba potrzebuję pilnej pomocy.

Co mogłabym zrobić aby pozbyć się leku strachu i obwiniania się o całe zło które to mój były partner który jest alkoholikiem wpajał mi że jestem nic nie warta
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.