Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Niska samoocena - jak sobie pomóc?

Jak poradzić sobie z niską samooceną?
Piotr Furman

Piotr Furman

Dzień dobry!

 

Niska samoocena, czyli postrzeganie własnej osoby czesto jako niewystarczajaco dobrej, odstającej od ogół  społeczeństwa pod różnymi aspektami to złożony problem. Może on wynikać z różnych czynników, np.wzorca relacji z ważnymi osobami. Samoocena wpływa na różne obszary życia, np.poczucie własnej skuteczności w pracy czy też odczuwany poziom stresu. Najlepszą formą pracy nd poprawą samooceny jest psychoterapia. Samoocena to złożony problem, myśle, że do pracy nad nią mógłbym polecić np. nurt psychodynamiczny lub TFP czyli tzw. Terapię Skoncentrowaną na Przeniesieniu. Pozdrawiam, Piotr Furman

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Witaj 

Przy pracy nad niską samooceną  pamiętaj o paru  rzeczach: praktykuj wdzięczność: zaczynaj dzień od zapisania 3 rzeczy za które jesteś wdzięczna ( pogoda, smak kawy czy obecność przyjaciela ) to pomoże Ci skupić się na pozytywach; ustalaj małe cele , które będziesz w stanie zrealizować; nie krytykuj siebie: jeśli coś się nie uda powiedz to było bardzo trudne ale następnym razem poradzę sobie; rozwijaj nowe umiejętności i bądź aktywna , aktywność fizyczna i zdrowa dieta  mają bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie . 

Praca z terapeutą pomoże  w osiągnięciu zamierzonego celu. 

 Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk 

 psycholog, 

 

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

dzień dobry,

pierwszym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie, że coś nam przeszkadza, źle się z tym czujemy. Masz to już za sobą, sugeruję konsultację z psychologiem/psychoterapeutą, co może pomóc znleźć przyczyny takiego stanu a przede wszystkim polepszy funkcjonowanie.

Pozdrawiam

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Ojciec z demencją, po próbie s. Czy bezpieczne jest zabranie go ze szpitala psychiatrycznego? Czuję się źle, mam wyrzuty sumienia.
Dzień dobry.W dniu wczorajszym umieściłem 88 - letniego ojca w szpitalu psychiatrycznym, gdyż miał próby samobójcze. Ojciec ma demencję starczą oraz gorset ortopedyczny po złamaniu kości łonowej. Myślałem, że robię dobrze, ale teraz mam wielkie wyrzuty sumienia , bo obiecałem mu kiedyś, że dam mu umrzeć w domu. Nie mogę go w szpitalu odwiedzić , bo od wczoraj ( od przyjęcia do szpitala) jest w pasach bezpieczeństwa. Nadto jest głuchy oraz ma cukrzycę. Przy przyjęciu zauważyłem, że osoby zatrudnione w szpitalu nie mają w zasadzie żadnej empatii. Ojciec wył z bólu ,jak go podnosili z łóżka, ale ani lekarka ani pielęgniarka nic sobie z tego nie robiły. Bardzo to odczuwam, od wczoraj jestem kłębkiem nerwów, nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Mogłem nie zawozić go do tego szpitala. Proszę odpowiedzieć mi czy po próbie samobójczej mogę ojca zabrać z tego szpitala na moją prośbę i ile maksymalnie może być zapięty w pasy bezpieczeństwa. Cały czas dzwonię do szpitala i ciągle odpowiadają , że nadal jest zapięty i żadnych informacji. Ojciec ma demencję , ale to jest falowe. Jest normalnie, ale za jakiś czas nic nie wie i nie kontaktuje, potem się polepsza i pogarsza. To jest takie falowe. On mnie chyba znienawidził za ten szpital, a ja chciałem dobrze. Nawet nie wiem czy mu podali jakieś leki uspokajające. Gdyby mu podali, to nie musieliby go tak długo trzymać w pasach. Ciągle mam wyrzuty, że on tam się męczy, że jest traktowany jak worek ziemniaków. Nie jest ubezwłasnowolniony.
Jak radzić sobie po rozstaniu i depresji po odejściu żony?

Dzień dobry. Mam ogromny problem ze sobą, rozstaliśmy sie żoną - to ona odeszła, jesteśmy ze sobą w małżeństwie pół roku a w związku 3 lata i koniec, a ja ją cały czas kocham..nie mogę o niej zapomnieć, a minęło 2 miesiące od rozstania. Oglądam zdjęcia, płacze, przeszukuje ja w mediach społecznościowych i aż płacze jak ją widzę jedynie tylko na zdjęciach. Byłem u psychiatry, biorę leki na depresję, ale czuję, że to mi nie pomaga ...co mam robić, jak mam dalej żyć? Proszę o poradę

Pomimo coraz częstszych ataków paniki, samookaleczania się. nadal wątpię w swoim problem - co robić?
Czuję, że jest coraz gorzej. Coraz częstsze ataki paniki myśli samobójcze i znów powili zaczynam się samookaleczać. Mam 25 lat i mimo tego nie mogę się przełamać, żeby pójść do psychiatry, problem w tym, że wątpię w swój problem, kiedy czuję się gorzej, a jest to zazwyczaj porą wieczorna mówię sobie jutro się umowie na wizytę, ale kiedy wstaje rano po prostu żyje dalej aż znów mnie dopadnie gorszy nastrój i brak sił na cokolwiek. Czasem jest tak źle, że nie mam nawet siły się umyć, mój partner musi mi w tym pomagać, bo zapłakana nie mam siły żeby ręką ruszyć. Czasem następnego dnia rano po czymś takim też nie mam sił wstać z łóżka i funkcjonować. Potem jest 2 do kilku dni dobrych i znów się nazbiera stresujących sytuacji, a stresuje mnie coraz mmwiksza ilość pozornie błachych spraw. Studia dzienne, praca na etacie, mnóstwo spraw na głowie, kilkumiesięczne starania o Cię po poronieniu, przeprowadzka do domu partnera i mieszkanie z teściami (brak innej możliwości). To wszystko mnie dobija i już są nie wiem czy to zaraz mnie czy to już choroba i powinnam siw z tym udać do lekarza. Mam też problem z tym, że nowi współdomownicy naruszają moją przestrzeń, a właściwie jest jej znikoma ilość w tym domu dla mnie, bardzo się stresuje jak ktoś dotyka i przestawia moje rzeczy od zawsze to miałam, w przypadku mojej rodziny także, tylko jak mój partner to robi mi nie przeszkadza zupełnie. Czy to dziwne odczuwać stres w takiej sytuacji?
Jak rozmawiać z młodszym rodzeństwem o bliznach po samookaleczeniu?
Mam blizny po samookaleczeniu, a dokładniej po cięciu się. Nie są one duże, bo nie były głębokie, więc po zagojeniu to są wyłącznie białe wyraźne kreski. - Natomiast jest ich bardzo dużo i widać że to nie było jednorazowe, ani przez przypadek. Co powiedzieć mojemu młodszemu rodzeństwu? Na razie nie chcę wchodzić w szczegóły i wtajemniczać ich skąd to mam, oraz dlaczego to zrobiłam. Najstarszy z rodzeństwa ma 10 lat, więc są mali i mówienie o tym nie będzie dobre. Boję się że zinterpretują to jako jedną z form radzenia sobie z czymś trudnym, jednak unikanie tematu, lub olewanie ich pytań też nie wydaje mi się najlepsze. Co zrobić? Tak żeby zaspokoić ich ciekawość?
Jak poradzić sobie ze stratą ukochanego zwierzaka i odzyskać kontrolę nad życiem?
W swoim życiu przeżyłem już naprawdę wiele upadków, bólu, cierpienia. Nie chodzi tu jednak o rywalizację kto miał gorzej. Fakt jest taki, że każdy z nas coś w swoim życiu przeżył, każdy przeżywa coś inaczej i radzi sobie na swój sposób z trudnościami w życiu. Niestety wtorek okazał się dniem, który złamał mnie na kawałki. Kiedy musiałem podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu i po trzynastu latach pożegnać moją najukochańszą psinkę, tym bardziej że od kilku lat praktycznie tylko ją miałem w swoim życiu i była całym moim światem. Miałem ją od małego, kiedy to adoptowałam ją ze schroniska, od szczeniaka, gdy miała zaledwie 3 miesiące. Rozstanie z nią tak wyczerpało mnie emocjonalnie, że w czwartek wieczorem po pracy włączyłem sobie pranie, potem laptopa. Ale tak mnie zmuliło, że musiałem się zdrzemnąć z godzinkę, dwie. Ta drzemka jednak okazała się tak twarda i długa, że obudziłem się dopiero w piątek rano, tak jak się położyłem w czwartek po pracy w ciuchach. Jedno szczęście że nie zaspałem do pracy, bo akurat wczoraj, w piątek miałem na godzinę jedenastą ortopedę i dopiero po wizycie u lekarza jechałem jeszcze na kilka godzin do pracy.... Z kolei wczoraj po pracy posiedziałem trochę na necie, a spać poszedłem równo o północy. Tak jak z reguły chodzę spać codziennie. Dziś przy sobocie gdyby kolega około 13:30 nie obudził mnie telefonem, to nie wiem do której bym spał i o której sam bym się "wybudził" z tego snu... Czuję jakbym po stracie mojego pieska stracił częściowo kontakt z rzeczywistością i kontrolę nad życiem...Jak sobie z tym poradzić? Jak pogodzić się z jej odejściem?
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.