Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc siostrze walczącej z wyolbrzymianiem i zamartwianiem się?

Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
Marta Sak

Marta Sak

Dzień dobry, 

opisane przez Pana/Panią objawy mogą pasować do wielu trudności psychicznych - wyczerpania emocjonalnego, trudności w radzeniu sobie ze stresem, zaburzeń lękowych lub depresyjnych (a to tylko niektóre z nich). Diagnozy i oceny natężenia problemu może dokonać specjalista (psycholog, psychoterapeuta lub psychiatra) dopiero na podstawie rozmowy z Siostrą. To, co można powiedzieć na podstawie Pana/i wiadomości, to że warto, aby Siostra skonsultowała się ze specjalistą zdrowia psychicznego. 

W przekonaniu Siostry, aby odbyła wizytę, pomocne może być zapytanie jej wprost, czy ma przed tym jakieś obawy - a jeśli tak, to jakie. Nie musi Pan/i znać odpowiedzi na jej ewentualne wątpliwości, ale może Pan/i pomóc, np. podsyłając link do artykułu z rzetelnego źródła. Warto też zapytać Siostry, czy chciałaby, żeby pom_gł/a jej Pan/i w znalezieniu specjalisty i umówieniu wizyty. Trzeba jednak pamiętać, że Siostra jest osobą dorosłą, a tym samym ma prawo do odmowy. Tak długo, jak nie zagraża bezpieczeństwu swojemu lub innych osób - nie pozostaje nic innego, jak tę decyzję uszanować. Jeżeli jednak czuje Pan/i, że ta sytuacja jest dla Pana/i obciążeniem, zawsze sam/a może Pan/i odbyć jedną lub kilka konsultacji psychologicznych, aby o siebie zadbać. 

Pozdrawiam serdecznie!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Konrad Smolak

Konrad Smolak

Osoba będąca w stresie ma często trudności z koncentracją: zapominanie, niezauważanie, itd. Natomiast - czy objawy predysponują do poszukaniapomocy specjalisty - leżą już w ocenie i woli tej osoby. Ilość epizodów, ich uciążliwość itp to subiektywna sprawa. My jako bliscy możemy jednak pomagać takiej osobie zauważyć zjawisko, jednak to ona sama podejmuje decyzję, czy trudność kwalifikuje do wizyty u psychologa.

Zobacz podobne

Ciągłe zmęczenie i kołatanie serca przy książkowych wynikach - czy to problem psychiczny?
Dzień dobry. Nie mam na nic siły, jestem ciągle śpiąca, często wieczorami jak położę się do łóżka mam straszne kołatanie serca i czuję się jakbym sie czegoś bała. Ostatnio bolało mnie serce. Robiłam badania i oprócz wysokiego tętna nic złego nie wyszło. Wszystkie wyniki książkowe. Czy przyczyna może być w mojej głowie?
Myśli samobójcze, samookaleczanie i wahania nastroju - czy terapia pomaga i jak sobie pomóc?
Mam dość siebie i swojej niedojrzałości emocjonalnej. Moje życie to porażka. Nic nie osiągnęłam. Studia niezdane. Trzeci raz powtarzam trzeci rok. Jestem durna, ograniczona umysłowo. Wiem, że moja tępota jest ogromna. Mówi się, że głupim żyje się łatwiej, ale u mnie to nie działa. Wszystko zaniedbuję - terminy, studia, szkołę. Jestem aspołeczna i wstrętna. Ghostuje ludzi, odsuwam się od nich i jednocześnie cierpię z powodu samotności. Rysuję i dziś popłakałam się, gdy zobaczyłam, że osoba, która zaczęła rysować pół roku temu, osiągnęła poziom, jakiego nie zdołałam osiągnąć po latach systematycznych ćwiczeń, godzin, zaniedbywania nauki i wszystkiego na rzecz tej jednej rzeczy. Od paru miesięcy jestem wolontariuszem w schronisku. Opiekuję się kotami. Poświęciłam się temu w pełni. Co tydzień, w weekendy jadę dwie godziny do schroniska i spędzam resztę dnia z kotami. Nagrywam je, wrzucam na media społecznościowe, montuje filmiki z nimi. Mam zgodę na wejście na koci szpital i zawsze na nim zostaje, spędzam czas z chorymi kotami. Wypłakałam tam morze łez. Przeżywam każdą śmierć i cieszę i wzruszam z każdej adopcji. Moim marzeniem jest zdobyć pracę jako koci opiekun i przeszłam rozmowę o pracę, powiedziałam, że znam nasze kotki, że się przykładam i jestem gotowa poświęcić temu całe życie - nawet dni świąteczne. Dzisiaj dostałam informacje, że zatrudnili kogoś innego. Taka mała rzecz. Poryczałam się. Mam problem z samookaleczaniem, nienawidzę siebie. Wróciły myśli zabiciu mojej żałosnej osoby. Odmowa bardzo mnie zabolała. Nigdy nie jestem wystarczająca. Muszę za coś żyć, a mam 25 lat i żadnej pracy, nigdzie mnie nie chcą, bo jestem tępa i do niczego się nie nadaję. Wszystkie porażki przeżywam głęboko. Jakiś czas temu, po całym dniu z kotkami w schronisku, gdy wracałam (nocą) biletomat nie zadziałał. Usiadłam więc bez biletu. Niestety przyszedł kanar i gdy pokazałam mu, że biletomat nie działa, nagle zaczął działać. Dostałam karę. Parę minut potem, gdy siedziałam już w drugim autobusie połknęłam dwa blistry tabletek, które ze sobą miałam. Czułam się trochę niedobrze, wróciłam do domu i zasnęłam. Czuję się ociemniała moją durnotą. Jednocześnie wiem, że powinnam wziąć się w garść i zacząć zachowywać się normalnie. Dostałam ataku paniki z hiperwentylacją a po powrocie do domu (mieszkamnz rodzicami, bo jestem żałosnym przegrywem) mama zrobiła awanturę, że robię cyrk, wstyd i ona już nie wie co zrobić. Oczywiście mam okresy, w których rozpozycznam dużo rzeczy np. Wolontariat, szkołę policealną w trakcie studiów. Jestem w stanie rysować całą noc. Nadal siebie nienawidzę, ale chłonę wtedy świat, koty, naturę, dwa razy weszlam w związek (jestem osobą aseksualną, aromantyczną i skrajnie introwertyczną), chodzę w kółko po parku, serce bije mi szybciej, słucham muzyki i zatapiam się w fikcyjnym świecie, który kreuję od 10 lat. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest we mnie nuta cynizmu, czuję się bardziej ,,samoświadoma" od innych i jednocześnie siebie nienawidzę. W tych okresach czuję się jak najbardziej ,,normalny" człowiek na świecie. Lubię kontakt z naturą. Mam trochę obsesje na punkcie ziemi, piachu. Czasem jem ją z chodnika. Kocham stać w ulewie, jeść ziemię i maniakalnie tworzę: piszę, rysuję, montuję filmy z kotkami. To mija, uświadamiam sobie, że wszystko co robię jest słabe, brzydkie, durne. Nie jestem bardziej ,,samoświadoma" tylko zgorzkniała. Zdesperowana. Znowu tonę w beznadziei Moja mama mówi, że jestem niestabilna emocjonalnie - jak dziecko. Nie rozumiem jak mogę czasami myśleć, że jestem czymś więcej niż wyjątkowo bezmyślną kupą mięsa. Czy można stać się osobą dojrzałą, gdy jest się takim durniem jak ja? Czy każdy 25-latek się tak czuje, czy życie tak wygląda? Nie jest kolorowe, spektrum emocji. Duszą mnie. Życie miga - szarość przeplata się z czymś co przypomina mandale. Nie jestem w stanie tego znieść, lecz wiem, że muszę. Podobno terapia jest dobra; nie mogę wyzbyć się myśli, że nie powinnam się nad sobą rozczulać, że nikt nie pomoże. Czy terapia pomaga? Może zmienia perspektywę, nie samo życie. Nie zatrzymuje szczęścia. Nie potrafię żyć, może to infantylne. Jak sobie pomóc? W którą stronę iść? Najwyraźniej jest we mnie jakaś część, która pragnie by ten łeb w końcu przestał dramatyzować. Nadmienię, że biorę leki, lamitrin i wenflaksynę. Wszystko na nfz, wstydzę się zapisać na wizyty. Dużo nie mówię, wstydzę się powiedzieć o wielu sprawach. Boję się hospitalizacji. Dziękuję za wysłuchanie.
Ogromne wahania nastroju zaburzają moje funkcjonowanie i powodują cierpienie. Zaczęło się od stresu w pracy.
Od ponad roku jestem leczona na depresję. Od stycznia moje samopoczucie się pogorszyło. Wcześniej praca pomagała mi, chociaż moja depresja zaczęła się od problemów z moim przełożonym. Od stycznia sama przestaję siebie poznawać. Mój nastrój jest bardzo chwiejny. Są dni, w których czuję, że mam mnóstwo siły, że jestem zdrowa, że już nie mam depresji, mam mnóstwo siły. Nie potrzebuję dużo snu. Mam dużo pomysłów w głowie( czasem za dużo, chciałabym wszystko zrobić na już ). Jestem wręcz nadpobudliwa i mogę dużo gadać. Czuję się nakręcona. A przychodzą dni tak nagle kiedy czuję się, że nie mam siły na nic. Potrafię spać po dwa dni i tak później jestem zmęczona. Potrafię wpaść w szał bez powodu. Wpadam w szał, krzyczę, jestem zła, a za chwilę się uspokajam. Kiedy mój chłopak stara się mi pomóc czasem zaczynam go bić, jak się uspokoję żałuję tego, ale czuję się wtedy jak to nie ja bym zrobiła. Potrafię jeść bardzo mało, a za chwilę się objadam tak, że chodzę wymiotować. Moje wybuchy takiej złości, zmiana takiego nastroju potrafi być parę razy dziennie czasami. Są momenty, w których nie mam siły się ubrać. Bywa tak, że kiedy jestem gotowa wyjść do pracy, to w ostatnim momencie dopada mnie taki silny lęk, że się kładę do łóżka. Poprzednio miałam problemy z szefem, teraz po zmianie shiftu mój menager jest wyrozumiały, docenia moją pracę, szanuje mnie i wspiera, a ja się Go boję, chociaż nie mam powodu. Często czuję się winna, np. w pracy jak byłam na zwolnieniu lekarskim to później, z tyłu głowy mam takie coś, że muszę być najlepsza, że muszę robić więcej niż inni. Moja pewność siebie bardzo spadła. Pomimo tego, że w pracy jestem najlepsza, czuję, że nie dałam z siebie wystarczająco dużo. Zawsze byłam osobą, która lubiła porządek w domu, teraz kiedy mam złe samopoczucie, bałagan w pokoju sprawia, że czasami lepiej się czuję i mi to nie przeszkadza, a nagle wieczorem patrzę na to wszystko i muszę sprzątać, bo inaczej nie da mi to spokoju. Miałam takie wahania nastroju, ale to było np. co dwa - trzy miesiące. Czułam wtedy, że jestem już zdrowa, czułam się lepiej, a później znów czułam się gorzej psychicznie, ale od początku roku jest to taka huśtawka emocjonalna. Sama nie wiem co się ze mną dzieje??
Mam bardzo silne lęki przed wszystkim.
Mam bardzo silne lęki przed wszystkim. Wybucham złością z najmniejszego powodu. Nie mam siły do życia. Nic mnie nie cieszy.
Trudności z okazywaniem płaczu na terapii mimo empatycznej terapeutki
Dlaczego tak trudno mi okazywać płacz? Dlaczego pomimo rocznej pracy na terapii tak ciężko mi okazywać płacz ma terapii ? Mimo iż miałam kilka razy, tak, że łzy miałam w oczach ? Naprawdę moja terapeutka jest empatyczna. Tworzy mi bezpieczną przestrzeń. Już się przyzwyczaiłam. Naprawdę nie wiem z czego to wynika...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!