
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Mąż reaguje złością...
Mąż reaguje złością na próbę rozmowy, nie robi nic przy dziecku i domu. Czemu on taki jest?
Martini
Aleksandra Hryhorczak
Sytuacja, w której się Pani znalazła wygląda na bardzo trudną i obciążającą psychicznie dla Pani - Zastanawiam się, czy czuje Pani złość i rozczarowanie w związku z opisywaną przez Panią sytuacją.
Proszę mieć na uwadze, że krzyczenie i wyzwiska to przejaw przemocy, której dopuszcza się Pani partner wobec Pani. Ze względu na to, na początek sugeruję spotkanie z interwentem kryzysowym w jak najszybszym możliwym terminie.
Interwent kryzysowy zapozna się z Pani problemem i doradzi dalsze kroki w celu załagodzenia sytuacji i przeprowadzi przez cały proces.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
warto się zastanowić, czy mąż zachowywał się podobnie przed ślubem? I kolejne pytanie: czy tak samo jak Pani pragnął mieć dziecko?
Kolejna kwestia to taka, czy poznała Pani partnera na tyle dobrze, że w dniu ślubu czuła Pani satysfakcję ze związku oraz poczucie bezpieczeństwa. Czas przed zawarciem małżeństwa służy m.in. temu, aby nawiązać ze sobą zdrową relację - przede wszystkim partnerską.
W tym momencie najistotniejsze jest to, aby zadbała Pani o siebie i synka. Wykonywać tylko te czynności, które musi Pani zrobić. Domyślam się, że jest Pani trudno. Ale to Pani najlepiej będzie znać odpowiedź czy jest szansa na kontynuowanie małżeństwa czy trzeba będzie je przerwać.
Aleksandra Kaźmierowska
Dzień dobry,
sytuacja, którą Pani opisuje jest o przemocy, nadużyciu, ale też o zaniedbaniu (w relacji i wobec dziecka). To czemu warto się przyjrzeć to czy zachowanie męża się zmieniło po ślubie / urodzeniu dziecka czy też były wcześniej “czerwone flagi”. Pytanie czy zna Pani rodzinę pochodzenia męża, panujące w niej zwyczaje i wartości i czy/jak być może realizuje je w związku małżeńskim z Panią?
Proszę w tej sytuacji zadbać przede wszystkim o siebie i dziecko. Funkcjonowanie w przemocowym domu (krzyk i wyzwiska to jest przemoc) może wpływać na Pani stan psychiczny oraz dziecka. Jeśli rozmowy nie przynoszą żadnych efektów być może kierunkiem jest zaproponowanie spotkania z terapeutą / być może z mediatorem aby ustalić chociażby w jakim zakresie i jakich warunkach opiekujecie się Państwo dzieckiem. Warto też przyjrzeć się swojej motywacji do kontynuowania małżeństwa w którym brakuje wzajemnego szacunku oraz partnerstwa. Domyślam się, że to trudne jednocześnie może stanowić ważny obszar do pracy własnej.
Serdeczności
AK
Paweł Franczak
Droga Martini,
oczywiście wszyscy chcielibyśmy, by to nasi partnerzy się zmienili, nie my, ale jeśli mąż nie jest zainteresowany wizytą u terapeuty - szanse na to są nikłe. Jeśli chcesz więc coś zmienić w swoim życiu - zacznij od wizyty u terapeuty, by pracować nad sobą. Np. nad tym jak do tego doszło, że znalazłaś się w sytuacji, w której matkujesz swojemu mężowi i czujesz się jego ofiarą.
Powodzenia,
Paweł Franczak
Monika Sznajder
Dzień dobry,
Sytuacja o której Pani pisze jest bardzo trudna i obciążająca- wspomina Pani o wyzwiskach i krzykach- to są zachowania agresywne, przemocowe. Myślę Pani (oraz Syna) poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i spokoju powinno być tu kwestią najważniejszą i priorytetową. Ciężko będzie odpowiedzieć na pytanie dlaczego mąż zachowuje się w określony sposób, czy nie chce z Panią rozmawiać. Warto zastanowić się nad tym, czego oczekuje Pani od swojego związku małżeńskiego i czy chce Pani w nim trwać biorąc pod uwagę wszystkie aspekty o których Pani napisała. Może Pani skorzystać z konsultacji psychologicznej w celu pogłębionej wsparcia i pomocy w tym temacie. Wielu specjalistów oferuje pierwszą bezpłatną konsultację, z takiej możliwości można skorzytać także w moim gabinecie online.
Monika Sznajder, psycholog

Zobacz podobne
Rozstanie po ciężkim związku… Miłość, gdzie myślałem, że na całe życie. Ja i ona, 40-latkowie po rozwodach, z dziećmi. Ja mam córeczkę 7 lat. Ona dwóch chłopców, 12 i 9 lat. Ja bardzo dobrze dogaduję się z byłą partnerką w sprawie dziecka. Ona nie dogaduje się wcale z ojcem chłopców. Ciągle sobie dogryzają, nie rozmawiają ze sobą, ciągle się wyzywają i ciągle chce jeden od drugiego pieniędzy. Ona zdradziła męża (z szefem, u którego dalej pracuje), była z nim 1,5 roku, po czym ją zostawił. Chciała wrócić do męża. Przeżyła to bardzo, zarówno rozwód (straciła mieszkanie na rzecz męża), została z niczym, wynajmuje mieszkanie, samochód i telefon służbowy. Kochanek ją zostawił i także to mocno przeżyła. Po dwóch latach samej poznała mnie. Ja własne mieszkanie, samochód, praca, praca z dziećmi. Uwielbiam dzieciaki. Pierwsze 7 miesięcy super, spotkania, kiedy mieliśmy czas, wówczas nakładały się nam weekendy z dziećmi. Potem poznaliśmy swoje dzieciaki i wówczas zrobiło się poważnie. Super święta, czas po świętach aż do czerwca, gdzie zabrałem ją na wakacje. Po wakacjach rozmowa o kupnie domu. Ja nie mogę sprzedać mieszkania ani wynająć, bo mam córeczkę blisko szkoły, plus była partnerka jest w dokumentach mieszkania. Do siebie mamy odległość ok. 30 km. Ona oddała mężowi mieszkanie, jest w kredycie tego mieszkania, plus opieka naprzemienna dzieciaków. Nie stać jej na duży kredyt. Wówczas po tej rozmowie pierwszy raz słyszę „brak chemii”, nic z tego nie będzie. Porozmawialiśmy na ten temat, że warto walczyć, i od września razem zamieszkaliśmy. Koniec listopada i koniec związku. Znowu „brak chemii”, nie mogę dać Ci miłości takiej, co Ty mi dajesz, nie umiem tak kochać, bo kiedyś zostałam zraniona i nie jestem w stanie się mocniej zaangażować. Warto tutaj dodać sytuację z jej dziećmi. Kiedy mieliśmy wspólne weekendy, raz dzieci, a raz wspólny wolny czas, wówczas było fajnie. Ten rok już taki nie był i już problem, bo nie ma wolnego czasu dla siebie. Ja lubię spędzać czas z jej dziećmi, ona z moją córką też, ale nie ostatnie tygodnie. Co do dzieci: jej chłopcy są dla niej straszni. Przeklinają, biją się ciągle, popychają ją, słyszałem, jak starszy powiedział do niej „suko”. Nie sprzątają po sobie, rozwalają ubrania, nie chcą się kąpać, myć zębów. Starszy uzależniony od telefonu, zabrać mu telefon – to się wścieka. Ona nie ma czasu dla nich, aby przeleciał tydzień i koniec. Widać, że nie wychowuje dzieci, a je chowa. Relacja między matką a dzieckiem jest słaba. Ja złapałem super relację z młodszym. Spędzał ze mną dużo czasu, wspólne chwile, wyjazdy, dużo się przytulał, widział we mnie oparcie. Ona, ładna, wysportowana, pasja – siłownia, lubi dobrze wyglądać (botoks w twarz co jakiś czas, zrobione piersi kilka lat temu), widać, że ma na swoim punkcie manię, aby dobrze wyglądać. Markowe ciuchy, perfumy, dużo zakupów… Dba o dzieci w ten sam sposób, ale materialnie; jeżeli chodzi o wychowanie, to jest problem. Nie mają szacunku do matki. Rozstaliśmy się w zgodzie. Ona ciągle powtarzała, że nie ma chemii, zaangażowania. Ciągle ja dawałem z siebie wszystko, a ona prawie nic. Relacja z jej szefem bardziej otwarta. Uważam, że ciągle coś do niego czuje i ma nadzieję, że będą znowu razem. On ma dzieci i partnerkę. Ona zawdzięcza mu pracę i stanowisko, ale chyba zapomniała, że on ją skrzywdził, ale dalej w to brnie… Dawałem miłość, zaangażowanie, bezpieczeństwo, opiekę nad dziećmi, a dostałem kopa w tyłek, bo brakuje chemii… która, uważam, przeniosła na szefa, który nie tak dawno ją skrzywdził… Czemu tak to wygląda, dobra materialne są ważniejsze od miłości… Mam mega ciężki okres, od paru dni mało śpię, mało jem. Ciągle o niej myślę i na odchodne mówiłem, że zawsze jej pomogę i cokolwiek się wydarzy – ja będę… W każdej chwili jestem w stanie, jeżeli coś się stanie, nawet w środku nocy jechać do niej…
Dzień dobry, Jestem w trudnej sytuacji, w której jako dorosła kobieta matka dorosłej 34-letniej córki nie umiem sobie poradzić z odcięciem się mojej córki ode mnie. Postaram się jak najjaśniej napisać, o co chodzi. Córka mieszka 12 lat za granicą, ma żonę, z którą pięknie ułożyła sobie życie, co raduje mnie bardzo. Ja mając 32 lata po 10 latach małżeństwa ,zostałam porzucona przez męża i się rozwiodłam. Stan po rozwodzie moje stany depresyjne, nieułożone życie spowodowało ze nie do końca byłam idealną matką i często zbyt mało czasu jej poświęcałam, która też potrzebowała mojego wsparcia . Z biegiem lat byłam ojcem i matką, aż role się odwróciły i córka, dorastając przejęła obowiązki opiekuna była moim wsparciem … Nieudane moje związki w tym jeden z AA lkoholikiem bardzo wpłynął na całe życie mojej córki . Tzn jej się nic fizycznie nie stało ale incydentalne sytuacje z nim źle się odbiły na Niej . Przez wiele lat jak moją córka wyjechała na stałe nasz kontakt był b dobry bardzo się kochamy bardzo tęsknimy co nie raz sobie okazywałyśmy . Po krotce … ostatnio córka jak była u mnie w maju była już nieswojo i smutna wycofana . Wróciła i …. Złapała depresję i się odcięła . Po moich pytaniach napisała tylko zero kontaktu … prosiła abym wspierała ją milcząc bo ona się odezwie jak się poczuje lepiej . Trzy tygodnie temu napisała bbb długi list wyrzucając mi co ją boli bolało oraz też wiele słów ciepła . Nie chce już, abym kontrolowała jej życie ucięła kontakt . Odpisałam jej po przemyśleniu b ją przepraszając sto razy i obiecując że będę lepszą mamą, że czasu nie cofnę że mi przykro . Że jestem teraz zawsze … Ona milczy …. Co robić ? Pozdrowienia K.

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach
Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.
