
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia, związki i relacje
- Mam problem z...
Mam problem z partnerem. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo". Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki
Witam
Mam problem z partnerem jesteśmy razem 5 lat i mamy małe 3 letnie dziecko. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo" objawiało się to głównie po alkoholu (płakał, narzekał na rodziców, wspominał złe doświadczenia, ciągle mimo tego że staram się i prowadzimy normalne życie pracujemy, i prowadzimy się dobrze on ma poczucie że jest nikim ). Próbowałam mu pomóc bo zaczęło się to przekładać na nasze życie, prosiłam żeby poszedł na terapię (tłumaczylam że trzeba walczyć o naszą rodzinę i o to aby nie cierpiało w przyszłości nasze dziecko). Zakończyło się tym że poszedł na kilka spotkań i przerwał terapię. Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki przy czym stawał się coraz bardziej nieobecny,zaczął uciekać z domu. Ciągle tylko przyzeka ze to ostatni raz i nigdy się to nie powtórzy, nie pozwoliłam na takie zachowania i kazałam mu się wyprowadzić bo mam poprostu dość! Nie chce tak żyć a jednocześnie bardzo mi go żal bo wiem że ma problem. (nie mieszkamy razem już miesiąc czasu) zarzeka się że idzie o pomoc do specjalisty i że nie chce nas stracic. Wydaje mi się że podjęłam dobra decyzję o wyprowadzce, bo może wtedy zda sobie sprawę z powagi sytuacji. Ale jednocześnie boję się że zaufam mu poraz kolejny i się zawiodę, nie wiem co robić?. Nie mogę za bardzo liczyć na jego rodzinę ponieważ są to ludzie "problematyczni" nie widzą problemu ze zaczął brać narkotyki.
Danuta Pakosz
Dzień dobry Pani Katarzyno. Wygląda na to, że zrobiła Pani już wiele. Stanowczo postawiła Pani granicę, że nie chce trwać w takim związku. To świadczy o determinacji i zdrowej postawie chroniącej wobec siebie i dziecka. Jednocześnie obawia się Pani, że zmiany i deklaracje partnera wytrwania w nich mogą być pozorne, tym bardziej że w grę wchodzą narkotyki. Partner wybiera znieczulanie się środkami odurzającymi od konfrontacji z uczuciami z przeszłości podczas psychoterapii. Potrzebuje Pani wsparcia, żeby wzmocnić zaufanie do siebie i swoich odczuć, tak by nie dać się zwieść mechanizmom zaprzeczania i ucieczki od problemów, które partner stosuje wobec siebie i innych. Trzymanie się"twardych dowodów", czyli faktów, pomoże pozostać przy realistycznej ocenie sytuacji. Jest Pani też w sytuacji problemu decyzyjnego czy dać szansę na powrót, jakie warunki musi spełnić, ile czasu wytrwania w zmianie może być przekonywujące o realnej pracy partera nad zmianą i sile jego motywacji do tej zmiany.

Zobacz podobne
Mąż nadużywa alkoholu, nie mieszka wspólnie, nie interesuje się dziećmi - czy to moja wina?
Witam. ,,odeszłam ,, w końcu od męża . Wieczne kłótnie o alkohol. Mąż nadużywa alkoholu. Każda rozmowa kończyła się awanturą, że się czepiam i to ja mam problem i powinnam się zgłosić do psychiatry.
Ale już od rana picie i jazda pod wpływem mnie przerosły. Trwało to dwa lata, jak próbowałam do niego dotrzeć.. Jak zwróciłam uwagę, że za dużo pije, to szedł do rodziców i już pił tam, ile chciał i wracał tylko spać do domu..dzieci wtedy nie zauważał- bo jak ze mną nie rozmawiał to dzieci też wtedy były dla niego niewidzialne .. od miesiąca mieszkam z dziećmi już sama. Z dziećmi się nie widział... on dalej nie widzi winy w sobie. Zaczynam się zastanawiać czy rzeczywiście coś ze mną jest nie tak? Może mogłam przymknąć oko?
Jak poradzić sobie z współuzależnieniem i toksycznymi relacjami w rodzinie?
W swoim 45 letnim życiu rozwiodłam się z traumatycznym alkoholikiem i wyszłam ponownie za mąż też alkoholika. Jestem kobietą po bardzo dużych przejściach, wręcz psychicznie byłam "przeorana" przez matkę i siostrę. Wieloletnie sprawy w sądzie zakładane przez "bliskie osoby "( o zachowek, podział majątku wspólnego, alimenty) doprowadziły do tego, że nie mam kontaktu ze swoją starszą 23 letnią córką . W tamtym czasie korzystałam z terapii u psychologa, bo nie mogłam się pozbierać sama w sobie, miałam myśli samobójcze i wydawało mi się, że jeśli najbliższa rodzina tak mnie krzywdzi, to Ja "odpuszczę", bo nie warto żyć. Nie mogłam zrozumieć jaki mają cel, by doprowadzać mnie do granicy ostateczności. Musiałam przeorganizować całe swoje życie i wyprowadzić się z rodziną ze swojego domu. Aktualnie od 4 lat mieszkamy (Ja, mąż, 12-letnia młodsza córka)w domu podzielonym na 3 mieszkania z teściową i szwagrem ze swoją rodziną. Mogłoby się wydawać, że teraz już będzie wszystko w porządku i zaczynam od "nowa", że to co było dla mnie koszmarem już nie wróci. Jednak życie pisze swoje scenariusze. Mieszkanie z innymi rodzinami nie jest łatwe i jak się okazuje nawet przestawione wiadro na wspólnym korytarzu dla teściowej, może okazać się powodem do wyzwisk, awantury, która eskaluje i zaczyna bezpośrednio mnie dotyczyć. Moja "ostoja spokoju " dom, który miał mi dawać poczucie bezpieczeństwa znów się okazuje zaczyna się burzyć. Teściowa bardzo mocno w ostatnim czasie wykorzystuje moją przeszłość i atakuje mnie słownie, fizycznie, obmawia mnie do innych domowników. Mój mąż dostrzega to, jednak "odważny" jest mówić o tym gdy jest pijany. Relacje między Mną a mężem są oziębłe i można powiedzieć oschłe. Martwię się kiedy widzę, jakie trudności ma z kontrolowaniem picia i jak bardzo oddalamy się od siebie. Wszystkie rozmowy, które dotyczą Jego uzależnienia kończą się sprzeczką, większą izolacją, bagatelizowaniem problemu i obiecywaniem tylko "zmienię się". Czuję się współuzależniona (brak spontanicznej komunikacji między Nami, jestem w permanentnym stresie, odczuwam lęk, mam duże poczucie winy i odpowiedzialności, co negatywnie wpływa na samopoczucie rodziny). Boję się o Naszą przyszłość, boję się o Jego zdrowie, boję się o siebie "czy udźwignę ten ciężar", boję się o młodszą córkę, która dorasta widząc niezdrowe relacje, po prostu boję się, że nie "ogarniam"tego wszystkiego. Czuję się niepotrzebna, bezsilna. Nie dostrzegam już dobrego rozwiązania i czuję się osaczona. Proszę o pomoc
Trudności z odstawieniem narkotyków - jak rozpocząć terapię?
Nigdy nie wierzyłem w terapię, ale od kilku dni jestem trzeźwy i czuję się fatalnie. Krótko i na temat: Zacząłem palić marihuane i dużo pić w wieku 15 lat. Mając 16 lat, po raz pierwszy spróbowałem twardych narkotyków (konkretnie MDMA), a jako siedemnastolatek brałem codziennie mefedron i eksperymentowałem z wszelkiego rodzaju lekami i używkami, w tym przyjmujac morfine dozylnie. Miałem około 18 lat, kiedy mój stan psychiczny drastycznie się pogorszył; po tych wszystkich narkotykach byłem emocjonalnie wypalony – nie czułem nic poza wstrętem i nienawiścią. Nigdy nie miałem ojca, a od 15. roku życia mieszkałem sam, bo matka ciągle wyjeżdżała z kraju do swojego partnera. Gdy wracała, kilka razy wyrzucila mnie z domu; zawsze jednak wracałem, kiedy tylko pozwalała, bo nie mogłem znaleźć pracy i nie miałem dokąd pójść (w tamtym czasie czasem mialem mozliwosc i sypiałem u babci przez kilka dni lub odsypialem w samochodzie). Bezdomności towarzyszył ogromny stres, a wraz z nim pojawiły się sny o nekrofilii; były tak drastyczne, że często budziłem się w nocy z odruchem wymiotnym. Zacząłem ulegać tym myślom do tego stopnia, że nie potrafiłem się masturbować przy niczym innym niż do filmow o nekrofilii. Nie ustawały też fantazje o zabójstwie czy gwałcie. Odkąd ograniczyłem twarde narkotyki, objawy nie są już tak silne, ale wiem, że problem nadal istnieje i wymaga zajęcia się nim (istnieje też podejrzenie narcystycznego zaburzenia osobowości – NPD). Jaki rodzaj terapii wybrać? Od czego w ogóle zacząć? Nie chciałem się wyżalić – naprawdę potrzebuję pomocy, bo czuję się zagubiony.
Czuję, że uzależniłem się od obstawiania meczy. Przez dwa lata panowałem nad emocjami, ale teraz pociesza mnie adrenalina, endorfiny. Im wyższa kwota, tym jest to dla mnie łatwiejsze.
Witam, od kilku lat obstawiam mecze ( lubię statystyki itd bardzo mnie interesują takie analizy i w ogóle) zaczęło się tak, że oglądałem rozgrywki gier online, bo wtedy to mnie interesowało i postanowiłem, że obstawię dla zabawy i wygrałem bodajże 1500zł. Zobaczyłem, że można na tym zarabiać, jakkolwiek to nie brzmi, i przeniosłem się na piłkę nożną. Przez dwa lata kręciłem się w kółko, bardziej nie przez niewiedzę, a panowanie nad emocjami itd( ogólnie nie straciłem ani nie zarobiłem w tym czasie). Teraz od roku średnio raz w miesiącu wypłacam 1500zł, ale też zdarzyło się, że były to 4000tys. Czuję, że jestem od grania uzależniony od endorfin i adrenaliny, która temu towarzyszy. Ale problem mam taki, że coś mnie blokuje i np. stawiając wyższe kwoty przestaję myśleć tak logicznie, jak przy niższych, zaczynają się lekkomyślne decyzje i tracę pieniądze. Trwa to od dłuższego czasu i wielu rzeczy próbowałem, żeby jakoś to przełamać. I pytanie z mojej strony jest takie czy można jakoś nazwać taką blokadę i co ewentualnie można z nią zrobić ? Bo wierzę, że to w głowie gdzieś siedzi, ale nie potrafię tego zdefiniować, żeby z tym zacząć walczyć.
Proszę o wskazówki dla poradzenia sobie z traumą i rzutowaniem jej na mój związek, na radzenie sobie z pracą.
Witam serdecznie, od jakiegoś czasu nie radzę sobie z życiem, wszystkim wydaje się, że jestem osobą silną, a w środku przeżywam katusze. Mój problem sięga dzieciństwa przepełnionego alkoholem mojego ojca i brata. Mam stresującą pracę. Po bardzo długim czasie jestem w związku, w którym nie czuję się stabilna, na każdym kroku doszukuję się zdrady, braku zaufania. Jak mam sobie z tym poradzić?

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić
Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.
