
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, związki i relacje
- Czy to problem...
Czy to problem mojego niedopasowania do obecnych czasów, rodziny męża? Relacja i jego rodzina przeczy moim wartościom, nie widzę budowania tutaj swojej rodziny.
Paulina
Agnieszka Wloka
Droga Pani,
napisała Pani bardzo dużo, ale i tak za mało o Was wiem. Według tego, co Pani opisała, a Pani jedna wie czy to prawda, czy nie - jest Pani w związku skrajnie toksycznym. Generalnie pierwszym pytaniem do zastanowienia jest - jak chce być Pani traktowana przez mężczyznę i czy to pasuje do tego, jak jest Pani traktowana przez męża - jak pasuje to ok, jak nie pasuje - no to pytanie co z tym zrobić? To nie jest kwestia, czy z Panią jest ok, czy nie. Pani nikomu krzywdy nie robi - Pani ma prawo, jak każdy wolny człowiek, realizować siebie, swoje wartości, cele, pragnienia. Oczywiście będąc w małżeństwie są też wspólne szlaki, co nie zmienia faktu, że każdy zostaje wolnym, godnym szacunku człowiekiem. Będąc małżeństwem macie wspólny dom, wspólne gospodarstwo i mielibyście to razem tworzyć. Z tego, co Pani pisze -czuje się Pani jak służka. Temat dzieci jest bardziej pogmatwany, bo wiadomo, że w wielu rodzinach po rozwodzie dzieci a szczególnie nastolatkowie różnie się adaptują do sytuacji - i to już inny temat. Ja naciskam na Pani przyglądnięcie się, co mąż robi z Pani psychiką i jak bardzo już Pani wierzy, że to Pani jest problemem a nie on. Serdecznie Panią proszę o kontynuowanie i indywidualną konsultację psychologiczną- niech się Pani ratuje.

Zobacz podobne
Zwracam się o pomoc w sytuacji z pewnym chłopakiem.
Mieszkam z nim w jednym internacie, mówią, że jest babiarzem, podrywa każdą dziewczynę jaką się da. Dlatego ja nie byłam nim zainteresowana, ale pewnego dnia, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce szkolnej, a on nagle zagadał do mnie "Czy znam jakiegoś chłopaka i że z nim chodzę" ja odpowiedziałam, że nie i tak trochę to trwało, dopóki jego kolega nie podszedł do niego i powiedział "stary, ale to nie ona". Oddalił się i po chwili wrócił, siadając obok mnie, chciał "posłuchać" o czym gadam z moimi koleżankami, jednak te kazały mu spadać i jak koledzy go zbuczeli odszedł.
Wydawało mi się, że to na tyle, ale nagle zaczęłam to wszędzie zauważać; na kolacji, śniadaniu, w szkole. Było też wiele innych sytuacji, ale ostatnia jest jak narazie bardzo interesującą jak dla mnie; nie poszłam na kolacje z moimi koleżankami z internatu, gdy wróciły do pokoju jedna bardzo nalegała, żebym jednak tam poszła, ponieważ ten chłopak tam jest. Ja zapytałam ją, co to ma do rzeczy, że tam jest na co ona, że czeka już tak od godziny. Na kolacji był już od około 19.20, w tym czasie przyszły też tam moje koleżanki. Ten chłopak jadł tak z około 30 minut, po czym wyszedł i gdy Pani pilnująca stołówkę wyszła wszedł znowu. Podobno też w trakcie gdy na początku tam był, gdy moja koleżanka głośniej powiedziała "że idę na kolację" zaczął się poprawiać i wyprostował. Potem już do 20.30 (bo wtedy poszłam na kolację) siedział na kanapie obok pomieszczenia i patrzył się na mnie. Co jest bardzo częste u niego. Była też sytuacja, gdzie byłam na meczu i siedziałam najpierw na górze, gdzie był on a potem zeszłam na dół i on poszedł za mną ze swoimi kolegami i cały czas powoli zbliżał się do mnie, a gdy przechodził obok mnie popatrzył się w moje oczy tak dziwnie (trudno mi to opisać).
Nie wiem jak mam odbierać jego zachowania, boje się, że jest to zakład (w trakcie tego meczu jego kolega wskazał na grupę moich przyjaciółek, gdzie byłam i oboje zbili sobie piątkę - co mogło sugerować zakład) i chce mnie tylko wykorzystać, ale może też coś czuję? Jak to rozpoznać, że chce się mną zabawiać a jak, że zaczyna coś czuć? I czy powinnam reagować czy zostawić to?

