
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, inne, kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Mam kryzys w...
Mam kryzys w przyjaźni, przytłacza mnie szkoła, nie mam przy tym żadnego wsparcia w rodzinie-mama nie słucha, krzywdzi mnie słowami. Przez to jestem wobec samej siebie surowa.
Anonimowo
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, wyobrażam sobie że stany i uczucia, których doświadczasz są naprawdę bardzo dotkliwe i trudne do wytrzymania. Z jednej strony tak jest, że wiek dorastania i czas nastoletni charakteryzuje się przeżywaniem bardzo silnych uczuć często bardzo trudnych, które często się zmieniają, które trudno rozumieć, a wiele z tych uczuć wydaje się być nie do wytrzymania. Z drugiej jednak, nie jest normą przeżywanie takiego silnego stresu związanego z pójściem do szkoły, że trudno funkcjonować w weekend. Zgłaszane więc przez Ciebie dolegliwości są niepokojące i ewidentnie wymagają zaopiekowania poprzez profesjonalne wsparcie. Najlepszym krokiem byłoby podjęcie szczerej rozmowy z rodzicami, o tym co przeżywasz i co się z tobą dzieje, i o tym że potrzebujesz pomocy psychologicznej. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że szczera rozmowa z rodzicami często w takim stanie nie jest możliwa, biorąc pod uwagę konflikty, które opisujesz. Mając 15 lat, rodzice (opiekunowie) będą musieli wyrazić zgodę na podjęcie przez Ciebie psychoterapii. Kolejnym krokiem byłoby znalezienie specjalisty psychoterapii dzieci i młodzieży w okolicy Twojego miejsca zamieszkania i zgłoszenie się do niego na konsultację diagnostyczną. W sytuacji kryzysowej, bądź wtedy, gdy np. czas zgłoszenia do specjalisty przeciągałby się, możesz interwencyjnie skorzystać z telefonu zaufania dzwoniąc pod numer 116 111 I również tam zasięgać informacji na temat wsparcia psychologicznego w Twojej okolicy. Powodzenia Magdalena Bilińska Zakrzewicz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Michał Kłak
Hej!
W tej sytuacji nie ma co czekać. Jeśli masz lepszy kontakt z ojcem poproś go o zabranie cię do psychologa do Ośrodka Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej najbliżej waszego miejsca zamieszkania. Tam znajdą się osoby, które mogą pomóc w ramach usług bezpłatnych. Nie potrzeba żadnego skierowania.
Trzymam kciuki!
Katarzyna Rosenbajger
Witam!
Najpierw chciałam napisać, że nie jesteś sama, i że czasem się tak czujesz, to wiedz,że na pewno są wokół ciebie życzliwi i pomocni ludzie.
Zacznijmy od tego, że bycie 15 latka nie jest łatwe i dokładnie wiem, przez co przechodzisz. To jest czas, w którym kształtuje się twój charakter oraz podejście do życia. Nie jest to łatwy wiek i czasem właśnie taki natłok kilku problemów naraz, dużo nauki, problemy w domu czy problemy z rówieśnikami mogą wprowadzić nas w gorszy stan. Podobnie właśnie jest u ciebie, ale wiedz, że to minie.
Jest to stan przejściowy i jeżeli nawet nie uda ci się odbudować przyjaźni z przyjaciółka, to pamiętaj że pojawią nowe przyjaźnie, ale czasem trzeba otworzyć się na nowe. Nowe czesto jest lepsze, chociaż z początku jest ciężko. Jeżeli przyjaciółka nie chce być już twoja przyjaciółka, to nie nalegaj. Daj jej trochę czasu i przestrzeni a czas wszystko zweryfikuje.
Jeżeli chodzi o szkołę, i uczucie lęku które jak piszesz ci towarzyszy, to wiedz o tym, że wielu ludzi czuje to samo dzień przed pójściem do szkoły czy pracy, szczególnie po dniach wolnych. Postaraj się myśleć, że nowy dzień, to nowe szanse i może spotka cię coś fajnego? Ważne też, żebyś nie miała zaległości w nauce, bo takie sytuacje mogą potęgować uczucie stresu.
Jeżeli chodzi o mamę, to kłótnie w relacjach rodzinnych zdarzaja sie dosc czesto, a mama widać nie wiedziała, że sprawi ci przykrość swoim żartem. Piszesz też, że posunęłaś się za daleko w klótni z mama wiec widać, ze masz wgląd w swoje emocje i potrafisz nazwać je po imieniu. Jeśli będziesz potrzebować pomocy specjalisty, to zawsze możesz porozmawiać z psychologiem szkolnym lub poszukać pomocy w poradniach psychologicznych.
Mam nadzieje, ze chociaż troche pomoglam. Pozdrawiam.

Zobacz podobne
Nie mam się komu wygadać, więc muszę się tutaj wygadać. Jestem w ciężkim stanie, mam straszny nerwoból i jest mi ciężko funkcjonować. Muszę zacząć od mojego męża.
Kilka miesięcy temu okazało się, że jest narkomanem i oszukiwał mnie przez cały nasz związek, ale to chyba nawet nie jest najgorsze w tym wszystkim. O wiele gorsze od tego jest jego zachowanie na co dzień. Wieczne karanie ciszą i obrażanie się. Rozdrażnienie, którego doświadcza co chwilę i które wyładowuję na mnie. To jest naprawdę ciężki przypadek, bo on wydaje się wszystkim być perfekcyjnym mężem. Nie krzyczy, nigdy nie podniósł na mnie głosu. Nie ubliża. No ktoś by pomyślał idealny mąż, ale czasem wolałabym, żeby mnie wyzwał, niż tak traktował. Ciągle coś mu nie pasuje, humor mu się potrafić zmienić 3 razy w ciągu 5 minut. Gdy coś nie pójdzie po jego myśli albo gdy po prostu postanowi, że będzie niezadowolony, staje się naprawdę okropny, oschły, chamski i jego zachowanie jest wobec mnie bardzo nie w porządku. Ja oczywiście staram się mu podporządkować. Jestem miła i próbuje zrobić wszystko, żeby już się nie gniewał, ale nigdy mi się to nie udaje.
Wtedy on staje się jeszcze gorszy. Wtedy jak mówi do mnie, to używa bardzo chamskiego tonu i daje mi do zrozumienia, że jest „zły”, traktuje mnie wtedy jak marionetkę.
Wyżywa się na mnie, aż do momentu, gdy nie poprawi sobie humoru. Jego mimika twarzy wtedy wykazuje dużą złość i niezadowolenie. Ton głosu jest zmieniony. Robi się złośliwy. Humor może mu poprawić mała rzecz, która nagle sprawi, że będzie przez chwilę zadowolony, ale musi być to coś, na co on ma ochotę, ale nie na długo, zaraz jego stan znów wraca i znów jestem tresowana. Może to być na lotnisku, w samolocie, na basenie z dzieckiem, w samochodzie, w biurze, w sklepie tak naprawdę wszędzie. Ja wtedy staram się mu poprawić humor i tłumie wszystkie swoje emocje w środku, bo przecież muszę być posłuszną i potulną żoną i nie jestem złośliwa, więc staram się go pocieszyć. Przez 5 lat nie wyszło mi to ani razu, w takim jest wtedy stanie. To się zdarza bardzo często.
Prawie codziennie, a ja z dnia na dzień gasnę jak duży rozpalony płomień, na którego ktoś wylewa wodę i próbuje go ugasić. Pomimo że płomień nie chce być zgaszony, nie potrafi krzyknąć ani poprosić o pomoc. Znoszę to od lat, dokładnie od 5 lat.
Teraz on mówi, że jest to przez jego narkomaństwo.
Mąż podjął leczenie i jest po terapii zamkniętej i dalej uczestniczy w terapii. Myślę, że mogłam stać się ofiarą przemocy psychicznej i dlatego moja psychika już tego nie wytrzymuje i daje o sobie znać poprzez moje ciało. Proszę o radę i opinie

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie
Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.