Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam problem ze sprawdzaniem wszystkiego milion razy. Potrafię stać przy drzwiach 10 min

Mam problem ze sprawdzaniem wszystkiego milion razy. Potrafię stać przy drzwiach 10 min, sprawdzając czy na pewno są zamknięte. Wychodząc z domu sprawdzam wszystko milion razy, często spóźniając się przez to do pracy. Czy to jakieś zaburzenie ?
Yuliana Shevchuk

Yuliana Shevchuk

Dzień dobry, Pani Aniu! Trudności, które Pani zgłasza mogą wskazywać na to, że boryka się Pani z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. Zachęcam do poczytania o tym zaburzeniu (może Pani zajrzeć do artykułu tutaj: https://www.poddaszemysli.pl/nerwica-natrectw/) i rozważenia skorzystania z psychoterapii -  terapia poznawczo-behawioralna oferuje bardzo skuteczne narzędzia do radzenia sobie z tą trudnością. Nieleczone zaburzenie może się rozwijać i być źródłem wielu dyskomfortów i dysfunkcji. Trzymam za Panią kciuki!

Pozdrawiam ciepło,

Juliana Szewczuk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jarosław Orzechowski

Jarosław Orzechowski

Dzień dobry,

ciężko jednoznacznie o diagnozę na podstawie kilku zdań, które Pani opisała. Objawy mogą (ale tylko mogą!) wskazywać na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne i najlepiej byłoby, gdyby zgłosiła się Pani do lekarza psychiatry i/albo psychologa, którzy byliby w stanie na podstawie obszernego wywiadu, przyjrzeć się temu, co sprawia, że postępuje Pani w taki, a nie inny sposób, jakie emocje Pani wtedy towarzyszą etc. i przeprowadzić diagnozę. W zależności od diagnozy, może być pomocne włączenie leczenia farmakologicznego (psychiatra) i/albo terapia (pychoterapeuta), które będą dla Pani wsparciem w tym, by prowadzić spokojne i satysfakcjonujące dla Pani życie.

Powodzenia!

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

takie objawy mogą świadczyć o różnych zaburzeniach m.in. o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych. Potrzeba dokładniejszego wywiadu i szerszego spojrzenia, aby można było jednoznacznie postawić diagnozę. Tym zajmuje się lekarz psychiatra i to do niego sugeruje się udać. 
Jednak nie stawiając jeszcze diagnozy już teraz widzę, ze takie funkcjonowanie musi Pani znacznie utrudniać życie i wyobrażam sobie ze może być Pani tym umęczona. Dlatego rownolegle polecam zgłosić się do psychoterapeuty, który pomoże zrozumieć Pani objawy, pracować nad nimi i uczuciami, które się z nimi wiążą i nauczy nowych sposobów regulowania uczuć. pozdrawiam Magdalena Bilinska-Zakrzewicz  

fobia

Darmowy test na fobię społeczną (Skala lęku społecznego Leibowitza)

Zobacz podobne

Diagnoza przez psychiatrę w trakcie specjalizacji- czy to wystarczające kwalifikacje?
Przeczytałam takie zdanie o lekarzu w trakcie specjalizacji z psychiatrii: "To ktoś bez doświadczenia, poszłabym z ciekawości, ale diagnozę bym skonsultowała z kimś znacznie mądrzejszym". Czy to prawda? Powinnam skonsultować diagnozę postawioną przez lekarkę w trakcie specjalizacji z psychiatrii z kimś innym? Np. z psychoterapeutką? Czy mam tej psychoterapeutce powiedzieć, że moja lekarka jest w trakcie specjalizacji? Mam objawy fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki.
Dzień dobry. Mam 13 lat oraz mam problem z atakami paniki. Od ponad roku doświadczam silnych napadów paniki. Wszystko zaczęło się w marcu 2022 roku. Pamiętam, że był to poniedziałek a na następny dzień bardzo nie chciało mi się iść do szkoły. Nagle zaczęło mi bardzo szybko bić serce. Zacząłem się denerwować, tętno było nadmiernie wysokie i nie wiedziałem, jak to opanować. Na myśl przychodziły mi dziesiątki złych myśli. Był to mój pierwszy atak paniki, więc był on o wyjątkowym nasileniu. Moja mama z bezradności zawiozła mnie do szpitala, było już późno, więc się trochę uspokoiłem i spędziłem noc w szpitalu. Mimo to, na następny dzień wciąż towarzyszyło mi poddenerwowanie. Następnie systematycznie co dwa/trzy tygodnie, regularnie występowały u mnie podobne ataki. W końcu postanowiłem pójść do psychologa, który nieco mnie uspokoił. Niestety około trzech miesięcy później (w lato) zaczęły mi dokuczać różne natręctwa myśli. (Miałem już podobne wcześniej ale nie o takich nasileniu). Były one różne, najwcześniej pojawiały się takie, aby wziąć nóż i zrobić sobie coś złego lub komuś innemu. Występowały takie, które kazały mi przestać oddychać. Moje natręctwa oraz stany lękowe lekko się uspokoiły mniej/więcej w listopadzie zeszłego roku, ale mimo to wciąż się pojawiały (lecz w mniejszym nasileniu). Przestałem wtedy również chodzić do psychologa, bo zacząłem czuć, że Pani psycholog pawała do mnie toksycznością i nie czułem się dobrze na jej wizytach. Wszystko było w miarę dobrze, aż do teraz. Moje stany lękowe oraz natręctwa powróciły. Pojawiły się też nowe, które ciężko mi wytłumaczyć. Na przykład czuję, że mam zatkaną jedną dziurkę w nosie lub w uchu i mnie to drażni mimo to, że robiłem różne badania, które nic nie wykazały. Ponownie zapisałem się do psychologa, ale innego. Ta Pani jest bardzo miła, ale nie czuję zmiany po wizytach z nią. Bardzo się boje i nie wiem co zrobić, czuje, że nikt nie jest w stanie mi pomóc i niebawem stanie się najgorsze. Wczoraj i przedwczoraj miałem napady paniki, dzisiaj również. Nie mam pojęcia, jak to opanować, w internecie nigdzie nie jest napisane o podobnych natręctwach, jakie ja mam. Boje się, że to nigdy nie przejdzie i będę tak miał do końca życia. Może mieć wpływ na to moja choroba. Kiedyś, jak miałem 5 lat, leżałem dwa lata w szpitalu, gdyż miałem guza mózgu. W tym czasie nie przejmowałem się tym bardzo, ale z perspektywy czasu, bardzo bym nie chciał do tego wrócić. Próbowałem różnych medytacji, głębokich oddechów lub relaksujących piosenek, aczkolwiek pomagają mi one tylko na chwilę, a później dalej się denerwuje. Czasem moje napady mają tak wielkie nasilenie, że muszę brać tabletki uspokajające (wiem, że nie powinienem, ale inaczej nie mogę wytrzymać). Bardzo proszę o szybką pomoc, ponieważ boje się o moje zdrowie psychiczne. Jestem młody, powinienem się rozwijać i cieszyć z życia, a nie ciągle zamartwiać, ale nie wiem jak to opanować. Bardzo, bardzo proszę o pomoc, nie wiem co zrobić, aby raz na zawsze pozbyć się moich lęków oraz natręctw.
Przeżywam straszny ból bycia człowiekiem, funkcjonowania. Czuję, że jestem aspołeczny.
Prawodopodnie pytanie, które tu zadam, będzie głupie. Tak naprawdę nie wiem czy to pytanie. czy po prostu moja potrzeba wyżalenia się komuś. Przechodząc do rzeczy, mam 21 lat i jestem żałosną, niedojrzałą osobą. Nie lubie swojego życia. Męczy mnie wstawanie z łóżka i wychodzenie do ludzi... no właśnie. Ludzie. To jest największy problem. Od zawsze byłem raczej typem samotnika. Rozwinąłem w sobie silny introwertyzm i poczucie wolności. Kontakty międzyludzkie mnie nużą - odczuwam je jako stratę czasu, ludzie mnie denerwują, to co mówią, to czym się martwią, to jak się śmieją... gdy ktoś nalega na spotkanie odczuwam wewnętrzną złość. Z perspektywy osoby trzeciej jestem miłym, nieśmiałym i lekko skrytym człowiekiem. Ale wewnętrznie nie jestem w stanie się do nikogo przywiązać. Kocham moją rodzinę, ale nikt poza nią mnie nie interesuje. Nie tęsknię za ludźmi, nie rozumiem, czemu wielu z nich ma silną potrzebę spędzania wspólnego czasu. I tu dochodzę do sedna problemu... jestem aromantyczny i aseksualny. Nigdy nie szukałem sobie partnera. W zeszłym roku jednak kogoś poznałem... to osoba bardzo miła, wyrozumiała, lecz niestety nie mogła zrozumieć mojej orientacji. Zaczęła namawiać mnie do próbowania ,,nowych rzeczy" potem wszystko działo się tak szybko... mój brak asertywności mnie zniszczył. Teraz tkwię w relacji, która doprowadza mnie do myśli rezygnacyjnych, mimo, że jest idealna. Partner mnie kocha. Tylko ja nie... nie czuję nic. A stosunki? Są traumatyczne. Zmuszam się. Naciskał, ale nigdy nie przekroczył granic. Sam je przekroczyłem. Czasem marzę, aby coś mi się stało, żeby nie musieć tego robić. Nie umiem wyjść z tej sytuacji. Nie chcę zranić partnera, nie chcę wyglądać na kogoś, kto go wykorzystał, porzucił. Partner to osoba po próbach samobójczych, depresji. Nigdy nie chciałem go zranić. Nienawidzę sie za to, że nie potrafię żyć i czuć jak inni ludzie. Czasem mam ochotę wskoczyć pod metro, gdy jadę na spotkanie z kimś... czasem mam ochotę zniknąć, uderzyć siebie ze złości, krzyczeć w niebo. Pozornie mam dobre życie, ale w środku gniję. Nie satysfakcjonuje mnie życie, które jest dla kogoś marzeniem. Czuję się przez to jeszcze gorzej. Nie mam ochoty wstawać, ani być częścią społeczeństwa. W kontaktach międzyludzkich czuję się jak aktor, który gra różne role. Nigdy nie zaznałem komfortu przy obcej osobie. Dodam, że problemy społeczne mam od dziecka, a dopiero w tym roku poszedłem z tym do psychiatry uniwersyteckiego. Podejrzewał fobieę społeczną, przypisał mi asentrę, polecił terapie, ale mnie na nią nie stać. Jestem biednym studentem, nie mam zarówno pieniędzy i czasu. Nawet nie wiem o co chcę zapytać. Może... czy to normalne? Nie wiem jaką mam obrać drogę, żeby nikogo nie skrzywdzić. Nie mam też motywacji do niczego, chcę żeby każdy człowiek na ziemi zostawił mnie w spokoju. Chcę gnić w samotności, upajać się nią. Skrycie nienawidzę być człowiekiem. Cielesną istotą. Doceniam piękno świata, ale nie czuję potrzeby w nim uczestniczyć. Jako dziecko miałem takie myśli... lubiłem obserwować inne bawiące się dzieci, ale ja sam nigdy się do nikogo nie odzywałem. Byłem wykluczony, trochę cierpiałem z tego powodu, ale to głównie z powodu braku przynależności. W głębi siebie cieszyłem się z samotności. Nie chciałem być oceniany. Przepraszam, jeśli pytanie jest za długie. Wiem, że to nie terapia. Chcę tylko wiedzieć czy jestem skończonym człowiekiem. Z góry dziękuję za wysłuchanie. To dla mnie bardzo ważne. Życzę osobie czytającej miłego dnia/wieczoru i tego co najważniejsze - zadowolenia z życia.
Natrętne myśli, lęk i ciągłe sprawdzanie uczuć do męża - czy to zaburzenia lękowe?
Mam natrętne myśli o tym ,że nie kocham męża ciągle sprawdzam co do niego czuję czuję lęk,nie mogę nic zrobić bo czego bym chciała się podjąć to ogarnia mnie lęk i paraliżuje najchętniej usiadła bym w bezpiecznym miejscu i tak siedziała ,sprawdzam w internecie szukam jakiś materiałów testów myśli są ze mną całe dnie i noce ,dodam ,że zaczynają się nagle i tak samo kończą ,gdy się kończy jest wszystko ok ale później gdy zaczyna się od nowa znowu wątpię i wierzę myślą jest to wykańczające, dziękuję
Wstyd przed rozbieraniem się przy partnerze w świetle - czy to normalne i jak sobie z tym poradzić?
Czy jestem normalną jeśli mam 25 lat ale nie chce rozbierać się w świetle przed partnerem? Zamierzam pracować nad tym wstydem, ale powoli, a boje się że pomyśli że jestem dziwna.
nerwica hero

Nerwica – przyczyny, objawy i metody leczenia

Nerwica stanowi powszechne zaburzenie psychiczne, które potrafi znacznie zakłócić normalny rytm życia. Dowiedz się czym jest, jakie są objawy, jak można ją leczyć i wspierać siebie!