Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja:

Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja: kiedy któraś z nas pyskówkami i wrzaskami wystarczająco zdenerwowała rodziców, oni, wściekli, kazali się nam ubierać do wyjścia, wyciągali nas z domu i przez podwórko do furtki. Potem otwierali furtkę i wypychali nas na zewnątrz, na chodnik, krzycząc, że jak nie umiemy się zachować, to wynocha z domu, mamy iść i nie wracać. Ja i moja siostra rozhisteryzowane i płaczące chciałyśmy wejść z powrotem, no bo jak sobie poradzimy same na ulicy, ale rodzice dalej nas wypychali. Potem pozwalali nam wejść z powrotem i mówili, że mamy wracać i się porządnie zachowywać. To się zdarzyło tylko kilka razy, ostatni raz w trzeciej klasie podstawówki kiedy moja siostra wykłócała się, że monitor komputera powinien być postawiony bliżej, bo w szkole dzieci siedzą bliżej komputerów. Teraz ja i moja siostra jesteśmy już młodymi dorosłymi na studiach i jesteśmy dość aspołeczne i rzadko wychodzimy z domu. Moi rodzice bardzo nas kochają, wspierają, troszczą się o nas i o nasze problemy i zawsze tak było, ale odnośnie tego typu sytuacji opisanych powyżej, mówią, że na to zasłużyłyśmy. Mówią też, że ogólnie zasługiwałyśmy na obrywanie od nich i szkoda, że mocniej nie obrywałyśmy, to może byłybyśmy grzeczniejsze. Nie jestem pewna, czy iść wobec tego na jakąś terapię? Czy takie zachowanie mogło spowodować u nas jakieś problemy natury psychicznej? Wiem, że inni mieli o wiele gorzej w życiu od nas. Rodzice uważają, że to tylko kilka razy na całe życie i musiałyśmy ich wtedy mocno wkurzyć, nie mają wyrzutów sumienia i ich zachowanie było jak najbardziej prawidłowe. Ja mam do nich o to żal i uważam, że ta kara była upokarzająca i nieadekwatna do przewinienia, nawet jeśli rzeczywiście wtedy wrzeszczałam na nich z jakiegoś powodu i robiłam histerie. Nie wiem, czy mam coś z tym zrobić, czy wszystkim będzie lepiej jeśli odpuszczę i zapomnę. Czy taka kara, mimo że dość surowa, mogła na mnie zupełnie nie wpłynąć?
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Witam! 

To prawda, że relacje z rodzicami rzutują na funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie. Skoro doświadczałyście takich lękowych, trudnych sytuacji w dzieciństwie, to może się to wiązać z unikaniem wchodzenia w bliskość, a nawet powodować niechęć do kontaktów z drugim człowiekiem. Rodzina jest systemem, w którym funkcjonują osoby wzajemnie na siebie oddziaływujące. Dlatego tak ważny jest sposób, w jaki się komunikują – ten słowny i pozawerbalny, czy zaspokajają swoje potrzeby emocjonalne, czy okazują sobie szacunek. 

Pisze Pani, czy zapomnieć, czy odpuścić. Nie bardzo rozumiem, co oznacza to drugie słowo. Ma Pani prawo do wszystkich swoich uczuć w związku z opisywanymi doświadczeniami, do żalu, złości. I to nie wyklucza oczywiście miłości do rodziców. Czy daje sobie Pani prawo do złości? Nie chodzi oczywiście o agresję, ale doświadczanie swojej złości jako siły, energii, np. do stawiania granic. Warto spotkać się z tymi emocjami, ze sobą w bezpiecznym procesie psychoterapeutycznym. 

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Pani wypowiedzi widać, że bardzo kocha Pani rodziców i jest im wdzięczna za troskę i opiekę jaką otrzymała w dzieciństwie,  a także obecne wsparcie. Mimo tego pamięta Pani o tych kilku sytuacjach gdzie czuła lęk, strach i upokorzenie. Z jednej strony ma Pani wrażenie, że może te reakcje rodziców były uzasadnione i nie ma co ich rozpamiętywać, z drugiej nie jest Pani tego pewna i ma Pani do nich żal. Często tak bywa, że z wiekiem widzimy błędy naszych rodziców, nawet niezamierzone, wynikające tak jak u Pani, ze zdenerwowania. Te wspomnienia mogą zaburzać idealny obraz rodziców jaki chcielibyśmy mieć. Na pewno wczesna dorosłość jest tym czasem kiedy wartości, cele, sposób życia ulega pewnym zmianom. 

Z tego co czytam wydaje się Pani trochę zagubiona w swoich rozmyślaniach dlatego jak najbardziej polecałabym nawet kilka spotkań z psychologiem lub psychoterapeutą. Psychoterapia nie jest jedynie dla osób z zaburzeniami psychicznymi, przede wszystkim pozwala lepiej poznać siebie, zrozumieć swoje zachowania i lepiej funkcjonować w aktualnej sytuacji.

Pozdrawiam

Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry. Dziękuję, że podzieliła się Pani intymnymi sprawami rodzinnymi.

To co Pani opisuje, to wygląda na stosowanie przemocy czy to werbalnej ("zasługiwanie na obrywanie", czy to fizycznej (wypychanie dzieci na ulicę, wrzaski na dzieci). Uważam, że jest to krzywdzące dla dzieci i ma Pani pełne prawo do odczuwania złości na rodziców, za to, jak Panią i siostrę potraktowali w młodości. Zupełnie nie słychać tu, że rodzice mieli przestrzeń do tego, by porozmawiać, czy ustalić, co oznacza dla rodzica “porządnie się zachowywać” i co to może oznaczać dla kilku czy kilkunastoletniego dziecka. Czasem rodzice bywają zmęczeni i zniecierpliwieni, to jest zrozumiałe, jednak nic nie usprawiedliwia traktowania w ten sposób swoich dzieci. 

Pyta Pani czy takie przeżycia w dzieciństwie, może spowodować problemy natury psychicznej. Myślę, że samo to, że napisała Pani do naszego portalu "twójpsycholog" z niepokojem i poczuciem żalu, nieadekwatności zachowań rodziców, w stosunku do "przewinienia" swoich dzieci, to już pierwszy krok do tego, by przyjrzeć się temu. Jeśli to poczucie niepokoju towarzyszy Pani, to warto udać się na konsultację do psychologa czy psychoterapeuty. Napisała Pani, że jest studentką, często przy uczelniach funkcjonują gabinety, gdzie nieodpłatnie udzielają porad psychologowie. 

Mam takie poczucie, że próba zapomnienia tych zdarzeń i  odpuszczenia, może skutkować nawarstwianiem się emocji, które gdzieś, kiedyś będą musiały wybrzmieć. Warto dla samej siebie poprzyglądać się na spotkaniach w bezpiecznej przestrzeni gabinetu psychoterapeutycznego emocjom związanym z tymi przeżyciami.  Przeszłości nie zmienimy, jedyne co można zrobić, to spróbować się uporać w dorosłym życiu z emocjami, które nam towarzyszą.

Zachęcam do tego, by porozmawiała Pani ze specjalistą. 

Pozdrawiam

Marta Tarasiuk

Marta Siedlecka

Marta Siedlecka

Droga Dziewczyno, żadna forma przemocy wobec dzieci nie jest “adekwatna”. A to ewidentnie była przemoc. Jeśli jest to myśl, która co jakiś czas przewija się w Twoich wspomnieniach, to znaczy, że cały czas wspomnienie jest żywe. Dziecko zasługuje (strasznie nie lubię tego słowa) na rozmowę i wytłumaczenie, co rodzicom się nie do końca podoba w ich zachowaniu i jakie zasady panują w domu i w jaki sposób dane postępowanie łamie te zasady. Dzieci są naprawdę kumate w tym względzie.
Jeśli to wspomnienie jest w Tobie żywe i wraca i się nad tym zastanawiasz, to zawsze warto jest zdecydować się na rozmowę z psychoterapeutą. W kontekście tej trudności polecam nurt psychodynamiczny albo humanistyczny.

Zobacz podobne

Ataki paniki u nastolatki - jak sobie poradzić z silnym lękiem i objawami fizycznymi?
Niedawno dowiedziałam się, że mam ciągle ataki paniki. Od dłuższego czasu, wydaję się że od roku mam ataki paniki. Jestem nastolatką i zaczęło się to wszystko z prostego lęku, nie wiedziałam co to jest dokładnie i nie mówiłam nikomu, bo się bałam o takich rzeczach mówić, żeby znowu nie był taki stan. To się dzieje okresowo(?), przez miesiąc może być dobrze, ale potem przez 2-3 dni, wieczorem mam nagłe ataki paniki: silny lęk, myślę, że teraz umrę, stracę kontrolę nad sobą,kołotanie serca,uczucie, że serce na chwilę stanęło/potknęło się, szybki oddech. Mam uczucie, jakby moje serce robiło jedno mocne, pojedyncze uderzenie i na chwilę zamierało, co bardzo mnie przeraża, i właśnie dla tego mam lęk i dalej atak paniki. Nie wiem, jak z tym poradzić, czasami przez to nie mogę pójść wcześniej spać. Taki stan może być długo, co też męczy, też nie umiem tego kontrolować
Wspomnienia jak przez mgłę, trudności w relacjach, wrażenie, że to nie ja prowadzę swoje życie.

Co jest ze mną nie tak? Dlaczego tak jest i jak to zmienić? Wszystko pamiętam jak przez mgłę, nie wiem jak się do czegoś odnieść, bo nie pamiętam, nawet zarys jest rozmazany. I emocje i wspomnienia i wszystko, jest rozmazane. Chciałabym otwarcie mówić o tym co myślę, ale tego też nie wiem, a ja myślę sobie o czymś to zaraz wydaję mi się, że to nie moje myśli i wmówiłam to sobie, żeby być jakaś. 

Odsuwam wszystko w czasie, nie mam zainteresowań i nie umiem się stosować do obowiązków. 

Ledwo radzę sobie w kontaktach międzyludzkich. Według niektórych to ja się izoluje od innych, a nie inni ode mnie. Mam 16 lat, brakuje mi bliskości i kontaktów z innymi, ale nie potrafię się zintegrować. Próbuje cały czas wychodzić do ludzi, próbuje nowych rzeczy, staram się nie być dla siebie zbyt surowa, żebym nie musiała cały czas czuć presji, jaką sama sobie nakładam. Jednak to nic nie daje, nie widzę różnicy.

Granice komunikacji wobec dziecka: Wulgaryzmy i nieodpowiednie zachowania w rodzinie

Witam, chciałbym zapytać o kwestie granicy zwrotów matki do dziecka. Wlasciwie zwroty, które wymienie nie sa normalne dla mnie osobiście nawet w strone dorosłych (nie wiem dlaczego, bo widze, że w niektórych środowiskach jest to “normalny język”.) Moja partnerka zwraca sie zbyt bezpośrednio do swojego syna - kiedyś sie gdzieś schował, a ona do niego “gdzie ty jesteś, co tam konia walisz?”. Bylo to mega niesmaczne dla mnie natomiast cieżko jest z nia o tym rozmawiać, bo slysze ciagle durny argument “no i co z tego jak przeciez wszyscy to robia”. Nastolatek ma 13 lat. Innym razem pomagala mu golić miejsca intymne (czego tez nie rozumiem) i wychodząc krzyknela z entuzjazmem “aaahhh, wooow, ale bydlak” - chodzilo o jego penisa. Kiedy wyobrażam sobie że mowie do 13 letniej córki “wow, ale cyce” naprawde zbiera mnie na torsje… inna kwestia sa wulgaryzmy… ja ich nie lubie u kobiet, a na pewno nie u dzieci. Kiedyś kiedy jeszcze mlodszy brat zapytal “co to jest dildo” starszy brat odpowiedzial “sztuczny ch*”. Mega mnie to zniesmaczylo - kiedy poźniej o tym chcialem porozmawiać… usłyszałem “dostosuj sie wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”. Myślę, że to ostatnie bylo pod wplywem emocji, ale i tak uważam, ze nie powinno nigdy pasc.

Czy stres w ciąży może skutkować napięciem u narodzonego dziecka?
Dzień dobry, W czasie całej swojej ciąży byłam narażona na duży stres związany ze stalkingiem. Po porodzie okazało się, że mój syn musi uczestniczyć w zajęciach rehabilitacyjnych w związku z za dużym napięciem mięśniowym. Czy taki stan może żyć związany z stresem? Dodam, że syn jest urodzony w terminie, poprzez cesarskie cięcie, które było z przyczyn nagłych - zawężony zapis KTG.
Rozpieszczanie dziecka przez wujka
Czy słysząc od jednego z rodziców że za bardzo rozpieszcza się ich dziecko będąc przyszywanym wujkiem faktycznie powinno się zastanowić nad swoim zachowaniem?(chłopiec ma 10 lat)
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.