Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja:

Mam pytanie odnośnie karania dzieci. Kilka razy w życiu mnie i mojej siostrze zdarzyła się taka sytuacja: kiedy któraś z nas pyskówkami i wrzaskami wystarczająco zdenerwowała rodziców, oni, wściekli, kazali się nam ubierać do wyjścia, wyciągali nas z domu i przez podwórko do furtki. Potem otwierali furtkę i wypychali nas na zewnątrz, na chodnik, krzycząc, że jak nie umiemy się zachować, to wynocha z domu, mamy iść i nie wracać. Ja i moja siostra rozhisteryzowane i płaczące chciałyśmy wejść z powrotem, no bo jak sobie poradzimy same na ulicy, ale rodzice dalej nas wypychali. Potem pozwalali nam wejść z powrotem i mówili, że mamy wracać i się porządnie zachowywać. To się zdarzyło tylko kilka razy, ostatni raz w trzeciej klasie podstawówki kiedy moja siostra wykłócała się, że monitor komputera powinien być postawiony bliżej, bo w szkole dzieci siedzą bliżej komputerów. Teraz ja i moja siostra jesteśmy już młodymi dorosłymi na studiach i jesteśmy dość aspołeczne i rzadko wychodzimy z domu. Moi rodzice bardzo nas kochają, wspierają, troszczą się o nas i o nasze problemy i zawsze tak było, ale odnośnie tego typu sytuacji opisanych powyżej, mówią, że na to zasłużyłyśmy. Mówią też, że ogólnie zasługiwałyśmy na obrywanie od nich i szkoda, że mocniej nie obrywałyśmy, to może byłybyśmy grzeczniejsze. Nie jestem pewna, czy iść wobec tego na jakąś terapię? Czy takie zachowanie mogło spowodować u nas jakieś problemy natury psychicznej? Wiem, że inni mieli o wiele gorzej w życiu od nas. Rodzice uważają, że to tylko kilka razy na całe życie i musiałyśmy ich wtedy mocno wkurzyć, nie mają wyrzutów sumienia i ich zachowanie było jak najbardziej prawidłowe. Ja mam do nich o to żal i uważam, że ta kara była upokarzająca i nieadekwatna do przewinienia, nawet jeśli rzeczywiście wtedy wrzeszczałam na nich z jakiegoś powodu i robiłam histerie. Nie wiem, czy mam coś z tym zrobić, czy wszystkim będzie lepiej jeśli odpuszczę i zapomnę. Czy taka kara, mimo że dość surowa, mogła na mnie zupełnie nie wpłynąć?
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Witam! 

To prawda, że relacje z rodzicami rzutują na funkcjonowanie człowieka w społeczeństwie. Skoro doświadczałyście takich lękowych, trudnych sytuacji w dzieciństwie, to może się to wiązać z unikaniem wchodzenia w bliskość, a nawet powodować niechęć do kontaktów z drugim człowiekiem. Rodzina jest systemem, w którym funkcjonują osoby wzajemnie na siebie oddziaływujące. Dlatego tak ważny jest sposób, w jaki się komunikują – ten słowny i pozawerbalny, czy zaspokajają swoje potrzeby emocjonalne, czy okazują sobie szacunek. 

Pisze Pani, czy zapomnieć, czy odpuścić. Nie bardzo rozumiem, co oznacza to drugie słowo. Ma Pani prawo do wszystkich swoich uczuć w związku z opisywanymi doświadczeniami, do żalu, złości. I to nie wyklucza oczywiście miłości do rodziców. Czy daje sobie Pani prawo do złości? Nie chodzi oczywiście o agresję, ale doświadczanie swojej złości jako siły, energii, np. do stawiania granic. Warto spotkać się z tymi emocjami, ze sobą w bezpiecznym procesie psychoterapeutycznym. 

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Pani wypowiedzi widać, że bardzo kocha Pani rodziców i jest im wdzięczna za troskę i opiekę jaką otrzymała w dzieciństwie,  a także obecne wsparcie. Mimo tego pamięta Pani o tych kilku sytuacjach gdzie czuła lęk, strach i upokorzenie. Z jednej strony ma Pani wrażenie, że może te reakcje rodziców były uzasadnione i nie ma co ich rozpamiętywać, z drugiej nie jest Pani tego pewna i ma Pani do nich żal. Często tak bywa, że z wiekiem widzimy błędy naszych rodziców, nawet niezamierzone, wynikające tak jak u Pani, ze zdenerwowania. Te wspomnienia mogą zaburzać idealny obraz rodziców jaki chcielibyśmy mieć. Na pewno wczesna dorosłość jest tym czasem kiedy wartości, cele, sposób życia ulega pewnym zmianom. 

Z tego co czytam wydaje się Pani trochę zagubiona w swoich rozmyślaniach dlatego jak najbardziej polecałabym nawet kilka spotkań z psychologiem lub psychoterapeutą. Psychoterapia nie jest jedynie dla osób z zaburzeniami psychicznymi, przede wszystkim pozwala lepiej poznać siebie, zrozumieć swoje zachowania i lepiej funkcjonować w aktualnej sytuacji.

Pozdrawiam

Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry. Dziękuję, że podzieliła się Pani intymnymi sprawami rodzinnymi.

To co Pani opisuje, to wygląda na stosowanie przemocy czy to werbalnej ("zasługiwanie na obrywanie", czy to fizycznej (wypychanie dzieci na ulicę, wrzaski na dzieci). Uważam, że jest to krzywdzące dla dzieci i ma Pani pełne prawo do odczuwania złości na rodziców, za to, jak Panią i siostrę potraktowali w młodości. Zupełnie nie słychać tu, że rodzice mieli przestrzeń do tego, by porozmawiać, czy ustalić, co oznacza dla rodzica “porządnie się zachowywać” i co to może oznaczać dla kilku czy kilkunastoletniego dziecka. Czasem rodzice bywają zmęczeni i zniecierpliwieni, to jest zrozumiałe, jednak nic nie usprawiedliwia traktowania w ten sposób swoich dzieci. 

Pyta Pani czy takie przeżycia w dzieciństwie, może spowodować problemy natury psychicznej. Myślę, że samo to, że napisała Pani do naszego portalu "twójpsycholog" z niepokojem i poczuciem żalu, nieadekwatności zachowań rodziców, w stosunku do "przewinienia" swoich dzieci, to już pierwszy krok do tego, by przyjrzeć się temu. Jeśli to poczucie niepokoju towarzyszy Pani, to warto udać się na konsultację do psychologa czy psychoterapeuty. Napisała Pani, że jest studentką, często przy uczelniach funkcjonują gabinety, gdzie nieodpłatnie udzielają porad psychologowie. 

Mam takie poczucie, że próba zapomnienia tych zdarzeń i  odpuszczenia, może skutkować nawarstwianiem się emocji, które gdzieś, kiedyś będą musiały wybrzmieć. Warto dla samej siebie poprzyglądać się na spotkaniach w bezpiecznej przestrzeni gabinetu psychoterapeutycznego emocjom związanym z tymi przeżyciami.  Przeszłości nie zmienimy, jedyne co można zrobić, to spróbować się uporać w dorosłym życiu z emocjami, które nam towarzyszą.

Zachęcam do tego, by porozmawiała Pani ze specjalistą. 

Pozdrawiam

Marta Tarasiuk

Marta Siedlecka

Marta Siedlecka

Droga Dziewczyno, żadna forma przemocy wobec dzieci nie jest “adekwatna”. A to ewidentnie była przemoc. Jeśli jest to myśl, która co jakiś czas przewija się w Twoich wspomnieniach, to znaczy, że cały czas wspomnienie jest żywe. Dziecko zasługuje (strasznie nie lubię tego słowa) na rozmowę i wytłumaczenie, co rodzicom się nie do końca podoba w ich zachowaniu i jakie zasady panują w domu i w jaki sposób dane postępowanie łamie te zasady. Dzieci są naprawdę kumate w tym względzie.
Jeśli to wspomnienie jest w Tobie żywe i wraca i się nad tym zastanawiasz, to zawsze warto jest zdecydować się na rozmowę z psychoterapeutą. W kontekście tej trudności polecam nurt psychodynamiczny albo humanistyczny.

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Przedszkolak zawsze chce mieć rację – jak reagować na upór i brak przyznania się do błędu?
Jak wpłynąć na przedszkolaka które chce mieć zawsze rację? To co ono mówimy jest prawdą, ono ma rację. Wyklóca się. Nawet jak kilka osób mówi - nie przyzna się, że się pomyliło lub zrobiło coś źle...
Czy pisanie listów przez matkę bez kontaktu z 2-latkiem jest pomocne i zrozumiałe dla dziecka?

Czy jest sens i będzie to dobre dla 2-letniego dziecka, aby matka, która nie ma kontaktu z dzieckiem, pisała listy?

Czy dziecko w tym wieku rozumie przekaz listowny?

Czy taka forma kontaktu pozytywnie wpłynie na kontakt matki z dzieckiem?

Córka wpadła w histerię na myśl o spotkaniu z ojcem po 5 latach - jak mogę jej pomóc?

Witam, Chciałabym skonsultować się z psychologiem w sprawie córki 10 lat. Przybliżę sytuacje. Dziecko nie widziało ojca od 5 lat, również brak kontaktu. Prawa zostały odebrane poprzez sąd ojcu. Dzisiaj była sprawa o alimenty i sędzia zaproponowała, aby córka się z nim spotkała. Wsiadaliśmy do auta i powiedziałam, że jedziemy na salę zabaw i że tam będzie jej tata. Córka wpadła w histerię, płacz, krzyki i błaganie, aby tam nie jechać. Że chce do domu, że nie chce z nim się spotykać. Wróciliśmy do domu. Córka mi oznajmiła, że mi nie zaufa więcej, że nie chce ze mną rozmawiać... Zalecenia sędzi były takie, chociaż mówiłam, że córka nie chce... Chciałam dobrze, a wyszło źle...

W domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej.
Dzień dobry, mam problem, który jest dosyć uciążliwy i chciałabym się go pozbyć. Od dwóch tygodni jestem chora, nie mogłam się wcześniej doleczyć i dopiero teraz mijają mi objawy i przez to nie byłam w szkole. Mimo, że chciałabym wrócić, bo już nudzi mi się chorowanie, to z drugiej strony boję się tego, mam wrażenie, że jak tam wejdę, to się źle poczuję czy zemdleje. Dodatkowo stresuje mnie to ile sprawdzianów i kartkówek mam do nadrobienia. Nie mogę wiecznie siedzieć w domu, ale myślę, że jak wyjdę, to od razu będę czuć się jeszcze gorzej. Nawet jak musiałam pójść do lekarza, to spanikowałam, bo byłam cały tydzień w domu bez przerwy, ale musiałam pójść, bo nie mijała mi choroba. Tak się stresowałam, że jak tylko wyszłam na zewnątrz myślałam, że zaraz zemdleję, ale mimo to praktycznie biegłam do samochodu, więc to chyba nie było osłabienie a stres, który mną wtedy sterował. Nie wiem, co robić by skutecznie się uspokoić w takiej sytuacji, bo nie mogę przecież parę godzin lekcyjnych panikować, bo to zmęczy mnie bardziej niż gdybym cały ten czas spędziła na jakimś sporcie. Owszem, w domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej. Siedzę i tworzę scenariusze pt. "Co się może stać, jak wrócę do szkoły" i one dodatkowo mnie dobijają, ale nie wiem, jak powstrzymać myślenie o tym. Postaram się jeszcze do końca tego tygodnia zostać w domu, ale nie wiem, czy to pomoże. Inni dookoła mnie twierdzą, że przesadzam i się dobrze czuję, ale tak nie jest. :(( Od kilku tygodni jestem bardziej zmęczona niż zazwyczaj, z kilkoma przerwami, gdy się niczego nie bałam i żyłam normalnie. Chciałabym już zakończyć takie niepotrzebne stresy i żyć jak dawniej, ale już sama nie daję z tym rady. Chyba warto pójść do jakiegoś specjalisty, ale nie wiem- czy do psychologa, czy od razu do psychiatry? Trochę się stresuję takim spotkaniem, ale myślę, że tego potrzebuję. Najbardziej w tym boję się tego, że psychiatra przepisze mi jakieś leki, które może dodatkowo mnie osłabią. Nie znam się na tym, ale perspektywa brania leków nieco mnie przeraża, wystarczyłaby mi chyba sama terapia, ale może już jest ze mną na tyle poważnie, że bez leków się nie obędzie?
Jak radzić sobie z dzieckiem 11 lat, które nie przestrzega zasad i unika wieczornych rutyn?
Problem dotyczy dziecka 11 lat , bardzo ładnie się uczy , jest problem natomiast wieczorami niechce się myć o wyznaczonej godzinie ciągle krzyczy , nie stosuje się do zasad , czasami kłamie i zarzuca nam że to nasza wina bo ciągle mu zabraniamy . Nie stosuje się kompletnie do zasad np. ma spakować plecak wieczorem nie robi tego tylko biega potem rano aby się na ostatnią chwilę spakować . Ja potem tracę cierpliwość i podnoszę głos . Jak dotrzeć do takiego dziecko co może być powodem że nie stosuje się do zasad
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.