Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dziecko odrzucane w szkole, jak pomóc dziecku w takiej sytuacji?

Jak pomóc dziecku w sytuacji ,w której jest odrzucane przez rówieśników w klasie, tylko sporadyczne osoby się z nią bawią ( tak mówi) koleżanki ja odpychają, odganiają od siebie. Powiedziała, że jak ma coś słodkiego to ustawia się do niej kolejka, a tak nie jest mile widziana.
Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Sytuacja, w której dziecko doświadcza odrzucenia przez rówieśników, może być trudna zarówno dla dziecka, jak i jego rodziców. Najważniejszym krokiem jest otwarta i wspierająca rozmowa z dzieckiem. Pozwól mu opowiedzieć o swoich uczuciach i przeżyciach. Upewnij się, że rozumiesz, co dzieje się w jego klasie i jakie są jego odczucia. Daj dziecku do zrozumienia, że jesteś tam, aby je wesprzeć i słuchać. Wyraź swoje zrozumienie i empatię wobec sytuacji, w której się znalazło. Nie minimalizuj problemu ani nie bagatelizuj go. To, że koleżanki odrzucają dziecko, może być dla niego bardzo bolesne i wpływać na jego poczucie własnej wartości.

Pozdrawiam 

Karolina Białajczuk, psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Dzień dobry,
Należy udać się do szkoły i porozmawiać w pierwszej kolejności z wychowawczynią/wychowawcą o zgłaszanym przez dziecko problemie. Szkolny psycholog/pedagog powinien objąć tą klasę regularnymi oddziaływaniami mającymi na celu integrację klasy, rozmowę o różnicach, koleżeństwie i tolerancji, obserwację oraz wsparcie dla córki. Warto być w kontakcie z nauczycielem prowadzącym klasę i poznać jego opinię na temat źródeł tego problemu oraz monitorować jak przebiega przeprowadzenie podjętych dzialań. 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Dzień dobry,
Należy udać się do szkoły i porozmawiać w pierwszej kolejności z wychowawczynią/wychowawcą o zgłaszanym przez dziecko problemie. Szkolny psycholog/pedagog powinien objąć tą klasę regularnymi oddziaływaniami mającymi na celu integrację klasy, rozmowę o różnicach, koleżeństwie i tolerancji, obserwację oraz wsparcie dla córki. Warto być w kontakcie z nauczycielem prowadzącym klasę i poznać jego opinię na temat źródeł tego problemu oraz monitorować jak przebiega przeprowadzenie podjętych dzialań. 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Martyniuk-Białecka

Zobacz podobne

Czy surowe wychowanie męża to już przemoc wobec dzieci?
Nie wiem co mam myśleć o zachowaniu męża? Dzień dobry, chciałabym zapytać o zachowanie męża. Nie daje mi to spokoju. Widzę różne zachowania które dla mnie są nie w porządku, ale nie wiem czy to się mieści jeszcze w ramach, np. surowego wychowania czy to już przemoc? Bardzo źle się z tym czuję a może powinnam odpuścić, bo jestem zbyt łagodna dla córek (według niego). Opiszę kilka wybranych sytuacji. Młodsza córka (9 lat) chciała mu zaśpiewać piosenkę ale się zdenerwowała, bo jej nie wychodziło. Więc zmięła kartkę z tekstem. Kazał jej podnieść, ona powiedziała że nie. Więc zaczął ją ściągać z krzesła na siłę z krzykiem że ma to brać i iść wyprasować tę kartkę. I że nie będzie się tak zachowywać. Wtedy ja zeszłam na dół i powiedziałam że on nie będzie się tak zachowywać. Wywrzeszczał że jesteśmy takie same i nikt go nie słucha. Córka zapłakana, ja roztrzęsiona, wzięłam ją do łazienki i puściłam ulubioną piosenkę. Sytuacja również z młodszą córką. Wysiadamy z auta, mąż mówi że sam wyjmie rzeczy z bagażnika ale było ich dużo więc my też je zabieramy. Córka wzięła grę, wypadły z niej karty. Mąż wrzeszczy na całe podwórko: „Widzisz! Popatrz co zrobiłaś”. Ja mu mówię, że pozbieramy i nic się nie stało. Potem mi wykrzyczał, że wcale nie chodziło o karty, tylko o to, że go nie posłuchałyśmy, czyli go nie szanujemy, ponieważ on uważa, że szacunek to posłuszeństwo. Kolejna sytuacja z młodszą córką. Ja rano stoję już w drzwiach, w kurtce, gotowa do wyjścia. Na dół wpada mąż z tekstem, że córka nie umyła zębów. Ja mu powiedziałam, że trudno, bo ja muszę już iść. On wysyczał „Proszę cię o wsparcie bo ona mnie nie słucha” (wszystko przy córce). Dla świętego spokoju poszłam po szczoteczkę i umyła te zęby. Zapłakana pojechała do szkoły. Sytuacja ze starszą córką (11 lat). Byliśmy razem w parku. Poszłam do toalety, zostawiłam mężowi torebkę. Kiedy wróciłam, stali kilka kroków od ławki, na której leżała torebka. Powiedziałam: „O, sama sobie leży”. To go odpaliło, chwycił córkę za kark i lekko popchnął. Ja byłam w szoku. Wyjaśnił, że kazał jej przypilnować tej torebki. Wieczorem kazałam mu ją przeprosić, on sam by tego nie zrobił. Córka była zdruzgotana. Odrabianie zadania również ze starszą córką. Ona nie rozumie matematyki, rozkleja się i krzyczy. On przez chwilę to znosił a potem się zaczęło. On jej coś tłumaczy, ona do niego: I co?? (bo nie rozumiała) a on: gówno! Potem jej wykrzyczał że tego nie wytrzyma psychicznie i ma się mu nie pokazywać na oczy. Poszła zapłakana na górę, razem odrobiłyśmy to zadanie. Nie chciała potem zejść na dół bo tata nie chce jej widzieć. A z drugiej strony czuję, że robi z niej swoją sojuszniczkę albo powierniczką? Kiedyś po kłótni wykrzyczał do mnie: Tak, jestem beznadziejnym ojcem i mężem!(nic takiego nie powiedziałam). Poszedł do starszej córki, przytulił się do niej, ona zapytała czemu jest smutny. Powiedział jej, że mama mu powiedziała że jest beznadziejnym mężem i ojcem. Kiedy mu powiedziałam, że nie może obarczać dziecka takimi słowami nawet jeśli to byłaby prawda, powiedział, że głośno się kłóciliśmy i to nasza wspólna wina. To tylko drobne wyrywki z naszej rzeczywistości. Nie ma tygodnia, żeby coś takiego się nie działo. Słyszałam, że jesteśmy nie do wytrzymania, ja jestem nienormalna, wszystko to moja wina. Zarzuca córce kłamstwo, bo np. nie przeczytała kilku kartek książki mimo że obiecała, a sam nie dotrzymuje obietnic wobec nich i mnie zresztą też. Mamy być wdzięczne i zauważać jego trud, np. jak nam nie smakuje obiad to nie powinnyśmy tego pokazywać bo on się natrudził. Że córki to już dorosłe kobiety i nie trzeba im pomagać, że wychowuję je na niezaradne życiowo bo im pomagam. Ja mu ciągle powtarzam, że nie pozwolę mu na nie krzyczeć. On mówi, że nie będzie wychowywał ich bezstresowo. I ciągle krążymy w zamkniętym kręgu. Do niedawna układ był mniej więcej stabilny, bo on się nie wtrącał, dzieci były chyba według niego za małe. Martwi mnie ta jego teoria o posłuszeństwie i szacunku. O metodzie kija i marchewki, bo według niej chce wychowywać dziewczynki. Tak jak pisałam, wybrałam tylko kilka przykładów, ale tego jest znacznie, znacznie więcej. Czy jestem przewrażliwiona i przesadzam? Czy to jest model rodziny w której rządzi surowy ojciec? Dziękuję za przeczytanie mojego maila i dziękuję za odpowiedź.
Niepokoi mnie zachowanie męża, jednocześnie jest agresywny, nieszanujący, zły, a zarazem normalnie pracuje, ma dobre relacje. Czy to psychopatia?
Dzień dobry, Mam przypuszczenia, że z moim mężem coś jest nie tak. Jego rodzice bardzo bagatelizują wszystkie zachowania i to co mówi, udają, że nie słyszą, kiedy mówi tak w ich towarzystwie, ale ja się martwię, że te zachowania mają związek z psychopatią lub jakimś zaburzeniem. Bardzo temperowałam męża, stawiając mu warunki, ponieważ potrafił powiedzieć do naszych małych dzieci "debile", kiedy syn wziął jego kanapkę, potrafił zrobić taką awanturę, krzycząc " chciałeś to żryj" , kiedy z łazienki zaczęłam krzyczeć co się dzieje, powiedział, że mam zamknąć mordę.. gdy kazałam mu wyjść z domu, podniósł na mnie i dziecko krzesło waląc nim w końcu w fotel obok nas. Po wielu kłótniach jego agresywne zachowania ustąpiły, ale czasem zupełnie bez powodu w zwykłej rozmowie padało wiele dziwnych słów o nas, jako rodzinie, gdy razem spędzamy czas z dziećmi w święta, "pierdolnięta rodzinka spędzi razem czas", gdy mówię , że to co mówi jest nienormalne, on znów zaczyna, że się czepiam, że mówił to w żartach, gdy nasz trzyletni syn schował się pod stołem, bawiąc się w chowanego, powiedział do niego, że " tak się schowałeś, że nawet twojego ciała tu nie znajdą". Takich zwrotów jest pełno. Między nami sytuacja nie jest najlepsza, gdy np. jestem o coś zła na męża, on odpowiada " jestem przecież kochanym misiem.." i to też każe mi uznać za normalne. Ten sam człowiek, czyta książkę naszemu dziecku, potrafi być uroczy, radzi sobie w pracy, gdzie ma dobre relacje. Proszę o pomoc..
Żona się odsunęła, poszła na psychoterapię i skryła w sobie. Przeżywamy kryzys w małżeństwie
Witam. Czy jest to możliwe by po 15 latach znajomości, a 9 małżeństwa żona mogła po prostu się odsunąć i nie potrzebować się przytulić? Dać buzi na dobranoc i na dzień dobry? Zawsze nam się układało, byliśmy wzorem dla innych. Mamy dwoje dzieci 4 i 7 lat, dwa lata temu podjęliśmy decyzję o budowie domku w górach wspólnie. Co potem przekładało się, że mnie nie było weekendami, bo pracowałem na budowie, a w tygodniu dom, praca, dzieci, obowiązki. 3 miesiące temu zauważyłem, że ciągle chodzimy, robimy to co z dziećmi trzeba, ale nie ma nas.. milion rozmów itp wyszło, że się oddaliliśmy od siebie i żona chce iść do psychoterapeuty, więc poszła. Z tego co mi powiedziała, a nie dużo, to, że jest osobą skrytą, wszystko tłumi w sobie i musi nad tym popracować oraz o znalezieniu swojej wartości .. cokolwiek to znaczy, nie wiem, ale wiem, że odsunęła się kompletnie, śpi z dziećmi, nie ze mną..co robić, jak ją zrozumieć, jak walczyć. Proponowałem terapię, ponieważ ja sądzę, że dzieci nam się usamodzielniły i mamy więcej czasu dla siebie. Chce rozmawiać, spędzać czas itp., ale żona tak zablokowana, że rozmawia ze mną tylko o sprawach domowych i dzieci.. co robić?. Ja już nie mam siły, schudłem 15 kg, nie wiem co robić, winie się o wszystko, ona mówi, że to nasza wina.. że kocha mnie, nigdy mnie nie zdradziła, ale musi sobie poukładać to w głowie.. jak żyć w takim domu.
Jak poradzić sobie z wyprowadzką z dziećmi od rodziców partnera?
Witam poszukuję wskazówki jak przetrwać trudne chwile związane z rozstaniem rodziców. Syn ma 8 lat a córka 6 lat do tej pory mieszkaliśmy razem z rodzicami narzeczonego mija 9 lat od samego początku jestem tą zła w tym domu partner nie staje za mną wręcz za rodzicami dochodzi do sytuację kiedy dziecko najbardziej syn doświadcza wyzwisk pod swoim adresem że jest globem i inne a tylko dlatego że jest nadpobudliwy i wszystkim przeszkadza kiedy krzyczy bo próbuje wyladowac swoje emocje . Pod swoim adresem też słyszę tylko że nie mówi mi prosto w oczy tylko przez telefon do swojej córki że jestem nic nie warta albo że nie zmylam naczyń wtedy kiedy by ona tego chciała wiem to wszystko z nagrań z dyktafonu bo chciałam sprawdzić jak sprawuje opiekę nad dziećmi kiedy ja jestem w pracy. Mam serdecznie dosyć takiego życia rozmawiałam z partnerem o wyprowadzce ale mówi że mam sama opłacać mieszkanie skoro tak mi tu źle to wtedy on pójdzie ze mną. Więc podjęłam decyzję że zabieram dzieci i wyprowadzam się sama. Chciałabym aby dziecmi opiekować się naprzemiennie tylko boje się w okresie szkolnym do tej pory ze mną syn odrabiał lekcje bo nikt nie miał cierpliwości czy to będzie dobre rozwiązanie w takiej sytuacji ? Bije się z myślami jak postąpić aby dzieci nie widziały we mnie wroga. Jak mówię synowi o wyprowadzce to płacze i krzyczy że on chce zostać z tatą jak mam mu to wytłumaczyć ? Myślę że wynikać może to z tego że tata kupuję dzieciom quady i inne mechaniczne sprzęty którym ja jestem przeciwna . Nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić. Dziękuję
Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką
Witam. Mam problem z 15 letnią córką. Codziennie w domu są awantury. Nie daję już sobie rady z tą sytuacją. Zawsze myślałam, że będę miała dobry kontakt z moim dzieckiem jednak nie wychodzi mi. Bardzo cierpię z tego powodu. Przejdę do rzeczy.... Córka na ogół na sympatyczną, grzeczną, wrażliwą dziewczynką. Z boku nikt by nie powiedział, że mamy jakieś problemy. Kłócimy się głównie o naukę i bałagan w pokoju. Zawsze była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze była też leniwa. Trzeba było "gonić" do nauki. Nigdy nie była tym zainteresowana. Problemy zaczęły się głównie w 7 klasie.... Lenistwo sięgnęło zenitu i ciągnie się to za nami do tej pory. Oceny ma fatalne... W domu nie pomaga i nigdy w niczym nie pomagała. Zawsze trzeba było zmuszać do sprzątania. Chyba nigdy sama z siebie nie posprzątała w swoim pokoju, czy w domu. Mega problemem jest nastawienie zmywarki. Stan pokoju jest krytyczny. Je w łóżku, zostają tam okruchy, pościeli nie zmienia, nie przeszkadza to jej. Na środku pokoju są porozwalane książki, podreczniki. Wyciąga je z plecaka na podłogę i tak zostawia. Kosz na śmieci pęka w szwach. Wszystkie ubrania leżą za biurkiem, na podłodze. Pełno kurzu, pajęczyn. Nie zaprasza koleżanek do siebie bo musiałaby to posprzątać. Ja od kilku lat nie dotykam się w kwestii sprzątania w jej pokoju. Uważam, że powinna robić to sama. Ma problemy z matematyką. Wożę ją co tydzień na korepetycje. W tym czasie dostaję informacje od nauczycielki matematyki ze szkoły, która rozdaje co tydzień ósmoklasistom zestawy zadań, że moja córka w ogóle ich nie opracowuje . Od lutego na 7 otrzymanych zestawów zadań oddała 0. Zastanawiamy się z mężem gdzie jest problem. Czy w nas? bo ciągle pilnujemy szkoły czy w córce.... Zapewniamy jej naprawdę dużo. Ma ubrania, gadżety, wymarzony telefon który miał być jednocześnie mega motywatorem do działania a okazał się największym złem. Przyjrzeć się temu wszystkiemu z boku to można zauważyć, że w domu moje dziecko tylko leży w łóżku, śpi , je, patrzy w telefon i czasem wynurzy się z pokoju żeby pogaadać. Przychodzi, opowiada mi co było w szkole, jakieś plotki itp. I Za chwilę przychodzi powiadomienie o nowej ocenie.... zwykle jest to 2. Czy mamy z mężem odpuścić temat szkoły?? córka jest w 8 klasie, ciężko nam przejść obojętnie w takiej sytuacji. Tym bardziej że jest zdolna i ma możliwości. Córka uważa że dla nas tylko oceny są ważne, a ona jako ona nie liczy się. Ciągle mówię jej że jest zdolna, mądra tylko musi sę przyłożyć, wygonić lenia, zaangażować w sprawy domowe. ale jakoś moje dziecko nie znajduje na to czasu. Ona sama pzyznaje, że jest leniwa, że jej się nic nie chce. Mam wrażenie że potrzebna jej jestem do zaspokajania jej potrzeb. Czyli pieniędzy. Sobotę najchętniej spędzałaby na zakupach z koleżankami. Bardzo chaotyczny jest ten wpis ale są we mnie tak straszne emocje, że nie mogę skupić się na poskładaniu tej wypowiedzi.
mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.