7-letnie dziecko nagle zmieniło zachowanie. Buntuje się.
Macocha

Joanna Łucka
Dzień dobry,
na początek chciałabym podkreślić, jak ważna i wartościowa jest Pani postawa i troska o Pani Pasierbicę oraz jej samopoczucie w trudnej dla niej sytuacji.
Odnosząc się już do Pani wiadomości - często wydaje nam się patrząc z boku, że dzieci bardzo dobrze znoszą sytuacje trudne. Wynika to nie tyle, z ich wytrwałości czy dziecięcej mądrości lub instynktów, ile z niskiej umiejętności przetwarzania złożonych informacji (a także wydarzeń) oraz niewielkich zasobów w postaci doboru strategii radzenia sobie. Wówczas dzieci potrafią zaprezentować na pozór postawy bardziej dojrzałe (spokojne, stabilne, wręcz zamrożone) niż dorośli, lecz nie pozostaje to dla nich bezkosztowne. Koszty te pojawiają się często z opóźnieniem, czasem dni, miesięcy, a nawet wielu lat.
Rozpad związku rodziców, a co za tym idzie, dotychczasowego systemu rodzinnego, to dla dzieci zawsze trudna sytuacja emocjonalna, ale także poznawcza (w postaci zrozumienia nowego porządku, zasad etc.). Stworzenie odpowiednich warunków, tak jak to Państwo uczynili, zdecydowanie ułatwia dziecku poradzenie sobie ze zmianami, na które niestety nie ma wpływu, ale które mają duży wpływ na nie.
Są duże szanse, że Pani pasierbica czuje się zagubiona w nowej rzeczywistości, a odczucie takiego stanu rzeczy zajęło jej trochę czasu, stąd wcześniej mogło wydawać się, że bardzo sprawnie zaadaptowała się do sytuacji. Przede wszystkim warto rozmawiać z pasierbicą o jej odczuciach. W sytuacji komunikatu, który opisała Pani powyżej można zareagować np. następująco: Rozumiem Cię. Każdy ma czasem ochotę przytulić się do mamy tu i teraz, mimo że nie zawsze jest to możliwe. A co robiłabyś, gdybyś była teraz z mamą? Zachęcenie dziewczynki do wyrażenia swoich potrzeb i uczuć, w związku z wypowiedzianym komunikatem może pomóc jej obniżyć napięcie, które aktualnie czuje, a z którym nie potrafi sobie poradzić.
Zdarza się, że rodzicom powyższa rada wydaje się być mało intuicyjna, że zachęcenie dziecka do mówienia o czymś, co jest niemożliwe do zrealizowania (spędzenie czasu z mamą mimo, że dziewczynka jest u Państwa), jedynie rozbudzi chęci, co doprowadzi do większego cierpienia. Nic bardziej mylnego - jeśli komunikat już padł w relacji z Państwem "chcę do mamy", to znaczy, że dziecko chce, aby Państwo o tym wiedzieli i pomogli z tym pragnieniem sobie poradzić. Czasami już samo okazanie zrozumienia i towarzyszenia w trudnych emocjach jest wystarczające i pozwala dziecku powrócić do poczucia bezpieczeństwa i stabilności emocjonalnej. Dlatego proszę rozmawiać, unikanie tematu to pozostawienia dziecka samego z tym, z czym nie potrafi sobie jeszcze po dzięcięcemu poradzić.
To, że córka Pani partnera okazuje brak zorganizowania w zakresie obowiązków domowych i/lub szkolnych może być odzwierciedleniem jej obecnego funkcjonowania emocjonalno-poznawczego - być może ma ona podobne poczucie chaosu w swoich odczuciach i emocjach, stąd trudno jej zachować także ten zewnętrznych porządek i zastosować się do zasad. Dlatego warto zaproponować na czas rozwikłania przyczyny zmian w zachowaniu dziewczynki, zaoferować jej dodatkową pomoc w wypełnianiu zadań komunikując sytuację wprost np. tak: Widzę, że ostatnio jest Ci trudniej trzymać porządek w pokoju... Czy chciałabyś, żebym dziś pomogła/pomógł Ci posprzątać? Ok, to powiedz mi, co mam robić, wyznacz mi zadania i dziś zadbamy o porządek wspólnie. Taka inicjatywa może wzbudzić u dziecka dodatkowe poczucie bezpieczeństwa, zaufania, ale także dostrzeżenia jego (nie tylko braku wykonania zadania), jego emocji i potrzeb. Ponadto może być to dodatkowy czas i okazja na rozmowę o przeżyciach i przemyśleniach pasierbicy.
Najistotniejszym wsparciem będzie tu rozmowa i obecność przy dziecku. Pozwolenie jej na rozmawianie o swoich odczuciach, potrzebach czy fantazjach. To z nich mogą Państwo wyczytać komunikaty o tym, jak poprawić samopoczucie, a co za tym idzie, sytuację dziewczynki. Skomunikowanie się także z jej mamą i skonfrontowanie odczuć dziecka w obu środowiskach może dać bardziej holistyczny obraz funkcjonowania pasierbicy. Zasięgnięcie także informacji ze szkoły o tym, jak dziewczynka sobie radzi, jak układają się jej relacje z klasą oraz nauczycielem, czy wychowawca dostrzega zmiany na przykładzie opisanych przez Panią dwóch miesięcy może być cennym źródłem informacji o tym, co dzieje się w jej przeżyciach.
Proszę też nie obawiać się ewentualnego włączenia wsparcia psychologicznego w postaci psychologa szkolnego lub rozwojowego, gdyby trudno było Państwu dojść do konkretniejszych konkluzji na poziomie domu.
Życzę Państwu wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka

Beata Matys Wasilewska
Dzień dobry
Czas rozwodu jest bardzo trudnym doświadczeniem dla dzieci. Zarówno dorośli jak i dzieci podczas jego trwania mogą być bardzo "dzielni i dojrzale reagować", co nie jest równoznaczne z faktem, że dobrze sobie poradzili z zaistniałą sytuacją. Emocje potrafią być na ten czas "zamrożone" i dopiero gdy atmosfera ucichnie, wszystko wokół zacznie się stabilizować do głosu mogą dochodzić emocje, które wcześniej nie mogły być w pełni wyrażone. Czasem jedynie w bezpiecznych warunkach i w atmosferze zrozumienia możemy być sobą.
Istotne jest w jakiej atmosferze rodzice się rozstali i jak komunikują się po rozwodzie. Ma to znaczący wpływ na zachowanie dziecka. Jeśli któryś z partnerów jest niepogodzony z rozstaniem, to dziecko może się z nim solidaryzować gdyż odczuwa, że on cierpi. W takich okolicznościach kontakt z drugim rodzicem odbierany jako nielojalność wobec pokrzywdzonego rodzica.
Warto byście w najbliższym czasie mieli dla jego córki z partnera dużo cierpliwości i zrozumienia. Dali jej czas i poprzez tworzenie atmosfery bliskości stworzyli przestrzeń dla jej emocji.
Dzieci w tym wieku mają silnie rozwiniętą wyobraźnię. Tworzy to doskonałą przestrzeń dla terapeutycznych opowieści (inspiracje jak pracować z dzieckiem możecie znaleźć np. www.natuli.pl, czy w tekstach Natalii Minge "Kiedy rodzice się rozstają", Agnieszko Kacprzyk "Czasami szczęśliwi rodzice żyją oddzielnie" )czy zabaw lalkami w których dziecko w swobodnej atmosferze dzieli się emocjami.
Jeśli zachowanie córki niepokoiło by was dalej, koniecznie skonsultujcie temat z psychologiem dziecięcym.
Z poważaniem
Beata Matys Wasilewska

Katarzyna Kania-Bzdyl
Dzień dobry,
czy istnieje możliwość, by mama 7-latki ingerowała w relacje jakie ma córka z ojcem? Czy Pani partner ma poprawne stosunki z matką dziecka? Czy wydarzyło się coś w ostatnim czasie, co mogło wpłynąć na takie zachowanie Pani pasierbicy? Widniejący tutaj opis nie jest w stanie jednoznacznie nakreślić odpowiedź.
Sugeruję, aby porozmawiać z pedagogiem szkolnym/psychologiem szkolnym w celu uzyskania informacji jak dziewczynka funkcjonuje w szkole a także nakreślić sytuację specjaliście, aby miał na względzie obserwację dziecka. Być może wychowawca zauważył coś niepokojącego. To są z pewnością cenne wiadomości.
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dobierz psychologaZobacz podobne
Rozstałem się z partnerką w ciąży; liczne kłotnie, próba odcięcia od rodziny, wszyscy są źli, jesteś najgorszy, do niczego się nie nadajesz - to słyszałem. Początek ciąży partnerka mówiła bardzo długo, że usunie, później było trochę lepiej, ale znowu kłótnia za kłótnią, spakowałem się i wyprowadziłem, po tygodniu rozmawialiśmy przez telefon, albo to składamy albo będę sobie układać życie na nowo, dla mnie to za szybko, później już było coraz gorzej - kontakt tylko poprzez mail, w wiadomościach 'zniszczę Cie', poinformowała mnie o tym, że urodziła to pojechałem do szpitala, po szpitalu miałem z nią kilka dni kontakt, chciałem po wyjściu przyjechać i porozmawiać, ustalić szczegóły, ale się nie dało 'albo ja uznajesz albo nie mamy o czym rozmawiać', później były badania genetyczne, ustalanie kontaktu przez prawników, udaje mi się spędzać czas z dzieckiem, nie u niej w domu, lecz w hotelu, powiedziała, że mnie nienawidzi, ja im więcej czasu spędzam z dzieckiem, tym bardziej chciałbym przepracować to, co się między nami wydarzyło.
Ona tłumaczy, że wszystko to, co wydarzyło się w ciąży, jest wynikiem jej stanu, ja w pewnym stopniu to rozumiem i chciałbym naprawić naszą relację, ale wydaje mi się, że ona zupełnie nie chce, bardzo zależy mi na kontakcie z dzieckiem, z perspektywy czasu dostrzegam swój błąd, chciałbym to jakoś przepracować, ona nawet nie chce ze mną rozmawiać, tłumaczę, że dla dobra dziecka powinniśmy jakoś współpracować, na co dostaję odpowiedź, że 'musze Cie tolerować i nic więcej'.