
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Miałam nadzieję na...
Miałam nadzieję na pełnienie roli mamy w życiu dziecka partnera, ponieważ opiekuję się nim, żyję z nim. Matka dziecka chce po przerwie wrócić do opieki nad dzieckiem, a ja sobie z tym nie radzę.
Anonimowo
Anna Martyniuk-Białecka
Tak czytam, że obecnie wiele się w Pani życiu zmienia i dzieje. To może być trudne dla Pani: czas oczekiwania na dziecko, pojawienie się matki dzieci Pani partnera i wszystkie konsekwencje tych zmian. Jeśli matka posiada pełnię władzy rodzicielskiej to ma prawo na widzenie się z dziećmi i jak rozumiem to, że wcześniej się z nimi nie kontaktowała, było konsekwencją choroby i pobytu w szpitalu.
Najważniejsza jest szczera rozmowa między Wami jako partnerami i próba ułożenia sobie sytuacji, wytyczenia zasad odwiedzin i możliwych kompromisów.
Jeśli czuje Pani potrzebę sięgnięcia po dodatkowe wsparcie psychiczne warto udać się do specjalisty, który pracuje z rodzinami patchworkowymi.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog
Anna Martyniuk-Białecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominik Kupczyk
Znalezienie się w sytuacji, w której matka dzieci Pani partnera pragnie odnowić relacje z nimi i wprowadzić naprzemienną opiekę, jest trudnym wyzwaniem emocjonalnym, szczególnie gdy Pani przywiązała się do młodszego synka partnera i spodziewają się Państwo wspólnego dziecka. Ważna jest otwarta rozmowa z partnerem, aby wyrazić swoje uczucia i obawy. Kluczowe jest również zapewnienie dzieciom poczucia bezpieczeństwa i stałości. Rozważenie perspektywy biologicznej matki i szukanie kompromisów może być korzystne dla dobra dzieci. Może być pomocne wsparcie psychologiczne lub mediacja rodzinna. Ważne jest też, by Pani dbała o swoje emocje i potrzeby, zwłaszcza w kontekście przygotowań do narodzin wspólnego dziecka. Sytuacje rodzinne często są skomplikowane i wymagają czasu, empatii i gotowości na kompromis.
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z Pani opisu wynika, że obecna sytuacja jest dla Pani trudna, ważny jest dla Pani partner i jego dziecko, które traktuje Pani jak własne, ponadto oczekują Państwo wspólnego dziecka, zrozumiałe, że chciałbym Pani czuć się bezpiecznie i stabilnie. Z drugiej strony jest matka chłopca, która jak rozumiem chciałaby mieć kontakt z synem. Myślę, że ważny jest tutaj spokój, dobro dziecka jest najważniejsze, więc w aspekcie prawnym ale też takim ludzkim-codziennego funkcjonowania wskazane byłoby porozumienie Państwa z matką chłopca. Być może dobrym pomysłem byłaby konsultacja z mediatorem czy psychologiem tak aby omówić wszelkie sprawy związane z opieką nad chłopcem i ustalić wasze relacje.
Pozdrawiam

Zobacz podobne
Witam, moim problemem jest fakt, że jestem w depresji, a jedną z jej przyczyn jest samotność, z drugiej strony społeczeństwo mi wytyka (i słusznie), że jestem niedojrzała i mieszkam z rodziną. Nie wiem, jak wybrnąć z tego. Gdy mieszkam sama, od razu wpadam w duży smutek, bo rodzina to jedyne środowisko, jakie mnie akceptuje. To konflikt wartości: bycie w dużym smutku, kontra bycie osobą niedojrzałą.
Czy leki byłyby jakimś kompromisem? Zlikwidowałyby smutek, gdy mieszkam sama i nie musiałabym już się tak przejmować moją potencjalną niedojrzałością.
Dzień dobry. Potrzebuję wsparcia i potwierdzenia, że to nie ze mną jest coś nie tak... Z mężem poznaliśmy się na studiach, jesteśmy razem 17 lat, 11 po ślubie. Wiedziałam, że jest raczej nerwową osobą i trochę wybuchową, ale było to na niealarmującym poziomie. Wszystko było ok, aż pojawiło się pierwsze dziecko.. Mąż ewidentnie nie mógł znieść, że zszedł na drugi plan, że to dziecko (potem dzieci) były najważniejsze. Dodam, że zazwyczaj byłam zostawiona sama sobie z dziećmi, bo on albo pracował, albo wolał siedzieć na kanapie przed tv/komórką. A ja miałam ogromnego baby bluesa, który chyba przeszedł w depresję, bo odrobinę lepiej poczułam się dopiero po roku...i ze wszystkim zawsze radziłam sobie sama. Każda kłótnia to było obwinianie mnie o wszystko i oczywiście masa epitetów pod moim adresem. I jego zdaje się największy ból-rzadkie współżycie.. 3 miesiące po urodzeniu drugiego dziecka zrobił kolejną awanturę o to grożąc, że poszuka sobie innego miejsca, gdzie to dostanie. Po tym we mnie coś pękło poraz pierwszy, ale starałam się, dla dzieci głównie, bo codzienne życie nie było złe (zwłaszcza, że byłam właśnie najczęściej sama z nimi). Teraz dzieci podrosły i chyba wszystko zaczyna przybierać na sile... Mąż coraz częściej szarpie syna (syn 4 lata, bywa zaczepny, potrafi bić, ale będzie diagnozowany pod kątem spektrum), potrafi źle się odezwać do dzieci, uważa, że powinny się go bać, bo wtedy będą czuć respekt, bo mają być posłuszne. I traci panowanie nad sobą coraz częściej, ostatnio roztrzaskał butelkę ketchupu na ścianie, bo córka go zdenerwowała.. i wydarł się na mnie, że mam choć raz robić co mi mówi, a nie wziąż tylko swoje. Teraz do napisania na forum skłoniła mnie świeża "akcja"-syn go kopnął, to ten go złapał mocno za rękę, synek spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem (jak zawsze w takiej sytuacji), wyrwałam mu go, mówiąc, że coś mu się pomyliło, że szarpie tak 4-latka do tego chłopca z możliwą diagnozą. Mąż odpowiedział, że sobie nie da, nie pozwoli się tak traktować i że jeśli jeszcze raz to zrobi, to cytuję, "przyłoży mu"... Nie dam rady tak dłużej, podejrzewam że ta przemoc eskaluje przez to, że nie "skaczę" wokół męża, że ma niezaspokojone rożne potrzeby, ale nie jestem w stanie wykrzesać z siebie żadnej iskry czy czułości dla niego, nie po tym wszystkim. Badam jego nastroje i najlepiej się czuję gdy go nie ma... Myślę nad wyprowadzeniem się, ale to ogromny krok i zmiana dla dzieci. Choć bycie tu w takim domu też nie jest raczej dobre...
Mój tata ma zdiagnozowanego Alzheimera od roku. Na początku były to tylko drobne zapomnienia – klucze, telefon, nazwy miejsc. Teraz coraz częściej gubi się w czasie. Wczoraj zapytał mnie, czy jutro jedziemy na święta, chociaż mamy luty.
Lekarz przepisał mu leki, ale szczerze mówiąc, nie widzę dużej poprawy. Staramy się robić ćwiczenia pamięciowe, rozwiązywać krzyżówki, nawet zaczęliśmy słuchać razem audiobooków, żeby stymulować mózg. Czy istnieją naprawdę skuteczne metody, które mogą spowolnić rozwój choroby?

