Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy psychiatra dobrze mnie zdiagnozował, tak szybko? Czułam, że umrę, ale wyniki zdrowotne są w normie.

Szanowni Państwo, około dwóch i pół roku temu, zaczęły się moje problemy ze zdrowiem. Dostawałam duszności, ucisku w klatce piersiowej, palenia w mostku, kołatania serca i zawrotów głowy. Krótko mówiąc, nieustannie bałam się, że umrę. Lekarz rodzinny wykonał w sumie może trzy EKG, zlecił badania krwi, a po otrzymaniu wyników zasugerował, że objawy mają podłoże somatyczne, że nic więcej mi nie pomoże. Pojechałam prywatnie do kardiologa, który stwierdził po EKG i echo serca, że nie widzi problemów kardiologicznych. Wróciłam do rodzinnego domagając się dalszych badań, ale nic nie dostałam. Wierzyłam, że umrę. Umówiłam się do psychiatry, opowiedziałam o sytuacji, i jakby z automatu psychiatra przyjął podejrzenia rodzinnego sugerując nerwicę i objawy ze spektrum depresji. Czy można tak po prostu rozpoznać zaburzenia psychiczne? Czy po prostu rodzinny pozbył się problemu a psychiatra poszedł na łatwiznę i należycie tego nie zweryfikował?
Katarzyna Ochal

Katarzyna Ochal

Pani Alicjo,

dziękuję za podzielenie się swoją historią. 2,5 roku to długi czas i zastanawiam się jak Pani sobie radziła z tym problemem w tym okresie. Wyobrażam sobie, że musiało być Pani ciężko.

Pani Alicjo, trudno na podstawie krótkiego opisu odpowiedzieć na Pani pytanie i podważyć kompetencje lekarza rodzinnego i psychiatry. Jeśli ma Pani wątpliwości to może warto udać się do innego lekarza psychiatry i potwierdzić diagnozę? Myślę, że podczas wizyty warto wspomnieć jak poczuła się Pani na poprzedniej wizycie u psychiatry (rozumiem, że czuje Pani, że nie została Pani należycie zbadana).

Życzę wszystkiego dobrego, Katarzyna Ochal

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Pani objawy rzeczywiście mogą wskazywać na zaburzenia lękowe, być może ze spektrum depresji. Podczas ataku lęku aktywizuje się AUN, dając różne objawy z układu współczulnego i przywspółczulnego, m. in. te, które Pani wymieniła. 

Zachęcam do zastanowienia się, co wywołało takie objawy, poszukania źródła. Co wyzwala u Pani ataki lęku? Proszę poszukać bodźca. Z tego, co Pani napisała, wynika, że bywa wewnętrzny - to myśli o chorobie, czy śmierci powodują, że lęk narasta i pogarsza się samopoczucie. Może warto skorzystać z psychoterapii, która wraz z farmakoterapią daje dobre rezultaty leczenia. Powodzenia

Katarzyna Waszak - psychoterapeuta

 

Zofia Kardasz-Parker

Zofia Kardasz-Parker

Dzień dobry,

 

opisywane przez Panią objawy mogą powodować duży niepokój i lęk - to zrozumiałe.

Najważniejsze, to zweryfikować przyczyny takiego samopoczucia. Rozumiem, że lekarz wykluczył somatyczne, więc możliwe i prawdopodobne jest, że źródło objawów  jest psychologiczne. Różne stany emocjonalne, stres, lęk, mogą dawać objawy przypominające kłopoty kardiologiczne.

Może warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty i zweryfikować, czy nie przyniesie to ulgi.

 

Pozdrawiam

Zofia Kardasz

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

opisane przez Panią objawy mogą wskazywać na postawioną przez lekarza diagnozę. Lekarz stawiając diagnozę odwołuje się do kryteriów diagnostycznych (ICD-10 lub DSM-5), gdzie znajdują się konkretne rzeczy, które muszą zostać spełnione, aby jakąś diagnozę postawić. Zazwyczaj do tego wystarczy dobrze przeprowadzony wywiad kliniczny, czyli tak jak w Pani przypadku rozmowa z lekarzem. Natomiast jeżeli ma Pani jakiekolwiek wątpliwości co do diagnozy warto ją jeszcze raz omówić z lekarzem lub umówić się na konsultacje do innego. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Zobacz podobne

Nieetyczny psychiatra, bez wiedzy. Negował moje doświadczenia i trudności.
Witam. Po pierwszej wizycie u psychiatry czuję, że większość moich problemów była umniejszana lub negowana. Dla anonimowości powiedzmy, że mam "około" 27 lat i z powodu problemów psychicznych i innych zdrowotnych wyłączyłam się z tzw. normalnego życia 10 lat temu i od tego czasu nic się nie zmieniło i nie mam żadnej siły i perspektyw od siebie by się zmieniło. Mówiłam o trwających ciągle szkolnych lękach, przez które źle się czuję i nie mam wykrztałcenia (choć się bardzo dobrze uczyłam, ale zakończyłam edukację), braku przyjaciół/unikania znajomości od czasów szkoły, czucia się dalej jak dziecko i życia na koszt rodziny, posiadaniu za czasów dziecka niepełnej rodziny z różnymi kłopotami u bliskich krewnych, moich problemach zdrowotnych (z którymi chodzę do innego lekarza prywatnie ze wględu na brak ubezpieczenia i terminy). Oczywiście psychiatra pytał o różne rzeczy rodzinne i zdrowotne, ale wiele odpowiedzi potem było typu: ze znajomymi to wszystko zależy ode mnie, albo wiele osób jest z takich rodzin i potem żyją, negował też niektóre z problemów zdrowotych wpływających na moje ciało, bo skoro chodzę z tym już gdzieś to "musi być pod kontrolą" (chociaż tamten drugi lekarz wie, że mam przez to problemy z ciałem i duży wstyd i nie wszystkie są pod kontrolą leków, które biorę ze wględu na naturę problemu). Ogółem na wszystko podsumował, że potrzebuję zdecydowanie terapii, bo z takiego życia ciężko mi będzie wyjść i trzeba byłoby całe życie przestawić (co jest prawdą) i dał też leki antydepresyjne/przeciwlękowe na dzień i noc. Reszta rzeczy takie jak potrzeba zdrowego odżywiania czy sport była poruszana i o tych rzeczach wiem, bo mówiłam, że staram się robić na ile mogę (lubię sport, nie palę, nie piję), choć mimo tego nawroty zaburzeń odżywiania z brakiem apetytu co jakiś czas powracają. Czułam się dwuznacznie. Wiem, że wiele rzeczy musiałabym zrobić, ale jest tego tak dużo, że wiele lat temu zaprzestałam, bo już od szkolnych lat nie dawałam sobie rady z natłokiem stresu, ludźmi i problemami zdrowotnymi, które się zaczęły w wieku nastoletnim i trwają nadal, nie dawałam rady przystosować się do tego typowego życia i nie chcę tak żyć.
Mam problem ze sprawdzaniem wszystkiego milion razy. Potrafię stać przy drzwiach 10 min
Mam problem ze sprawdzaniem wszystkiego milion razy. Potrafię stać przy drzwiach 10 min, sprawdzając czy na pewno są zamknięte. Wychodząc z domu sprawdzam wszystko milion razy, często spóźniając się przez to do pracy. Czy to jakieś zaburzenie ?
Zdarzyło mi się w życiu, jak to dla 25 latka, wypić czasem za dużo alkoholu.
Witam serdecznie. Pisze, bo jest mi stosunkowo ciężko w tym okresie . Zdarzyło mi się w życiu jak to dla 25 latka wypić czasem za dużo alkoholu. Problem w tym, że po ostatniej imprezie, jaka miała 2 miesiące i 10 dni .Tak odliczam każdy dzień. Nie mogę przestać o tym myśleć. Urwał mi się potężnie film od godziny 1 gdzie odprowadzili mnie znajomi pod bramę, do której wszedłem, ale do domu nie dotarłem. O godz 4 jak narzeczona wystraszona zadzwoniła, gdzie ja jestem i nagle znalazłem się pod bramą. Jestem w takiej panice, że coś zrobiłem komuś, bądź jakimś ludziom. Nawymyślałem sobie, że pożyczyłem jakieś pieniądze. Bo mi brakowało w portfelu. A nie pamiętam, żebym poszedł gdzieś coś kupić po pijaku. Że coś złego zrobiłem, że po pijaku coś podpisałem u kogoś może ktoś mnie do czegoś zmusił, bądź poznałem jakąś kobietę, a o tym nie wiem. Nawymyślałem sobie, że może zdradziłem narzeczoną, która jest dla mnie całym światem. Gdzie wszyscy bliscy mówią mi, że po takim czasie na pewno bym się dowiedział. Strach i lek i wymyślanie rzeczy w mojej głowie jest tak chorobliwy, że w życiu codziennym niszczy mi to 99% chwili. Nie mogę przestać myśleć nawet na moment. Boję się wychodzić z domu. Ludzie, których znam z widzenia jak się na mnie popatrzą to myślę, że oni coś wiedzą a ja nie . Ostatnio przechodziłem obok jakieś kobiety młodej, która popatrzyła się na mnie z matką i wymyśliłem sobie, że coś zrobiłem że coś do matki mówiła o mnie. I że poniosę konsekwencje. Tak samo miałem ostatnio na ulicy idą dwie dziewczyny, jedna się zapytała może ma pan i temat się zakończył, bo druga powiedziała jego się nie pytaj ... I już panika i lęk, że coś wiedzą. Koledzy mi mówili, że ostatnio chodziły dwie młode dziewczyny, które się pytały o papierosa, ale czy to te nw .i znów do samo . Ahhh . Bardzo mnie to zrzera od sierodka. Moja narzeczona, jak i moi bliscy mają mnie doś . Mam dość siebie. Ból i strach jaki mnie napędza jest tak silny kurcze, że nie mogę normalnie egzystować w społeczeństwie i w pracy brak jakiegokolwiek skupienia. Nie wróciłem poobijany lekko brudny ... 🙁🙁. Ale strach niszczy mi tak samego sb i moja samoocena . Prosiłbym o jakiekolwiek wskazówki. Jak na to zaradzić. Bo już nie wytrzymuje psychicznie. Każdy ze znajomych mi mówił, że jak mnie odprowadzali, nikogo nie było na mieście i byłem spokojny i nic nie robiłem głupiego. Ale boje się, że coś odwaliłem i poniosę konsekwencje. Z którymi sobie nie poradzę, a już dużo czasu minęło. Nawet byłem skłonny kolegę z policji poprosić, żeby sprawdził w systemie czy nikt mnie nie zgłaszał. Prosiłbym o pomoc.
Czy zaburzenia lękowe można całkowicie wyleczyć?

Dzień dobry Państwu, niedawno zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe (zaczęły się około miesiąca temu), ale takie lekkie bez jakiś silnych napadów paniki czy czegoś podobnego. Są jednak na tyle uciążliwe, np. obecnie wieczorem czuję ścisk w gardle, nieraz przeszkodę w gardle mimo, że nic tam nie ma. Nieraz odczuwam także wewnętrzny niepokój, lekki, ale wyraźnie jest (nie wiem z jakiego powodu). Psychiatra przepisał mi Trazodone neuraxpharm. Mam pytanie, czy takie zaburzenia lękowe można wyleczyć w pełni lub przynajmniej na długie lata się go pozbyć? Podejrzewam, że będę miał oprócz farmakologii także sesje psychoterapii (pani doktor wysłała mnie na diagnostykę psychologiczną do psychologa). Bardzo proszę o szczerą odpowiedź, ponieważ nie ukrywam, że mnie to nieco niepokoi i dokucza :(

Stres przed praktykami na anglistyce i lęk o pogodzenie 240 godzin z nauką – jak przestać overthinkingować?
Dzień dobry, Jestem 19-letnim studentem anglistyki i zwracam się do Państwa z problemem związanym ze stresem przed moją przyszłością uczelnianą. Od kiedy pamiętam byłem raczej zamkniętą w sobie, lekko wycofaną osobą, która posiadała swój własny świat. Za czasów podstawówki nie było to aż tak widoczne, jednak w liceum ludzie nie potrafili mnie zaakceptować takim, jakim byłem, przez co oddzieliłem się od klasy i nie wybrałem się na studniówkę. Teraz jest już lepiej, ta zmiana środowiska dużo mi dała. Chciałbym też zaznaczyć, że proces wybierania studiów był mocno ograniczony przez to, że nie chciałem wyprowadzać się do akademika - za bardzo cenię swój spokój i swoją przestrzeń. Rodzice wspierają mnie bardzo w okresie studiowania i dają mi do zrozumienia, że są dumni. Wpływ na wybór, miały również przystępne dojazdy. Mówiąc w skrócie, jestem bardzo zadowolony z wyboru uczelni i jak na osobę, która ma problemy z zaklimatyzowaniem się (potrzebuję więcej czasu niż inni, aby się dobrze odnaleźć + pracuję również wolniej, ale za to dokładniej) dość szybko polubiłem to miejsce, także moja grupa okazała się być bardzo w porządku, co stało się dla mnie dużym zaskoczeniem w porównaniu do liceum. Angielski był językiem, który interesował mnie od dziecka, oglądałem filmiki po angielsku, słuchałem piosenek i sprawdzałem tłumaczenia. Podziwiałem osoby, które umieją płynnie wypowiadać się w tym języku i chciałem kiedyś być tak szeroko obeznany, jak oni. Na naszej uczelni dostępne są dwie specjalizacje - pedagogiczna oraz tłumaczeniowa. Nie zliczę ile razy za dziecka bawiłem się w nauczyciela, również taka metoda powtarzania materiału (jakbym komuś coś tłumaczył) pomagała mi bardzo i swobodnie się w tym czułem. Przedmioty takie jak np. metodyka szły mi bardzo dobrze i dawałem radę na zajęciach, pomimo błędów. Wg. Pani prowadzącej jestem osobą zadaniową, kreatywną i bardzo zaangażowaną w proces zdobywania wiedzy (taki komentarz otrzymałem przy wystawieniu oceny końcowej). Mam dobrą i nienaganną opinię pośród znajomych jak i wykładowców. Mój stres związany jest z praktykami. Zaczynam je od października i będę je odbywać w prywatnej szkole językowej. Miejsce mam już dawno wybrane, wszystkie formalności zostały dopełnione. Jednak przeraża mnie liczba godzin, jakie muszę wyrobić - jest ich aż 240 (na semestr). Mam co prawda mieć wydzielone 2 dni w tygodniu właśnie na odbycie praktyk (8h dziennie, czyli 16 h tygodniowo), jednak pod koniec sierpnia została nam udostępniona lista od biura praktyk, gdzie okazało się, że prawie cała grupa zaczyna znacznie wcześniej niż ja. Wrzesień oczywiście był opcjonalny, wakacje każdemu przysługują do 30.09. Poczułem się trochę nieswojo przez ten fakt. Nie chciałem postępować wbrew sobie i iść na siłę wcześniej. Być może reszta grupy chce wyrobić sobie godziny szybciej, aby mieć więcej czasu na przygotowania do sesji zimowej.  Chciałbym dobrze sobie radzić na praktykach, chociaż nadal mam wiele obaw, ale ilość tych godzin do wyrobienia spędza mi sen z powiek. Już na starcie czuję się przytłoczony tym wszystkim. Nigdy też nie odbywałem praktyk, także cały ten proces jest dla mnie nowym doświadczeniem. Chcę być aktywny również na zajęciach i brać w nich czynny udział, od października zaczynam też zajęcia z niemieckiego do którego wracam po latach i zależy mi na tym, aby na nowo opanować podstawy. Angielski to moja pasja, a stawiam się na przegranej pozycji już na starcie, kiedy jeszcze nawet nie zacząłem. Co mogę zrobić na teraz? Na co mogę ukierunkować swoje myśli? Dużo czasu musiało minąć, abym odważył się poprosić Państwa o pomoc, ale w końcu się przełamałem. Overthinking w tej sytuacji także nie pomaga. Pozdrawiam serdecznie i bardzo proszę o radę,
żałoba

Żałoba – jak radzić sobie ze stratą?

Utrata to jedno z najtrudniejszych doświadczeń. Żałoba jest naturalnym procesem radzenia sobie z bólem i tęsknotą. Wyjaśniamy, jaki jest jej przebieg oraz sposoby radzenia sobie z nią - zarówno dla osób w żałobie, jak i tych wspierających.