
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z konfliktami rodzinnymi z ojcem alkoholikiem?
Mam 9 miesięcznego syna. Za dwa miesiące będę miała kolejnego. Od dłuższego czasu nie mam kontaktu ze swoim ojcem. Nie widział wnuczka nic o nim nie wie teraz będzie kolejne. Ostatnio do mnie dzwoni i próbuje się skontaktować. Ojciec jest alkoholikiem. Mam same nieprzyjemne wspomnienia z nim. Nie czuje więzi, raczej obrzydzenie. Przed pierwszym porodem mówiłam sobie że mój syn nie zasługuje na takiego dziadka. Przy drugim też myślę to samo, ale czuje też że jestem złą córką. Co w takiej sytacji myśleć?
Paweł Franczak
Pani Lauro,
myśli wydają się tu drugorzędne, chodzi raczej o ich następstwa, czyli działanie. Jak rozumiem, pytanie nie zadane wprost brzmi czy kontaktować dzieci z dziadkiem?
A odpowiedź zależy od perspektywy, jaką Pani przyjmie. Jeśli jest to Pani indywidualna perspektywa, związana z gniewem, żalem i obrzydzeniem - kontakt z ojcem nie ma sensu. Jeśli jednak uznaje Pani inny punkt widzenia, mianowicie, że priorytetem jest dobro swoich synów, wtedy odpowiedź może być inna. To mogłoby oznaczać rezygnację ze swojej potrzeby przeżywania gniewu i żalu dla ich potrzeb. Trzeba tu jednak chwili uczciwego namysłu.
Pozdrawiam,
Paweł Franczak
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista_tka
Domyślam się, że w takiej sytuacji jest Pani trudno. Podejrzewam, że nikt nie jest w stanie Pani powiedzieć, co powinna Pani czuć czy myśleć. Może być jednak tak, że rozmowy z psychologiem/psychoterapeutą pomogą Pani ułożyć w sobie to wszystko i zdecydować, co będzie dla Pani dobre.
Usunięty Specjalista_tka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani Lauro, poczucie winy i chęć chronienia własnych dzieci to zupełnie naturalna, choć trudna mieszanka emocji w relacji z uzależnionym rodzicem. Stawianie granic i chronienie synów przed trudnymi zachowaniami ojca nie czyni z Pani złej córki, lecz odpowiedzialną i mądrą mamą. Najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo emocjonalne i spokój w ciąży, dlatego ma Pani pełne prawo dbać o siebie i swoje dzieci na własnych warunkach.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Witam, jak radzić sobie z dzieckiem, u którego stwierdzono zaburzenia emocjonalne i brak radzenia sobie z nimi oraz nadruchliwość.
Witam, jak radzić sobie z dzieckiem, u którego stwierdzono zaburzenia emocjonalne i brak radzenia sobie z nimi oraz nadruchliwość. Ciągle swoje emocje wylewa na mnie, bije mnie, okłada pięściami i na koniec chce się przytulić, kiedy ja sama nie jestem w stanie, bo potrzebuję czasu, żeby również się uspokoić wewnętrznie. Wymusza na mnie w trakcie histerii wiele rzeczy i udaje, że mdleje i bardzo w tym czasie to przeżywam, a później on się śmieje z tego, nie zdając sobie sprawy, że ja się martwię. Dziś wymyśliłam, że siadamy razem na łóżku, liczymy do dziesięciu, bierzemy kilka głębokich oddechów i potem, jak nam przejdzie, przytulamy się, ale po kilku minutach znowu dochodzi do podobnych sytuacji i to trwa zazwyczaj od godziny 11:00- 15:00. Syn ma prawie siedem lat, jak mam pomóc jemu i sobie. Zapisałam go do psychiatry i psychologa a termin dopiero za trzy miesiące, boję się, co będzie w szkole. Tłumaczę starszym moim dzieciom od niego, żeby nas w tym czasie wsparli i rozmawiali z nim, natomiast trzylatek widząc tę histerię robi mi podobnie, szczypie, bije, drze za włosy i ciężko go uspokoić i dopiero po 15-20 minutach przechodzi i się przytula i zachowuje, jakby nic się nie stało. Co powinnam robić w tym czasie, kiedy on mnie bije, zazwyczaj przeczekuję to i proszę o uspokojenie się albo tłumaczę, że tak nie można mamie robić, bo mama jest tylko jedna.
Mam problem ponieważ panicznie boję się lekarzy. Tak bardzo chciałabym zostać matką, ale strach przed ciążą i porodem jest ogromny
Witam. Mam problem ponieważ panicznie boję się lekarzy .. Tak bardzo chciałabym zostać matką ale strach przed ciążą i porodem jest ogromny że nie mogę się przełamać.. Nie wiem co mam robić już. Chciałabym iść do lekarza zbadać się ale nie potrafię się przełamać, pomóżcie proszę ❤️
Żona wybuchowo reaguje na zachowania dziecka i na mnie, gdy mówię, że jest w porządku.
Dzień dobry. Nurtuje mnie kilkadziesiąt tematów. Jak nazywa się w psychologii takie zachowanie i czy jest ono zdrowe dla rozwoju dziecka?
Niestety wydaję mi się, że pms ma tu ogromne znaczenie, gdyż sytuacje nasilają się cyklicznie:
Żona często wybucha z byle powodu. Gdzie tydzień wcześniej śmiałaby się z takich żartów lub byłaby spokojniejsza na pewne, moim zdaniem normalne, wybryki dziecka.
Przykładem może być sytuacja, gdzie trzyletnie dziecko skacze po kanapie dla atencji lub zabawy. W pewnym momencie, po którymś razie, żona wybucha i przytrzymuje dziecko oraz krzyczy na nie, żeby tak nie robiło, gdyż może źle się to skończyć. Dziecko płacze i czuje sie zawiedzione. Przepraszam i mówi, że tak więcej nie zrobi. Żona przytula dziecko i też przeprasza za swoje zachowanie ,że się uniosła, miała ciężki dzień lub, że to ja ją zdenerwowałem i nie powinna była tak reagować i takimi słowami trzylatkowi siebie tłumaczy i przeprasza. Niby ok. Ale podczas pms lub miesiączki, trwa to u żony zazwyczaj w sumie 2 tygodnie. Takich krzyków na dziecko i potem przeprosin i tłumaczeń siebie jest w ciągu dnia kilkadziesiąt a nawet w ciągu godziny na pewno 3 razy takie coś. Moje pytanie jest, czy to jest zdrowa relacja, czy dziecko rzeczywiście powinno mieć taki młyn w głowie przez. 3 latek dojrzewa i targają nim hormony, a tutaj takie niezrównoważone akcje ze strony kochającej matki. Ja wiem i jestem obok proszę ją, żeby nie krzyczała, bo dziecko zachowuje się normalnie jak na swój wiek i wtedy żona jakby się ocknęła i go przeprasza lub w częściej atakuje mnie za to, że się wtrącam.
Jest to jakiś rodzaj upośledzenia myślowego, czy po prostu niedojrzałości żony,która najpierw wybucha naprawdę ogromną złością, czasem mnie nawet uderza, gdy się wtrącę i jak dziecko nie patrzy, a potem je przeprasza, że się złościła. Ja mam osobiście mega mieszane uczucia i widzę, że się od siebie oddalamy. Żona chodziła ponad rok do psychologa i wydaję mi się, że jest o wiele gorzej. Czyta dużo naukowych książek i jest bardzo mądra. Ale zauważyłem, że w jej życiu dziecko jest już najważniejsze, a ja mogę nie istnieć i dlatego często jestem traktowany jak najgorszy wróg. Gdy mam swoje odmienne zdanie na jakiś temat.
Jak rozmawiać z bliskim z demencją, gdy zapomina kim jesteśmy? Porady dla rodziny
Jak rozmawiać z bliską osobą z demencją, kiedy zaczyna zapominać, kim jesteśmy? Jest to strasznie przykra sytuacja, gdy mój własny tata zapomina kim jestem, mimo, że zawsze traktowaliśmy się jak najlepsi przyjaciele... to tak boli, a nikt nie jest w stanie pomóc
Konflikt z rodzicami o wyprowadzke do chlopaka: stres, lek i watpliwosci, jak podjac decyzje?
Od dłuższego czasu mam problem z rodzicami w związku z moją decyzją o wyprowadzce. Chcę wyprowadzić się z mojego miasta i zamieszkać na Mazurach u chłopaka i jego rodziców, którzy zgodzili się, żebym tam mieszkała. Jednocześnie chcę dalej studiować w Poznaniu i nie zamierzam rzucać szkoły. Rodzice od początku bardzo źle reagują na ten pomysł. Mówią, że powinnam zostać tutaj, znaleźć pracę w swoim mieście i poczekać jeszcze rok, żebym najpierw „sprawdziła chłopaka”. Twierdzą, że jego rodzina mnie wyrzuci, że zostanę z niczym, że nie mam tam przyszłości i że przez wyprowadzkę rzucę studia. Mówią też różne rzeczy na temat mojego chłopaka i jego rodziny, między innymi że chłopak jest kłamcą, krętaczem czy debilem, a jego rodzina jest patologią, mimo że ja nie widzę potwierdzenia tych rzeczy. Ostatnio mama wysyła mi nawet wiadomości, w których przedstawia mojego chłopaka jako manipulatora i sugeruje, że to nie jest zdrowy związek. Rodzice również dzwonią do jego rodziców i mówią im, że nie zgadzają się na moją wyprowadzkę, przez co jego rodzice zaczęli się obawiać, że moi rodzice będą wzywać policję. Mama cały czas próbuje znaleźć mi pracę tutaj, w moim mieście, mimo że wie, że planuję się wyprowadzić. Mówi, że dom to nie hotel, że po wyprowadzce nie będzie mi w niczym pomagać i że jeśli wrócę kiedyś z dzieckiem albo rzucę studia, to nie będzie to już jej problem. Padały też teksty, że będę żałować, że będę myć brudną toaletę po rodzinie chłopaka i że skończę nie wiadomo gdzie. Przez to wszystko bardzo się stresuję, płaczę, mam problemy ze snem i ciągle zastanawiam się, czy rzeczywiście podejmuję złą decyzję. Z jednej strony boję się wyprowadzki, bo to ogromna zmiana i boję się, że stracę kontakt z rodzicami, a z drugiej strony w domu również nie czuję spokoju, ponieważ nigdy nie wiem, kiedy znowu zacznie się awantura i wyzwiska. Teraz mama znowu każe mi zdecydować, czy zostaję tutaj w swoim mieście, czy się wyprowadzam, ale jednocześnie naciska, żebym została tutaj. Nie chcę jej mówić wszystkich szczegółów dotyczących mojej sytuacji, szczególnie tego, że na początku mogę być bez pracy, ponieważ boję się, że będzie to kolejny argument przeciwko mnie. Mam jednak oszczędności, zapewnione miejsce do mieszkania i chcę szukać pracy na miejscu, a studia chcę normalnie kontynuować, do tego mój chłopak mnie we wszystkim wspiera i idzie do wojska, żeby odciążyć ze mnie koszty. Sama już nie wiem, czy powinnam zostać tutaj tylko po to, żeby mieć pracę i uniknąć kolejnych kłótni, czy jednak wyprowadzić się i spróbować zacząć samodzielne życie. Najtrudniejsze jest to, że niezależnie od tego, co zrobię, boję się konsekwencji i bardzo trudno mi odróżnić własne obawy od tego, czym rodzice mnie straszą. Chciałabym mieć kontakt z rodzicami, jednak jeżeli będą mnie tak traktować to nie zamierzam się starać na siłę. Dodam, że chłopak jak był u nas ostatnio to moi rodzice pod moją nieobecność go tak obrażali i jego rodzinę, że całymi dniami siedział poza moim domem po kilka dobrych godzin i ostatecznie stwierdził, że do mnie się nie przeprowadza przez nich.

