Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia.

Anoni

Dzień dobry. Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia. Czy my wszyscy nie żyjemy w iluzji tego, że da się przeżyć życie bez bycia sponiewieranym nawet przez bliskie osoby? Mówi się, jak ważne jest to, by otaczać się ludźmi dobrze nas traktującymi, toksycznych odcinać. Jednocześnie mówi się, że każdy ma wady, nikt nie jest idealny. Czyli przyjmujemy jednocześnie, że ludzie nie będą nas zawsze szanować i liczymy się? Bo z tego, co ja widzę i również doświadczam, to zazwyczaj nawet osoby, które wydają mi się dobrymi, w pewnym momencie zawodzą - bo mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób. I gdy my powiemy "proszę, nie rób tak" to on powie albo - dobrze, nie będę, po czym dalej będzie robił to samo, albo powie, że się postara, że więcej tak nie zrobi. Ale raczej na tym się nie kończy i ludzie powielają te błędy. Niestety obserwuję w życiu kółko zamknięte - jedna osoba jest chamska, to unikam jej, znajdę miłą osobę, ta z kolei nie jest chamska, ale nie jest szczera. Znajdę kogoś, kto nie jest chamski ani obłudny, to z kolei ma czasem problemy z agresją. Potem idę dalej, szukam kogoś bez tych wspomnianych wcześniej cech. To on z kolei wywyższa się albo mnie ignoruje, na przykład nie uwzględnia w swoich planach. Osoba z tego forum, która ma udzielić odpowiedzi, zapewne ma partnera, może małżonka, przyjaciół. Na pewno mają oni jakieś wady. Jak Pan/i wtedy reaguje i co w ogóle można uznać za wadę do zaakceptowania?

Anoni,

Pytanie, które zadałeś/aś ma wiele odpowiedzi. W dużym skrócie akceptujemy to, z czym sami nie mamy problemy.

Warto jest przyjrzeć się Twoim relacjom z przeszłości, wartościom. Z opisu wychodzi na to, że żyjesz na przeciwstawnych biegunach, które nie akceptują się wzajemnie.

Jak wygląda u Ciebie mówienie o swoich potrzebach, asertywność, rola w relacjach?

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Witam! 

Człowiek jest po prostu człowiekiem, ma mocne i słabe strony, doświadcza różnych emocji. Każdy z nas wykształcił w swoim życiu pewne mechanizmy obronne - nieświadome sposoby radzenia sobie z zagrażającymi uczuciami, sytuacjami, one wpływają na ludzkie zachowania. Tylko to, co pomagało w funkcjonowaniu w okresie dzieciństwa, często staje się nieadaptacyjne w dorosłym życiu. Często ludzie po prostu nie zdają sobie z tego sprawy. To prawda, nikt nie jest idealny, ale to nie powinno mieć nic wspólnego z brakiem szacunku do drugiego człowieka. Jak zostało tu napisane: ,,sponiewieranie kogoś" to już przemoc. Warto zadbać o swoje granice, aby nikt ich nie przekraczał. Wchodzimy najczęściej w podobne relacje, jakich doświadczyliśmy z pierwszymi opiekunami. Zachęcam do bliższego poznania siebie i właśnie sposobu funkcjonowania w relacjach w procesie psychoterapeutycznym. Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak

Dzień dobry,

z Twojej wypowiedzi widać, że interesują Cię inne osoby i ich zachowanie, odczuwasz, że jest ono zmienne i wpływa na Ciebie. Potrafisz też komunikować swoje potrzeby. To bardzo ważne umiejętności. Z drugiej strony Twój osąd może być jednostronny np."mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób"- być może jest to cecha charakteru, a być może wpływ sytuacji np. stresu. Mówisz też, że dzięki lepszemu poznaniu osoby widać jej wady. Tak jest w większości relacji; romantycznych, koleżeńskich czy zawodowych; na początku osoba “robi dobre wrażenie”, świetnie się nam rozmawia a np. w stresie, sytuacji deprywacji, konflikcie “wychodzą” jej wady. Pytanie, które zadajesz na końcu jest bardzo indywidualne, ważne żeby sobie odpowiedzieć; co dla mnie jest nie do zaakceptowania, dla niektórych będzie to spóźnialstwo czy bałaganiarstwo, dla innych brak szacunku do innych czy wywyższanie się.

Pozdrawiam

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia.
Dzień dobry. Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia. Czy my wszyscy nie żyjemy w iluzji tego, że da się przeżyć życie bez bycia sponiewieranym nawet przez bliskie osoby? Mówi się, jak ważne jest to, by otaczać się ludźmi dobrze nas traktującymi, toksycznych odcinać. Jednocześnie mówi się, że każdy ma wady, nikt nie jest idealny. Czyli przyjmujemy jednocześnie, że ludzie nie będą nas zawsze szanować i liczymy się? Bo z tego, co ja widzę i również doświadczam, to zazwyczaj nawet osoby, które wydają mi się dobrymi, w pewnym momencie zawodzą - bo mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób. I gdy my powiemy "proszę, nie rób tak" to on powie albo - dobrze, nie będę, po czym dalej będzie robił to samo, albo powie, że się postara, że więcej tak nie zrobi. Ale raczej na tym się nie kończy i ludzie powielają te błędy. Niestety obserwuję w życiu kółko zamknięte - jedna osoba jest chamska, to unikam jej, znajdę miłą osobę, ta z kolei nie jest chamska, ale nie jest szczera. Znajdę kogoś, kto nie jest chamski ani obłudny, to z kolei ma czasem problemy z agresją. Potem idę dalej, szukam kogoś bez tych wspomnianych wcześniej cech. To on z kolei wywyższa się albo mnie ignoruje, na przykład nie uwzględnia w swoich planach. Osoba z tego forum, która ma udzielić odpowiedzi, zapewne ma partnera, może małżonka, przyjaciół. Na pewno mają oni jakieś wady. Jak Pan/i wtedy reaguje i co w ogóle można uznać za wadę do zaakceptowania?
3 odpowiedzi
Kłótnie i przemoc psychiczna w małżeństwie po narodzinach dziecka - jak rozmawiać?
Jestem w małżeństwie od 4lat. 1,5roku temu urodziłam dziecko. Od tamtego czasu nie możemy kompletnie dogadać się z mężem. Ciągłe kłótnie mnie wykończają. Uważam, że przeszło to już w stronę przemocy psychicznej. W sytuacjach kryzysowych, gdzie powinniśmy razem wypracować kompromis słyszę „mnie to nie obchodzi”, „nie wiem, sama sobie radź” i zostawia mnie z problemem. Niedawno wynikła sytuacja, w której wprosiła się do nas jego rodzina. Była to po sytuacji, w której powiedziałam im o pogorszeniu zdrowia moim i dziecka. Od męża przez całe popołudnie słyszałam komentarze „naważyłaś piwa to sama je wypij”, „sama to dokręcaj”, „tylko problemy produkujesz” i mnóstwo podobnych. Przestał dopiero jak się popłakałam i nazwałam to przemocą. Nie ma tu miejsca na rozmowę. Próbuje rozmawiać. Umawiamy się wieczorem na rozmowę -włącza tv bo jest mecz i ogląda. Nie patrzy na mnie, odpowiada zdawkowo, czasami wcale, widzę, że nie słucha. Odpowiada chamsko. Jak już zaczynam kolejny raz prosić o uwagę, kwituje słowami, że jest mecz i on sobie będzie oglądać, a ja nie będę mu mówić co ma robić. To on gdy bobas był mały i nie mogłam go w nocy uspokoić rzucił słowa „co z Ciebie za matka”. Nie wiem co robić. Mamy wiele rzeczy, które nas łączą, potrafimy być zgranym zespołem. Jednak sytuacje które opisałam coraz bardziej oddalają nas od siebie i sprawiają, że coraz częściej myślę o rozwodzie. Proponowałam psychologa, uznał, że on nigdzie nie idzie. Czy to ma jeszcze sens? W jaki sposób powinnam rozmawiać? Mówienie o swoich uczuciach nie działa
13 odpowiedzi
Żyję w toksycznym związku, mam syna z tego związku. Nie chcę dłużej tego związku ponieważ niszczy mnie psychicznie,
Witam, Żyję w toksycznym związku, mam syna z tego związku. Nie chcę dłużej tego związku ponieważ niszczy mnie psychicznie, leczę się psychiatrycznie. Dzisiaj mi napisał, że chce sobie życie odebrać. Już nie wiem co powinnam zrobić, martwię się.....
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z emocjami po zranieniu przez sąsiada?
Zranił mnie bardzo sąsiad i wiedziałam od tamtego momentu, że muszę do szybko emocjonalnie odciąć. Tak mi świetnie poszło, że po tygodniu już mi przeszedł, a po 2 tygodniach już zupełnie zapomniałam, o co chodziło, co się stało, miałam go zupełnie gdzieś, nie czułam do niego nic. Pomyślałam sobie - co za wspaniała wolność, czuję wolność. Zobaczyłam go po 3 tygodniach na korytarzu, zagadał do mnie a ja potraktowałam go jak powietrze, kompletnie zignorowałam. I dobrze, zasłużył na to. Później zastanawiałam się, co zrobię następnym razem, to znaczy miałam w planach dalej go ignorować i tak powinno być, ale we mnie emocjonalnie zaczęło się pojawiać poczucie winy, zawstydzenie, skrępowanie. Bo skoro stał mi się do tego stopnia obojętny, to za co mam go karać? Od razu mówię, że to niesłuszne poczucie winy, bo on zasłużył na to a poza tym przez to poczucie wróciła niestety wściekłość na niego, zazdrość, myśli o nim. Muszę pozwolić sobie na tą obojętność wobec niego i tym samym świadomość, że nie robię nic złego, ale właśnie bez wściekłości na niego jest mi trudno, a ta wściekłość wyzwala przywiązanie i przypomina mi, co mi zrobił. A zranił mnie tym, że zaprosił do mieszkania jakąś kobietę, widziałam ich z okna i słyszałam przez ścianę kobiece odgłosy w nocy co było strasznie raniące. Zarzekał się, ze nikogo nie ma, a okazuje się ze poza tą żmiją ma jeszcze inne i jest po prostu dz*wkarzem.
1 odpowiedź
Przemoc psychiczna i fizyczna w zwiazku: jak odejsc i gdzie szukac pomocy dla siebie i dziecka?
Witam . Mam 29 lat, i od 11 lat jestem w związku z mężczyzną którego uważałam za wybawienie mnie z trudnej sytuacji rodzinnej. Od samego początku nie umiałam wyznaczać granic, bo myślałam że nic lepszego mi się w życiu nie przytrafi. Po 3 latach relacji, gdzie już nie było fajnie i dało się zauważyć jego toksyczne zachowanie, zaszłam w ciąże - można się domyślać ,że informując go o tym powiedział że zniszczyłam mu życie. Następne lata były po prostu porażką , wiecznie to ja byłam winna wszystkiemu bo za mało zarabiam, bo jestem ze złego domu itp. Niestety to zaniżyło moje poczucie wartości, odcięłam się od znajomych i rodziny żeby nie musieli słuchać ani widzieć tego co mnie otacza. 2 lata temu doszło również do przemocy fizycznej, nie założyłam niebieskiej karty ani nie odeszłam. Szczerze? Nie umiałam/umiem, coś mnie strasznie blokuje. Niestety na wsparcie rodziny nie mogę liczyć, dokąd iść też nie bardzo mam gdzie a mieszkamy u niego. Zadając sobie pytanie dlaczego nie odchodzę? Twierdziłam że skoro ja jestem z rozbitej rodzinny to lepszy ojciec który dba o dziecko, ale nie lubi mamy niż żaden.Niestety ostatnimi czasy widzę ,że moje dziecko chyba też zaczyna mieć już tego dosyć, odczuwam u niej strach - a kompletnie nie chce na to pozwolić bo jest dla mnie najważniejsze. Pisząc to mam nadzieję że otrzymam jakąś wskazówkę, gdzie mam się udać ,jakiego psychologa mam szukać, żeby móc się od tego wszystkiego uwolnić. Na chwilę obecną nie mam siły, jestem zmęczona, każdy powrót do "nie swojego domu" to strach i myśl, czy nie zostanę wyrzucona. Lub kolejna walka, kolejna wiązanka słów jak słaba jestem i jak nic nie mam, że do niczego w życiu nie dojdę chodź juz tak wiele dla nas zrobiłam żeby było lepiej to i tak za mało..Chciałabym poukładać sobie na tyle w głowię żebym mogła stanąć na nogi.
7 odpowiedzi
Czy w zwiazku za bardzo sie poswiecam i tylko ja dostosowuje sie do partnera?
Cześć, jestem z chłopakiem prawie 2 lata, w grudniu mamy rocznicę. Widujemy się tylko dwa dni w tygodniu ze względu na pracę/studia czyli sobota niedziela. Podejmowałam rozmowę by widzieć się częściej ale usłyszałam że on chce mieć też czas dla siebie. Ostatnio też gdy pojechałam z nim na spotkanie karciane i zapytałam czy w ramach tego ze mną zatańczy to powiedział że muszą chcieć dwie osoby i ja chciałam to pojechałam a on nie chce tańczyć bo nie lubi. Tylko ja pojechałam bardziej przekonana tym że jak odmówie to on też nie pojedzie a chciałam żeby jechał więc zrobiłam to bardziej dla niego. Powiedziałam mu to a on do mnie że nie powinnam robić czegoś czego nie chce. W sumie to ma rację. Natomiast czuję że to ja nadstawiam siebie do relacji, spotykanie się w weekendy gdzie na tygodniu studia, gdy chce spędzić weekend z kimś innym to muszę wybierać między tą osobą a chłopakiem bo nie będę go widzieć w sumie tydzień. Jak teraz szukam pracy i napisałam że będę pracować sobota/niedziela zapytał "to kiedy będę się z Tobą widzieć" dla niego wydaje mi się nie ma opcji na tygodniu, też nie rozumiem jak on nie tęskni, ja w środku tygodnia umieram z tęsknoty a on potrafi napisać 2/3 razy w ciągu dnia i tyle. A potem w piątek wyjazd do niego więc ja muszę wrócić, szybko się umyć, spakować, posprzątać i jechać do niego bo u mnie nie siedzimy bo łóżko za małe (wynajmuje pokój w mieszkaniu 5 osobowym) rozumiem że tu inni ludzie ale już mnie to męczy. Boje się jedynie że jak zrobię tak jak on mówi i zacznę się skupiać tylko na swojej wygodzie to w sumie ten związek się skończy.
8 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.