Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia.

Dzień dobry. Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia. Czy my wszyscy nie żyjemy w iluzji tego, że da się przeżyć życie bez bycia sponiewieranym nawet przez bliskie osoby? Mówi się, jak ważne jest to, by otaczać się ludźmi dobrze nas traktującymi, toksycznych odcinać. Jednocześnie mówi się, że każdy ma wady, nikt nie jest idealny. Czyli przyjmujemy jednocześnie, że ludzie nie będą nas zawsze szanować i liczymy się? Bo z tego, co ja widzę i również doświadczam, to zazwyczaj nawet osoby, które wydają mi się dobrymi, w pewnym momencie zawodzą - bo mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób. I gdy my powiemy "proszę, nie rób tak" to on powie albo - dobrze, nie będę, po czym dalej będzie robił to samo, albo powie, że się postara, że więcej tak nie zrobi. Ale raczej na tym się nie kończy i ludzie powielają te błędy. Niestety obserwuję w życiu kółko zamknięte - jedna osoba jest chamska, to unikam jej, znajdę miłą osobę, ta z kolei nie jest chamska, ale nie jest szczera. Znajdę kogoś, kto nie jest chamski ani obłudny, to z kolei ma czasem problemy z agresją. Potem idę dalej, szukam kogoś bez tych wspomnianych wcześniej cech. To on z kolei wywyższa się albo mnie ignoruje, na przykład nie uwzględnia w swoich planach. Osoba z tego forum, która ma udzielić odpowiedzi, zapewne ma partnera, może małżonka, przyjaciół. Na pewno mają oni jakieś wady. Jak Pan/i wtedy reaguje i co w ogóle można uznać za wadę do zaakceptowania?
Łukasz Truchan

Łukasz Truchan

Anoni,

Pytanie, które zadałeś/aś ma wiele odpowiedzi. W dużym skrócie akceptujemy to, z czym sami nie mamy problemy.

Warto jest przyjrzeć się Twoim relacjom z przeszłości, wartościom. Z opisu wychodzi na to, że żyjesz na przeciwstawnych biegunach, które nie akceptują się wzajemnie.

Jak wygląda u Ciebie mówienie o swoich potrzebach, asertywność, rola w relacjach?

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Witam! 

Człowiek jest po prostu człowiekiem, ma mocne i słabe strony, doświadcza różnych emocji. Każdy z nas wykształcił w swoim życiu pewne mechanizmy obronne - nieświadome sposoby radzenia sobie z zagrażającymi uczuciami, sytuacjami, one wpływają na ludzkie zachowania. Tylko to, co pomagało w funkcjonowaniu w okresie dzieciństwa, często staje się nieadaptacyjne w dorosłym życiu. Często ludzie po prostu nie zdają sobie z tego sprawy. To prawda, nikt nie jest idealny, ale to nie powinno mieć nic wspólnego z brakiem szacunku do drugiego człowieka. Jak zostało tu napisane: ,,sponiewieranie kogoś" to już przemoc. Warto zadbać o swoje granice, aby nikt ich nie przekraczał. Wchodzimy najczęściej w podobne relacje, jakich doświadczyliśmy z pierwszymi opiekunami. Zachęcam do bliższego poznania siebie i właśnie sposobu funkcjonowania w relacjach w procesie psychoterapeutycznym. Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z Twojej wypowiedzi widać, że interesują Cię inne osoby i ich zachowanie, odczuwasz, że jest ono zmienne i wpływa na Ciebie. Potrafisz też komunikować swoje potrzeby. To bardzo ważne umiejętności. Z drugiej strony Twój osąd może być jednostronny np."mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób"- być może jest to cecha charakteru, a być może wpływ sytuacji np. stresu. Mówisz też, że dzięki lepszemu poznaniu osoby widać jej wady. Tak jest w większości relacji; romantycznych, koleżeńskich czy zawodowych; na początku osoba “robi dobre wrażenie”, świetnie się nam rozmawia a np. w stresie, sytuacji deprywacji, konflikcie “wychodzą” jej wady. Pytanie, które zadajesz na końcu jest bardzo indywidualne, ważne żeby sobie odpowiedzieć; co dla mnie jest nie do zaakceptowania, dla niektórych będzie to spóźnialstwo czy bałaganiarstwo, dla innych brak szacunku do innych czy wywyższanie się.

Pozdrawiam

Zobacz podobne

Witam, potrzebuję porady. A mianowicie chodzi o sytuację mojego narzeczonego.
Witam, potrzebuję porady. A mianowicie chodzi o sytuację mojego narzeczonego. Jego rodzice są świeżo po rozwodzie, ze względu na alkoholizm ojca. Bardzo to przeżył, schudł, zmienił się. Każdy dookoła to widzi. Niedługo bierzemy ślub cywilny i spodziewamy się dziecka. Narzeczony nie chciał nikomu mówić o sytuacji w domu. Twierdził, że to patologia co obydwoje wyprawiają (i ojciec alkoholik, i matka, która go kłamała). Moja rodzina zupełnie nie wie o całej sprawie. I teraz ja mam dylemat - czy powinnam powiedzieć swojej rodzinie o jego sytuacji? Dodam, że na naszym ślubie będą moi rodzice i rodzeństwo i jego rodzice. Wtedy pewnie wyjdzie na jaw, że coś jest nie tak. Nie chce robić nic przeciwko niemu, ale też przez tę sytuację często okłamuję najbliższych, jak się pytają np. co słychać u jego rodziców lub coś związanego z nimi. Proszę o jakąś poradę, bo zupełnie nie wiem, co robić.
Mama wrażenie, że nie potrafię kompletnie rozmawiać z ludźmi. Wyłączam się, stresuję, nie jestem w stanie ciągnąć rozmowy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi.
Nie dam rady poznać nowych osób, boję się do kogoś zagadać, komuś odpowiedzieć. Chcę móc z kimś porozmawiać na jakieś tematy, spędzać czas. Osoby, z którymi obecnie mam kontakt, czyli 2 według mnie, nie wiem czy dobrze odczytuję, ale mają gdzieś moją osobę, narzucam się im. W towarzystwie więcej niż 1 osoby nie umiem z nikim rozmawiać, nie wiem nawet z kim, czuję się odepchnięta, nie wiem jak się wtedy zachować, bo każdy ma swoje tematy, a ja nawet nie mam pojęcia jak uczestniczyć w rozmowie. Potrafię również mieć po pół godzinie, czasem dłuższym czasie momenty, że się wyłączam, nie dam rady słuchać, orientować się co się dzieje dookoła wokół mnie, za dużo bodźców dociera do mnie, przez co czuję się otumaniona, dodatkowo lekkie problemy ze słuchem nie pozwalają wychwycić wszystkich słów, które ktoś do mnie kieruje i proszę nawet kilkukrotnie kogoś, by powtórzył co mówił, przez co mam wrażenie, że to kogoś wyprowadza z równowagi.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania.
Mam wrażenie, ze życie nie jest dla mnie. Mam narzeczonego, nasz ślub planowany jest na sierpień. Ja odsuwam wszystkie przygotowania. Wiem, że chcę z nim być i kocham go, ale nie potrafię podejmować żadnych decyzji związanych np, z ubieraniem się. Mój wybór sukni ślubnej wyglądał tak, że płakałam w przymierzalni, wychodziłam i uśmiechałam się. Nigdy nie zaakceptuję tego jak wyglądam, choć wszyscy mówią ze jestem piękna. Czasem mam lepszy czas, właśnie w takim czasie zrezygnowałam rok temu z rozpoczętej psychoterapii. Moje życie to jeden wielki chaos. Nie potrafię podejmować decyzji, całe życie miotam się i nie wiem co chce robić w życiu. Łapie różne prace. Zawsze byłam bardzo mądra ale w końcu nie poszłam na studia bo nie umiałam podjąć decyzji. Przerastają mnie najprostsze rzeczy. Jestem idealistka. Chciałabym żeby wszystko było perfekcyjne, ale nie potrafię ogarnąć wokół siebie najprostszych rzeczy jeśli chodzi o strefę fizyczna. Mam wrażenie ze co chwile jestem kimś innym, całe życie się do kogoś porównuje i próbuje żyć cudzym życiem, ponieważ moje jest tak okropne. Czasem staram się cieszyć małymi rzeczami i „jakoś” żyć, jak wszyscy, ale czasem już się po prostu nie da tłumić tego co jest we mnie. Jestem jednym wielkim chaosem i bałaganem bez pasji, zainteresowań, wykształcenia. Jedyne czego Zawsze wiedziałam w życiu ze chce to mieć rodzine, męża i dzieci. Ale jak mam to zrobić skoro nie potrafię nawet przygotować się do własnego ślubu? Jak mam zostać żona i mama, nie potrafiąc ogarnąć najprostszych rzeczy wokol siebie? Co przekaże swoim dzieciom w genach? To ze nic nie potrafię i wszystko mnie przerasta? Nie potrafię żyć. Życie nie jest dla mnie. Tyle razy próbowałam. Naprawdę, co chwile próbuje. Ale zawsze dostaje kopa w twarz. Kupiłam ładne okulary, złamałam je. Kupiłam kurtkę, zalałam ją woskiem. Mam wrażenie ze cały świat jest przeciwko mnie. Wydaje mi się ze jedyna opcja w której mogłabym żyć to domek w środku lasu, cisza, brak ludzi, brak bodźców, tylko spacery i nic więcej. Bo życie w społeczeństwie jest dla mnie czymś niemożliwym. Zaczęła się teraz wiosna, a ja chodze ze łzami w oczach patrząc na tych wszystkich ludzi w wiosennych płaszczykach, kamizelkach i adidasach. Ja chodze w starej zimowej kurtce, ponieważ nie umiem nic wokół siebie załatwić. Nie mam stylu, nie mam pasji, nie mam wykształcenia, nie mam życia. Co robić? Narzeczony zachęca mnie do pójścia do specjalisty. Chodziłam. Niby było fajnie ale życie wciąż było za ciężkie. Mam wrażenie ze jestem taka jedyna i nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Mam 21 lat, a czuje się jak niemowlę potrzebujące nieustannej opieki i kogoś kto podejmowałby za mnie wszystkie decyzje życiowe…
Silny lęk przed rozmową z nowymi osobami i oceną innych – jak przestać się bać i otworzyć na ludzi?
Od kiedy pamiętam boję się rozmawiać z nowopoznnymi osobami i przemawiać w dużej grupie osób. Jak już to robię od razu w mojej głowie jest to że i tak każdy mnie już postrzega negatywnie i nie mam co się więcej pokazywać bo i tak nikt mnie tutaj nie będzie szanował. Jest to dla mnie czasami nie pojęte że ludzie mogą mnie postrzec jako wartościową osobę wartą uwagi dlatego boje się robić co kolwiek i wychylać się bo potem w mojej głowie jest fala samokrytyki. Nie potrafię być sobą i mówić co akurat mam w głowie przez strach. W głowie mam dużo myśli i pomysłów ale jak myślę że mam o nich komuś mówić od razu myślę że i tak tego nie zrozumieją i wyjdę na idiotkę co boli mnie strasznie bo nie potrafię nikogo poznać. Wiem że jakbym zaczęła się odzywać to poznałabym dużo osób ale kiedy przychodzi ten moment spotkania w głowie mam pustkę i myślę tylko jak uciec do domu.
Jak radzić sobie z oczekiwaniami rodziny wobec roli mężczyzny - głowy rodziny?
Brakuje mi bliskości rodziny im sie wydaje że jako meszczyzna glowa rodziny muszę być twardy a ja chyba nie spełniam ich oczekiwań.Mnie nic nie może boleć,nie mogę mieć problemów.Wszystko na moich barkach taka sytuacja mnie przerasta czuje sie z tym źle
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!