Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kłótnie i przemoc psychiczna w małżeństwie po narodzinach dziecka - jak rozmawiać?

Jestem w małżeństwie od 4lat. 1,5roku temu urodziłam dziecko. Od tamtego czasu nie możemy kompletnie dogadać się z mężem. Ciągłe kłótnie mnie wykończają. Uważam, że przeszło to już w stronę przemocy psychicznej. W sytuacjach kryzysowych, gdzie powinniśmy razem wypracować kompromis słyszę „mnie to nie obchodzi”, „nie wiem, sama sobie radź” i zostawia mnie z problemem. Niedawno wynikła sytuacja, w której wprosiła się do nas jego rodzina. Była to po sytuacji, w której powiedziałam im o pogorszeniu zdrowia moim i dziecka. Od męża przez całe popołudnie słyszałam komentarze „naważyłaś piwa to sama je wypij”, „sama to dokręcaj”, „tylko problemy produkujesz” i mnóstwo podobnych. Przestał dopiero jak się popłakałam i nazwałam to przemocą. Nie ma tu miejsca na rozmowę. Próbuje rozmawiać. Umawiamy się wieczorem na rozmowę -włącza tv bo jest mecz i ogląda. Nie patrzy na mnie, odpowiada zdawkowo, czasami wcale, widzę, że nie słucha. Odpowiada chamsko. Jak już zaczynam kolejny raz prosić o uwagę, kwituje słowami, że jest mecz i on sobie będzie oglądać, a ja nie będę mu mówić co ma robić. To on gdy bobas był mały i nie mogłam go w nocy uspokoić rzucił słowa „co z Ciebie za matka”. Nie wiem co robić. Mamy wiele rzeczy, które nas łączą, potrafimy być zgranym zespołem. Jednak sytuacje które opisałam coraz bardziej oddalają nas od siebie i sprawiają, że coraz częściej myślę o rozwodzie. Proponowałam psychologa, uznał, że on nigdzie nie idzie. Czy to ma jeszcze sens? W jaki sposób powinnam rozmawiać? Mówienie o swoich uczuciach nie działa
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, pamiętaj, że nie jesteś sama w tym doświadczeniu. Rozumiem, jak bardzo przytłaczające i bolesne są dla Ciebie codzienne kłótnie, obraźliwe komentarze i brak wsparcia w kryzysowych momentach. To, co opisujesz, spełnia kryteria przemocy psychicznej - ciągłe deprecjonowanie, ignorowanie Twoich potrzeb i odmawianie współpracy. Wiele kobiet, które przeszły podobną drogę, podkreśla, że najważniejsze było uznanie przemocy, zdobycie wsparcia i podjęcie kroków w kierunku ochrony siebie i dziecka. Daj sobie prawo do szukania pomocy i pamiętaj, że zasługujesz na szacunek, bezpieczeństwo i spokój.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Aneto. Bardzo mi smutno, po przeczytaniu Twojego wpisu. To, czego doświadczasz ze strony męża to raniące, przemocowe zachowania. Poniżanie, ignorowanie, zostawianie Cię z problemami, komentarze typu "co z ciebie za matka" to coś, co absolutnie nie powinno mieć miejsca w zdrowej reakcji. Pytasz o to, w jaki sposób z nim rozmawiać, ale zastanawiam się, czy problem rzeczywiście leży w sposobie, w jaki do niego mówisz, bo z tego, co opisujesz, on nie chce Cię wysłuchać, zbywa Cię, odmawia terapii, a Ty jesteś coraz bardziej wyczerpana. Zastanów się szczerze, czy czujesz się przy nim bezpieczna i szanowana? Czy on w ogóle robi cokolwiek, żeby to naprawić?

Nie musisz dziś decydować o rozstaniu, ale z pewnością potrzebujesz wsparcia i zastanowienia się co dalej. Skoro on nie chce podjąć terapii, zadbaj o swoją, żeby mieć miejsce, w którym ktoś Cię wysłucha i wesprze. Przesyłam Ci dużo siły! 

 

Justyna Bejmert

psycholog

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, wygląda na bardzo trudną i obciążającą sytuację. Słowa męża, jego ignorowanie, brak współpracy i reakcje pełne złości czy pogardy mają cechy przemocy psychicznej. Nic dziwnego, że czuje się Pani wyczerpana i zaczyna myśleć o rozwodzie, to normalna reakcja na ciągłe odrzucenie, brak wsparcia i poczucie samotności w małżeństwie. Widać, że próbuje Pani rozmawiać i szukać rozwiązań, ale jeśli mąż odmawia dialogu, nie chce iść na terapię i nie bierze odpowiedzialności za swoje zachowanie, to nie ma Pani możliwości naprawić tej relacji samodzielnie. Może Pani natomiast zadbać o siebie, najlepiej korzystając ze wsparcia psychoterapeuty, który pomoże Pani uporządkować emocje, ustalić granice i podjąć decyzję, która będzie dla Pani i dziecka najbezpieczniejsza. Pani uczucia są ważne i ma Pani pełne prawo oczekiwać w związku szacunku, rozmowy i partnerstwa.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To, co Pani opisuje, musi być bardzo obciążające emocjonalnie, słowa ranią, trudno się więc dziwić, że ma Pani wizję rozwodu. Chce Pani zadbać o siebie i dziecko. Dostrzegam, że wkłada  Pani ogrom wysiłku w relację, proponowała Pani rozmowę, próbowała Pani mówić o uczuciach, dostrzega Pani momenty, w których potraficie być „zespołem”. Może warto się zastanowić, co mówią zachowania męża, czego on potrzebuje w relacji? Jak się układało między Wami przed narodzinami dziecka i co z tamtego okresu mogłoby znów zadziałać między Wami? Trudno stwierdzić, czy to ma jeszcze sens, jeśli mąż nie gotowości, by iść do psychologa, może Pani to zrobić sama, to też może pomóc.

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Droga Aneto, 

 

Przyszła mi myśl, żeby na to, czego doświadczasz, spojrzeć najpierw w szerszym kontekście – w kontekście tego, jak żyjecie i jaką zmianę przeszliście. Piszesz, że 1,5 roku temu urodziłaś dziecko. To trudny okres, który zwykle wymaga zmiany całego systemu rodzinnego. Zmienia się rytm dnia, zmieniają się potrzeby Twoje i męża, zakres prac i obowiązków w domu, Wasze zasoby, żeby być dla siebie wsparciem. Przy dużym zmęczeniu i przeciążeniu fizycznym oraz emocjonalnym łatwiej reagować frustracją, złością czy oporem.

 

Nie jest moją intencją tłumaczyć zachowania Twojego męża. Bardziej chodzi o spojrzenie z nieco większego dystansu na to, jakie procesy mogły się u Was uruchomić od kiedy macie dziecko i jak to mogło na Was wpłynąć. 

 

Na ten moment wygląda to tak, że jeśli druga osoba nie chce kontaktu, to nie da się przeprowadzić rozmowy „na siłę”. Z Twojego opisu wynika, że próbujesz ten kontakt tworzyć, a Twój mąż – przynajmniej w sytuacjach, które opisujesz – unika go. 

 

Ty jednak możesz iść po wsparcie dla siebie. Nie po to, żeby „naprawiać małżeństwo”, ale żeby uzyskać oparcie, mieć miejsce, w którym możesz opowiedzieć o swoich uczuciach, zobaczyć jasno, co jest dla Ciebie ważne, czego potrzebujesz i jak przeżywasz tę sytuację. Czasem zmiana jednego elementu systemu wpływa na całość.

 

Na ten moment możesz też zastanowić się, czego potrzebujesz najbardziej? Może wtedy mogłabyś powiedzieć jedno proste zdanie, na przykład: „Kiedy próbuję rozmawiać, a Ty włączasz telewizor, czuję się ...... (jaka?). Potrzebuję, żebyś był obecny choć przez kilka minut.”

 

Życzę Ci kontaktu z własną siłą,

 

Agnieszka Matczyńska

Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry Pani Aneto

 

To, co Pani opisuje, czyli wyczerpujące kłótnie i unieważnianie emocji, nosi znamiona przemocy psychicznej, dlatego dominujące w Pani uczucie wyczerpania jest w pełni uzasadnione. Kluczowym krokiem w  jest pokazanie mężowi granic, jakich nie powinien przekraczać, komunikując się z Panią i rozmowa z nim w momencie, kiedy będzie mógł Pani poświęcić pełną uwagę.  Ponieważ mąż odmawia terapii par, proszę podjąć indywidualną terapię, aby wzmocnić poczucie wartości i opracować skuteczne strategie ochrony siebie. Zamiast mówić o uczuciach (które są ignorowane), proszę spróbować komunikacji skupionej na faktach i konkretnych potrzebach, pokazując  konsekwencje braku współpracy.  

Aby chronić Pani zasoby emocjonalne, kluczowe jest skupienie się teraz na Pani dobrostanie psychicznym oraz na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni dla Pani i dziecka.

 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

Psycholog

 

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Dzień dobry pani Anito.

Młode małżeństwo i pojawia się dziecko. i ona zostaje sama z problemami, a on spycha ją na dalszy plan. On, ojciec i mąż odpycha w trudnych momentach, obwinia o problemy i izoluje się. To reasume Pani listu.

Czyżby ojcostwo przerosło pani męża? Jak zajmuje się dzieckiem? Chłopiec czy dziewczynka? Cieszył się, czy udawał? Dopytuje, bo bardzo chciałabym pomóc. Rzeczywiście wizyta u psychologa mogłaby mężowi otworzyć oczy na obecną rzeczywistość, ale on musi widzieć potrzebę pójścia. A nie widzi. Czy wobec tego jest może w waszej rodzinie ktoś, z kim mąż liczy się na tyle, że go wysłucha? Ktoś, kto powie mu, że jest czas i na mecz i na rodzinę i nic z tego się nie wyklucza. Myślę, że dużo Pani łez juz "połknęła", czas zadbać o siebie. Trzeba już, teraz i natychmiast reagować na taką sytuację, zanim pani samoocena spadnie do poziomu, w którym opieka nad dzieckiem będzie też mocno obciążona emocjonalnie.

Polecam terapię dla siebie samej. To ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro słyszeć, że zmaga się Pani z tak trudną sytuacją. Słyszę, że próbuje Pani różnych zachowań, strategii i rozwiązań - jak mówienie o swoich uczuciach, proponowanie wspólnej terapii czy próby podjęcia rozmowy, które są bardzo konstruktywne, jednak niestety nie działają. Jednocześnie słyszę też o negatywnym wpływie tej sytuacji na Panią i Pani zdrowie. Ponadto podjęte próby pokazują również, że ma Pani dużo otwartości do rozmowy, gotowości do dialogu i zmiany. Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę, mogłabym zasugerować podjęcie terapii własnej, tak by uzyskać pomoc i wsparcie dla siebie, zrozumieć mechanizmy, które dominują teraz w relacji,  a także sposoby na zaopiekowanie się sobą, niezależnie od emocji i zachowań Pani męża.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Agnieszka Przygodzka

Agnieszka Przygodzka

Dzień dobry!

Pani Aneto, przykro mi że znalazła się Pani w takiej sytuacji - braku wsparcia, zrozumienia, współpracy. Myślę, że należy jasno postawić granicę! Dotychczasowe sposoby radzenia sobie z tą sytuacją nie działają, więc potrzebna jest tutaj zmiana. Proszę spróbować powiedzieć jasno i konkretnie o swoich oczekiwaniach. Opisane przez Panią zachowania męża są przemocowe i dla swojego dobra i dobra Waszego dziecka nie powinny mieć miejsca. Prawdopodobnie dopiero jak mąż zobaczy, że Pani "nie żartuje" i jest Pani skłonna podjąć inne kroki, to wtedy poczuje że nie może sobie pozwolić na brak szacunku.

Wierzę, że będzie Pani potrafiła zawalczyć o siebie!

Serdeczności

Patrycja Kubka

Patrycja Kubka

Dzień dobry,

Rozumiem, że przeżywa Pani tę trudną sytuację, czyje się Pani zagubiona i samotna. Jest Pani trudno zrozumieć zachowanie męża i jego postawę, to może być dla Pani bardzo obciążające psychicznie, jednocześnie nie pisze Pani nic o własnych odczuciach i emocjach, wyobrażam sobie, że bardzo pani z nimi na co dzień walczy co wymaga od Pani bardzo dużo siły ale jednocześnie jest kosztowne i ryzykowne w sensie psychiki.  Zachowania męża nie chce oceniać, natomiast wyobrażam sobie jak jest ono dla Pani bolesne. Myślę, że najlepsze co może Pani zrobić to zająć się w pierwszej kolejności swoimi emocjami, poukładać je sobie i zrozumieć, tak aby mogła Pani  z pewnym dystanse spojrzeć na swoją sytuacji i samodzielnie podjąć decyzję co dalej. Pomocne byłoby również wzmocnienie komunikacji z mężem, również praca z ochroną własnych granic, jeśli ta sytuacja sprawia ze czuje się Pani przekraczana.  

 

Pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego,

Patrycja Kubka, psycholog TSR:

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Aneto,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jak musi być Pani teraz ciężko. Zajmowanie się dzieckiem, bez wsparcia naszego partnera jest naprawdę trudne. Uważam, że powinna Pani w tym wszystkim postarać się zadbać o siebie i się wesprzeć na tyle, na ile to możliwe. Proszę zastanowić się, jakie strategie wcześniej działały i co mogłoby w jakiś sposób Panią odciążyć. Konsultacja z psychologiem również może być dobrym rozwiązaniem. Jeśli jednak chodzi o konflikt z mężem- ważna jest otwarta komunikacja. Jeśli jeszcze Pani tego nie robiła, proszę spróbować zacząć rozmowę od zwrócenia uwagi na Pani indywidualne odczucia, jednocześnie nie obwiniając drugiej strony, ale zapraszając do wspólnego pochylenia się nad tym, co może pomóc wam obojgu zaopiekować się swoimi wzajemnymi potrzebami. Kluczowe jest nie używanie sformułowań typu; "Ty zawsze", "Ty nigdy", "Ty jesteś taki/a", gdyż one od razu zamykają drogę do porozumienia, skreślając wszelkie próby starań drugiej osoby i tylko zwiększają dystans. Ważne, aby mówić o tym, jak Pani coś odczuwa i co druga strona na to, a nie jej atakowanie. Jeśli jednak mimo prób otwartej rozmowy z drugiej strony nie ma gotowości do współpracy, to niestety nie jest już Pani wina ani obszar, na który ma Pani wpływ. Wówczas warto pomyśleć o wspólnej terapii, podczas której być może łatwiej będzie nawiązać nić porozumienia i pracować nad relacją, a jeśli na to również nie będzie zgody drugiej strony, to proponuję zastanowić się, czy chce Pani tkwić w związku bez gotowości partnera do dbania o wspólną relację i na ile rozstanie mogłoby pomóc. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka.

Monika Figat

Monika Figat

Pani sytuacja jest bardzo trudna i wyczerpująca, a opisywane zachowania męża mają znamiona przemocy psychicznej. Kluczowe jest zadbanie o własne granice i wartości, nawet jeśli partner nie chce współpracować. Proszę rozważyć wsparcie psychologiczne dla siebie, by wzmocnić poczucie własnej wartości i nauczyć się chronić przed krzywdzącymi zachowaniami. Rozmowy mogą nie przynosić efektów, jeśli druga strona nie jest gotowa na zmianę – wtedy najważniejsze jest zadbanie o siebie i dziecko. Jeśli sytuacja się nie poprawia, warto rozważyć dalsze kroki prawne lub wsparcie instytucji. 

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

Emilia Denis

Emilia Denis

To, czego doświadczasz, musi być dla Ciebie bardzo obciążające i zupełnie zrozumiałe jest, że czujesz wyczerpanie i coraz większą niepewność co do przyszłości związku. Terapia par pomaga tylko wtedy, kiedy obie strony chcą pracować nad związkiem i wzajemną komunikacją. Jeśli partner kategorycznie odmawia, warto, abyś Ty sama otrzymała wsparcie. W takiej sytuacji rozmowa z psychologiem może pomóc Ci spokojnie uporządkować, co czujesz, czego potrzebujesz i jak dalej postępować, niezależnie od decyzji, którą podejmiesz.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Aneto,

 

pisze Pani wiadomość więc widać, że szuka Pani wsparcia. Dostrzegam, że doświadczane sytuacje mogę wywoływać u Pani silny stres, poczucie izolacji oraz brak wsparcia w związku. Widać również, że zależy Pani na relacji, a jednocześnie odczuwa Pani coraz większe zmęczenie i napięcie. Pojawia się w Pani pragnienie, aby być wysłuchaną i traktowaną z szacunkiem, a jednocześnie trudność w dotarciu do porozumienia z mężem. Może Pani o tej sytuacji porozmawiać z osobą zaufaną lub doświadczonym psychologiem, terapeutą par. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
Chyba uczestniczę w tworzeniu dysfunkcyjnej rodziny - chcę przestać. Co zrobić?
Dobry wieczór Hmm, nie wiem od czego zacząć. Chyba muszę stwierdzić, że uczestnicze w tworzeniu dysfunkcyjnej rodziny. Mąż jest alkoholikiem, przemocowcem psychicznym (chyba w fazie wyciszonej, z powodu groźby rozwodu). Ja też coraz częściej sięgam po alkohol. Mimowolnie obwiniam o to męża, ale przecież jestem dorosła, więc odpowiadam sama za siebie. I jest jeszcze corka, która wiele lat obserwowała jak mąż mnie poniża, depta każdego dnia. Jej też się obrywało. W momencie gdy powiedziałam "stop", mąż stara się nad sobą panować, ale alkohol wciąż jest. I mi też wciąż go proponuję. Nie umiem odmówić. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale pije dopiero gdy corka spi, nie upijam się, rano nie czuć ode mnie alko. Mimo to, wiem, że mam problem. Z którym chce walczyć. Ale mąż u siebie tego nie widzi. Tzn, mówi, że widzi, i na tym się kończy. Nie wierzę, że jego słowa są prawdziwe. Mówi, to co ja chce usłyszeć. Nie wiem od czego zacząć. Czy od leczenia, czy najpierw zadbać o córkę, która nie panuje nad emocjami, czy może.od rozwodu. Chętnie wysłucham każdej rady, nie radzę sobie sama. Pozdrawiam
Jak poradzić sobie z lękiem przed odrzuceniem i niepewnością w relacjach?
Jestem singielką. generalnie nie wierzę już w miłość, ani związki. Też nie udaje mi się tego stworzyć. Moje poprzednie relacje, to mężczyźni, którzy najpierw wykazywali ogromne zainteresowanie, po czym szybko nastepowało znudzenie. Zaczynało sie lekcewazenie kontaktu, czyli ja pisałam lub dzwoniłam, a z drugiej strony była ignorancja. Kiedy spotykam sie z taka sytuacją dochodzi we mnie do dużego napięcia i robię wszystko co można najgorzej. A więc, kiedy partner nie odbiera telefonu, dzwonię kilka razy, pisze ciagi wiadomości, czesto usuwam wiadomości, bo najpierw zaczyna się od próśb, potem szantazu emocjonalnego. Czemu to robię? Czy podświadomie bojąc sie odrzucenia sama robię wszystko, żeby zostać odrzuconą? Jak to zmienić i czy wogóle da sie to zrobić? Dziś po dwóch dniach bez kontaktu, tzn z mojej strony były ciągi wiadomości, z drugiej strony cisza, nawet nie odczytywanie wiadomości. Po dwoch dniach dostałam lawinę wulgaryzmów, że jestem pojebana itd, ze nie mozna się wyspać, bo ciagle dzwoni telefon. Wbiłam sie w poczucie winy i zaczęłam przepraszać. Czy rzeczywiscie to tylko moja wina? Nie chodziło mi o brak kontaktu dziś, tylko od dwóch dni. Z drugiej strony, przeciez nie obiecywaliśmy sobie kontaktu codziennego.
Jak poradzić sobie po samobójstwie toksycznego partnera i odnaleźć się w nowym związku?
Dzień dobry, zwracam się z pytaniem jak poradzić sobie po samobójstwie chłopaka który był dla mnie toksyczny, a mimo to nie potrafiłam bez niego funkcjonować i teraz w innym chłopaku z którym jestem aktualnie w związku szukam jego podobieństwa. Mam z nim bardzo podobne problemy i nie potrafię sobie z tym poradzić. Dodatkowo pojawiła się druga dziewczyna, w której jest on podobno zakochany. Dziwnie się z tym czuję, ale mimo to dalej chcę kontynuować ten związek. Zwracam się o pomoc, z góry dziękuje
Mam problem z zarządzaniem emocjami, mam też wrażenie, że czuję wszystko mocniej i niepohamowanie. Przez to rozstałem się z partnerką, co bardzo mnie męczy.
Witam. Mam bardzo ważne pytanie o co chodzi i dlaczego tak jest, że mimo że kocham swoją partnerkę i zależy mi na niej i to bardzo, po 4 latach związku się rozstaliśmy, ponieważ mimo że nie chciałem i nie chcę jej tego robić, to jednak ją ranię, okłamuje, krzywdzę, mimo że tego w ogóle nie chcę. W pewnym momencie też zaczynam się gubić w tym, co mówię lub pisze, mimo że chciałem ją wiele razy wesprzeć, coś doradzić - kończyło się zupełnie inaczej niż powinno, to znaczy, że dochodziło do kłótni, moich wybuchów, jakiś napadów złości. Mam jakieś przebłyski takiej normalności, że można ze mną o wszystkim porozmawiać, pośmiać się itd, ale powiedzmy drugi dzień nastaje i mam doła, nie chce mi się nic, nawet żyć, pełno wyrzutów sumienia i tym podobnych. Bardzo mnie to męczy, niestety nie stać mnie na psychologa prywatnie, a z nfz nadal czekam. W międzyczasie próbuję znaleźć odpowiedź o co chodzi, co jest ze mną nie tak, ponieważ nie chcę taki być. Bardzo ją kocham, próbuję z całych sił, aby do mnie wróciła, ale na przykład dziś jest super świetnie i wspaniale a na nazajutrz najczęściej jest obrót o 180 stopni. Bardzo proszę o pomoc, czuję lęk i obawy, wyrzuty sumienia, nieraz gniew i złość a jednocześnie strach, jakby wszystkie emocje naraz, których nie kontroluję. Nie kontroluję właśnie swoich odruchów, ja naprawdę nie chcę taki być, bardzo mnie to męczy. A co tym bardziej mówiąc jeszcze o mojej byłej partnerce. Wcześniej też myślałem, że sam się z tym uporam, ale im dłużej - tym gorzej, myślałem, że może to przez pracę czy stres i problemy finansowe, że to tak wszystko się połączyło. Dodam jeszcze, bo może być to kluczowe, ale choruję na SM a w moim przypadku Stwardnienie Koncentryczne typu balo.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.