Droga Aneto,
Przyszła mi myśl, żeby na to, czego doświadczasz, spojrzeć najpierw w szerszym kontekście – w kontekście tego, jak żyjecie i jaką zmianę przeszliście. Piszesz, że 1,5 roku temu urodziłaś dziecko. To trudny okres, który zwykle wymaga zmiany całego systemu rodzinnego. Zmienia się rytm dnia, zmieniają się potrzeby Twoje i męża, zakres prac i obowiązków w domu, Wasze zasoby, żeby być dla siebie wsparciem. Przy dużym zmęczeniu i przeciążeniu fizycznym oraz emocjonalnym łatwiej reagować frustracją, złością czy oporem.
Nie jest moją intencją tłumaczyć zachowania Twojego męża. Bardziej chodzi o spojrzenie z nieco większego dystansu na to, jakie procesy mogły się u Was uruchomić od kiedy macie dziecko i jak to mogło na Was wpłynąć.
Na ten moment wygląda to tak, że jeśli druga osoba nie chce kontaktu, to nie da się przeprowadzić rozmowy „na siłę”. Z Twojego opisu wynika, że próbujesz ten kontakt tworzyć, a Twój mąż – przynajmniej w sytuacjach, które opisujesz – unika go.
Ty jednak możesz iść po wsparcie dla siebie. Nie po to, żeby „naprawiać małżeństwo”, ale żeby uzyskać oparcie, mieć miejsce, w którym możesz opowiedzieć o swoich uczuciach, zobaczyć jasno, co jest dla Ciebie ważne, czego potrzebujesz i jak przeżywasz tę sytuację. Czasem zmiana jednego elementu systemu wpływa na całość.
Na ten moment możesz też zastanowić się, czego potrzebujesz najbardziej? Może wtedy mogłabyś powiedzieć jedno proste zdanie, na przykład: „Kiedy próbuję rozmawiać, a Ty włączasz telewizor, czuję się ...... (jaka?). Potrzebuję, żebyś był obecny choć przez kilka minut.”
Życzę Ci kontaktu z własną siłą,
Agnieszka Matczyńska