Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Kłótnie i przemoc psychiczna w małżeństwie po narodzinach dziecka - jak rozmawiać?

Jestem w małżeństwie od 4lat. 1,5roku temu urodziłam dziecko. Od tamtego czasu nie możemy kompletnie dogadać się z mężem. Ciągłe kłótnie mnie wykończają. Uważam, że przeszło to już w stronę przemocy psychicznej. W sytuacjach kryzysowych, gdzie powinniśmy razem wypracować kompromis słyszę „mnie to nie obchodzi”, „nie wiem, sama sobie radź” i zostawia mnie z problemem. Niedawno wynikła sytuacja, w której wprosiła się do nas jego rodzina. Była to po sytuacji, w której powiedziałam im o pogorszeniu zdrowia moim i dziecka. Od męża przez całe popołudnie słyszałam komentarze „naważyłaś piwa to sama je wypij”, „sama to dokręcaj”, „tylko problemy produkujesz” i mnóstwo podobnych. Przestał dopiero jak się popłakałam i nazwałam to przemocą. Nie ma tu miejsca na rozmowę. Próbuje rozmawiać. Umawiamy się wieczorem na rozmowę -włącza tv bo jest mecz i ogląda. Nie patrzy na mnie, odpowiada zdawkowo, czasami wcale, widzę, że nie słucha. Odpowiada chamsko. Jak już zaczynam kolejny raz prosić o uwagę, kwituje słowami, że jest mecz i on sobie będzie oglądać, a ja nie będę mu mówić co ma robić. To on gdy bobas był mały i nie mogłam go w nocy uspokoić rzucił słowa „co z Ciebie za matka”. Nie wiem co robić. Mamy wiele rzeczy, które nas łączą, potrafimy być zgranym zespołem. Jednak sytuacje które opisałam coraz bardziej oddalają nas od siebie i sprawiają, że coraz częściej myślę o rozwodzie. Proponowałam psychologa, uznał, że on nigdzie nie idzie. Czy to ma jeszcze sens? W jaki sposób powinnam rozmawiać? Mówienie o swoich uczuciach nie działa
User Forum

Aneta

4 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, pamiętaj, że nie jesteś sama w tym doświadczeniu. Rozumiem, jak bardzo przytłaczające i bolesne są dla Ciebie codzienne kłótnie, obraźliwe komentarze i brak wsparcia w kryzysowych momentach. To, co opisujesz, spełnia kryteria przemocy psychicznej - ciągłe deprecjonowanie, ignorowanie Twoich potrzeb i odmawianie współpracy. Wiele kobiet, które przeszły podobną drogę, podkreśla, że najważniejsze było uznanie przemocy, zdobycie wsparcia i podjęcie kroków w kierunku ochrony siebie i dziecka. Daj sobie prawo do szukania pomocy i pamiętaj, że zasługujesz na szacunek, bezpieczeństwo i spokój.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Aneto. Bardzo mi smutno, po przeczytaniu Twojego wpisu. To, czego doświadczasz ze strony męża to raniące, przemocowe zachowania. Poniżanie, ignorowanie, zostawianie Cię z problemami, komentarze typu "co z ciebie za matka" to coś, co absolutnie nie powinno mieć miejsca w zdrowej reakcji. Pytasz o to, w jaki sposób z nim rozmawiać, ale zastanawiam się, czy problem rzeczywiście leży w sposobie, w jaki do niego mówisz, bo z tego, co opisujesz, on nie chce Cię wysłuchać, zbywa Cię, odmawia terapii, a Ty jesteś coraz bardziej wyczerpana. Zastanów się szczerze, czy czujesz się przy nim bezpieczna i szanowana? Czy on w ogóle robi cokolwiek, żeby to naprawić?

Nie musisz dziś decydować o rozstaniu, ale z pewnością potrzebujesz wsparcia i zastanowienia się co dalej. Skoro on nie chce podjąć terapii, zadbaj o swoją, żeby mieć miejsce, w którym ktoś Cię wysłucha i wesprze. Przesyłam Ci dużo siły! 

 

Justyna Bejmert

psycholog

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje, wygląda na bardzo trudną i obciążającą sytuację. Słowa męża, jego ignorowanie, brak współpracy i reakcje pełne złości czy pogardy mają cechy przemocy psychicznej. Nic dziwnego, że czuje się Pani wyczerpana i zaczyna myśleć o rozwodzie, to normalna reakcja na ciągłe odrzucenie, brak wsparcia i poczucie samotności w małżeństwie. Widać, że próbuje Pani rozmawiać i szukać rozwiązań, ale jeśli mąż odmawia dialogu, nie chce iść na terapię i nie bierze odpowiedzialności za swoje zachowanie, to nie ma Pani możliwości naprawić tej relacji samodzielnie. Może Pani natomiast zadbać o siebie, najlepiej korzystając ze wsparcia psychoterapeuty, który pomoże Pani uporządkować emocje, ustalić granice i podjąć decyzję, która będzie dla Pani i dziecka najbezpieczniejsza. Pani uczucia są ważne i ma Pani pełne prawo oczekiwać w związku szacunku, rozmowy i partnerstwa.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

To, co Pani opisuje, musi być bardzo obciążające emocjonalnie, słowa ranią, trudno się więc dziwić, że ma Pani wizję rozwodu. Chce Pani zadbać o siebie i dziecko. Dostrzegam, że wkłada  Pani ogrom wysiłku w relację, proponowała Pani rozmowę, próbowała Pani mówić o uczuciach, dostrzega Pani momenty, w których potraficie być „zespołem”. Może warto się zastanowić, co mówią zachowania męża, czego on potrzebuje w relacji? Jak się układało między Wami przed narodzinami dziecka i co z tamtego okresu mogłoby znów zadziałać między Wami? Trudno stwierdzić, czy to ma jeszcze sens, jeśli mąż nie gotowości, by iść do psychologa, może Pani to zrobić sama, to też może pomóc.

4 miesiące temu
Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Droga Aneto, 

 

Przyszła mi myśl, żeby na to, czego doświadczasz, spojrzeć najpierw w szerszym kontekście – w kontekście tego, jak żyjecie i jaką zmianę przeszliście. Piszesz, że 1,5 roku temu urodziłaś dziecko. To trudny okres, który zwykle wymaga zmiany całego systemu rodzinnego. Zmienia się rytm dnia, zmieniają się potrzeby Twoje i męża, zakres prac i obowiązków w domu, Wasze zasoby, żeby być dla siebie wsparciem. Przy dużym zmęczeniu i przeciążeniu fizycznym oraz emocjonalnym łatwiej reagować frustracją, złością czy oporem.

 

Nie jest moją intencją tłumaczyć zachowania Twojego męża. Bardziej chodzi o spojrzenie z nieco większego dystansu na to, jakie procesy mogły się u Was uruchomić od kiedy macie dziecko i jak to mogło na Was wpłynąć. 

 

Na ten moment wygląda to tak, że jeśli druga osoba nie chce kontaktu, to nie da się przeprowadzić rozmowy „na siłę”. Z Twojego opisu wynika, że próbujesz ten kontakt tworzyć, a Twój mąż – przynajmniej w sytuacjach, które opisujesz – unika go. 

 

Ty jednak możesz iść po wsparcie dla siebie. Nie po to, żeby „naprawiać małżeństwo”, ale żeby uzyskać oparcie, mieć miejsce, w którym możesz opowiedzieć o swoich uczuciach, zobaczyć jasno, co jest dla Ciebie ważne, czego potrzebujesz i jak przeżywasz tę sytuację. Czasem zmiana jednego elementu systemu wpływa na całość.

 

Na ten moment możesz też zastanowić się, czego potrzebujesz najbardziej? Może wtedy mogłabyś powiedzieć jedno proste zdanie, na przykład: „Kiedy próbuję rozmawiać, a Ty włączasz telewizor, czuję się ...... (jaka?). Potrzebuję, żebyś był obecny choć przez kilka minut.”

 

Życzę Ci kontaktu z własną siłą,

 

Agnieszka Matczyńska

4 miesiące temu
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry Pani Aneto

 

To, co Pani opisuje, czyli wyczerpujące kłótnie i unieważnianie emocji, nosi znamiona przemocy psychicznej, dlatego dominujące w Pani uczucie wyczerpania jest w pełni uzasadnione. Kluczowym krokiem w  jest pokazanie mężowi granic, jakich nie powinien przekraczać, komunikując się z Panią i rozmowa z nim w momencie, kiedy będzie mógł Pani poświęcić pełną uwagę.  Ponieważ mąż odmawia terapii par, proszę podjąć indywidualną terapię, aby wzmocnić poczucie wartości i opracować skuteczne strategie ochrony siebie. Zamiast mówić o uczuciach (które są ignorowane), proszę spróbować komunikacji skupionej na faktach i konkretnych potrzebach, pokazując  konsekwencje braku współpracy.  

Aby chronić Pani zasoby emocjonalne, kluczowe jest skupienie się teraz na Pani dobrostanie psychicznym oraz na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni dla Pani i dziecka.

 

Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

Psycholog

 

4 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Dzień dobry pani Anito.

Młode małżeństwo i pojawia się dziecko. i ona zostaje sama z problemami, a on spycha ją na dalszy plan. On, ojciec i mąż odpycha w trudnych momentach, obwinia o problemy i izoluje się. To reasume Pani listu.

Czyżby ojcostwo przerosło pani męża? Jak zajmuje się dzieckiem? Chłopiec czy dziewczynka? Cieszył się, czy udawał? Dopytuje, bo bardzo chciałabym pomóc. Rzeczywiście wizyta u psychologa mogłaby mężowi otworzyć oczy na obecną rzeczywistość, ale on musi widzieć potrzebę pójścia. A nie widzi. Czy wobec tego jest może w waszej rodzinie ktoś, z kim mąż liczy się na tyle, że go wysłucha? Ktoś, kto powie mu, że jest czas i na mecz i na rodzinę i nic z tego się nie wyklucza. Myślę, że dużo Pani łez juz "połknęła", czas zadbać o siebie. Trzeba już, teraz i natychmiast reagować na taką sytuację, zanim pani samoocena spadnie do poziomu, w którym opieka nad dzieckiem będzie też mocno obciążona emocjonalnie.

Polecam terapię dla siebie samej. To ważne.

 

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

4 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Bardzo mi przykro słyszeć, że zmaga się Pani z tak trudną sytuacją. Słyszę, że próbuje Pani różnych zachowań, strategii i rozwiązań - jak mówienie o swoich uczuciach, proponowanie wspólnej terapii czy próby podjęcia rozmowy, które są bardzo konstruktywne, jednak niestety nie działają. Jednocześnie słyszę też o negatywnym wpływie tej sytuacji na Panią i Pani zdrowie. Ponadto podjęte próby pokazują również, że ma Pani dużo otwartości do rozmowy, gotowości do dialogu i zmiany. Biorąc te wszystkie czynniki pod uwagę, mogłabym zasugerować podjęcie terapii własnej, tak by uzyskać pomoc i wsparcie dla siebie, zrozumieć mechanizmy, które dominują teraz w relacji,  a także sposoby na zaopiekowanie się sobą, niezależnie od emocji i zachowań Pani męża.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

4 miesiące temu
Agnieszka Przygodzka

Agnieszka Przygodzka

Dzień dobry!

Pani Aneto, przykro mi że znalazła się Pani w takiej sytuacji - braku wsparcia, zrozumienia, współpracy. Myślę, że należy jasno postawić granicę! Dotychczasowe sposoby radzenia sobie z tą sytuacją nie działają, więc potrzebna jest tutaj zmiana. Proszę spróbować powiedzieć jasno i konkretnie o swoich oczekiwaniach. Opisane przez Panią zachowania męża są przemocowe i dla swojego dobra i dobra Waszego dziecka nie powinny mieć miejsca. Prawdopodobnie dopiero jak mąż zobaczy, że Pani "nie żartuje" i jest Pani skłonna podjąć inne kroki, to wtedy poczuje że nie może sobie pozwolić na brak szacunku.

Wierzę, że będzie Pani potrafiła zawalczyć o siebie!

Serdeczności

4 miesiące temu
Patrycja Kubka

Patrycja Kubka

Dzień dobry,

Rozumiem, że przeżywa Pani tę trudną sytuację, czyje się Pani zagubiona i samotna. Jest Pani trudno zrozumieć zachowanie męża i jego postawę, to może być dla Pani bardzo obciążające psychicznie, jednocześnie nie pisze Pani nic o własnych odczuciach i emocjach, wyobrażam sobie, że bardzo pani z nimi na co dzień walczy co wymaga od Pani bardzo dużo siły ale jednocześnie jest kosztowne i ryzykowne w sensie psychiki.  Zachowania męża nie chce oceniać, natomiast wyobrażam sobie jak jest ono dla Pani bolesne. Myślę, że najlepsze co może Pani zrobić to zająć się w pierwszej kolejności swoimi emocjami, poukładać je sobie i zrozumieć, tak aby mogła Pani  z pewnym dystanse spojrzeć na swoją sytuacji i samodzielnie podjąć decyzję co dalej. Pomocne byłoby również wzmocnienie komunikacji z mężem, również praca z ochroną własnych granic, jeśli ta sytuacja sprawia ze czuje się Pani przekraczana.  

 

Pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego,

Patrycja Kubka, psycholog TSR:

4 miesiące temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Aneto,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. Mogę sobie jedynie wyobrazić, jak musi być Pani teraz ciężko. Zajmowanie się dzieckiem, bez wsparcia naszego partnera jest naprawdę trudne. Uważam, że powinna Pani w tym wszystkim postarać się zadbać o siebie i się wesprzeć na tyle, na ile to możliwe. Proszę zastanowić się, jakie strategie wcześniej działały i co mogłoby w jakiś sposób Panią odciążyć. Konsultacja z psychologiem również może być dobrym rozwiązaniem. Jeśli jednak chodzi o konflikt z mężem- ważna jest otwarta komunikacja. Jeśli jeszcze Pani tego nie robiła, proszę spróbować zacząć rozmowę od zwrócenia uwagi na Pani indywidualne odczucia, jednocześnie nie obwiniając drugiej strony, ale zapraszając do wspólnego pochylenia się nad tym, co może pomóc wam obojgu zaopiekować się swoimi wzajemnymi potrzebami. Kluczowe jest nie używanie sformułowań typu; "Ty zawsze", "Ty nigdy", "Ty jesteś taki/a", gdyż one od razu zamykają drogę do porozumienia, skreślając wszelkie próby starań drugiej osoby i tylko zwiększają dystans. Ważne, aby mówić o tym, jak Pani coś odczuwa i co druga strona na to, a nie jej atakowanie. Jeśli jednak mimo prób otwartej rozmowy z drugiej strony nie ma gotowości do współpracy, to niestety nie jest już Pani wina ani obszar, na który ma Pani wpływ. Wówczas warto pomyśleć o wspólnej terapii, podczas której być może łatwiej będzie nawiązać nić porozumienia i pracować nad relacją, a jeśli na to również nie będzie zgody drugiej strony, to proponuję zastanowić się, czy chce Pani tkwić w związku bez gotowości partnera do dbania o wspólną relację i na ile rozstanie mogłoby pomóc. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka.

4 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Pani sytuacja jest bardzo trudna i wyczerpująca, a opisywane zachowania męża mają znamiona przemocy psychicznej. Kluczowe jest zadbanie o własne granice i wartości, nawet jeśli partner nie chce współpracować. Proszę rozważyć wsparcie psychologiczne dla siebie, by wzmocnić poczucie własnej wartości i nauczyć się chronić przed krzywdzącymi zachowaniami. Rozmowy mogą nie przynosić efektów, jeśli druga strona nie jest gotowa na zmianę – wtedy najważniejsze jest zadbanie o siebie i dziecko. Jeśli sytuacja się nie poprawia, warto rozważyć dalsze kroki prawne lub wsparcie instytucji. 

 

Serdeczności i powodzenia

Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl

4 miesiące temu
Emilia Denis

Emilia Denis

To, czego doświadczasz, musi być dla Ciebie bardzo obciążające i zupełnie zrozumiałe jest, że czujesz wyczerpanie i coraz większą niepewność co do przyszłości związku. Terapia par pomaga tylko wtedy, kiedy obie strony chcą pracować nad związkiem i wzajemną komunikacją. Jeśli partner kategorycznie odmawia, warto, abyś Ty sama otrzymała wsparcie. W takiej sytuacji rozmowa z psychologiem może pomóc Ci spokojnie uporządkować, co czujesz, czego potrzebujesz i jak dalej postępować, niezależnie od decyzji, którą podejmiesz.

mniej niż godzinę temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Aneto,

 

pisze Pani wiadomość więc widać, że szuka Pani wsparcia. Dostrzegam, że doświadczane sytuacje mogę wywoływać u Pani silny stres, poczucie izolacji oraz brak wsparcia w związku. Widać również, że zależy Pani na relacji, a jednocześnie odczuwa Pani coraz większe zmęczenie i napięcie. Pojawia się w Pani pragnienie, aby być wysłuchaną i traktowaną z szacunkiem, a jednocześnie trudność w dotarciu do porozumienia z mężem. Może Pani o tej sytuacji porozmawiać z osobą zaufaną lub doświadczonym psychologiem, terapeutą par. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Problemy w związku: zazdrość o przyjaciół, mieszkanie i potrzeba przestrzeni

Dzień dobry,

Ostatnio z moją partnerką mamy ciężki okres. Kupiłem mieszkanie i chciałbym, żeby się do mnie wprowadziła, ale ona twierdzi, że to za szybko (jesteśmy razem ponad rok). Ogólnie świetnie się dogadujemy, fajnie spędzamy czas.

Miałem dobrą koleżankę, o którą partnerka jest zazdrosna. Ona z kolei ma kolegę, który kiedyś za nią „latał” i chciał z nią być. Czasem wychodzą sobie grupką znajomych na piwo, a ja swoją znajomość z koleżanką musiałem zakończyć.

Mamy po 30 lat. Ona mieszka z siostrą bliźniaczką, która jest z facetem ponad 2 lata i nadal nie chce z nim zamieszkać. To mnie przeraża i boję się, że moja partnerka nigdy się do mnie nie przeprowadzi. Często kłócimy się o moją koleżankę, aż w końcu całkiem zerwałem z nią kontakt. Partnerka jednak pisze mi, że nie chce faceta, który nie szanuje jej lęków. Tylko że ja już ani nie piszę, ani nie spotykam się z tą koleżanką – po prostu chciałbym, tak jak ona, móc czasem wyjść paczką starych znajomych.

I tak się kłócimy. Ona mówi, że nie chce takiego związku, takiego faceta. W emocjach napisałem jej nawet, żeby oddała mi klucze od mieszkania. Wiem, że szczera rozmowa to klucz, ale co robić w takim wypadku?

Mam 30 lat, chcę mieć żonę i dzieci, a nie mieszkać sam i żyć nadzieją, że któregoś dnia ona nagle stanie w drzwiach z walizką. Po naszych kłótniach zdystansowała się. Czuję się wszystkiemu winny, jak zawsze. Coraz częściej wychodzi ze swoimi znajomymi. Ostatnio powiedziała, że nie musimy się widywać codziennie i że potrzebuje przestrzeni. Ale co to ma znaczyć? Przecież to nie brzmi dobrze… bo jeśli kiedyś zamieszkamy razem, będziemy widywać się codziennie.

Ja już naprawdę nie wiem, co mam robić.

Kryzys w małżeństwie - nie potrafię porozumieć się z mężem
Witam. Nie potrafię porozumieć się z mężem. Jesteśmy razem od 12 lat....Niedawno mieliśmy 7 rocznicę ślubu. Jestem samotna w małżeństwie. Mąż jest często w delegacji...Wiadomo pracuje, zarabia na rodzinę i szanuje to bardzo, tylko, że podczas pobytu w domu nie interesuje się mną i córka w ogóle...Ma tzw. swój świat, w którym odpoczywa. Czuję się jak samotna matka, bo mimo tego,że tata jest w domu to i tak nie czuje wsparcia z jego strony ani ja ani córka....Żyjemy swoim życiem...On mi opowiada o pracy o pasji i ja słucham i próbuje coś doradzić, pytam jak się czuje...A on mnie o nic nie pyta. Ewentualnie jak już drążę temat to mówi,że jest zmęczony, albo jak coś powiem, z czym mąż się nie zgadza, to że się wywyższam, wymądrzam. Zmęczony jest i idzie spać....Olewka totalna...Czuje się niezrozumiana, przybita i już nie wiem kim ja jestem dla niego. Rozmowa nic nie daje, próbowałam. Wspomniałam nawet kiedyś o terapii małżeńskiej to mnie wyśmiał....Nie wiem co robić dalej. W końcu go zostawię.
Zagubienie i niepewność w relacjach z sąsiadem - jak poradzić sobie w trudnej sytuacji?

Nie wiem, jak się odnaleźć w obecnej sytuacji, kompletnie nie rozumiem, dlaczego spotykają mnie takie sytuacje. Pół roku temu zaczął podobać mi się mój sąsiad, którego rzadko widywałam od ostatnich paru lat, ewidentnie w tym mieszkaniu nie mieszkał, tylko wpadał niezapowiedzianie. Wiem to, bo mieszka tuż obok mnie, za ścianą. Jak to wytłumaczyć, że akurat, jak zaczęłam o nim myśleć, on po miesiącu zaczął się regularnie pojawiać? Jakbym go zmanifestowała. Zaczął bywać tam kilka razy w tygodniu, czasami raz na tydzień, jednak nigdy nie zostawał na noc sam, tylko kilka razy w miesiącu ze swoimi córkami. Od razu domyśliłam się, że mieszka u kogoś, bo wpadał do tego mieszkania czasami dzień po dniu i tylko coś zabierał, albo pracował z tego mieszkania i po południu jechał gdzieś i nie wracał na noc, a następnego dnia znowu się pojawiał. To mówi samo za siebie. Widziałam, że bardzo mu się spodobałam, bo pokazywał to mową ciała, sam z siebie przedstawił się i proponował podwózkę. Jednak nie wyszło nic więcej z tej znajomości i te rozmowy były tylko sporadyczne, choć nieraz dawał silne oznaki, że mu się podobam - na przykład na mój widok zatrzymał się, rozdziawił buzię i nie poszedł od razu w swoją stronę, tylko się zatrzymał, nie chciał iść dalej, i zawstydzonym tonem przywitał się. Innym razem gdy dosiadłam się do nich do windy, zapomniał wysiąść z windy, jego córka przypomniała mu "ale przecież już wychodzimy" i po chwili powiedział, a no tak, i powoli wyszedł, potem posłał mi zawstydzony uśmiech. Albo patrzył na mnie maślanymi oczami, nie mógł ode mnie wzroku oderwać, nawet nie mrugał, gdy szłam w jego stronę. Były też dziwne zachowania - gdy miałam sukienkę i obcasy, na mój widok przeszedł na drugą stronę, nie patrzył na mnie, widać było, że się powstrzymuje. W ostatnim momencie zdecydował się powiedzieć mi cześć. Gdy mieliśmy okazję porozmawiać w windzie, to zapytałam go, gdzie mieszka i że wiem, że nie tutaj, a on się wykręcał - mówił, że podróżuje i widać było, że się spiął. Kilka dni później zobaczyłam go z walizką i w eleganckim stroju, gdy mnie zobaczył to bardzo pożądliwie patrzył na moje nogi, wyglądał na bardzo podnieconego moim wyglądem. Zapytałam go, czy znowu wyjeżdza, a on - powiedzmy... Zapytałam, co to za tajemnica. On odparł zdenerwowany, że to nie tajemnica, tylko że się przemieszcza zawodowo. Jakiś czas temu słyszałam, jak szedł po schodach i rozmawiał, słyszałam też głos kobiecy, a to byla już 23 i ja zasypiałam w swoim łóżku. Weszli do mieszkania i rano widziałam, jak jego samochód odjeżdżał. Byłam roztrzęsiona, bo domyślałam się, że to jakaś kobieta, a nie jego córka. Tego samego dnia gdy on mnie zobaczył po południu, miał przerażony wzrok, nie przywitał sie, tylko czekał na moją reakcję. Gdy ja powiedziałam hej, to on spuscil wzrok, widać było poczucie winy i ogromne spięcie. 2 tygodnie temu ten sąsiad zapalił zioło w swoim mieszkaniu i wiem na 100% że to on, bo bylo czuć z jego tylko mieszkania, kiedyś też to zrobił. Zadzwoniłam do jego drzwi, nie odbierał. Kręciło mi się w głowie od tego paskudztwa, nie dało się oddychać na korytarzu. Następnego dnia spotkalismy się przypadkiem pod blokiem i kazałam mu podejść, powiedziałam, że ma tutaj nie palić. On wykręcał się, mówił, że to insynuacja, że to nie on. Potem chciał się jakby przyznać, zapytał 'a skąd wiesz że to ja'. Od tamtej pory nie widziałam go bezpośrednio, ale po tej konfrontacji robiło mi się niedobrze, gdy słyszałam, ze on wchodzi do mieszkania, bo ja wszystko słyszę, mieszkając tak blisko. Wręcz miałam mdlące uczucie w gardle. Nie mogłam znieść tej całej sytuacji, czułam się zniesmaczona, że trwa to już pół roku, że złośliwie trafił mi się intruz, że zasługuję na kogos lepszego. Jednak w moim życiu miałam bardzo trudny moment i nagle pojawił się on. Dowiedziałam się ostatnio, że dostałam się na studia za granicę. Czeka mnie więc wyprowadzka za parę miesięcy. Nie wiem, jak żyć do tego czasu, jak sobie wytłumaczyć to wszystko? Tyle spraw mi się nie układało tu, gdzie mieszkam, teraz w końcu mam szansę uciec.

Zazdrość o związek przyjaciela, ponieważ sam nie pogodziłem się z odrzuceniem. Doprowadza mnie to do myśli samobójczych.
Witam. Mam 23 lata. Mój problem to zazdrość o przyjaciela (homoseksualny), który wszedł w związek. Kiedy rozmowa z nim schodzi na jego chłopaka i ich relacje, zaczynam się cały trząść, ogólne samopoczucie jest straszne i bardzo często doprowadza to nawet do myśli samobójczych. Dobija mnie samo wyobrażenie ich. Nie potrafię szukać swojego związku, bo nadal nie pogodziłem się z odrzuceniem przez chłopaka 5 lat temu i ciągle myślę, że mu się spodobam, kiedy zmienię swój wygląd, przez co sporo ćwiczę. Żyję ludźmi, zamiast sobą. Nie potrafię odpuszczać i nie wiem jak to zmienić. Nic sobie nie zrobię bo wiem, że nie potrafię, ale bardzo chcę przestać się tak czuć. Pracy nie mam, przez co nie jestem ubezpieczony. Wysyłam sporo CV, lecz bez żadnych rezultatów. Chodziłem wcześniej do psychologów, ale był to niezbyt dobry traf. Miałem wrażenie, że nie skupiają sie na moim problemie. Nie wiem co mam teraz zrobić. Czy potrzebuję leków, żeby to wszystko zrozumieć i odpuścić? Z góry dziękuję za wszelkie rady.
Mam problem z partnerem. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo". Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki
Witam Mam problem z partnerem jesteśmy razem 5 lat i mamy małe 3 letnie dziecko. Odkąd pamiętam miał problem ze sobą przez "trudne dzieciństwo" objawiało się to głównie po alkoholu (płakał, narzekał na rodziców, wspominał złe doświadczenia, ciągle mimo tego że staram się i prowadzimy normalne życie pracujemy, i prowadzimy się dobrze on ma poczucie że jest nikim ). Próbowałam mu pomóc bo zaczęło się to przekładać na nasze życie, prosiłam żeby poszedł na terapię (tłumaczylam że trzeba walczyć o naszą rodzinę i o to aby nie cierpiało w przyszłości nasze dziecko). Zakończyło się tym że poszedł na kilka spotkań i przerwał terapię. Od jakiegoś czasu zauważyłam że ucieka od problemu i zaczął brać narkotyki przy czym stawał się coraz bardziej nieobecny,zaczął uciekać z domu. Ciągle tylko przyzeka ze to ostatni raz i nigdy się to nie powtórzy, nie pozwoliłam na takie zachowania i kazałam mu się wyprowadzić bo mam poprostu dość! Nie chce tak żyć a jednocześnie bardzo mi go żal bo wiem że ma problem. (nie mieszkamy razem już miesiąc czasu) zarzeka się że idzie o pomoc do specjalisty i że nie chce nas stracic. Wydaje mi się że podjęłam dobra decyzję o wyprowadzce, bo może wtedy zda sobie sprawę z powagi sytuacji. Ale jednocześnie boję się że zaufam mu poraz kolejny i się zawiodę, nie wiem co robić?. Nie mogę za bardzo liczyć na jego rodzinę ponieważ są to ludzie "problematyczni" nie widzą problemu ze zaczął brać narkotyki.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.