Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy warto dać ostatnią szansę toksycznemu związkowi z przemocą emocjonalną?

Witam, chciałabym się poradzić w kwestii związku. Byłam z chłopakiem prawie 3 lata, jednak z powodu jego zachowania postanowiłam z im zerwać. Często poza normalną relacją wyzywał mnie i raz zgniótł mi dłoń i zostawił na niej siniaka. Wiele razy też mnie okłamywał w sensie takim co robi i z kim jest (wiem, bo przyznał się do tego mojej mamie). Robił też rzeczy żeby mnie prowokować lub żebym była zazdrosna (np. dzień przed zerwaniem usunął mój inicjał ze swojego profilu i wpisał inny). Przez przemoc się go boje o czym on wie. Kilka dni temu przyjechał po rzeczy do pracy i płakał i przepraszał i mówił, że żałuje tego co zrobił. Obiecał, że się zmieni, jednak miałam i mam do tego obawy. Jak przyjechał to coś we mnie pękło i tuliłam go i całowałam. Pomimo wszystko ciężko mi jest się z nim rozstać po tylu latach i tylu chwilach spędzonych razem. Ten związek był dla mnie w większości powodem do stresu, ale nadal mi ciężko się rozstać. Dzisiaj stwierdziłam, że dam mu ostatnią szansę i najpierw było dobrze, jednak znowu zrobił to samo. Wysłał screenshot'a mojego profilu z wpisaną literką M i serduszkiem, chociaż nie miałam tego wpisanego. Stwierdził, że on się stara a ja co chwilę kogoś znajduje. Od razu zaczął boleć mnie żołądek i nie zjadłam obiadu, chociaż byłam głodna. Powiedziałam mu o tym i dałam mu do zrozumienia, że to sfałszował itp. Odpowiedział, że tylko żartował i ja doskonale wiem że to żart. Czy jest sens ratować taki związek?
Anna Bat-Ulzii

Anna Bat-Ulzii

Jest tu ewidentny element przemocy. 

Proponowałabym podczas spotkań z terapeutą przyjrzeć się temu jak Pani się czuła i czuje w tym związku, to powinno dać jakiś obraz tego jak rzeczywiście jest i poprowadzić Panią do dalszych decyzji. Ciało daje bardzo jasne sygnały więc myślę, że Pani już zna odpowiedź na pytanie 'czy jest sens ratować taki związek'.  Być może najtrudniejsze jest zmierzenie się z bólem, który może Panią spotkać w konsekwencji pewnych decyzji. 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

 

zachowania przez Panią opisane są przemocowe, zarówno fizycznie, jak i psychicznie: wyzywanie i upokarzanie, kłamstwa i manipulacje (prowokacje, fałszywe screeny, wzbudzanie zazdrości), kontrolowanie i wzbudzanie lęku, fizyczne naruszenie granic (ściśnięcie dłoni, siniak), obarczanie winą („żartowałem, Ty wiesz, że to żart”). To cykl przemocy (zranienie → skrucha → poprawa → ponowne rany), który może przerwać tylko zakończenie relacji.

Normalnym jest, że odejść jest trudne i wiąże się z różnymi emocjami, w tym tęsknotą. To nie słabość, tylko skutek psychicznego przyzwyczajenia do napięcia i ulgi, które dają przemoc i przeprosiny.

 

Odpowiadając na pytanie: nie ma sensu ratować tego związku w obecnej formie. Nie dlatego, że nie był w nim momentów bliskości, ale dlatego, że on nie bierze odpowiedzialności za swoje zachowania, nie widać trwałej zmiany mimo przeprosin, a Pani reaguje lękiem, bólem i napięciem fizycznym (ból żołądka). To wszystko oznacza, że Pani organizm daje znać o poczuciu braku bezpieczeństwa, które w związku powinno być głównym fundamentem relacji.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę siły 

Klaudia Dynur 

Psycholog

Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Chyba Pani ciało dało jasną odpowiedź 🙂 "Bolał mnie żołądek i nie zjadłam obiadu" Być może nie jeden raz bolał Panią żołądek w związku z tą relacją...

To, co Pani opisuje, wpisuje się świetnie w schemat przemocowej relacji... Przemoc fizyczna i psychiczna ( wyzwiska, kłamstwa, prowokacje, goshlighing...)

Pani chłopak przeprasza, obiecuje, że się zmieni, gdy doświadcza utraty...

Ale gdy Pani wraca do relacji, jego zachowanie też wraca na poprzednie tory... Gdyby sama jego obietnica mogła coś zmienić, to warto zadać sobie pytanie: czemu wcześniej tego nie zmienił? Nie wiedział, że Panią krzywdzi? Ciekawe...

Tak naprawdę, aby osoba stosująca przemoc mogła coś zmienić, potrzebuje terapii, głębokiej autorefleksji, długiego procesu zmian... 

Dla Pani też przyda się terapia, aby mogła się Pani nauczyć rozpoznawania swoich granic i reagowania na zachowania przekraczające te granicę... A może też przyjrzeć się wzorcom relacji znanych Pani z dzieciństwa...

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

terapeutka Gestalt 

 

Marta Maraszek

Marta Maraszek

Witam 

Z tego, co pani mówi, ten związek był źródłem nieprzyjemnych emocji i cierpienia, mimo to wróciła pani do partnera. Proszę pomyśleć i odpowiedzieć sobie, co takiego wie pani o partnerze, co sprawia, że pani wierzy, że może się zmienić? Proszę zadbać o siebie i zastanowić się, czy jest w pani zgoda, żeby traktowanie partnera w stosunku do pani wróciło i czy jest pani gotowa na to, by ponownie tego doświadczać? Co może pani zmienić by tym razem związek i traktowanie przez partnera wyglądało inaczej? Proszę pamiętać o własnym poczuciu wartości, własnych granicach i trosce dla samej siebie. 
 pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Paweł Franczak

Paweł Franczak

Droga Anonimowa,
trudno mi jasno określić naturę waszego związku i powagę sytuacji. Raz piszesz o przemocy (co brzmi groźnie), potem o usuwaniu serduszek i inicjałów (co dla brzmi niewinnie, choć zaznaczę, że mam po 40. i pewnych niuansów już nie rozumiem :) 

Fundamentem związku jest miłość i nią się kierujemy. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, czym ty się kierujesz? Czy to miłość do tego człowieka, czy też litość, że cierpi po zerwaniu?  Uczucie w sercu, czy też lęk, co się stanie, gdy go odrzucisz?

Na pewno zastanawiające jest, że wiążesz się z kimś, kto od początku wysyła sygnały, że nie do końca można mu ufać. Może warto poradzić się kogoś, kto ma doświadczenie i jest rozsądny w tych kwestiach, choćby twojej Mamy?

 

Życzę powodzenia!

Paweł Franczak

 

 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szawnona Pani,

w tej sytuacji najważniejsze jest, aby zadbała Pani o siebie i swoje bezpieczeństwo. zarówno emocjonalne, jak i fizyczne. Powroty po długotrwałej, trudnej relacji, w której doświadcza się cierpienia, często wynikają z przyzwyczajenia lub nadziei, że tym razem będzie inaczej, choć w głębi wiemy, że schemat się powtarza. To naturalne, że trudno odejść, bo pojawiają się emocje i wspomnienia, ale proszę pamiętać, że prawdziwa relacja nie powinna powodować lęku ani bólu. Warto dać sobie czas, by się od tego zdystansować, odbudować siły i przyjrzeć się temu, czego Pani naprawdę potrzebuje i na co zasługuje w związku. Jeśli ma Pani taką możliwość polecam także skorzystanie z pomocy psychologa/psychoterapeuty, który pomoże zobaczyć stare schematy, odzyskać poczucie własnej wartości, a także postawić granice i będzie towarzyszył Pani w tej trudnej drodze.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

Dzień dobry, 

 

to co Pani opisuje spełnia kryteria przemocy - fizycznej oraz psychicznej, emocjonalnej. 

Polecałabym poczytać o formach przemocy w związkach - zwykle zwiekszanie wiedzy pozwala nazywać to, co choć intuicyjnie czuje się jako przekraczające, ale ze względu na zamieszanie emocjonalna wzbudza wątpliwość. 

NP. strony państwowych lub lokanych organizacji zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy, Centrum Praw Kobiet, Fundacja Feminioteka - w ramach tych organizacj znajdzie też Pani bezpłatne wsparcie. 

Warto o tym porozmawiac z zaufanymi bliskimi osobami, skorzystać ze spojrzenia z zewnątrz. 

Warto też skorzystać ze wsparcia specjalistek/tów - pozwolą lepiej przyjrzeć się temu co Pani czuje oraz podjąc swoją decyzję co do związku.  Najszybszą możliwością skorzystania ze wsparcia specjalistów byłaby prywatna konsultacja psychoterapeutyczna, jeśli nie ma Pani możliwości finansowych można skorzystać ze wsparcia oferowanego w ramach NFZ oraz np. Ośrodkach/Centrach Interwencji Kryzysowej (OIKach terminy są szybsze, a pracujace tam osoby mają duże doświadczenie we wspieraniu osób w kryzysach). 

 

Pozdrawiam
Urszula Żachowska 

 

 

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzień dobry,

zachowania chłopaka, które Pani opisuje, mają znamiona przemocy. 

Proszę zadbać o siebie, przemyśleć czy nie warto byłoby udać się po wsparcie do specjalisty, aby wzmocnić siebie.

Pytanie, które warto sobie zadać: jeśli nic się nie zmieni ... będzie raz dobrze, a raz źle... to gdzie będę ja za kolejne 3 lata?

 

Dużo dobrego

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

z opisu Pani sytuacji wynika, że była Pani w związku, w którym pojawiały się przemoc i manipulacja. Powtarzające się agresywne zachowania i próby kontrolowania są sygnałem, że związek nie jest bezpieczny. Najważniejsze jest teraz Pani bezpieczeństwo – fizyczne i emocjonalne.

Może Pani skontaktować się z profesjonalnym wsparciem:

Niebieska Linia – 800-12-00-02- całodobowo, dla osób doświadczających przemocy-https://niebieskalinia.info/

Fundacja Feminoteka – 888 88 33 88 (https://feminoteka.pl/kontakt-do-biura)

Centrum Praw Kobiet – 800 107 777-https://cpk.org.pl/

Warto też porozmawiać z psychologiem lub terapeutą, który pomoże Pani w odbudowie poczucia bezpieczeństwa i radzeniu sobie z trudnymi emocjami.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Doradca Kariery, Psycholog

Urszula Małek

Urszula Małek

Widzę, że jesteś rozdarta między uczuciem i wspomnieniami a doświadczeniem krzywdy, lęku i napięcia w ciele. To, że jest Ci trudno odejść, nie znaczy, że relacja jest dobra. To znaczy, że jesteś człowiekiem, który się przywiązał i jednocześnie został zraniony. Przemoc, zastraszanie, manipulacja i fałszowanie rzeczywistości nie znikają od przeprosin. One tworzą wzorzec, który zwykle się powtarza. Twoje ciało już Ci mówi, co jest dla Ciebie trudne i niebezpieczne. Zamiast pytać, czy jest sens ratować związek, możesz zapytać siebie: czego potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie i szanowana? I czy przy tym człowieku to jest możliwe. Masz prawo odejść i zadbać o siebie. Czasem największym aktem miłości wobec siebie jest pozwolenie, żeby to, co rani, naprawdę się zakończyło. Jeśli jest Ci trudno przejść przez to sama, wsparcie terapeuty może pomóc Ci pozostać przy sobie i swoich granicach.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak przetrwać w małżeństwie z mężem o zmiennych nastrojach i bez wsparcia za granicą
Jak przetrwac w trudnej relacji z mężem. A mianowicie w zwiazku jestesmy prawie 30 lat. W tym okresie zawsze byly wzloty I upadki jesli chodzi o nasza relacje ale ogolnie wciaz sie kochamy i pragniemy byc ze soba. Problem jest w tym ze moj mąż od kilku lat ma tak zmienne nastroje, ze bardzo trudno jest funkcjonowac razem. Mieszkamy za granica I nie mamy zadnego wsparcia. Nie jest latwo ale wciaz dajemy rade. Ja uwazam ze zyjemy jak przecietna rodzina I problemy typu popsucie auta, niespodziewane mandaty, zepsuty boiler itp sa czescia naszego zycia I kazdego to spotyka. Niestety w ostatnim czasie tych awari sie nam duzo nalozylo na raz. Jest czas wydatkow I decyzji I tu wlasnie zaczyna sie problem bo dla mojego meza taki stan jest calkowita katastrofa. W kwesti auta ja sie nie bardzo znam wiec zostawiam to na jego barkach, ale on boi sie podjac decyzje i bardzo szybko sie denerwuje. Wczoraj wybralismy sie obejrzec jakies auto ale zaczelo padac I to sprawilo ze moj maz sie bardzo zezloscil, mowi ze cale jego zycie to wielka porazka, ze nic nie moze byc normalnie, ze zawsze wszyscy go musza traktowac jak smiecia, ze kraj w ktorym mieszkamy to wiekie bagno itp. Ja na ten wybuch nie reagowalam, po prostu przemilczalam, po powrocie do domu bylo ok, nawet wyglypialismy sie z dziecmi a dzis od rana prawie sie nie odzywa I ma taki wyraz twarzy ze ja sama sie boje do niego odezwac. Jest mi trudno, bo nawet nie mam sie komu wygadac.
Czy ucieczka z toksycznego związku to przesada? Przemoc psychiczna i ekonomiczna
Dzień dobry uciekłam z dzieckiem od partnera, dziecko ma 3 lata, dodatkowo jestem w ciąży. Często zastanawiam się, czy przesadzałam, czy wina leży we mnie, czy faktycznie to ze mna jest problem. Brakuje mi pieniędzy, bo wyszlam bez niczego. Prosze przeczytajcie ten dlugi post i powiedzcie, czy ja przesadzalam i zniszczyłam rodzine, czy uratowałam siebie i dzieci? Argumenty, przeciwko mojemu powrotowi: - nie można na niego liczyć, sama w ciąży sprzątałam mój dom i nosiłam ciężkie kartony, bo On nigdy nie mial czasu (oprócz grilla w niedziele I resztę niedziel, które spędzał u rodzicow, ale ja na jego pomoc nie zaslugiwalam, zreszta mówił, ze moj dom to burdel i nora) - Brak szacunku, kiedy przy jego pracowniku opowiadałam o jakimś kraju, ze fajnie się tam wybrać to uslyszalam "gowno widzialas, gowno wiesz" ( sam nigdzie za granicą nie byl) teksty typu " ale z Ciebie blondynka" - nie mogłam powiedzieć nic miłego o niczym i nikim innym, po urodzinach dziecka pochwaliłam jeden prezent - skończyło sie straszna awantura, ze chwale gówniany plastik, a nie jego ciezko pracę i jestem żałosna ( zrobil drewniany domek, ktory chwaliłam dzien wczesniej, ale cieszyłam sie, ze nasze dziecko bawi sie innym prezentem) - po tych urodzinach wyciągnął z gniazdka kabel od telewizora, bo jestem nieposłuszna i nie zadzwoniłam do wszystkich zapytać czy dojechali ( chcialam odpocząć, urodziny na 25 osob, początek ciazy, ktorą zle znosilam) - ustalanie wszystkiego tylko z rodzicami I z siostrą (wyjazd na urodziny do chrzesniaka o 21 dostalam smsa od jego siostry, z wytycznymi, zupełnie innymi, niż to co ustalilismy ze soba) - razem z siostrą ustalili jak bedzie wyglądać ogrod i zaczęli robic, ja zostałam zaproszona do pracy, nigdy nikt mnie nie zapytal o moje zdanie (Zwróciłam Michalowi uwagę) jego siostra stwierdzila, ze ma zamówić jakieś rośliny, a On stwierdzil, ze teraz zapyta Wioli, jej odpowiedz: "niby od kiedy pytasz jej o cokolwiek" - przemoc ekonomiczna - nigdy nie zostałam do niczego do pisana, byliśmy razem od 5 lat, od 3 mieszkaliśmy i w tym czasie niby razem budowaliśmy dom i niby razem kupiliśmy samochód i niby razem pracowaliśmy na wspólny majatek. Dom na jego rodzicow, samochód na niego, proszenie bez przerwy o przelewy( nie zostalam nigdy dopisana do zadneho jego konta- On twierdzil, ze nie mogl. Klamstwo, niedawno dzwonilam na infolinii i to zweryfikowalam), mieliśmy kredyty ( moj hipoteczny 1700, na sprzet w jego domu 817 i maly 299), chcialam wrócić do pracy, ale do tej nie mogłam(bo jemu nie odpowiadalo), nie bylo zlobka dla dzieci (rok oczekiwania)- On twierdzil, ze da rade nas utrzymac. Średnia przelewów od lipca do czerwca tego roku to 6000 zlotych, z tego 3000 zlotych na kredyty, z tego prezenty na wszystkie okazję, zakupy do domu, ubrania również dla niego i zdarzało się, z tej kwoty oplacanie na przyklad jakiejś faktury (3000) zlotych. Problem byl coraz większy i musiałam prosić o pieniądze na kredyt, przelew na 1000 zlotych, dwa tygodnie proszenia, kolejny przelew. W ostatnim miesiacu kupowałam tabletki do zmywarki i papier toaletowy na paypo. I jeszcze wzięłam kredyt na siebie, nie będąc do niczego dopisana - Staś budził sie każdej nocy, często płakałam, chcial byc noszony, sikał co kilka minut w nocy. Tylko ja mogłam Go usypiac i nosić w nocy. Teraz śpi przez całe noce, jest szczęśliwy i uśmiechnięty - po śmierci mojej babci, z ktora bylam bardzi związana mowil, ze 'przewraca sie w grobie jak na mnie patrzy" - uzależnienie id pornografii ( poprosił mnie kiedyś o sprawdzenie mapy) - okazało sie, ze kobiety sa wszędzie - facebook, instagram, wiadomości od mezczyzn, zapisane strony ze zdjeciami, nawet olx - nie chce wiedzieć co na olx bylo, bo to juz jest bardzo dziwne( to bylo 2 lata temu, nie mam pojęcia jak teraz i czy ma to znaczenie, po takim czasie) - kiedyś usypialam dziecko, a On przyszedł z awantura, prosilam, zeby zaczekał, aż położenie dziecko spać i wtedy porozmawiamy ( nie miało to dla niego znaczenia, wychodzil, dopiero kiedy zaczynałam płakać lub krzyczeć z bezsilnosci) - kiedy cos mowilam, ze mi przeszkadza zabierał dziecko do babci ( bo nie bedzie z psychopatka), szedł do rodzicow I dzwonil, ze mam wpaść na obiad jak gdyby nic, a tam o ile poszłam, bo kiedyś chodziłam ( później juz oczywiscie nie) zaczynal kłótnie od nowa robiąc widowisko dla wszystkich i czekając na potwierdzenie i na to, zeby wszyscy mnie krytykowali - jak jeszcze sie kłóciliśmy ( bo po czasie ja iuz nic nie mowilam, chcialam tylko spokoju) On dzwonil po mame, tate i siostre, ewentualnie jego mama przychodziła na drugi dzien i tłumaczyłam mi, ze nie powinnam tak robic - strasznie, ze jak odejdę to On ma pieniadze i wynajmie najlepszego adwokata I i tak zabierze mi dziecko. Mówienie, ze ja niszczę rodzine i niczego nie potrafię docenic, a On I jego rodzina sa wspaniali - Zero wspólnego spędzania czasu, czas wspólny to na gospodarstwie z jego rodzina - codziennie powinnam sie z dzieckiem meldować na gospodarstwie, bo dla dziecka tam jest plac zabaw, a nie jakieś place zabaw - jak pojechałam z dzieckiem rowerem na plac zabaw to dowiedzialam sie, ze : " jestem pegerusem" i mam zakaz! Lepiej, żebym tego znowu nie zrobiła ( oczywiscie On sie martwił, ze ktoś nas moze rozjechac) - kiedyś zapomnialam zadzwonić, ze jadę do miasta to musiałam słuchać pol godzinnego wykładu o braku odpowiedzialnosci i co ja odwalam, jestem chora i moja rodzina niczego mnie nie nauczyła ( musiałam meldować wyjazd i przyjazd, kazdy - kazde wyjście na plac zabaw itd.) - to bylo z troski, a ja jestem nienormalna - On bardzo chcial dziecko (jak znajdę w ciaze wyprowadzimy sie do miasta, 15 km od jego gospodarstwa), jak zaszłam w ciaze to temat sie urwał, groziło mi poronienie i cala ciaza byla zagrożona, w każdej chwili mogłam poronic, a mieszkalam sama w domu. Bal sie nawet rodzicom powiedzieć, dowiedzieli sie ostatni. Dopiero jego rodzice na koncowce mojej ciazy powiedzieli, ze powinniśmy mieszkać razem u nich w domu - i od tej pory On zaczął powtarzać to samo. Na moj argument, ze mielismy mieszkac w mieszkaniu wszyscy mnie wysmiali, ze jak to, przrciez On jest rolnikiem i nie bedzie mieszkal 15 kilometrow dalej, co ja sobie wymyslilam. On udawal, ze nigdy tak nie powiedzial.Dopiero w szpitalu jak urodziłam dziecko podjęłam decyzje, ze spróbujmy. - jak poroniłam.druga ciaze, zostawiłeś mnie sama ( mimo, iz lekarz mowil, ze ktoś powinien przy mnie byc, bo moglabym dostac krwotoku, ale to bardzo rzadki przypadek) pojechał z wujkiem ogladac samochody, On tlumaczy to, tym, ze zapytal mnie czy moze jechac. " wujek tyle nam pomogl, musze jechac z nim ogląda samochody, tyle zrobil w naszym domu" odpowiedziałam tylko rob jak chcesz - nie ma Go w domu od poniedziałku do soboty od 6 do 21, albo i dłużej w niedziele wychodzi rano, wpada na kilka godzin do domu i albo idzie wieczorem znowu do rodzicow, albo najlepiej powinniśmy spędzać tam całe niedziele ( ostatnie tygodnie tylko tam) kiedy On bedzie sie dzieckiem zajmował? - jak miałam.jechac w moje rodzinne strony to zawsze byl problem, albo trzeba bylo gotować objawy dla pracowników, albo samochód sie psuł, albo po co ja w ogóle tam jadę, jak Stasiu byl Mały to ja sobie nie poradze ( rodzicom wmawialam, ze tez tak mysle, ze po prostu sobie nie poradze) - zaloze firme i założysz mini I szpilki i będziesz tam sprzedawac, pochylisz sie pokażesz co nieco to i części będą szły ( obrzydliwe)
Problemy z intymnością w małżeństwie i brak bliskości po ślubie - co robić?

Jestem po ślubie z żoną 4 miesiące, a współżycia jeszcze nie było, miało być po ślubie, ale byłem spięty, potem 3 razy się spóźniłem pół godziny i nici z tego, teraz żona mieszka ze mną od dwóch tygodni i śpimy osobno, ciągle się kłóci ze mną, a ja jej odpowiedziałem, że niczego od niej nie oczekuje, a ona że powinienem, bo jestem mężczyzną. Wyremontowałem mieszkanie, zapłaciłem za cały ślub, obrączki i inne rzeczy i w dodatku daje jej 2500 zł i płace pożyczkę w banku, ale relacja szwankuje między nami - co mam robić? Nie mogę jej pocałować, przytulić, chwycić za rękę, nie ma między nami czułości i bliskości pomóżcie

Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę?
Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę i syn świadomy tego mówi mi o tym , po czasie tak został sprany mózg że boi się mnie i do mnie jechać jak rozmawiać z nim ?
Podejrzenie romansu męża z kierowniczką a problemy w małżeństwie

Czasem mąż skarżył się bardzo na złe traktowanie z pracy przez swoją kierowniczkę że niby stosuje mobbing ale kiedy mówiłam aby o tym porozmawiał z głównym kierownikiem stwierdził że to nic nie da. Ze swoją kierowniczką znają się kupę lat kłócą potem szybko godzą a relacje ma bardzo dobre wręcz rewelacyjne szybko dochodzą do porozumienia. Ze mną swoją żoną jak toczymy kłótnie wojna trwa i trwa po 9 godz dwa dni aż czasem rękoczynów z jego strony. Tu narzeka bardzo a po chwili jak wspomnę tylko temat jego pracy z agresją słowną w moją stronę teksty cyt ,, ty odpierdol się od mojej pracy,, dlaczego czy jakieś ukryte są powody? Czy tu na rzeczy może być ukryty romans z kierowniczką coś na rzeczy. ? Kiedy jadę widzę męża zawsze pełen energii wokół niej ona obok niego śmiechy od ucha do ucha. Mówię mężowi że źle się z tym czuję dziwnie to wygląda a on że ma ją gdzieś a to praca więc nie mam czego się przejmować ale ze mną z takim spokojem radością nie rozmawia bo??? W pracy energia a pracuje dzień w dzień bez wolnego jedynie czas wolny niedziele niehandlowe lub święta ze mną spędzać potrafi czas każdego dnia po 2 godz i jak? Sex i spać i tak dzień w dzień. Kiedy kończy pracę zawsze od razu zmęczenie oj ty boli tam strzyka. Co ja mam myśleć? Kobieta mnie widzi jak jeżdżę po męża jestem jej wrogiem atakuje mnie wrogo patrzy mężowi nawet mówi tak mąż mi przekazuje że ja ją irytuję. O co tu może chodzić???

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!