Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner z dzieckiem z poprzedniego związku: czy nasze problemy to kryzys czy coś więcej?

Witam, sprawa w moim przypadku wygląda tak, że mój partner ma dziecko z poprzedniego związku. Kontakty z dzieckiem były utrudnione, gdyż jego była zabraniała tego. Od jakiegoś czasu zaczęli się świetnie dogadywać, pisać, rozmawiać przez telefon nawet na tematy niezwiązane z dzieckiem. Ostatnio nawet się spotkali „w interesach” i nic mi nie powiedział, mimo że ja coś podejrzewałam, tłumaczył się tym, że się bał mi powiedzieć, bo byłaby znowu awantura. Mimo zapewnień z jego strony, że nic ich nie łączy, mam cały czas obawy. Spotkania z dzieckiem teraz odbywają się u niej w domu, cały dzień tam jest nawet w święta. Jego wahania nastroju wcale nie ułatwiają mi podejścia do tematu łagodnie, bo raz jest naprawdę wspaniały czuły, zapewnia mnie, a raz po prostu jakby ktoś go podmienił zimny bez uczuć. Jeszcze od tego spotkania i awantury z mojej strony zaczął minimalizować kontakt ze mną. Mówiłam już niejednokrotnie, żeby mnie nie kłamał, mówił całą prawdę to znowu mnie okłamał, bo nie chciał się przyznać, że się spotkali. Nie chce pokazywać wiadomości od niej, bo uważa, że jest to toksyczne zachowanie, gdy go kontroluje. Widzę zmianę zachowania, jest dla mnie zimny bardziej niż wcześniej. Już coraz rzadziej rozmawiamy o planach na przyszłość, wydaje mi się, że coś w nim wygasło, nawet nie słyszę słowa kocham. Czy ja przesadzam z tym, że sprawdzam ten telefon ? Jak mam odebrać takie wahania nastroju , czy ich coś łączy ? Czy przechodzimy kryzys i potrzebuje więcej czasu dla siebie ?

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Twoje emocje w tej sytuacji są całkowicie uzasadnione – pojawia się niepewność, zmiany w dynamice relacji i trudność w zaufaniu. Kluczowe pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: czy czujesz się bezpiecznie i stabilnie w tej relacji?
Wahania nastroju partnera oraz jego unikanie szczerej rozmowy mogą wywoływać niepewność, ale ważne jest też zastanowienie się, czy obecna komunikacja pozwala Wam budować zaufanie? Czy rozmowy są otwarte i prowadzą do rozwiązania problemów, czy raczej pogłębiają dystans?
Kontrola telefonu wynika z potrzeby upewnienia się, że masz pełen obraz sytuacji, ale pytanie brzmi, czy daje Ci to realne poczucie bezpieczeństwa, czy wręcz przeciwnie – wzmacnia lęk i niepokój? Zaufanie nie powinno wymagać ciągłej weryfikacji.
Czy partner daje Ci sygnały, że zależy mu na Waszej relacji? Jeśli unika rozmów o przyszłości, warto zapytać siebie, czy w tej sytuacji masz jasność co do jego intencji i miejsca, jakie zajmujesz w jego życiu. Jeśli czujesz, że emocjonalny dystans się pogłębia, być może warto otwarcie porozmawiać o tym, jak oboje wyobrażacie sobie dalszy rozwój Waszego związku.
Nie chodzi o to, by obwiniać, ale by zrozumieć swoje potrzeby i zastanowić się, czy obecna dynamika związku pozwala Ci czuć się kochaną i szanowaną. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry, 

 

Słyszę Twój niepokój i zranienie związane z ukrywaniem spotkań partnera z byłą, wahaniami nastroju i oddaleniem. To zrozumiałe, że brak szczerości i te zmiany budzą Twoje obawy o Wasz związek.

Twoje uczucia są ważne. Potajemne spotkania i kłamstwa naruszają zaufanie. Wahania nastroju i brak rozmów o przyszłości są sygnałami, które Cię niepokoją. Sprawdzanie telefonu to reakcja na brak zaufania, ale długoterminowo może szkodzić.

Co możesz zrobić?

Spróbuj spokojnie porozmawiać o swoich uczuciach i potrzebie szczerości.

Zapytaj wprost o jego emocje i wizję przyszłości Waszej relacji.

Rozważcie terapię par, jeśli macie trudności w komunikacji.

Pamiętaj o dbaniu o siebie.

Zasługujesz na związek oparty na szczerości i zaufaniu. Twoje obawy są ważne. Otwarta rozmowa jest kluczowa, by zrozumieć sytuację i podjąć dalsze decyzje.

 

Pozdrawiam, 

Dorota Mucha

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Na początku napisze, że jest mi bardzo przykro, przez co pani przechodzi w swojej relacji. 
Zachowanie partnera na pewno nie jest pozytywne, gdyż piszę pani o kłamstwach oraz izolowaniu pani w ważnych dla niego sprawach.  Jeżeli jest zaufanie w państwa związku, partner nie powinien bać się rozmawiać o swoich problemach, nawet jeżeli dotyczą one poprzedniej rodziny oraz jego dziecka. Jest pani z nim w relacji, a co się z tym wiąże to zaufanie oraz włączanie pani w jego życie osobiste. Widać, że pani się martwi i próbuje zbliżyć do partnera,  a on reaguje na to bardzo negatywnie. Niestety nie zmusimy nikogo do miłości oraz bliskości. Jeżeli zawiedzie komunikacja w pani relacji, może warto poszukać wsparcia dla siebie i przepracować z terapeutą emocje, których teraz jest u pani dużo oraz wpływają na panią bardzo negatywnie. 

K Rosenbajger

Psycholog

Barbara Ostrowska

Barbara Ostrowska

To, co Pani opisuje i przeżywa, jest naprawdę trudnym doświadczeniem – słyszę historię o niepewności, mieszanych sygnałach ze strony partnera, obawach przed kłamstwami, oddalaniem się, a jednocześnie historię o chęci zrozumienia, czy jest to związek oparty na wzajemności czy już nie.

Pisze Pani o sprawdzaniu telefonu, rozmów – to zachowanie mówiące o potrzebie jasności – najczęstsza i najszybsza odpowiedź na sytuację, w której Pani granice zostały przekroczone i Pani umysł został zalany niepokojem. Pani partner ukrywał spotkania, nie mówił prawdy, a skonfrontowany przerzucał na Panią odpowiedzialność za jego własne decyzje, mówiąc, że bał się „awantury”. Jakkolwiek sprawdzanie za plecami też długofalowo nie jest rozwiązaniem. Uczciwość i szacunek buduje się tylko poprzez otwartą komunikację – nawet gdy tematy są trudne – a tutaj ewidentnie tak jest.

Fakt, że spotyka się z dzieckiem w domu byłej partnerki, spędza tam święta, a jednocześnie Panią trzyma na dystans, naturalnie rodzi wątpliwości. To, że zaczyna się wycofywać, może być sygnałem, że coś rzeczywiście się zmienia. Ale to nie znaczy, że jest to Pani odpowiedzialność. Opisuje Pani wahania nastroju i raz traktowanie Pani z czułością, a za chwilę z chłodem. Warto zadać sobie pytanie, czy nie jest to element szerszego wzorca zachowania? Czy partner „tak ma”, czy może też nie podjął jasnej decyzji, czego sam oczekuje i dryfuje między przeszłością a teraźniejszością. To może być obciążające.  Warto pamiętać, ze tamta relacja zakończyła się z jakiegoś powodu, jeżeli jest w z niej dziecko to jest to zobowiązanie dla partnera na zawsze. A co za tym idzie mama dziecka, też w waszej przestrzeni w jakieś formie będzie istnieć zawsze. Część relacji rodzicielskich po rozstaniu jest wrogich, ale warto pamiętać, że część zmienia się w przyjacielskie. Tam nie musi być romantyzmu, a może być zwykła chęć wsparcia matki dziecka, obecności przy dziecku, a jednocześnie obawa przed tym, jak to zakomunikować Pani?

Co może Pani obecnie zrobić dla siebie?

Zadać sobie kilka pytań: Co jest dla Pani w tej relacji naprawdę ważne? Czy czuje się Pani w niej bezpiecznie? Co Pani jest gotowa zaakceptować, a co nie? Na jakie trudne emocje jest Pani gotowa się wystawić (bo będą zawsze takie emocje się pojawiać)?

Wyznaczyć granicę, dla siebie, dla relacji. Zastanowić się nad tym, jak wyglądałby kompromis?

Nie przeszukiwać telefonu/maila etc. To tylko nasili niepokój. Zadbać o przesunięcie ciężkości odpowiedzialności za transparentność na partnera, jeśli zależy mu na związku (nie zmusi go Pani do relacji).

Rozważyć rozmowę z psychologiem/psychoterapeutą. Nie dlatego, że coś jest z Panią „nie tak”. Z Panią jest wszystko ok, ale dlatego, że ma Pani prawo się tak czuć i ma Pani prawo do wsparcia w związku tymi emocjami, i ma pani prawo do szukania rozwiązań.

Czy przechodzicie kryzys? Jest taka możliwość. Kryzys to z języka greckiego wybór, decydowanie, punkt zwrotny. Kryzysy nas rozwijają, jeśli je analizujemy i wyciągamy wnioski, a potem wprowadzamy zmiany. Ale aby przez niego przejść potrzeba uczciwej rozmowy, zaangażowania obu stron i gotowości do odbudowy zaufania.

Na razie wygląda, że tylko Pani wykonuje ten trud – i to też warto nazwać i nad tym ię zatrzymać. Proszę pamiętać, że zasługuje Pani na relacje, w której nie musi Pani walczyć o miłość czy o prawdę.

 

Trzymam kciuki
Barbara Ostrowska
Psycholog/Psychoterapeuta

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z depresją i brakiem sensu życia?
Witam. Mam problem z depresją, nic mi się nie chce, odczuwam smutek, nie widzę sensu życia, mam cały czas w głowie że jestem do niczego, że nic w życiu nie osiągnąłem. Pomóżcie jak mogę sobie z tym poradzić.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień.
Witam, sama nie wiem, do kogo powinnam zwrócić się o pomoc. Ciężko jest mi również wyrazić w sposób precyzyjny mój stan, który bywa zmienny z dnia na dzień. Odkąd pamiętam, jestem osobą niezwykle ambitną. Zawsze zależało mi na nauce, ale także często angażowałam się w wiele innych aktywności poza szkołą, takie jak śpiewania, nauka języków obcych, sport, podróże. Mój własny rozwój i aktywne działanie od zawsze sprawiało mi dużą satysfakcję, mimo że środowisko, w którym się otaczałam, nie dostarczało mi w tym odpowiedniego wsparcia. Nie mieliśmy tych samych priorytetów w życiu, ani podobnych pasji, nad czym bardzo ubolewałam, bo często ukrywałam moje problemy, pomysły, marzenia, sukcesy. Nie chciałam się z nikim dzielić tym wszystkim. Miałam wrażenie, że to nieskromne, że tak nie wypada, a poza tym oni mają inne zainteresowania i pasję, więc nie do końca się zrozumiemy. Z czasem niektóre relacje same się zakończyły, niektóre nadal utrzymywałam, ale nie czułam, że się w nich rozwijam, że mogę dzielić z kimś wspólne pasje, czy aktywnie spędzać czas. Za każdym razem, gdy chciałam zrobić coś ciekawego np. wyjechać w góry na weekend, wyjść na miasto, koncert usłyszałam słowa "super pomysł, jedziemy", po czym, gdy przychodziło co do czego, pojawiało się mnóstwo wymówek. W ostatnim czasie sporo w moim życiu się wydarzyło, szczególnie w trakcie pandemii. Byłam w klasie maturalnej, gdzie zajęcia były prowadzone zdalnie. Od gimnazjum i później przez okres liceum pasjonowały mnie języki obce, marzyłam o wymianie językowej (jednak moja szkoła nie oferowała takiej możliwości), pomyślałam więc o studiach za granicą, to było moje marzenie. W klasie maturalnej zaczęłam wszystko planować, dowiedziałam się wszystkich możliwych informacji na ten temat, rozmawiałam z mnóstwem osób. Byłam przekonana, że jest to do zrealizowania, ale brakowało mi tego wsparcia od ludzi obok, którzy nie potrafili mnie zrozumieć. Po maturze, która niestety nie poszła mi tak, jak chciałam, od razu poszłam do pracy na czas wakacji. Stwierdziłam, że wezmę sobie rok przerwy między studiami, aby móc lepiej się przygotować formalnie i zgromadzić oszczędności, które pomógłby mi w dalszej realizacji planu. W tamtym czasie straciłam kontakt z większością moich znajomych. Zostałam z tym wszystkim sama. Moi rodzice starali się wesprzeć mnie w moich planach, jednak czułam, że nie wierzą w ich realizacje. Sądzili, że to bardzo wymagający pomysł. Nie chciałam już obarczać innych moimi wymysłami, zaczęłam sama przygotowywać się do egzaminu językowego niezbędnego na studia, szukać lokum i tak dalej. Miałam wtedy jeszcze kontakt z jedną koleżanką ze szkoły średniej, mówiłam jej o moich planach, ale nie czułam, że do końca się rozumiemy. Zmieniłam pracę, gdzie środowisko było zupełnie różne, ludzi dużo ode mnie starszych, ustatkowanych, mających własne rodziny, stałą pracę i tak dalej. W tym miejscu trudno mi było znaleźć kogoś, z kim mogłabym nawiązać wspólny język. Mimo to, poza pracą próbowałam jeszcze szukać wsparcia w internecie i też nadal kontynuowałam przygotowania do egzaminu. Z czasem jednak straciłam wiarę, że mi się uda. Patrzyłam tylko, jak inni układają sobie życie na studiach, jak nawiązują nowe znajomości i jak ciekawie spędzają czas. Było mi przykro, byłam zła na siebie, że postawiłam tak wysoko, że wpadłam na pomysł nie do zrealizowania. Nie miałam się do kogo zwrócić, nie czułam, że ktokolwiek mnie rozumie, nie wiedziałam już co robić. Rodzina zbuntowała się przeciwko mnie, że popełniłam duży błąd, nie idąc na studia po liceum. Z biegiem czasu wybiłam sobie z głowy pomysł związany ze studiami za granicą. Przekonałam się, że jednak to chyba nie dla mnie, nie jestem w stanie zarobić tyle pieniędzy, mieszkać tak daleko od domu. Pomyślałam, że przecież uczelnie w Polsce oferują dużo ciekawych możliwości związanych z wymianami studenckimi typu Erasmus+. W czasie przerwy przemyślałam wszystko, zastanowiłam się poważnie nad tym, czego tak naprawdę chciałabym się uczyć, co w zasadzie najbardziej mnie interesuje. Wcześniej myślałam o psychologii po angielsku (właśnie za granicą). Jednak stwierdziłam, że przecież mogę studiować w Polsce i wyjechać na wymianę. Wzięłam się więc do działania i zaczęłam przygotowywać się ponownie do matury. W czasie mojego gap year z racji tego, że pracowałam, bardzo chciałam zacząć podróżować (w tani sposób). Pomyślałam, że później nie będę miała już tak wiele czasu. Jednak nie mogłam liczyć na moich znajomych. Informowałam ich zawsze dużo wcześniej, żeby mogli mieć możliwość zgromadzenia oszczędności. Uznawali zazwyczaj pomysł za świetny, jednak, gdy już przychodziło co do czego, to chętnych brakowało. Strasznie mnie to drażniło, że nie miałam z kim wykorzystać tego wolnego czasu w ciekawy sposób. Udało mi się poprawić maturę w maju, miałam jeszcze sporo wolnego czasu, więc stwierdziłam, że sama zacznę podróżować. Początkowo bardzo się bałam i stresowałam, ale pokonałam swój lęk, ostatecznie udało mi się odwiedzić trzy kraje. Może i niewiele, ale cieszę się, że przestałam czekać na innych i zaczęłam działać samodzielnie. W wakacje otrzymałam wyniki z uczelni, bardzo chciałam dostać się na studia dzienne (podobała mi się wizja mieszkania w akademiku i ogólnie życia studenckiego), ale dostałam się tylko na zaoczne. Tak też zrobiłam, stwierdziłam, że spróbuję. W końcu psychologia jest czymś, z czym chcę wiązać przyszłość, a poza tym będę mogła zdobywać doświadczenie w pracy. Od października łączyłam pracę ze studiami, byłam bardzo zafascynowana i z przyjemnością przykładałam się do nauki. Pod koniec roku straciłam pracę i przez dwa miesiące siedziałam w domu. Miałam wtedy sporo czasu na przygotowywania się do zaliczeń i egzaminów, jednocześnie też próbowałam znaleźć nową pracę, gdyż czułam, że moim rodzicom może to trochę przeszkadzać. Zresztą często pytali mnie, czy udało mi się już coś znaleźć itp. Nikt jednak się nie odzywał. Zastanawiałam się, czy nie znaleźć sobie może pracy związanej już z moim zawodem lub może podjąć jakiś staż. Sama już nie wiem, co mam robić, czego ja właściwie chcę. Boję się, że przez to nie będę już miała czasu na inne aktywności poza studiami. Chciałabym też jak najlepiej wykorzystać ten czas na studiach, poznać nowych ludzi, mieć czas na wyjścia itp. Z drugiej strony boję się, że faktycznie, jeśli nie zacznę działać w tym kierunku, to faktycznie będę żałować, że nie zaczęłam już zdobywać doświadczenia. Wszystkie osoby, które poznałam na studiach, studiowały wcześniej dziennie i miały też okazje skorzystania jeszcze z "życia studenckiego" i dobrze wspominają ten okres. Ja czuje się źle, że nie miałam szansy spróbować. Z jednak strony chciałabym studiować dziennie, chciałabym tego doświadczyć, ale teraz to nie wiem, czy uda mi się zmienić tryb i czy w ogóle mam szansę, czy to ma sens. Z drugiej strony fajnie jest zdobywać doświadczenie, pracować i mieć czas na inne rzeczy. Jeśli chodzi o relację, staram się być jak najbardziej otwarta na nowe znajomości. Nadal jestem bardzo ambitna i chciałabym realizować mnóstwo moich pomysłów, poznałam już kilka osób, jednak nie trafiłam jeszcze na osobę podobną do mnie. Cały czas czekam, że pojawi się ktoś, komu będę mogła się zwierzyć, kto zawsze będzie obok, z kim będę mogła wyjść na miasto, kto będzie chciał podróżować tak jak ja i przede wszystkim mnie zrozumie. Chciałabym podjąć terapię, czy konsultację psychologiczną, z kimś, kto pomógłby mi przepracować i przeanalizować wszystkie wydarzenia, które prawdopodobnie wpłynęły na mój stan, ale także to jak wygląda moje życie. Czuję, że posiadam mnóstwo schematów i przekonań, które blokują mnie przed osiągnięciem poczucia satysfakcji w życiu i budowaniu wartościowych relacji. Moja historia jest dosyć długa (i tak wiele wątków pominęłam) i z pewnością trudno jest wyczytać z niej, jaką naprawdę jestem osobą. Chciałabym jednak, aby ktoś zechciał wesprzeć mnie w tym, co przeżywam i pomógł odnaleźć mi właściwy kierunek w życiu.
Jestem bardzo drażliwa, wszystko jest nie tak. Czy powinnam udać się po pomoc? Jak to będzie wyglądać?
Jestem strasznie nerwowa, wiele rzeczy mnie denerwuje, uważam też, że w pracy i w domu wiele rzeczy nie wygląda tak jak powinno. Czy to znak,że powinnam w takim przypadku zwrócić się po pomoc do psychologa?
Jak przekonać rodziców do psychologa jako nastolatka z zespołem Aspergera?
Jestem nastolatką z zespołem Aspergera, mam 15 lat i na co dzień bardzo przeżywam to co dzieje się wokół mnie. Mam problemy w szkole,dlatego też między innymi często ją zmieniam. Bardzo często czuję się bardzo przytłoczona i zdarza mi się płakać w klasie. Po wakacjach idę do drugiej klasy liceum i boję się tego co będzie. Często przez moją "przypadłość" jestem prześladowana przez moich rówieśników. Byłam obrażana również przez niektórych nauczycieli. Nie zależy mi na posiadaniu przyjaciół ale czasami bardzo chciałabym z kimś porozmawiać, bo do tej pory wszystko spisywałam w dziennikach. Nie raz chciałam przekonać moją mamę żeby zapisała mnie do psychologa, lecz bezskutecznie zawsze kończyło się to tekstami w stylu "przecież jestem twoją mamą dlaczego że mną nie porozmawiasz a nie z obcą osobą". Ja czuję jednak od dłuższego czasu potrzebę opowiedzenia komuś o sobie, bo mimo wszystko, lubię gdy ktoś zadaje mi pytania...Gdy mogę opowiedzieć komuś o rzeczach których nigdy bym rodzicom nie powiedziała. Teraz pytanie:Co zrobić żeby przekonać rodziców na psychologa? Jak wyjaśnić im na czym polega mój problem?
Jak zakończyć przemoc domową i chronić dzieci w obliczu agresywnego partnera?
Witam . Pisze , ponieważ jestem ofiarą przemocy domowej i nie potrafię tego zakończyć . Wczoraj mąż zrobił po raz drugi - szarpał mnie przy dzieciach i chciał wyrzucić na dwór rozebraną . To jest po raz drugi przekroczenie granicy ! Zaczynam się go bać , nie wiem co zrobić . Chciałabym z nim porozmawiać ale jest bardzo nerwowy to jest z człowiek który nigdy nie przyznaje się do winy . Najchętniej bym uciekła a tkwię w tym dla dzieci . Mamy 3 dzieci 4,2 i 10 miesięczna córkę . Mąż prowadzi działalność prywatną jest bardzo nerwowy agresywny ma problem z narkotykami do których się nie przyznaje . Nigdy nie są jego . Potrafi cały dzień jak jest w domu poniżać mnie i zmacać się psychicznie . Wczoraj po raz drugi kiedy chciałam wyprowadzić się z dziećmi zaczął mnie szarpać i chciał wyrzucić na dwór gołą ! Mam wrażanie że będąc z nim krzywdzę dzieci . Nie mam pojęcia co mam zrobić mam taki mętlik w głowie . Jestem trzeźwo stąpająca kobietą po ziemi a nie wiem co ze mną się stało . Chwilami nie mam ochoty żyć
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.