Witam. To, co opisujesz – uczucie pustki, kulki w gardle, napięcie, brak energii, nasilona potrzeba snu i zniechęcenie – może wskazywać na długotrwałe przeciążenie emocjonalne, a nawet objawy depresyjne lub somatyzację lęku. To zrozumiałe, że po tylu latach walki możesz czuć zmęczenie, frustrację, a nawet beznadzieję.
To nie znaczy, że nic się nie da zrobić – raczej, że obecna forma pomocy może być niewystarczająca lub potrzebujesz zmiany podejścia. Kilka kroków, które warto rozważyć:
1. Diagnostyka psychiatryczna: nawet jeśli uczęszczasz na terapię, dobrze byłoby spotkać się z psychiatrą – nie po to, by od razu przyjmować leki, ale żeby ocenić, czy objawy nie mają podłoża depresyjnego, lękowego lub zaburzeń afektywnych.
2. Zmiana podejścia terapeutycznego: hipnoterapia może być pomocna, ale jeśli od lat nie przynosi stabilnej poprawy, może warto rozważyć inną formę terapii – np. poznawczo-behawioralną (CBT), terapię schematów, albo terapię skoncentrowaną na współczuciu (CFT). W tych nurtach pracuje się konkretnie z objawami, przekonaniami, autoagresją psychiczną, napięciem.
3. Pamiętaj, że nie jesteś słaby – jesteś po prostu zmęczony: to nie lenistwo ani „robienie na siłę” – tylko organizm, który od dawna próbuje funkcjonować pod obciążeniem. Poczucie, że „to nie ma sensu”, jest typowe w stanie przewlekłego wyczerpania psychicznego. To sygnał alarmowy, a nie dowód porażki.
4. Warto zadbać o małe, realne kroki: czasem potrzebujemy przejść z trybu „naprawiania siebie” do trybu „opiekowania się sobą”. Może teraz ważniejsze od szukania odpowiedzi jest zadbanie o małe rytuały ulgi, kontakt z ciałem, sen, jedzenie, obecność bliskich ludzi – bez presji zmiany?
Masz prawo się zmęczyć, masz prawo szukać innej drogi, masz prawo nie dawać już rady. Ale to nie znaczy, że wszystko stracone. Czasem największym krokiem do przodu jest zatrzymać się i zmienić kierunek, a nie tempo.