Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z terapią psychoanalityczną a potrzeby pacjenta z CHAD

Moja przyjaciółka uczęszcza na terapię od roku w nurcie psychoanalitycznym (leczy się na CHAD). Od dłuższego czasu pojawia się wiele niepokojących motywów na terapii np. przyjaciółka ma pracę zmianową i terapia o wczesnej porze jest problemem (z uwagi na leki oraz zmęczenie po 12h pracy), ale terapeuta nie zgadza się na zmianę terminów spotkań (mimo tłumaczeń, że przez to przyjaciółka pomija dawkę leków - inaczej nie byłaby w stanie przyjechać na terapię - leki mocno działają i są nasenne, po nocce przyjmuje je rano zgodnie z zaleceniem lekarza). Inna rzecz, że przyjaciółka usłyszała "ile jeszcze ma pani zamiar chorować na chad?". Czy to naturalne w takim nurcie? Czy tylko ja mam wątpliwości? Przy okazji dodam, że nie powstał żaden kontrakt na pierwszych spotkaniach.
User Forum

Zaniepokojona

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Pani obawy są całkowicie zrozumiałe – to, co Pani opisuje, rzeczywiście może budzić niepokój. W relacji terapeutycznej, szczególnie gdy dotyczy osoby chorującej na CHAD, bardzo istotne jest uwzględnienie jej stanu zdrowia, przyjmowanych leków i ogólnego samopoczucia.

 

Brak elastyczności w umawianiu sesji oraz komentarze typu „ile jeszcze będzie Pani chorować” są nie tylko nieprofesjonalne, ale mogą być także raniące i podważać poczucie bezpieczeństwa w terapii. Takie słowa nie powinny paść w przestrzeni, która ma być wspierająca.

 

Dobrze, że Pani to dostrzega i wspiera przyjaciółkę. Jeśli ona czuje się źle w tej relacji terapeutycznej, warto zachęcić ją do rozmowy z terapeutą o swoich odczuciach lub – jeśli będzie gotowa – rozważyć konsultację z innym specjalistą. W terapii kluczowe są zaufanie, empatia i poczucie bezpieczeństwa.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Haczyk

Anna Haczyk

To, co opisujesz, budzi uzasadnione wątpliwości i warto to potraktować poważnie – niezależnie od nurtu terapeutycznego. Choć podejście psychoanalityczne bywa mniej elastyczne jeśli chodzi o terminy czy ramy pracy, to ignorowanie realnych trudności pacjenta (np. wpływu leków czy pracy zmianowej) nie jest zgodne z etyką zawodu psychoterapeuty. 

Brak kontraktu terapeutycznego na początku pracy również jest niepokojący – kontrakt powinien jasno określać zasady współpracy, a jego brak może wskazywać na nieprofesjonalne prowadzenie terapii. Twoje wątpliwości są zrozumiałe i warto, by Twoja przyjaciółka rozważyła konsultację z innym terapeutą – najlepiej takim, który ma doświadczenie w pracy z osobami z CHAD oraz szanuje ograniczenia wynikające z leczenia farmakologicznego i rytmu dobowego.

8 miesięcy temu
Marcin Łazarski

Marcin Łazarski

Dzień dobry,


Praca analityczna wiąże się  niestety z  zasadami, istotnym zadaniem terapeuty i pacjenta znalezienie stabilnych ram. Wszystko można przedyskutować, zastanowić się wprowadzić element zrozumienia. Trudno oceniać terapeutę. Warto, jednak zastanowić, co jest priorytetem. Jeżeli jest poczucie przekraczania granic to trzeba to skonfrontować z terapeutą, dowiedzieć co ma na myśli. Jeżeli sytuacja będzie się powtarzać to należy skonsultować się z innym specjalistą. Sama praca zmianowa może być przeciwwskazaniem dla osób z diagnozą CHAD. 

Pozdrawiam serdecznie,


Psychoterapeuta 


Marcin Łazarski 

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Ma Pani bardzo dobre wyczucie. To, co Pani opisuje, może rzeczywiście budzić uzasadnione wątpliwości. W każdej terapii, niezależnie od nurtu, kluczowe są szacunek, empatia i gotowość do uwzględniania indywidualnych potrzeb pacjentki. Brak kontraktu, trudności w dostosowaniu terminów czy komentarze kwestionujące diagnozę mogą świadczyć o braku przestrzeni do bezpiecznej pracy. W takiej sytuacji warto rozważyć konsultację u innego specjalisty - choćby po to, by spojrzeć na terapię z innej perspektywy i zadbać o własny komfort. Dobrze, że Pani towarzyszy swojej przyjaciółce - to bardzo wspierające.

8 miesięcy temu
Martyna Banasiak (Werwińska)

Martyna Banasiak (Werwińska)

Dzień dobry,

z tego, co Pani piszę zachowanie terapeuty nie wydaje się być pomocne ani etyczne. Choroba afektywna dwubiegunowa nie jest "czymś o czym decydujemy", a komentarz w stronę klientki bardzo nieprofesjonalny. 

Co do terminu wizyt, powinny być one ustalone przed rozpoczęciem terapii, słusznie jak Pani wspomina w kontrakcie. Jeśli brak takich ustaleń, trudno się oprzeć na czymkolwiek. Niektorzy terapeuci mogą nie mieć w zwyczaju zmian terminów wizyt, jednak klient zawsze powinien być informowany i podejmować świadomie decyzje. Jeśli inne zachowania terapeuty budzą niepokój warto skontaktowac się ze stowarzyszeniem, do ktorego terapeuta przynależy.

Pozdrawiam serdecznie,

M. Werwinska

8 miesięcy temu
Natalia Kuc

Natalia Kuc

Dzień dobry,


Pani obawy są jak najbadziej uzasadnione.

W leczeniu CHAD bardzo ważna jest relacja i współpraca. Dużą rolę np. w nurcie poznawczo-behawioralnym odgrywa psychoedukacja. Jest ona bardzo ważna w każdym zaburzeniu, ale w tym szczególnie, kiedy istotne jest nauczenie się monitorowania swoich objawów.


Ważne jest również, aby koleżanka czuła się komfortowo w relacji terapeutycznej. Miejsce, pora dnia mogą odgrywać dużą rolę.

Jak najbardziej również nieprofesjonalny jest komentarz, który dostała od swojego psychoterapeuty, ponieważ wykazał się on brakiem szacunku, ale również brakiem podstawowej wiedzy o CHAD (nie da się nagle przestać chorować).


Radziłabym porozmawiać ze swoją przyjaciółką i zachęcić ją do omówienia swoich wątpliwości z terapeutą. Jeśli dalej będzie się czuła źle w relacji terapeutycznej to może rozważenie innego specjalisty.

Sugerowałabym również nurt poznawczo-behawioralny.


Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo dobrego,

Natalia Kuc

8 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

 

1) z jakiego powodu terapeuta nie zgadza się na zmianę godziny?

2) czy terapeuta ma odpowiednie kwalifikacje do wykonywania zawodu? Jest psychologiem/psychoterapeutą/terapeutą?

3) w jakim kontekście było zadane pytanie od terapeuty "ile jeszcze ma pani zamiar chorować na chad?". I czy na pewno w takich słowach zostało zadane to pytanie.

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Trauma po dawnej relacji terapeutycznej nie jest przepracowana po 40 sesjach z nowym terapeutą. Pomocy!
Jestem w terapii psychodynamicznej (ok 40 sesji). Moim teraputą jest mężczyzna, ja jestem kobietą. Odczuwam każdorazowo silny lęk przed nim. Wiem, że związane jest to z moją przeszłością,bardzo złej relacji 'terapeuta-pacjent'. Myślałam, że to minie z biegiem upływających sesji i w miarę budującego się zaufania to minie, ale nawet nie potrafię się oprzeć siedząc na fotelu w gabinecie, bo jestem tak spięta, że prawie gotowa uciec. Czy to kiedyś minie? On zna źródło moich lęków, wie o moich odczuciach, ale czy nie za długo to oswajanie się trwa? Nie zamierzam zmienić terapeuty, jest dobrym specjalistą, w moim małym mieście nie ma zbyt wielkiego wyboru, nie biorę też pod uwagę terapii online. Czy może być tak, że owe lęki przed osobą terapeuty nigdy nie miną ze względu na okrutne wspomnienia i traumy związane ze wcześniejszą 'terapią'?
Czy przemieszczenie polega tylko i wyłącznie na wyładowaniu swoich emocji na mniej zagrażającym obiekcie niż ten, który te emocje wzbudził, czy zjawisko to może mieć również inną formę
Czy przemieszczenie polega tylko i wyłącznie na wyładowaniu swoich emocji na mniej zagrażającym obiekcie niż ten, który te emocje wzbudził, czy zjawisko to może mieć również inną formę, w której logiczne argumenty pozwalają stwierdzić, co jest źródłem problemu, a co ofiarą naszych emocji? Przykładowo: Jeśli mam pod opieką noworodka lub niemowlę z NAS lub FAS, to teoretycznie źródłem moich emocji będą, w którymś momencie, zachowania, które to dziecko prezentuje. Ewentualną frustrację czy złość mogę odczuwać w stosunku do niego, gdyż to ono będzie trudne w obsłudze, płaczliwe, czy nadwrażliwe. Jeśli jednak spojrzę dojrzale na sytuację, to w żaden sposób nie jest to wina tego dziecka, że przez wewnątrzmaciczną ekspozycję na substancje uzależniające, czyli faktyczne źródło negatywnych emocji, wykazuje ono takie, a nie inne zachowania. Przez taką świadomość i responsywność w opiece, nie wyładowuję się oczywiście na tym dziecku, ale nie kieruję również złości w stronę jego matki, bo zapewne sama została kiedyś pokrzywdzona przez los i nie miała nawet szansy, żeby własne braki przepracować i zapewnić godną przyszłość własnemu dziecku. Czy mimo braku tych negatywnych emocji w stosunku do matki dziecka, zachodzi tutaj mechanizm przemieszczenia z niej na mierzące się z konsekwencjami dziecko / można uznać, że przemieszczenie w tej sytuacji nie występuje, bo osobą, która emocje wywołuje, jest jednak będące pod moją opieką dziecko / faktyczną przyczyną złości są używki, bez których matka nie zapewniłaby potomkowi problemów?
Jak terapia online może pomóc w radzeniu sobie z depresją i samotnością po izolacji?

Czasami czuję, że ta cała izolacja, której każdy z nas musiał doświadczyć, wpłynęła na mnie bardziej, niż się spodziewałam. Byłam zawsze osobą towarzyską, ale zamknięcie w czterech ścianach sprawiło, że poczułam wielką samotność, a z nią przyszła depresja. Nadal każdy dzień ciągnie się w nieskończoność.

Zastanawiam się, czy terapia online może być jakimś rozwiązaniem dla mnie?  Słyszałam, że psychoterapia online bywa równie skuteczna, jak sesje twarzą w twarz, ale mam pewne wątpliwości co do budowania relacji przez ekran. 

Potrzebuję wsparcia, a jednocześnie chcę czuć, że mogę się otworzyć przed kimś, kto mnie naprawdę zrozumie.

Ustaliłam sobie, jakie mogą być moje cele terapeutyczne w nadchodzącej psychoterapii
Ustaliłam sobie, jakie mogą być moje cele terapeutyczne w nadchodzącej psychoterapii, oto jak to na razie wygląda: 1. Być w stanie iść do pracy 2. Pozbyć się anhedonii 3. Pozbyć się zaburzeń funkcji poznawczych 4. Pozbyć się lęku przed oceną i wstydu w sytuacjach społecznych 5. Pozbyć się obniżonej energii 6. Zwiększyć poczucie własnej wartości 7. Osiągnąć bardziej optymistyczne podejście 8. Odzyskać zainteresowanie rzeczami, które kiedyś cieszyły 9. Zwiększenie aktywności życiowej i chęci, by te czynności wykonywać 10. Zniknięcie wrażenia bycia obserwowaną i że ktoś zna moje myśli 11. Pozbyć się zawrotów głowy 12. Pozbyć się problemów z oddychaniem 13. Pozbyć się dyskomfortu na skórze 14. Pozbyć się lęków Jakie myśli na ten temat? Czy nie jest za dużo tych celów? Nadają się one do wniesienia na terapię? Oczywiście jestem otwarta na odrzucenie ich w takiej formie przez psychoterapeutkę i jej pomoc w zmodyfikowaniu ich. Na cztery ostatnie cele na razie działają moje leki, ale w marcu zmieniam psychiatrkę i ona mi pewnie zmieni leki, a co za tym idzie działanie ze strony leków możliwe, że się zmieni, poza tym czytałam, że leki tylko tłumią objawy, a to psychoterapia leczy zaburzenia, także chyba warto pracować nad tym, czego obecnie tak nie odczuwam, a co może mi wrócić, gdy kiedyś przyjdzie mi odstawiać leki. To, co zawarłam w celach, to nie są moje jedyne objawy, ale starałam się w nich zawrzeć to, co dla mnie najważniejsze i też sporo moich innych objawów jest wtórnych do tych zawartych w celach
Czuję ogromny dyskomfort związany z ciałem, z jego biologią. Jest to dla mnie ciężkie i utrudniające codzienność. Co to jest i kto mógłby mi pomóc?
Dzień dobry :) od dawna mam pewien problem i nie bardzo wiem, w którym kierunku powinnam szukać rozwiązania.. Mam wrażenie, że jest to coraz częstsze w porównaniu z czasem sprzed tych 2, 5, 10 lat. Czuję ogromny dyskomfort związany z budową ludzkiego ciała. Kiedyś lekcje biologii były dla mnie udręką, wytrzymywałam je w stresie, napięciu, czasem nawet siedząc na korytarzu. Rozmawianie o układzie krwionośnym, kostnym, nerwowym skręca mnie w środku. Potrafię pomyśleć o fakcie posiadania obojczyków i mieć dziwne, pełne dyskomfortu, ciężkie do określenia uczucie przy tych obojczykach. Gdy np usiądę i oprę się tak, że coś nacisnęło mi chwilę dłużej na łopatkę albo lekko pod łopatkę to dostaję szału i cały czas czuję "dotkniętą łopatkę". To samo z piszczelem, z kostkami, nieco powyżej karku.. Czasem przeszkadza mi biustonosz, bluzka dotykająca kości. Z tego dyskomfortu czasem mam ochotę się popłakać.. Ogólnie nie mam wstrętu do dotyku, przeciwnie. Lubię bliskość. Dotyk otwartą dłonią jest dla mnie w porządku, palcami - mam wrażenie, że wtedy nacisk jest zupełnie inny i czasami potrafię ponownie czuć dyskomfort, nawet na udzie, któremu daleko do wystających kości. Pobieranie krwi tylko na leżąco - igła + krew potrafiły sprawić, że mdlałam. Poza tym nie mam zupełnie problemu z widokiem krwi i produktami/wydzielinami ludzkiego ciała. Jeśli psychoterapia to powinnam szukać kogoś o konkretnej specjalizacji? Jest jakiekolwiek określenie na to co opisałam?
Depression Hero

Depresja – przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Depresja to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego. Wczesna diagnoza i leczenie są kluczowe – poznaj objawy, metody leczenia i sposoby wsparcia chorych. Pamiętaj, depresję można skutecznie leczyć!